moze glupie pytanie ale jak w ogole sie wie kiedy jest ten moment żeby zacząć? bo jak czytam ten wątek to jedni mówią żeby zacząć od razu a drudzy że trzeba trochę wiedzieć najpierw. skąd wiadomo że już wiem wystarczajaco?
To co mówi Simargl to jest tak pięknie proste że az nie wiem dlaczego sama na to nie wpadłam 🙂 jedna runa, jeden tydzień. Właściwie to jest odpowiedź na cały temat tego wątku, nie?
Mnie cały ten wątek o wzroku i patrzeniu prowadzi do takiej refleksji, że perfekcjonizm w pracy to też problem z tym CO widzimy kiedy patrzymy na swoje dzieło. Widzimy błędy zanim zobaczymy całość. I zastanawiam sie czy runy mogą tu działać nie tylko jako punkt skupienia ale wgl jako trening patrzenia inaczej, że codziennie siadasz z runą i pytasz siebie co widzę, a nie co mi brakuje.
To co napisała Rozmarynka o tym widzeniu błędów zanim zobaczymy całość, to jest dla mnie klucz całej tej dyskusji. I właśnie tu widzę miejsce dla Sowilo albo nawet Kenaz, bo obie są o świetle, ale różnym. Sowilo to szerokie, słoneczne spojrzenie na całość, Kenaz to mała pochodnia, skupiona, która oświetla szczegół. I może problem z perfekcjonizmem to właśnie to, że siedzimy cały czas w trybie Kenaz, świecimy na jeden punkt, a zapominamy się cofnąć i zapalić Sowilo. Jak ktoś miał doświadczenie z tymi dwiema w kontekście pracy to ciekaw jestem jak to wyglądało w praktyce.
No dobrze, ale to dalej brzmi jak ceremonia dla samego rytuału. Zmiana perspektywy ze szczegółu na całość to jest coś co możesz sobie powiedzieć w głowie albo po prostu odejść od biurka na dwie minuty. Nie widzę co tu dodaje fizyczny kawałek ceramiki albo drewna z wyrytą runą.
Wchodze tu trochę z boku, bo ten spór o runa-vs-karteczka kręci się w kółko. Odpowiedź jest prosta, dla jednych karteczka wystarczy, dla innych potrzebny jest głębszy kontekst żeby mózg potraktował sygnał poważnie. Runy mają wieki symboliki za sobą, mają konkretne znaczenia, mają tradycję. To nie jest ten sam sygnał co żółta karteczka. Ale jeśli ktoś w to nie wchodzi emocjonalnie, to tak, karteczka zadziała tak samo. Tu nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.
Patrzę na nie jako coś żywego, zdecydowanie. Myślę że znaczenia run to nie są monolity, one sie nakładają na konteksty w których je stosujemy. Ingwaz historycznie to płodność i cykl, ale dla mnie w kontekście pracy to jest ta runa która mówi że coś musi dojrzeć w środku zanim wyjdzie na zewnątrz. I to sie nijak nie kłóci z perfekcjonizmem, bo on często wynika właśnie z tego że wyciągamy rzeczy za wcześnie na ocenę zanim zdążą dojrzeć. A potem i tak widzimy same dziury.
Ingwaz w tym kontekście to mądry wybór, Rozmarynko. I właśnie dlatego ze znaczenia są żywe, można je aplikować tam gdzie potrzeba. Perfekcjonizm to często lęk który przychodzi za wcześnie w procesie, za szybko włącza sie ocenianie. Ingwaz mówi o gotowości i o wewnętrznym procesie, czyli o czymś zupełnie przeciwnym do tego mechanizmu.
przepraszam że sie wtracam ale to co mówisz Rozmarynka o wyciąganiu rzeczy za wcześnie, to ja właśnie tak mam że od razu pokazuję innym to co robię i potem żałuję bo oni mi mówią co jest nie tak i potem już nie moge tego widzieć normalnie. to może mieć związek z jakaś runą?
To co opisuje Telimena to klasyczny zewnętrzny punkt walidacji zamiast wewnętrznego. I tu akurat bym pomyślał o Tiwaz, bo ona jest o zasadach i o tym żebyś sama dla siebie była sędzią. Nie w sensie sroga samoocena, tylko że ty ustalasz kryteria, nie zewnętrzni obserwatorzy. Ale to jest trudniejsza runa do pracy, wymaga żebyś wiedziała co dla ciebie naprawdę znaczy 'dobra robota', a to jest własnie pytanie które perfekcjonizm zwykle blokuje.
a mam pytanie bo sie zgubiłem trochę, jak wy w ogóle decydujecie która runa jest do czego? bo teraz czytam i ktoś mówi Sowilo, ktoś Ingwaz, ktoś Tiwaz i wszystkie zdają sie pasować do tego samego problemu. jak to w ogóle działa że nie mylicie sie która jest właściwa?
