jest na to stary sposób który polecam - po wyciągnięciu runy zapisz dosłownie pierwsze skojarzenie, pierwsze słowo, i dopiero potem szukaj znaczenia. jeśli twoje pierwsze słowo i znaczenie w słowniku idą w zupełnie różne strony, to masz materiał do pracy. jeśli od razu się zgadzają - pytaj się siebie dlaczego tak łatwo.
o, to ciekawe z tym pierwszym skojarzeniem. a jak długo to trwa zanim zaczniesz rozróżniać co jest twoim skojarzeniem a co 'mówi' runa? bo mi się wydaje że na początku to i tak będzie jedno i to samo
no właśnie i tu jest mój zarzut do całej tej dyskusji. jak przez dwa lata wyciągasz 'z siebie a nie z runy' to po co ci runa? wyciągaj po prostu z siebie. kartka papieru, pisanie bez cenzury, to samo robi a nie potrzebuje dwóch lat nauki.
rozumiem co mówi Dianka58 i trochę się z tym zgadzam. ale jest coś w tym że symbol jest zewnętrzny - jak rysuję kartę albo ciągnę runę to jest coś co przyszło 'z zewnątrz' i to mi jakoś łatwiej traktować serio niż własne myśli. może to psychologia a nie magia, ale działa na mnie.
a mam głupie pytanie - jak ciągniecie tę jedną runę przed trudną rozmową to co potem z nią robicie? trzymacie w głowie przez cały czas rozmowy? bo to chyba rozpraszałoby
to troche jak ustawianie intencji na meditacji chyba? ze nie chodzi o to zeby myslec o tym caly czas tylko zebys to 'ustawil' i szedl dalej
słuchajcie, wracam do pytania Wrozki_71 bo myślę że nikt nie powiedział wprost co zrobić jak interpretujesz pod siebie. jest jedna prosta rzecz - poproś kogoś innego żeby powiedział co ta runa mogłaby znaczyć bez kontekstu twojej sytuacji. jak ich interpretacja cię zaskoczy albo zdenerwuje, to prawdopodobnie trafiła w coś prawdziwego.
czytam ten watek od początku i właściwie pierwsze raz się odzywam, ale mam pytanko - czy mowimy o runach jako o sposobie na to żeby PRZYJAC krytyke w sensie emocjonalnym, czy o tym zeby ona do nas dotarla w sensie zrozumienia? bo to chyba dwie różne rzeczy i przez cały czas mixujemy jedno z drugim
to rozróżnienie jest ważne. emocjonalne przyjęcie krytyki i intelektualne zrozumienie krytyki to dwie różne prace i runa może pomóc w obu - ale inaczej. przed rozmową ciągniecie runę raczej pod kątem nastawienia emocjonalnego. po rozmowie - pod kątem zrozumienia co cię uderzyło i dlaczego tak mocno.
to co napisała Nocnica o emocjonalnym i intelektualnym przyjęciu krytyki chyba jest kluczem do całej tej rozmowy. bo ja np. doskonale rozumiem intelektualnie że ktoś ma rację, ale emocjonalnie to mnie boli i reaguję defensywnie. i nie wiem czy runa mi tutaj pomoże - może przy nastawieniu przed rozmową, ok, ale co z tym bólem który przychodzi po?
przeczytałam co Nocnica napisała i rozumiem logikę ale mam pytanie które mnie drąży od dłuższego czasu w tej dyskusji - czy nie jest tak że jeśli runy pomagają 'przetworzyć' trudną rozmowę to tak naprawdę przetwarzamy rozmowę i wyciągamy wnioski bez run, a runa to tylko pretekst żeby w ogóle usiąść i to zrobić? bo jeśli tak, to problem jest w tym że bez run większość ludzi po prostu idzie na netflix i nie przetwarza nic. i wtedy ok, runa ma wartość - ale nie jako magia, tylko jako przypomnienie 'hej, usiądź i pomyśl'.
