o właśnie, ja też o tym czytałam! podobno księżyc w nowiu jest lepszy do nowych początków, a rosnący do działania i odwagi. ta rozmowa brzmi jakby była o nowym początku jakimś, prawda? albo przynajmniej o próbie wyjścia z czegoś. Plejadka, powiedz mi tylko jedno, czy ta rozmowa ma być bardziej 'chcę to zamknąć' czy 'chcę żeby coś się zmieniło między wami'?
jeśli intencją jest zamknięcie a nie naprawa, to dobór run naprawdę się zmienia. zamiast run komunikacji i połączenia, patrzysz bardziej na Sowulo jako rune jasności i doprowadzania rzeczy do końca, Raido jako rune podróży przez trudne do celu, i może Pertho jako rune puszczania tego co było. to inny zestaw niż gdybyś chciała odbudować relację
Runiarka ma rację co do intencji. i właśnie dlatego to pierwsze pytanie które Nekromantka95 zadała jest kluczowe. zanim zaczniesz dobierać runy do pracy, musisz wiedzieć po co właściwie wchodzisz w tę rozmowę. bo jak masz wewnętrznie rozdwojenie, część ciebie chce zamknąć a część wciąż liczy na coś, to runy to wyczują i układ ci wyjdzie nieczytelny
to samo widzę często w tarocie, ten wewnętrzny konflikt intencji rozbija każdy odczyt. jak człowiek sam nie wie czego chce, karty albo runy dają dziwne mieszaniny które nie mają sensu bo dosłownie odzwierciedlają ten chaos w środku. Plejadka, naprawdę warto usiąść i samej sobie odpowiedzieć na to pytanie Nekromantki zanim cokolwiek zaczniesz
ok ale ja mam inne pytanie, bo ta dyskusja o intencji jest spoko, ale mnie ciekawi coś praktycznego. te runy które Runiarka wymieniła, Sowulo, Raido, Pertho, to w jakiej formie się z nimi pracuje przed taką rozmową? noszone? medytacja? układ? bo to brzmi jak trzy całkiem różne charaktery run i zastanawiam sie czy to zestawienie w ogole ma sens naraz
hej, zaraz, Pertho to ta runa losu i skrytości chyba? ja zawsze ją kojarzyłem z tajemnicą i rzeczami ukrytymi, nie z 'puszczaniem'. to może być moje błędne rozumienie ale skąd się bierze to znaczenie puszczania? naprawdę chętnie zrozumiem bo mam wrażenie że każdy mówi co innego o tej runie
ok przepraszam że wchodzę z czymś z boku, ale mam pytanie które mnie zżera od jakiegoś czasu. jak wy wszyscy wiecie że ta czy tamta interpretacja jest 'na miejscu'? mam na myśli, skąd pochodzi to rozumienie run? bo jedni mówią z tradycji, inni z intuicji, inni z ksiąg, i jakoś nikt się ze sobą nie zgadza w szczegółach...
to co Runolog70 napisał jest ważne i rzadko ktoś to głośno mówi na tych forach. ale dodam jedno: skuteczność systemu nie zależy od jego wieku. ważne jest czy jest spójny i czy pracujący nim człowiek jest z nim wewnętrznie zgodny. problem pojawia się kiedy ktoś miksuje trzy różne szkoły bo każda mu odpowiada i potem dziwi się że układ mówi bzdury
Nasiegniew mówi coś ważnego. wewnętrzna spójność systemu jest ważniejsza niż jego 'autentyczność historyczna'. i wracając do Plejadki, właśnie dlatego zanim zaczniesz dobierać runy, warto ustalić z jakiej szkoły i tradycji korzystasz. bo jak Runiarka mówi o Pertho a ktoś inny uczy się z zupełnie innych kluczy, to możecie rozmawiać o różnych rzeczach
szczerze, nie wiem z jakiej tradycji korzystam, bo uczę się trochę z różnych źródeł i nie pomyślałam że to może być problem. Runiarka, ty skąd czerpiesz? z jakiegoś konkretnego systemu?
