Ostatnio siedze nad tym temmatem i nie moge przestac o tym myśleć. Chodzi mi o to, czy runy mogą w jakis sposób wpłynąć na tempo zmian w zyciu, tzn. czy konkretne układy albo pojedyncze runy mają zdolność do przyspieszenia pewnych procesów? Pytam bo od jakiegoś czasu stosuję Sowulo i Teiwaz razem, żeby wzmocnić energię działania i coś jakby drgnęło w kilku sprawach jednocześnie. Mogło być oczywiście zbieg okoliczności, ale zastanawiam się czy ktoś z was miał podobne doświadczenie. A poza tym, w bioenergoterapii mówi się o rytmach dobowych, i czy runy mogą z tym współgrać, tzn. czy pora dnia przy aktywacji ma znaczenie?
Ojej, ja mam dokładnie to samo przeczucie! sowulo to runa słońca i ona sama w sobie przyspiseza, dosłownie podkręca energię. Jak ją połączysz z Teiwaz to masz siłę i kierunek, wiec efekt może być szybszy niż przy samej jednej runie. Ja kiedyś zrobiłam bindrune z Sowulo, Raido i Teiwaz i naprawdę czułam jakby coś zaczęło się toczyć szybciej w mojej pracy. Tylko nie robiłam tego codziennie, raczej raz na kilka dni. xD
Zanim pójdziemy dalej, to powiem wprost: pojęcie "przyspieszenia czasu" w kontekście run to już trochę naciągane sformułowanie. Runy to system symbolczny, nie timer. Sowulo faktycznie ma charakter dynamiczny i solarny, ale to nie znaczy, ze dokladnie "przyspiesza czas". To raczej kwestia twojego nastawienia i skuipenia, ktore idzie za rytualem. Nie mowie, ze to nie dziala, tylko ze mechanizm jest inny niż "runa = przyspieszenie".
Zgadzam się z Aurelkiem. I chciałabym jeszcze dorzucić, ze w tradycji nordyckiej runy nie były traktowane jako coś co zmienia upływ czasu, tylko jako coś co otwiera albo zamyka pewne możliwości. To jest istotna różnica. Teiwaz daje wytrwałość i determinację, Sowulo klarowność i energię, ale "przyspieszenie" to wypadkowa twojego działania, a nie sama runa. Pytanie do osoby rozpoczynającej temat: co rozumiesz przez te "życiowe zmiany", bo to wpływa na to, które runy w ogóle mają sens.
kurcze, a wlasnie! To jest dokładnie to co mnie interesuje ,bo sama stoje w takim miejscu od miesięcy. Blokada za blokadą. Próbowałam czakr, kamieni, nic nie ruszyo. Czy runy mogą przebić taką blokadę szybciej? Czy jest jakiś konkretny układ który działa na to?
Rytmy dobowe w bioenergoterapii to jest tak: mówi się ze ludzkie ciało ma rózne poziomy energii o róznych porach, rano szczytowe, po południu spadek, wieczorem wzrost. Nie wiem ile w tym prawdy naukowej ale w praktyce dużo osób twierdzi ze rytuały z runami lepiej działają rano albo późnym wieczorem Sama noticje ze moje sesje medytacyjne z runami wychodzą mi lepiej po zachodzie słońca. Mogę sie mylić ale taka jest moja obserwacja.
To się zgadza z tym co sama stosuję. Zawsze robię aktywacje run albo rano przed 9 albo po 21. Czytałam kiedyś ze energetycznie te pory odpowiadają wzmożnej aktywności bioenergetycznej, coś w stylu że ciało jest wtedy bardziej "otwarte" na impulsy z zewnątrz. Nie wiem czy to ma bezpośrednie podstawy w tradycji nordyckiej, ale kombinacja z rytmami dnia wydaje mi się sensowna Aurelek, jak ty to widzisz od strony tradycji?
No ale przecież runy ewoluują i ich stosowanie też. Nie możemy się ograniczać tylko do tego co robili Wikingowie, bo żyjemy w innym czasie i możemy łączyć różne tradycje. Bindrune to przecież też nie jest coś co jest wprost opisane w Eddach. Myślę ze połączenie run z rytmami dobowymi to jest twórcze rozwinięcie, nie przekłamanie.
Szczerze? To może być efekt placebo połączony z tym, ze kiedy robimy jakikolwiek rytuał to nastawiamy się bardziej aktywnie na działanie. I wtedy rzeczy zaczynają się ruszać bo my zaczynamy je ruszac, nie runy. nie mówię że nie wierzę, po prostu pytam: robiłaś jakieś inne zmiany w tym czasie, w zachowaniu, nastawieniu?
Ja stosuję runy od paru lat i mogę powiedzieć że Hagalaz paradoksalnie też może przyspieszyć zmiany, tylko w bardziej destrukcyjny sposób. Tzn. burzy to co stoi i wtedy nowe może wejść. Znam kilka osób ktore użyły Hagalaz intencyjnie i potem był chaos ale po nim zmiana. To nie jest runa do zabawy ale to działa jeśli masz odwagę.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale właśnie zaczęłam poznawać runy i trochę się gubię. Czy żeby w ogóle działać z runami jako sposóbm zmiany to trzeba je wcześniej aktywować? I co to znaczy aktywować? Czytałam różne rzeczy i każde źródło mówi coś innego
ok, to rozumiem, ale skąd wiadomo że aktywacja wogole zadziałała? czy coś sie czuje, czy to bardziej wiara ze zadziałało?
