Mam taki problem od jakiegoś czasu i nie wiem czy runy mogą w tym w ogóle pomóc. Chodzi mi o to ciągłe poczucie, że ludzie mnie odrzucą, że nie pasuję, że jestem za mało ciekawa czy coś. Szczególnie odczuwam to kiedy chcę pokazać zdjęcia, które robię - zawsze się waham, zawsze mi się wydaje, że będę wyśmiana albo że nikt tego nie chce oglądać. Ostatnio trafiłam na jakiś artykuł o Sowilo i Kenaz i pomyślałam, że może jest jakaś praca z runami która by mi pomogła to jakoś przepracować. Czy ktoś ma doświadczenie z czymś takim? Czy to w ogóle ma sens żeby do run podchodzić z takim problemem, czy raczej szukać czegoś innego?
ojej, to brzmi jakbyś opisywała coś czego doświadcza masa ludzi zajmujących się sztuką! Ten strach przed oceną jest chyba najgorszy właśnie w fotografii bo to jednak coś bardzo osobistego co pokazujesz. Ja się trochę interesuję runami przy okazji tarota i wydaje mi się, że Berkana mogłaby tu być ciekawa, to runa takiego nowego początku i wzrostu, ale też ochrony. A Kenaz to w ogóle super skojarzenie dla fotografa bo to runa twórczego ognia i objawienia, dosłownie jak błysk lampy 🙂 czy próbowałaś już jakichś konkretnych odczytów pod tym kątem?
Trochę bym tu zwolniła z tymi runami jako rozwiązaniem na lęk przed odrzuceniem. Bo rozumiem że to forum ezoteryczne i nikt tu pewnie nie spodziewa się porad psychologicznych, ale mam wrażenie, że czasem te praktyki stają się taką zasłoną, żeby nie zajrzeć naprawdę głęboko w problem. Pytanie do autorki: czy ten strach jest nowy, czy masz go od zawsze? Bo to trochę zmienia jak bym do tego podeszła, nawet z perspektywy run.
To rozróżnienie które zrobiłaś - rozumieć a poczuć - wydaje mi się naprawdę ważne. Runy mają tę właściwość że kiedy z nimi siadasz i np. ciągniesz jedną runę z pytaniem, to ta cisza i skupienie same w sobie coś robią z człowiekiem. Nawet bez magii jako takiej. Mam znajomą malarkę która zaczęła codzienne ciągnienie jednej runy przed pracą i mówiła że to ją jakoś centruje zanim zacznie tworzyć. Nie wiem czy to runa czy po prostu rytuał zatrzymania się, ale efekt był. Czarodka97 a ty co byś zaproponowała, skoro runy ci nie pasują do tego problemu?
To co Czarodka napisała o kotwicy jest moim zdaniem kluczem. Ja z kolei dość długo pracuję z tarotem i runami i widzę w tym podobną zasadę - te praktyki nie zmieniają rzeczywistości zewnętrznej, ale mogą zmienić to jak stoję wobec niej. Dla kogoś kto robi zdjecia i boi sie oceny, wyciągnięcie Tiwaz przed wyjsciem na sesje czy wystawę może być takim 'ok, idę, mam cel, mam odwagę' - to nie magia w sensie efektu, to raczej programowanie nastawienia. Sam tak robię z tarotem przed trudnymi rozmowami.
Hm, tylko tu pojawia się pytanie na które nikt jeszcze nie odpowiedział - czy to jest wiara w daną runę która działa, czy sam akt skupienia przed czymś ważnym? Bo jeśli to drugie, to równie dobrze można wybrać konkretne zdjęcie które się lubi i przed wyjściem na nie popatrzeć. Efekt psychologiczny byłby podobny. Nie mówię tego złośliwie, naprawdę jestem ciekawa jak wy to rozróżniacie.
