Ostatnio dużo myślę o zawiści i o tym, jak ona niszczy energię człowieka od środka. Wpadłam na pomysł żeby poszukać w runach czegoś, co mogłoby pomóc przepracować tę emocję, bo sama miałam z nią problem przez długi czas. I wiecie co, to nie jest tak proste jak wyciągnięcie jednej runy i powiedzenie "o, ta mi pomoże". To jest cały proces wymiany energii. Zawiść to według mnie blokada w przepływie, bo kiedy zazdrościsz komuś powodzenia, to tak jakbyś zamykała sobie kanał na własne dobro. Zastanawiam sie czy ktoś z was pracował z runami właśnie pod kątem tej emocji i co z tego wyszło. Konkretnie myślę o Gifu i Sowulo, ale nie jestem pewna czy dobrze to łączę.
O, dobry temat, bo faktycznie mało się o tym mówi w kontekście run. Zazwyczaj jak ktoś pyta o runy to chodzi o miłość albo pracę, a zawiść to taka emocja którą ludzie wstydzą się przyznać. Gifę kojarzę z wymianą i dawaniem, ale Sowulo to raczej zwycięstwo i ego, więc ciekawa jestem jak ty to łączysz ze sobą. Możesz rozwinąć?
Gifę znam dobrze i zgadzam sie że to pierwsza runa jaka mi przychodzi do głowy przy tym temacie. Wymiana energii to jest właśnie sedno bo zawiść jest jak energetyczne zatrzymanie, cos co nie chce wypuścić ani wziąć właściwie. Człowiek zawiścią nie bierze, tylko obserwuje że inni mają i blokuje sobie wejście. Nie wiem czy dobrze to tłumaczę, ale tak to czuję podczas medytacji z tą runą.
Szczerze? Troche mi to brzmi jak naklejanie duchowego sensu na cos co jest poprostu emocja do przepracowania psychologicznie. Tzn. rozumiem ze runy moga byc sposobem pracy z soba, ale skad ta pewnosc ze to wlasnie Gifa "odpowiada" za zawisc a nie, powiedzmy, Laguz albo cokolwiek innego? Skad bierzecie te przypisania?
Dionizy zadał dobre pytanie i Zywiena odpowiedziała sensownie ale dodam coś od siebie. W różnych tradycjach runicznych przypisania znaczeń się różnią, wiec to jest zawsze kwestia interpretacji i systemu ktury stosujesz. Mnie bardziej interesuje inny aspekt tego tematu bo tytuł mówi o nauce radości z powodzenia innych. To jest moim zdaniem trudniejsze niż samo przepracowanie zawiści. Zawiść możesz zahamować, ale radość z cudzego sukcesu to jest już aktywna praca. Która runa według was mogłaby wspierać wlasnie to, a nie tylko gaszenie negatywu?
Helenka dotknęła czegoś ważnego. Radość z cudzego sukcesu to po angielsku "mudita",termin z buddyzmu, i jest traktowana jako aktywna cnota którą sie ćwiczy. Jeśli przełożyć to na runy, to ja widzę tutaj Wunjo. To runa radości, harmonii, wspólnoty. I co ważne, Wunjo nie jest radością samotną, jest radością z innymi lub z powodu innych. Myślę że to dobry punkt wyjścia do tej konkretnej pracy. 😮
Przepraszam że się wtrącam bo kompltnie nie znam run ale to co Amethysta napisała o tej buddyjskiej radości to mnie zastanawia. Czy runy w ogóle dają się łączyć z takimi wschodnimi koncepcjami? Bo to są jednak zupełnie różne tradycje, nie?
No właśnie, i tu bym się Amethysty uczepila. Bo "co dziala" to bardzo nieprecyzyjne kryterium. Jak ktoś czuje się lepiej po medytacji z runą to może to być efekt placebo, może skupienie, może cokolwiek innego. Nie mówię że praca z symbolami nie ma wartości, bo ma, ale mieszanie tradycji bez znajomości źródeł często prowadzi do nieporozumień. Gifa na przykład, jeśli już idziemy tym tropem, to w Eddach i tekstach skaldycznych ma dość konkretny kontekst społeczny, wymiana darów jako zobowiązanie, niekoniecznie ta eteryczna energia którą tu opisujecie.