słuchajcie, bo to jest w sumie ciekawy punkt - to pytanie o aktywację runy to tak naprawdę pytanie o to czym w ogóle jest rytual. Miałem kiedyś okres kiedy robiłem wszystko bardzo formalnie, z zapamiętaną formułą, z odpowiednią porą, z wyrzeźbioną runą i efekty były... mieszane. A potem zrobiłem coś bardzo prostego, prawie bez żadnego rytuału, tylko z bardzo silnym skupieniem i intencją i to akurat dało wyraźny efekt w moim życiu. Więc zacząłem się zastanawiać co tak naprawdę "aktywuje" runę i nie jestem pewien że to forma, nie wnętrze.
ale wracając do tego co mówiłam wcześniej, bo czuję ze moje pytanie trochę zgineło w temacie - czy jest jakiś konkretny układ run który działa na blokady? bo ta dyskusja o rytmach i aktywacji jest super ale mnie interesuje co konkretnie robic. Próbowałam już tyle rzeczy i nic.
no czytałam to w kilku miejscach i sama testowałam, działa przynajmniej u mnie. Ale masz rację że blokada to szeroki temat. xD
no ja tam wole Hagalaz w takich sytuacjach jak Przytulia opisuje i podtrzymuję to co pisałam wcześniej. Czasem trzeba burzyć żeby budować. Blokada to często coś co trzymamy sami, Hagalaz to wytrąca z tej stagnacji.
ta dyskusja o blokadach i konkretnych runach jest symptomatyczna dla całej rozmowy, bo ciągle wracamy do pytania "która runa na co" a to jest zły punkt startowy. runa nie jest pigulka na konkretna dolegliwosc. Pyta ktos co jest pod tą blokada? skad Przytulia wie że to blokada a nie np. poprostu czas oczekiwania na coś?
mogę wejść z boku, bo obserwuję tę dyskusję od jakiegoś czasu. To co Tojadek opisuje to faktycznie coś co da się rozróżnić, ale nie przez analizę, tylko przez praktykę uważności. Przed jakimkolwiek rytuałem runowym warto posiedzieć z pytaniem: co ja w tej chwili faktycznie czuję, nie co myślę że czuję. i dopiero potem dobierać runę do stanu a nie do sytuacji zewnętrznej.
eh, o, to jest ciekawy punkt bo ja zawsze myślałam o runach pod kątem sytuacji - ta runa na pracę, tamta na miłość. A tu mówicie żeby patrzeć na stan wewnętrzny? To troche zmienia perspektywe. Ale jak to potem przełożyć na wybór konkretnej runy, bo tego nie do końca rozumiem.
wracając do głównego wątku, bo trochę odpłynęliśmy. Tojadek mówiła ze u niej kilka rzeczy naraz się ruszyło po pracy z runami i równoległej medytacji. zastanawia mnie czy ktos tu prowadził jakieś notatki z takich obserwacji, tzn. zaznaczał co robil i co potem nastapilo. Bo to jedyny sensowny sposób żeby w ogóle oceniać czy runa coś robi czy nie.
ten problem z grupa kontrolną o którym pisze Aurelek to jest rzeczywiscie coś z czym się zmagam prowadząc ten dziennik. Bo piszę co robiłam, piszę co się potem stało ale nie mam jak sprawdzić czy i tak by się stało. Może ktoś ma pomysł jak to obejść metodologicznie? Bo nie chcę po prostu rzucić tych notatek bo są jedyną sensowną rzeczą którą mogę robić żeby to weryfikować. haha
okej ale wracając do tego co powiedziała Czarownica o stanie wewnętrznym jako punkcie startowym - bo to mnie uderzyło. Jak ja mam siedzieć i obserwować stan wewnętrzny jeśli jestem w środku tego stanu? To trochę jak pytać kogoś kto tonie żeby ocenił głębokość wody. Serio pytam bo nie umiem tego robić.
przepraszam że się wtrącam ale mam pytanie może głupie - czy te runy trzeba mieć fizycznie wyrzeźbione żeby działały? Bo czytałam gdzies że rysunek na kartce wystarczy a gdzie indziej że muszą być z drewna albo kamienia. I jak w ogóle zacząć jak jest tyle sprzecznych informacji?
materiał nie jest kwestią dogmatu, są tradycje które kładą nacisk na naturalne surowce i są takie które mówią że liczy się intencja i znajomość. ale Datura, zanim skpuisz się na materiale to może powiedz po co chcesz runy? Bo to powinno być pierwsze pytanie a nie czy drewno czy papier. haha
wracajac do watku o przyspieszeniu czasu ktory jest właściwie tytułem tego tematu bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś miał takie doświadczenie że po regularnej pracy z runami tempo wydarzeń realnie wzrosło? nie w sensie ze "poczułam że coś się ruszyło" ale że faktycznie w krótkim czasie duzo się zmieniło zewnętrznie?
Jer to właśnie ta runa do tego jest, do zamykania cykli i przechodzenia do nowego. Jak chcesz przyspisezyć to Jera jest oczywistym wyborem. Można ją też łączyć z Sowulo żeby dodać energii i kierunku. 😀
oho, no ale to jest właśnie problem o którym tu gadamy od kilku stron, ze miedzy "spróbuj i zobaczymy" a "rób świadomie" jest ogromna różnica. Aurelek nie mówi że trzeba robić doktorat, mówi że warto wiedziec co sie łączy z czym zanim się łączy. To nie jest wygórowane wymaganie.