Blanka to jest jedno z tych pytań na które każdy musi odpowiedzieć sobie sam, bo albo wierzysz że runy mają własną energię i znaczenie niezależne od ciebie, albo traktujesz je jako lustro swojego umysłu. W obu przypadkach mogą działać, tylko mechanizm jest inny. Mnie bardziej interesuje co autorka czuje siedząc z runami. Czy już próbowałaś choćby wziąć je do ręki i zobaczyć na co reaguje twoje ciało? Zanim wróżba, zanim rytuał.
o matko Hagalaz trzy razy z rzędu to bym się też zniechęciła szczerze 😀 ale właśnie to jest super przykład jak ważna jest interpretacja a nie samo losowanie. Hagalaz to ta runa przełomu przez burzę, tak? czyli może mówi ci że masz właśnie teraz ten trudny okres ale po nim bedzie zmiana. Nie wyrok, tylko informacja. Kobalt albo ktoś z więcej doświadczenia - czy Hagalaz w kontekście blokad twórczych ma jakieś specyficzne odczytania?
Hagalaz ma w sobie coś z przymusu zmiany. Nie pytasz, czy chcesz, po prostu coś się kruszy i musi się posypać żeby powstało miejsce na nowe. Dla kogoś kto boi się oceny i od dawna trzyma swoje zdjęcia dla siebie, ta runa pojawia sie nieprzypadkowo. Pytanie tylko czy to co ma się posypać to ten właśnie opór. Nie dałbym tu prostej interpretacji, bo Hagalaz mówi różne rzeczy w zależności od tego co jest wokół. Jakie inne runy ciągnęłaś, wiesz może?
Śledzę tę dyskusję i mam podobny problem tylko nie z fotografią a z tym że boję się pokazać że w ogóle interesuję się ezoteryką, rodzina by mnie zjadła. I zaczęłam ostatnio pracować z runami właśnie pod tym kątem i mogę powiedzieć że to co Piotrek napisał o centrującym efekcie jest prawdziwe, przynajmniej dla mnie. Wyciągam rano jedną runę i staram się przez dzień znaleźć jej znaczenie w tym co przeżywam. To nie jest magia w wielkim stylu ale coś w tym jest. Chociaz dalej się boję i nie wiem czy runy mi 'naprawią' ten strach.
To co Eweliniunia opisuje to chyba jest właśnie to, że runy dają jakiś język do opisania tego co się czuje, nie? Zamiast 'jestem beznadziejna i nikt nie chce oglądać moich zdjęć' jest 'jestem w fazie Isa, to tymczasowe'. Tylko nie wiem czy to nie jest trochę samooszukiwanie. Bo co jeśli zdjecia naprawdę są słabe, i runa mówi coś innego?
Blanka ma tu punkt ale to nie jest argument przeciwko runom, to argument za tym żeby umieć je używać. Nikt rozsądny nie idzie na wystawę i nie mowi 'Tiwaz powiedzial ze jestem dobry wiec recenzje mnie nie obchodzą'. Ale ten moment przed, kiedy stoisz z zestawem run i spokojnie patrzysz na sytuację, może ci dać odwagę żeby w ogóle wysłać te zdjęcia gdzieś i usłyszeć tę opinię. Strach przed odrzuceniem często nie polega na tym że ktoś krytykuje, tylko że w ogóle nie można wyjść z tą pracą na zewnątrz.
Dopiero zaczynam z runami i ten wątek jest super, ale mam pytanie trochę z innej strony. Te runy których używacie do takich prac nad sobą, to są normalne futhark czy są jakieś specjalne zestawy lepiej nadające się do pracy z emocjami? Słyszałem coś o runach Northumbria że mają więcej znaków i więcej niuansów ale nie wiem czy to nie jest mit.
okej to może mam głupie pytanie ale skoro Kobalt mówi ze Elder Futhark wystarczy, to jak w ogóle dobierać runę do takiej pracy jak Rydwan64 opisuje? chodzi mi o to czy losuje się jedną runę z pytaniem i to wszystko, czy jest jakiś układ specjalnie pod temat strachu i pokazywania pracy?
