Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od dłuższego czasu. Trzymam swoje runy na półce przy oknie, bo ładnie wyglądają i lubię je mieć pod ręką. Ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy światło słoneczne, które na nie pada przez kilka godzin dziennie, jakoś na nie oddziałuje. Czytałam gdzieś, że niektóre kamienie tracą energię lub się 'wypalają' na słońcu, i pomyślałam, że może z runami jest podobnie. Wasze runy stoją gdzieś na widoku, czy chowajcie je?
To zależy przede wszystkim od materiału, z jakiego są zrobione. Jeśli masz runy drewniane, długotrwałe wystawianie na słońce może je po prostu fizycznie niszczyć, drewno pęka i blaknie. Ale jeśli pytasz o energię samą w sobie, to moja praktyka pokazuje coś zupełnie innego niż to, co często można przeczytać. Runy nie są jak kryształy, które 'programuje' się światłem. One mają własną, wewnętrzną symbolikę. Gdzie dokładnie je trzymasz i z jakiego są materiału?
Moje są kamienne, takie szarawe, z wyrytymi symbolami. Stoją przy oknie południowym, więc słońce bywa mocne. Nie zauważyłam żadnych zmian fizycznych, ale zastanawiałam się bardziej właśnie nad tą energetyczną stroną. Myślałam, że może ktoś porównywał, jak działają runy przechowywane w ciemności versus na widoku.
Kamienie są w tym przypadku trochę bardziej odporne niż drewno czy kość, ale i tak zwróciłabym uwagę na jedno. Bezpośrednie słońce przy oknie potrafi przez miesiące dosłownie wypłukać barwę z kamienia. To fizyka, nie ezoteryka. Co do energii, mam inne zdanie niż większość. Myślę, że ważniejsza jest intencja i regularny kontakt z runami niż to, czy stoją w ciemności. Ale jest jeszcze jeden aspekt, który rzadko ktoś porusza: czy twoje runy leżą swobodnie, czy są zwinięte w woreczku?
Słuchajcie, mnie zawsze uczono, że przedmioty do wróżenia powinny być chronione przed cudzym spojrzeniem i energią, nie tyle przed światłem. Czyli bardziej chodzi o to, że jak stoją na półce, każdy kto wejdzie do pokoju na nie patrzy i zostawia swój ślad energetyczny. Przynajmniej tak to rozumiałam. Czy macie inne podejście do tego?
Moje runy leżą w drewnianej szkatułce, zamkniętej, w szufladzie. I szczerze mówiąc, zrobiłam tak nie dlatego, że ktoś mi kazał, ale dlatego, że po prostu czułam, że tak powinny być. Nie wiem, czy to wpływa na ich energię, ale odczyty które robię mają dla mnie sens. Czy to dowód? Pewnie nie, bo nie mam grupy kontrolnej z runami na półce. Ale takie mam przyzwyczajenie.
A ja mam odwrotnie i chcę wiedzieć, czy moje runy są przez to 'słabsze'. Leżą na komodzie, owinięte tylko w kawałek lnianego materiału, bez żadnego pudełka. Robię z nimi wróżby od kilku miesięcy i nie mam wrażenia, żeby coś było nie tak, ale jak czytam takie posty to zaczynam się denerwować. Jak mam to w ogóle sprawdzić?
To jest właśnie sedno, moim zdaniem. Przechowywanie jest drugorzędne względem tego, co robisz w momencie kontaktu. Choć nie powiedziałabym, że przechowywanie jest zupełnie nieważne. Mam jedno konkretne pytanie do wszystkich: czy ktoś z was kiedykolwiek miał sytuację, gdzie czuł wyraźną różnicę po tym, jak zmienił miejsce przechowywania? Nie teoretycznie, tylko z własnego doświadczenia.
Ja tak. Przez jakiś czas trzymałam swoje runy w salonie na regale z książkami. Potem przeniosłam do sypialni, do szuflady. I wydało mi się, że odczyty stały się bardziej spokojne, mniej chaotyczne. Ale naprawdę nie wiem, czy to zasługa miejsca, czy może po prostu sama byłam wtedy spokojniejsza. Trudno oddzielić jedno od drugiego.
To brzmi logicznie, ale to trochę jak mówienie, że nie ważne jak trzymasz karty, liczy się tylko intencja przed tasowaniem. Coś w tym jest, ale mi się wydaje, że redukcja do samej intencji jest zbyt wygodna. Czy ktoś tu realnie testował i miał wyraźną różnicę między odczytem z rун przechowywanych starannie versus tych leżących luzem?
Właściwie mnie tutaj najbardziej zastanawia jeden aspekt, który gdzieś nam uciekł. Mówimy cały czas o tym, gdzie trzymać runy, żeby nie traciły energii. Ale co z sytuacją odwrotną, kiedy ktoś czuje, że runy jakby straciły kontakt z nim i szuka ich na nowo? Czy zmiana miejsca przechowywania może być elementem takiego odnowienia relacji?
A mnie po tej rozmowie zrobiło się głupio, bo moje runy leżą na wierzchu od zawsze i nigdy nie miałam tego 'płaskiego' okresu o którym piszecie. Więc co to właściwie znaczy, że ta ekspozycja mi nie szkodzi? Albo że po prostu jeszcze nie pracuję z nimi wystarczająco głęboko żeby to zauważyć?
