Temat może brzmieć dziwnie, ale dostałem kilka wiadomości od osób głuchych albo niedosłyszących które pytają czy mogą pracować z runami. I szczerze nie wiedziałem co odpowiedzieć, bo nigdy nad tym nie siedziałem. Runy kojarzą się z dźwiękiem, z galdr czyli śpiewem runicznym, z recytowaniem imion run. Całe tradycyjne podejście zakłada że pracujesz głosem. Ale czy to jedyna droga? Mam wrażenie że nie, ale chciałem posłuchać co inni o tym myślą, bo może ktoś ma jakieś doświadczenie albo chociaż przemyślenia.
Ciekawy temat i nie tak oczywisty jak by się mogło zdawać. Galdr to rzeczywiście jeden z filarów nordyckiej pracy z runami, ale nie jedyny. Są też runy pisane, rzeźbione, malowane, jest praca wizualna i medytacyjna. Pytanie do kogoś kto pracuje stricte z runami - czy według was intencja i obraz runy w umyśle zastąpią dźwięk, czy to jednak coś innego niż galdr?
ojej, nigdy o tym nie myślałam! Ja jak robię wróżbę to po prostu patrzę na runy i czuję, nie śpiewam żadnych imion. Może to naiwne z mojej strony ale jakoś mi to działa? Chyba nie jest tak że bez głosu w ogóle nie można, nie?
Chcę tu dorzucić coś ważnego bo widzę że zaraz pójdzie w złym kierunku. Galdr to nie jest śpiew dla przyjemności, to jest wibracja która ma oddziaływać na ciało i przestrzeń. Pytanie do osób głuchych czy niesłyszących jest bardzo konkretne - czy osoba która nie słyszy i nie wydaje dźwięków może wytwarzać tę wibrację inaczej? Bo ciało wibruje też bez dźwięku, poprzez dotyk, ruch, oddech. Znacie kogoś kto pracował z runami w ten sposób, bez głosu?
No właśnie, to jest sedno sprawy. Galdr oparty na wibracjach ciała, nie tylko na dźwięku słyszalnym uszami. Sama jestem sceptyczna wobec górnolotnych twierdzeń że 'ciało zawsze wibruje' i tak dalej, ale akurat w tym przypadku jest w tym coś konkretnego. Osoby głuche przecież czują muzykę przez podłogę, przez ściany. Vibracja to nie to samo co dźwięk słyszalny. Ale mimo wszystko - czy ktoś widział badania albo choćby relacje osób głuchych które pracują z galdr? Albo cokolwiek poza spekulacją?
Moim zdaniem jeśli ktoś jest głuchy od urodzenia to galdr w ogóle odpada, bo nigdy nie słyszał brzmienia run i nie może tego odtworzyć w głowie. Ktoś kto stracił słuch później może jeszcze pamiętać jak to brzmi. To duza różnica i chyba nikt o tym nie mówi.
Nie jestem specjalistą od run, bardziej od tarota, ale mam pytanie ogólne - czy runy to jest system który wymaga rygorystycznego przestrzegania tradycyjnej formy? Bo np w tarocie możesz interpretować karty na sto sposobów i nie ma jednej szkoły która jest jedyną słuszną. Zakładam że z runami jest podobnie? Jeśli tak to kwestia dźwięku to chyba kwestia konkretnej tradycji a nie run 'w ogóle'
hej, ja to widzę tak - runa to przede wszystkim symbol i jego znaczenie. Czy czytasz go oczyma, dotykasz palcem, czujesz w ciele, śpiewasz, czy rysujeszgo w powietrzu - to są różne drogi do tego samego miejsca. Głucha osoba może pracować z runami wizualnie i przez dotyk i to jest pełnoprawna praktyka. to nie jest 'gorsze runoznawstwo' bo się nie śpiewa. Irytuje mnie troche podejście że jest jedna właściwa metoda.
Rozumiem ideę ale nie przeceniajmy tej 'równoważności'. Historycznie galdr to był konkretny gatunek praktyki, oddzielny od runoznawstwa i wróżbiarstwa. Traktowanie wszystkiego jako 'różnych dróg do tego samego' to trochę wishful thinking. Dla osoby głuchej otwarte są na pewno odczyt wróżebny, praca z symboliką, medytacja z runami, bindrune, tworzenie amuletów. To naprawdę dużo. Ale galdr jako taki w klasycznym rozumieniu - no, nie wiem czy warto udawać że jest to samo.
A kto powiedział 'nie'? Właśnie wymieniłam cztery różne obszary pracy z runami dostępne bez dźwięku. Tyle że nie lubię kiedy mówi się 'wszystko jest tak samo dobre' bo to nie pomaga komuś kto naprawdę chce zrozumieć z czym pracuje. Lepiej wiedzieć co się robi i dlaczego, niż dostawać ogólnikowe 'oczywiście możesz wszystko'.
Mam pytanie bo chcę sprawdzić czy dobrze rozumiem - czy ktoś tutaj zna albo słyszał o osobie głuchej lub głuchoniemej która faktycznie pracuje z runami? Nie teoretycznie, nie 'pewnie by mogła', ale naprawdę praktykuje? Bo cała ta dyskusja jest trochę abstrakcyjna bez żadnego konkretnego przypadku.
Ja nie znam osobiście, ale widziałam gdzieś na zagranicznym forum relację osoby z niedosłuchem która pracuje z runami przez dotyk i wizualizację i miała bardzo dobre efekty wróżebne. Nie pamiętam gdzie to było, więc bez linku, ale nie jest to zupełnie poza wyobraźnią. Zastanawiam się natomiast czy język migowy mógłby być formą galdr - bo to jest przecież mowa, tylko cielesna, a każdy znak ma swoją intencję i formę.