Na to pytanie odpowiem bo sam przez to przechodziłem. Na początku naprawdę jedna runa z konkretnym pytaniem to więcej niż wystarczy. Układy są fajne ale jak nie czujesz jeszcze poszczególnych run intuicyjnie, to trzy naraz zamieszą tylko w głowie. Jedno pytanie, jedna runa, chwila ciszy żeby zobaczyć co się w tobie poruszyło.
to mi się właśnie podoba w tym co Kobalt napisał, że chodzi o uczciwe pytanie. Bo chyba moje pytania do run były właśnie takie trochę... nie wiem, jakby szukałam potwierdzenia a nie odpowiedzi. 'Czy warto pokazać te zdjęcia' to już jest prawie z tezą wbudowaną.
no i to jest właśnie ten moment gdzie widzę że runy mogą coś dać. Nie jako wróżba, tylko jako wymuszenie uczciwego pytania. Bo żeby zapytać uczciwie, musisz najpierw sama wiedzieć czego właściwie pytasz. Samo sformułowanie pytania to już połowa roboty, bez żadnej runy.
ale Czarodka to trochę tak jakbyś mówiła że runy są zbędne skoro liczy się samo pytanie? bo nie rozumiem, gdzie wtedy runa coś wnosi jeśli efekt jest już w samym myśleniu
ja mam taką praktykę że zanim w ogóle wylosuje runę, siadam i zapisuję w notatniku co czuję teraz, co mnie blokuje, co chcę zapytać i dlaczego właśnie to. I często w tym pisaniu już coś się wyjaśnia zanim dotknę woreczka. A potem runa jakby to potwierdza albo odwraca i to jest ciekawe.
wracając do Rydwan64 i tej Hagalaz która wychodziła kilka razy, mam podobne doświadczenie z tarotem, nie z runami, ale mechanizm podobny. Jak ciągniesz tę samą kartę wielokrotnie to ona dosłownie stoi i czeka aż ją 'usłyszysz'. To nie jest zły znak, to jest znak że coś wymaga twojej uwagi i że dotychczas to odkładałaś. Trzy razy Hagalaz to nie wyrok, to upomnienie.
jest coś w tej powtarzalności. Jakby pole energetyczne wokół tematu się zagęszcza i runa która do niego należy wychodzi dopóki nie zostanie przepracowana. To oczywiście brzmi mistycznie i wiem, ale ja to po prostu tak odczuwam w swojej praktyce. Nie muszę rozumieć dlaczego, wystarczy że rozpoznaję wzorzec.
Kunisia, to brzmi jak dobre wytłumaczenie ale dla mnie to jest trochę za łatwe. Jak runa wyjdzie raz to jest znak, jak wyjdzie trzy razy to 'zagęszczone pole', a jak wyjdzie dziesięć razy to co, kosmiczna pilność? Kiedy taka seria przestaje być znacząca i zaczyna być po prostu statystyką?
przynajmniej uczciwa 🙂 to szanuję
czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie do Rydwan64 bo mi chodzi po głowie: co chcesz robić z tymi zdjęciami jak już przepracujesz ten strach? mam na myśli, czy masz jakiś konkretny cel jak portfolio, wystawa, coś w sieci, czy na razie chodzi tylko o samo poczucie że możesz pokazać? bo to może mieć znaczenie dla tego jak formułować pytania do run
szczerze to nie wiem i chyba to jest część problemu. Nie mam celu poza 'żeby nie trzęsły mi się ręce jak ktoś prosi żebym pokazała'. Na razie tak małe kroki. Może dlatego te pytania do run wychodziły mi tak mgliste, bo sama nie wiedziałam czego chcę.
hej, troche z boku ale mam pytanie bo mnie to ciekawi od strony praktycznej. te runy do pracy z emocjami, to je macie wyrzeźbione, namalowane, drewniane czy kamienne? bo gdzieś czytałem ze materiał ma znaczenie i chciałem sie upewnić czy do takiej pracy jak opisujecie to jest jakis preferowany