Wtrącę się tutaj bo ta rozmowa o wyczerpaniu energetycznym zaczyna mi przypominać dyskusje o kamieniach, gdzie zawsze w końcu ktoś pyta 'czy to może mi szkodzić'. I rozumiem ten niepokój, ale zastanawiam się czy nie przypisujemy runOM zbyt aktywnej roli. Znaczy, zakładamy że one coś robią z nami cały czas, pasywnie, bez naszego udziału. Czy to naprawdę tak działa według was?
To porownanie do zapachu mi sie podoba. Kamienie w litoterapii też dziłają subtelnie, nie ma takiego że siadam z amatytem i nagle czuje coś konkretnego. To bardziej jest kumulacja. Więc może pytanie o półkę czy schowek jest tak naprawde pytaniem o to, czy chcemy tej kumulacji czy nie?
Właśnie to jest chyba sedno. Bo ja mam wrażenie, że kiedy przeniosłam runy z szuflady na półkę, coś się powoli zmieniło, nie od razu. Ale nie umiem powiedzieć czy to runy 'robiły coś' w tle, czy po prostu sama zaczęłam inaczej o nich myśleć, bo je widziałam. To strasznie trudno rozdzielić.
I właśnie tu jest problem, bo to jest klasyczny błąd atrybucji. Zmieniasz jedną rzecz, zauważasz zmianę w sobie, łączysz to jako związek przyczynowy. Ale mogłaś jednocześnie zmienić jeszcze dziesięć innych rzeczy. Nie mówię że tak było, pytam: czy w ogóle można to sprawdzić?
Hej, ale mnie to niepokoi trochę. Piszecie o tym 'kanale' i o tym że można go stracić, i że może przechowywanie ma na to wpływ. Ale czy da się go z powrotem otworzyć? I czy jest jakaś metoda żeby to przyspieszyć, czy to samo przychodzi?
I tu pojawia mi się pytanie które nie dawało mi spokoju od kilkunastu postów. Jeśli naprawdę nie da się oddzielić nas od run i odczyty są tak mocno zależne od naszego stanu, to po co w ogóle dbać o ich fizyczne przechowywanie? Czemu to ma być ważne samo w sobie?
I to jest chyba najlepsza odpowiedź na całą tę dyskusję. Zawijasz runę nie dlatego że ona potrzebuje ochrony, ale dlatego że ty potrzebujesz tego gestu. Rytuał przechowywania jest rytuałem dla ciebie, nie dla kamienia czy drewna. Tak samo jest z kadzidłem przy kamieniach, tak samo z siatkami kryształów. Nie mówię że to jest tylko autosugestia, mówię że to jest sens sam w sobie.
To jest ważne rozróżnienie i cieszę się że je robisz. W praktyce z runami rzadko kiedy da się czysto oddzielić te dwie warstwy. Ale mam do ciebie pytanie: kiedy mówisz że miejsce przechowywania ma znaczenie niezależne od ciebie, to co masz na myśli konkretnie? Bo 'niezależnie od ciebie' może oznaczać wiele rzeczy.
O, to jest naprawdę inne pytanie. I w sumie bardzo trudne, bo jak miałabyś to sprawdzić nie wracając do nich? Z chwilą gdy bierzesz runę do ręki po roku, twój stan w tym momencie wchodzi do równania. Czy w ogóle da się to wyizolować?
przepraszam ze sie wtraace ale mam pytanko troche z boku - czy do run mozna stosowac to co sie robi z kamieniami czyli ladowanie w swietle ksiezyca? bo nigdzie nie moge znalezc czy to ma sens dla run konkretnie czy jest jakies inne podejscie
Słucham tej rozmowy i trochę mi ulżyło, bo myślałam że tylko ja mam problem z poczuciem że 'zawodzę' swoje runy. Moje stoją na półce, w świetle, i teraz po całej tej dyskusji zaczynam się zastanawiać czy nie powinnam je jednak chować. Ale właściwie jaki jest kompromis? Bo nie mam oddzielnego miejsca, mieszkam w kawalerce.
Stella60, ja długo miałam dokładnie ten sam dylemat z kawalerek. W końcu postawiłam mały drewniany pojemnik na szafce nocnej, taki z pokrywką. Nie jest idealny, ale jest mój. Światło nie pada bo jest zamknięty, i jest w miejscu gdzie codziennie zaczynam i kończę dzień. Nie wiem czy to 'działa' energetycznie, ale działa na mnie, i może to właśnie jest ten punkt o którym Wiciokrzew78 mówiła wcześniej.
Gizelka83 trafnie to ujela. Ja tez dlugo szukalam idealnego miejsca i w koncu wyszlo ze idealne jest to ktore jest moje, a nie to ktore wyczytalm gdzies ze jest 'prawidlowe'. Stella60, szafka nocna ma zreszta cos w sobie, jest przy Tobie przez noc, a noc to dobry czas dla symboliki run.
a czy szafka nocna nie przyciagalaby snow? pytam bo u mnie pod lozkiem mam krysztaly i faktycznie sny sa bardziej intensywne, wiec nie wiem czy to dobry czy zly efekt dla run, moze to je aktywuje za bardzo w nocy?
Hej, czytam tę dyskusję i mam pytanie które może być głupie, ale: skoro tyle zależy od intencji i od nas samych, to czy w ogóle ma sens zastanawiać się nad przechowywaniem tak szczegółowo? Czy nie jest tak, że jak ktoś naprawdę czuje połączenie z runami, to mogą leżeć byle gdzie i to nie ma znaczenia? Pytam poważnie, nie żeby deprecjonować temat.
