Hej, mam takie pytanie bo ostatnio dużo o tym myślę. Mój kumpel ma strasznie niską samoocenę, wręcz kompleks mniejszości, porównuje się do wszystkich, zawsze myśli że jest gorszy. Czy runy mogą w tym pomóc? Nie chodzi mi o żadne cuda, ale czy np. noszenie konkretnej runy albo medytacja z runami może jakoś podnieść tę samoocenę? Słyszałem że Sowulo albo Teiwaz mogą być pomocne przy sile wewnętrznej, ale nie jestem pewien. Może ktoś miał podobną sytuację i próbował?
To zależy od tego jak do tego podchodzisz. Runy nie działają jak tabletka, że weźmiesz i po tygodniu będziesz innym człowiekiem. Ale... coś w tym jest. Jak pracujesz z runą regularnie, medytujesz z nią, nosisz ją, to ona jakoś przenika do twojej codzienności. Sowulo faktycznie jest tą runą słońca, siły własnej, jakby poczucia że jesteś pełny i całościowy. Ja sama przez kilka miesięcy nosiłam ją przy sobie i czułam że coś się zmienia w tym jak patrzę na siebie. Trudno to opisać bez popadania w banały.
Sowulo tak, ale ja bym jeszcze pomyslała o Sig - to ta sama runa wlasciwie, w zależności od tradycji. Przy kompleksie nizszosci kluczowe jest moim zdaniem pobudzenie czakry splotu słonecznego, bo tam siedzi poczucie własnej wartości. A Sowulo ma tą energię słoneczną, solarną wlasnie. Ciekawe że wspomniałeś o tym bo ostatnio rozmawiałam z koleżanką która tak robi - laduje Sowulo energią słoneczną, po prostu kładzie kamień runiczny na słońcu i potem nosi przy sobie. Mówi że czuje róznicę.
Zaraz, zaraz. Czym innym jest praca z runami jako symbolem do medytacji i samopoznania, a czym innym przypisywanie im sprawczości w sensie dosłownym. Warto rozróżniać. Jeśli ktoś ma głęboki kompleks mniejszości, runy mogą być sposóbm do refleksji, do skupienia się na konkretnych aspektach siebie. Sowulo skłania do pytania: co we mnie jest mocne, co świeci. To jest wartościowe. Ale jeśli ktoś liczy że runa zadziała zamiast pracy nad sobą, to rozczarowanie gotowe. Czy ten twój znajomy sam chce pracować z runami, czy to ty chcesz mu jakoś pomóc?
Oj, robienie czegoś bez wiedzy osoby to trochę kontrowersyjna sprawa, nie polecam. Nawet z dobrych intencji. Energia i intencja to jedno, ale ingerowanie w czyjąś wolę to drugie. Poza tym, wracając do tematu, to mnie ciekawi ta kwestia ładowania run energią słoneczną o której pisała Tereska. Czy to nie jest trochę inne podejście niż tradycyjne? Bo klasycznie runy aktywuje się oddechem, krwią, no wiadomo. Słońce to nowsza sprawa?
Wracając do pytania z początku. To nie jest tak proste jak wybór runy. Przy pracy z niską samooceną przez runy, ważniejsza niż talizman jest regularna galdr - czyli śpiewanie, intonowanie nazwy runy. Sowulo, ale i Uruz, który daje siłę pierwotną, instynktowną. Galdr wymusza skupienie na sobie, na własnym głosie, na własnej mocy. To ma sens psychologicznie nawet jeśli ktoś nie wierzy w magię dosłownie. Pytanie do kumpla: czy jest typ który w ogóle byłby skłonny do jakichkolwiek ćwiczeń tego rodzaju?