pracuję głównie z Elder Futhark i z materiałów opartych na Asatru, ale to nie jest jedyna słuszna droga. ważne żebyś Plejadka wybrała jeden zbiór znaczeń i trzymała się go, przynajmniej na potrzeby tej konkretnej pracy. nie mieszaj interpretacji z pięciu różnych książek bo wyjdziesz z chaosem
dobrze że ktoś w końcu powiedział o spójności źródeł, bo to jest podstawowy błąd który widzę u osób które zaczynają. Plejadka, żebyś miała praktyczną radę: weź jedną książkę albo jedno źródło i zostań przy nim na czas tej pracy. po tym możesz poszerzać. a ta dyskusja o Pertho pokazuje dokładnie dlaczego, każdy tu ma nieco inne rozumienie tej runy i wszyscy mogą mieć rację w swoim systemie
mogę dorzucić coś z zupełnie innej strony? bo czytam ten wątek i mam wrażenie że skupiacie się bardzo na runach jako narzędziach przygotowania, ale nie widziałam żeby ktoś pytał o to co będzie PRZY SOBIE Plejadka podczas tej rozmowy. kamień, amulet, cokolwiek fizycznego? bo coś konkretnego w kieszeni potrafi zadziałać uspokajająco i zakotwiczająco lepiej niż sama praca energetyczna
czarny turmalin to klasyczny wybór przy trudnych konfrontacjach, zgadzam się z Brzoskwinką. do tego ja bym pomyślał o labradorcie jeśli chodzi o ochronę ale bez zamykania się, bo właśnie ta runa tarcza o której mówiły wcześniej, Algiz, ma podobny charakter do labradoritu. ciekawa zbieżność kamień-runa której można użyć razem
ojej, to co Jarowit napisał o labradorcie mnie trochę zaskoczyło, bo ja go kojarzyłam głównie z intuicją i ochroną aury, nie z taką... otwartością na trudną rozmowę. czy labrador naprawdę nie blokuje za bardzo? mam wrażenie że przy konfrontacji człowiek potrzebuje być trochę chroniony ale nie zamknięty, i ciekawi mnie jak wy to rozróżniacie w praktyce
hm, ale to brzmi bardzo ładnie w teorii. ja mam labrador od lat i szczerze, nigdy nie poczułam żeby 'filtrował' cokolwiek w sensie dosłownym. pomagał mi wejść w stan skupienia przed czymś trudnym, ok, to tak. ale że odpierał czyjąś energię? nie wiem. może zbyt sceptyczna jestem, ale takie opisy zawsze mnie trochę zatrzymują
dobra, tu muszę wejść z czymś trochę z boku. Plejadka napisała wcześniej że nie wie z jakiej tradycji korzysta bo uczy się z różnych źródeł. i teraz widzę że rozmowa dryfuje w stronę kamieni, labradorytów i filtrowania energii, co jest już zupełnie innym systemem niż Elder Futhark. nie krytykuję, ale Plejadka, czy ty w ogóle wiesz co chcesz żeby było twoim głównym przygotowaniem? runy, kamienie, medytacja, coś innego? bo jak będziesz mieszać wszystko na raz to może wyjść z tego chaos zamiast oparcia
ja próbowałam kiedyś medytacji z konkretną runą przed trudną sytuacją i szczerze, nie wiedziałam jak długo to robić. czy jest jakaś zasada, pół godziny, kwadrans, może kilka dni z rzędu? bo raz siedziałam z runą chyba za krótko i poczułam że nic nie 'weszło', ale nie wiem czy to kwestia czasu czy tego że zrobiłam coś nie tak
Plejadka, medytacja z Pertho przed taką rozmową to nie jest sprawa jednej sesji. idealnie rób to przez kilka dni, po kilkanaście minut, nie musisz siedzieć godzinami. chodzi o to żeby runa miała czas wejść w twoje myślenie, nie żebyś ją 'naładowała' jak baterię. trzymaj znak przed oczami albo narysowany na kartce, i pytaj siebie: co we mnie jest jeszcze nieprzetworzone przed tą rozmową. Pertho to runa tego co siedzi głębiej, nie powierzchni
ok to teraz mam pytanie do Runiarki, bo wcześniej mówiłaś o Sowulo i Raido na czas samej rozmowy, a teraz Pertho przed. to ile tych run ostatecznie Plejadka ma z sobą pracować? bo już mamy trzy, to dużo jak na jedną sytuację. nie lepiej wybrać jedną i zrobić to solidnie niż skakać po kilku?
a powiedz Jaromir77, bo nie rozumiem tego 'obecność w trakcie' przy runach. czy to znaczy że masz je przy sobie fizycznie, zapisane na kartce w kieszeni, wyryte w kamieniu, czy to bardziej że masz je 'w głowie'? bo to robi dosyć dużą różnicę jeśli chodzi o to jak do tego podejść
