Czekam na odpowiedź, bo naprawdę nie wiem, jak dojść do właściwego pytania, skoro nie wiem, że moje pytanie jest złe. To trochę jak szukanie czegoś, nie wiedząc co. Czy ktoś miał kiedyś taką sytuację i wie, od czego zacząć?
Masz rację, że to jest inaczej zbudowane. W mapowaniu wahadłem te dwie rzeczy są rozdzielone specjalnie. Ale może dlatego przy runach łatwiej o nieczytelność, bo znak sam w sobie nie rozdziela tych funkcji i musisz to robić intencją.
To znaczy, że intencja przy wyciąganiu runy robi za tego świadka? Że to ona zakotwicza pytanie, zanim runa da odpowiedź?
Okej, ale jak mam silną intencję i nadal ciągnę tę samą runę trzy razy z rzędu, to co to mówi? Bo to nie brzmi jak słaby świadek, tylko jak bardzo mocny sygnał.
To zależy, czego szukasz. Jeśli potrzebujesz odpowiedzi teraz, zmiana pytania może dać nowe wejście. Ale jeśli to jest coś, co ciągnie już od jakiegoś czasu, czasem lepiej jest po prostu odłożyć i nie pytać przez kilka dni. Przynajmniej u mnie tak to działa, wracam z inną głową.
Pytam, bo nie mam dużego doświadczenia z runami, ale to, co opisujecie ze świadkiem i intencją, czy to jest coś, co się po prostu czuje, czy można się tego jakoś nauczyć? Bo mam wrażenie, że u mnie intencja jest zawsze, tylko nie wiem, czy jest wystarczająco skupiona.
Myślę, że oba, ale precyzja ważniejsza. Możesz pytać o coś ważnego, jeśli jesteś w stanie to jasno nazwać. Problem zaczyna się, kiedy pytanie jest tak duże, że nie ma granic, i runa nie wie, gdzie w to wejść.
To brzmi jak brak zakotwiczenia, o którym mówiliśmy wcześniej. Runa odpowiada, ale nie wiadomo na co. I to jest chyba najgorszy rodzaj sesji, bo możesz sobie wmówić, że cokolwiek wyciągnęłaś, 'coś znaczy'.
Ale jak to sprawdzić u siebie? Znaczy, jak mam się upewnić, że moje pytanie jest dostatecznie jasne, zanim w ogóle sięgnę do woreczka? Czy to jest coś, co da się skontrolować z zewnątrz?
Jeden sposób, który mi pomaga: próbuję powiedzieć pytanie na głos. Jeśli muszę się poprawiać albo zaczynam dokładać kolejne zdania, to znaczy, że nie jest gotowe. Kiedy jest gotowe, mówię jedno zdanie i na tym koniec.
O, to ciekawe. A czy to znaczy, że pytania wieloczęściowe są złe? Bo czasem chcę zapytać o kilka powiązanych rzeczy naraz i nie wiem, czy to rozdzielać.
Rozdzielaj. Serio. Pytania wieloczęściowe to najkrótsza droga do sesji, z której nic nie wynika. Runa wybiera, na które odpowie, i zwykle nie na to, na które chciałaś.
Wracając do świadka, bo mi to ciągle chodzi po głowie. Jeśli intencja działa jak świadek przy runach, to czy fizyczny przedmiot mógłby go wzmocnić? Coś, co trzymasz w drugiej ręce albo kładziesz obok woreczka?
Przy mapowaniu wahadłem świadek ma konkretną funkcję: utrzymuje pole zapytania, żeby wahadło nie odpowiadało na wszystko naraz. Przy runach, skoro ciągniesz aktywnie, ta funkcja spada na ciebie. Przedmiot może pomagać, ale nie zastąpi decyzji, co konkretnie chcesz wiedzieć.
Okej, ale to wychodzi na to, że runy są trudniejsze dla osób, które mają problem z precyzją myślenia, tak? Bo wahadło ma tę podpórkę w postaci fizycznego świadka, a runy nie.
To brzmi surowo, ale chyba prawdziwie. Mnie przynajmniej zmusza do myślenia o tym, czego właściwie chcę się dowiedzieć, a nie tylko o tym, co czuję. I może o to w tym wszystkim chodzi, nie tylko o odpowiedź runy.