Przepraszam że się wtrącę, bo trochę jestem poza tą dyskusją, ale to mnie zaciekawiło. Co to jest dokładnie ta galdr? Słyszałam coś o tym ale nigdy nie próbowałam. I czy to trzeba robić głośno czy można w myślach? Bo mieszkam z rodziną i ciężko mi robić rzeczy głośno 🙂
a ile czasu trwa zanim w ogóle cos poczujesz? Bo czytam i to wszystko brzmi fajnie ale czy to nie jest tak że człowiek czeka miesiącami i nic?
To zależy od wielu rzeczy, od regularności, od otwartości, od tego z czym pracujesz. Runy to nie jest system który daje efekty po tygodniu. Przy pracy z czymś tak głęboko zakorzenionym jak kompleks mniejszości to może być długotrwały proces. Ale już pierwsze tygodnie powinny przynieść jakieś drobne sygnały, zmiany w sposobie myślenia, może w snach. Romek, a ty sam masz takie doświadczenia z runami czy pytasz za kogoś?
To co opisujesz, Romek, to bardzo ludzka sprawa i nie trzeba od razu szufladkować. Przy pracy z runami w kontekście samooceny warto zacząć od wróżby otwierającej - po prostu zapytaj runy, gdzie leży źródło tego poczucia. Czasem wychodzi Hagalaz albo Nauthiz, co sugeruje że za niską samooceną stoi coś konkretnego do przepracowania. Runy lubią wskazywać, gdzie patrzeć, a nie za ciebie rozwiązywać. To jest ich wartość.
kurczę a ja w ogóle nie wiedziałam że runy można uzyc w taki sposob, myślałam ze to tylko wrózbiarstwo. Czyli mozna ich uzywac bardziej jako takie... hmm nie wiem jak to nazwac, wsparcie dla siebie na co dzień? Bo to brzmi mega sensownie nawet dla mnie która runy znam słabo. Choc mam zestaw runiczny i lezy sobie w szufladzie 😀 nigdy go porządnie nie uzylam
Wandka, to jest właśnie jeden z najczęstszych błędów, że ludzie traktują runy wyłącznie jako wyrocznia. A one to coś więcej. Możesz z nimi medytować, nosić jako talizman, rysować na kartce i kontemplować. Wyciągnij ten zestaw z szuflady 🙂 Przy kompleksie mniejszości i niskiej samoocenie szczególnie polecam po prostu wziąć Sowulo do ręki, poczuć ją, zobaczyć co przychodzi. Nie musisz nic pytać, nie musisz robić rytuału. Samo bycie z runą to już coś.
Ale czy to nie jest trochę naciągane, że sama obecność runy coś zmienia? Bo kawalek drewna albo kamienia z wyrytym znakiem to w końcu tylko przedmiot. Rozumiem medytację, rozumiem skupienie intencji, ale to brzmi jakbyśmy mówili że sam przedmiot ma moc bez żadnej pracy z naszej strony. Albo ja źle rozumiem?
a można samemu wyryć runę na kamieniu czy to musi być gotowy zestaw?
no właśnie, to co Tereska mówi o samodzielnym robieniu talizmanów to bardzo ważna rzecz i chcę trochę rozwinąć, bo to ma bezpośredni związek z tym kompleksem mniejszości o którym tu piszecie. Wyobraź sobie że siadasz, bierzesz kamień, ryjesz w nim runę - to jest już akt sprawczy, to jest już 'ja mogę coś zrobić, ja tworzę'. Dla kogoś z niską samooceną to samo w sobie jest terapeutyczne, nawet zanim kamień 'zadziała'. Więc to nie jest tylko kwestia energii w przedmiocie, to jest kwestia co TY wkładasz w ten proces.
ok ale jak sie wybiera który kamień? to musi byc jakis konkretny material czy dosłownie dowolny?
ja czytałam że do Sowulo dobrze pasuje bursztyn albo kwarc słoneczny, bo oba mają związek ze słońcem. Ale nie wiem czy to ogólna zasada czy ktoś to wymyślił.