Hej, chcę tu wrzucić praktyczne ostrzeżenie bo widzę że dyskusja idzie w kierunku 'możesz wszystko, wymyślaj własne formy'. To jest ryzykowne dla nowych osób. Zanim ktoś zacznie 'tworzyć nowe formy galdr językiem migowym' powinien najpierw rozumieć co to jest tradycyjny galdr, po co się go robi i jakie są efekty uboczne złej pracy. Nowe podejście bez podstaw to proszenie się o kłopoty.
ale jakie konkretnie kłopoty? pytam serio bo zawsze słyszę 'ostrożnie, mogą być efekty uboczne' ale nikt nie mówi co konkretnie. to trochę straszenie bez treści
dobra ja wiem ze jestem tu nowy w temacie run wgl ale to co Olcia napisala o thurisaz mnie zaciekawilo i mam pytanie - jak w ogole sie poznaje ze cos poszlo nie tak po wróżbie albo po galdr? tzn jakie sa objawy ze tak powiem
Wracajac do glownego watku bo troche zeszlismy - mnie nadal nurtuje ta kwestia praktyczna dla osoby gluchoniemuej. Olcia zrobilam wyliczenie ostrzezen dla nowych, ok, ale to jest ostrzezenie dla kazdego nowego nie tylko gluchego. Czy ktos ma zdanie czy osoba gluchoniema bedzie miala INNE ryzyka albo INNE pulapki niz slyszacy poczatkujacy?
No właśnie i tu wychodzi to co mówiłam wczesniej. Slyszacy chociaz pamieta jak brzmi runa, ma jakas kotwice. Gluchoniemy od urodzenia tej kotwicy nie ma i musi zbudowac sobie zupelnie inny system od podstaw. to jest po prostu trudniejsza droga, nie mowie ze niemozliwa.
Runolog ma racje imho. kotwica moze byc rozna, wazne zeby w ogole byla. ja jak czytam runy to moja kotwica to zazwyczaj uczucie w brzuchu xD serio, nie dzwiek tylko takie 'klik' wewnetrze kiedy interpretacja jest trafna. to chyba nie jest mniej wazne niz slyszenie galdr
ej, przepraszam ze wchodze z boku ale mam pytanie ktore mi chodzi po glowie od poczatku watku. czy ktokolwiek z was pytal kiedys o zdanie samej osoby gluchu (lub gluchej) ktora interesuje sie ezoteryka? bo my tu gadamy o niej jakby jej nie bylo. moze ktos zna taką osobę albo sam jest w tej sytuacji i moze zabrać glos?
Keijla zadala bardzo dobre pytanie i mam podobne odczucie. Dyskusja jest merytoryczna ale troche 'o nas bez nas'. Nie wiem czy na tym forum jest ktokolwiek kto praktykuje z wadą słuchu, ale gdyby był to chyba byłby najciekawszym rozmówcą w tym watku.
ojej, czytam ten wątek od początku i nigdy by mi nie przyszło do głowy że runy to jest coś az tak skomplikowanego. myslałam że to po prostu kamyki z symbolami na których sie gapisz i jakoś to interpretujesz. to znaczy że bez jakiejś wiedzy podstawowej w ogóle nie powinnam zaczynac? pytam serio bo chciałam spróbować
a te runy do miłości to są w ogóle skuteczne? bo szukałam i różne rzeczy piszą, raz że tak raz że nie. i właśnie nie wiem czy to jest cos w co warto wchodzić
wracam do wątku Keijli bo myslę że to ważne - ja kiedys widziałam na zagranicznym forum (chyba runes-forum.net albo jakoś tak, juz nie pamietam) post od osoby z głębokimi niedosłuchem, która pracowała z runami przez dotyk i pisała że polozyla rune na skórze wewnatrz nadgarstka i skupiala sie na uczuciu ciepla lub chlodu. i twierdzila ze to działa lepiej niż wizualizacja. to ciekawe podejście nie?
Piwoniowa jak zwykle wszystko rozkłada na łopatki 😀 ale trochę chyba za bardzo, bo nie mozna wszystkiego zamknąć w 'może placebo'. jakies kryterium żeby odróżnic prawdziwe dzialanie od placebo przy runach w ogóle istnieje?
to jest akurat bardzo dobre pytanie Baltazar i nie ma na nie prostej odpowiedzi. w ezoteryce w ogole kwestia 'czy to naprawde dziala czy placebo' jest sliska, bo czesc praktykow powie ze placebo i prawdziwe dzialanie to to samo jezeli efekt jest realny w zyciu. Ale przy runach mozna probowac obserwowac czy interpretacja wróżby splywa sie z wydarzeniami - to taki minimalny sprawdzian empiryczny.
Wracajac jeszcze raz do sedna tego watku bo rozchodzimy sie na boki - mam wrazenie ze ustalilismy kilka rzeczy: galdr bez glosu slyszalnego jest problemem dyskusyjnym i nierozstrzygniętym, wrozba i odczyt run sa dostepne bez dzwieku, osoba gluchoniema ma inne punkty odniesienia ale to nie wyklucza pracy. Czego jeszcze nie powiedzielismy? Czy ktos ma cos do dodania specyficznie o NAUCZENIU SIE run przez osobe glucha, tzn jak znalezc materialy, jak znalezc nauczyciela jesli sie nie slyszy?
Ok wiec podsumowanie Runologa jest niezłe, ale ja bym jeszcze dodała jeden punkt który chyba wszyscy pominęliśmy - weryfikacja postępów. Słyszący może pojść na warsztat, posłuchać jak ktoś inny galdruje, porównać. Głucha osoba ma ten dostęp mocno ograniczony, bo większość warsztatów runicznych opiera się jednak na pracy głosowej. I to jest bardzo konkretne utrudnienie, nie filozoficzne.