ok ale zaraz zaraz, wróćmy na chwilę do tego samodzielnego rysowania. Czy jeśli nie umiem ładnie wyrysować runy to to coś zmienia? Bo moje pismo jest fatalne i zawsze jak coś rysuję to wychodzi krzywo. Serio pytam, bo zastanawiam się czy niedoskonały znak działa tak samo.
dobra a wracajac do mojego kolegi - przeczytałem tę dyskusję i zaczynam myśleć że może sam powinienem zrobić mu talizman i po prostu podarować jako prezent, bez tłumaczenia że to runiczny talizman. Powiedzieć że to ładny kamień który znalazłem. Czy wtedy energia którą wkładam przy robieniu ma jakiś sens dla niego jeśli on nie wie?
ech, Wajdelota, to już było poruszane wcześniej w tym wątku i powiem tak samo - to jest naprawdę śliski grunt. Nie mówię że złe intencje, ale to trochę jak leczenie kogoś bez jego zgody. Poza tym co jeśli on ten kamień zgubi albo wyrzuci bo mu się nie spodoba? Co wtedy z tą energią?
i drugie pytanie do Wajdeloty, bo to ważne: skąd pewność że to czego kolega potrzebuje to Sowulo i praca ze słońcem? Może on ma zupełnie inne blokady, może jego niechęć do siebie ma źródło w czymś co lepiej adresuje Kenaz albo Berkano? Robienie czemuś talizmanów za plecami to nie tylko kwestia etyczna ale i kwestia trafności. Nie zrobiłabyś komuś zastrzyku witaminy której może nie potrzebuje.
może zamiast kombinować z talizmanami, porozmawiaj z nim zwyczajnie? Nie o runach, ale o tym jak się czuje. Runy mogą być wsparciem dla NIEGO jeśli kiedyś sam się otworzy, ale robienie czegoś za jego plecami to już trochę projekcja własnej potrzeby pomocy 🙂 Wiem że to nie jest odpowiedź o runach ale wydaje mi się że to ważne.
ojej, ta rozmowa poszła w zupełnie inną stronę niż się spodziewałam wchodząc tu. Ale mam pytanie do Eliksiry bo wcześniej pisała o galdr i Uruz - czy ta praca z Uruz nie jest trochę za agresywna dla kogoś kto ma niskie poczucie własnej wartości? Bo gdzieś czytałam że to runa dzikiego wołu i tej pierwotnej siły, i trochę się zastanawiam czy to nie jest za duże wyzwanie na start.
przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale to co Eliksira napisała o Uruz jako sile która jest w nas to mnie bardzo zainteresowało. Czy to znaczy że medytując z tą runą próbujesz niejako dobierać się do czegoś co już w sobie masz? Bo to brzmi jakby runy były bardziej jak... hmm, klucze do czegoś w środku? Czy dobrze to rozumiem?
Dodola, to jest bardzo ładnie powiedziane i tak, właśnie o to chodzi w tej pracy. Runy jako klucze, nie jako magiczne przyciski które zmieniają świat zewnętrzny. To jest moim zdaniem najzdrowszy sposób myślenia o tym szczególnie w kontekście samooceny, bo nie czekasz że 'runa coś zrobi' tylko że 'runa pomoże mi dotrzeć do tego co już jest'. Przy kompleksie mniejszości to jest naprawdę istotna różnica w podejściu.
czytam ten wątek od początku i jestem trochę zagubiona, bo jedni mówią że talizman działa sam, inni że to tylko kotwica dla uwagi, jeszcze inni że klucz do środka. To chyba są trzy zupełnie różne filozofie? Albo da się to jakoś pogodzić?
a tak praktycznie - jeśli ktoś chce spróbować tej pracy z Sowulo dla poprawy samooceny to od czego zaczyna? Kupuje zestaw run, wybiera jedną, i co? Bo ta rozmowa jest ciekawa ale trochę brakuje mi konkretów.