Doceniam że Ulistkowa wprowadza historyczny kontekst, bo to rzetelne podejście. Ale praktycznie rzecz biorąc, większość ludzi nie pracuje z runami jako rekonstrukcjonista. Pracuje z nimi jako systemem symbolicznym do introspekcji. I w tym kontekście to co Zywiena zaproponowała ma sens, bo nie chodzi o poprawność historyczną, tylko o to żeby symbol pomagał w konkretnej pracy wewnętrznej. Pytanie do Zywieny, jak wygląda ta praca konkretnie? Bo temat o wymianie energii sugeruje jakiś rytuał albo praktykę.
Sluchajcie bo to co Zywiena napisala przypomina mi cos z pracy z czakrami,konkretnie z czakra serca. Zawisc siedzi tam jak kamien i blokuje przeplyw. Pracowalem kiedys z pewna pania przy bioenergoterapii i ona mowila dokladnie to samo co Zywiena, ze dobro nie jest zasobem ograniczonym, ze to nie jest gra w sumie zerowej. Ciekawe ze runy dochodza do podobnych wnioskow co praca energetyczna. czy ktos laczyl te dwie sciezki??
Edku, ja próbowałem łączyć i całkiem nieźle to szło. Malowałem runy na kamieniach i używałem ich podczas medytacji skupionej na konkretnej czakrze. Ale nie wiem czy to "czysta" praca runiczna czy już moje własne eksperymenty, bo nigdzie nie widziałem takiego podejścia opisanego w źródłach. Może Ulistkowa albo Klementynka wiedzą czy coś takiego istnieje w literaturze?
Nie wiem czy w literaturze, ale ja bym powiedziala ze to typowa wspolczesna fuzja i nie ma w tym nic zlego pod warunkiem ze czlowiek wie co robi i po co. Problem zaczyna sie kiedy ktos probuje taka fuzje sprzedawac jako "autentyczna tradycje nordycka". wracajac do tematu, bo zaczynamy odplywac, Sowulo ktora Zywiena wspomniala na poczatku, ona terz jest tu istotna. To runa slonca, sukcesu, sily wlasnej. I paradoksalnie, cieszenie sie cudzym sukcesem wymaga duzej wlasnej sily. Czlowiek ktury czuje sie dobrze ze soba rzadziej zazdrosci
To co Krokusik napisała o własnej sile i Sowulo to chyba najważniejsza rzecz w tym wątku. Bo ja to czuję na własnym przykładzie, zazdrościłam koleżance i dopiero jak sama zaczęłam lepiej sobie radzić, ta zawiść gdzieś odpłynęła. Nie zrobiłam żadnego rytuału ani nic, samo przyszło. Zastanawiam się czy runy mogą ten proces przyspieszyć czy tylko towarzyszyć mu.
Ta rzecz którą Cebulka napisała o tej różnicy między refleksją a pracą z symbolem to mnie bardzo trafia. Bo ja terz to czuję, że jak próbuję poprostu "pomyśleć" o swojej zawiści to mój mózg mi podsuwa same racjonalizacje. a jak siedzę z runą przed sobą, to jakoś inaczej. ale chciałam się zapytać Zywiena, bo Ty chyba najdłużej w tym wątku pracujesz z tymi dwoma runami razem - jak długo trzymasz je przed sobą podczas takiej medytacji? Bo mnie po kilku minutach myśli uciekają zupełnie gdzie indziej.
Słuchajcie, a czy ktoś wie czy do tej pracy z zawiścią pasowałby jakiś konkretny kamień? Czytałam gdzieś ze malachit pomaga z zazdrością ale nie wiem czy to nie jest bajka. I czy można go łączyć z runami przy medytacji? Chodzi mi o to czy to sie nie kłoci energetycznie.
To łączenie kamieni z runami to jest jeden z tych tematów gdzie każdy coś słyszał ale nikt nie ma żadnego źródła. Nie ma tradycyjnego kontekstu który by to łączył, to jest wyłącznie współczesna fuzja. Co nie znaczy że jest zła, ale powiedzmy sobie uczciwie że to własny eksperyment, nie jakaś potwierdzona metoda. @Dominika.pl Jak chcesz eksperymentować to eksperymentuj, tylko bez przekonania że tak "powinno" być.
A tak się zastanawiam bo siedzę w tym wątku od dawna z boku, czy nie jest tak że zawiść jako taka jest wogóle w tej nordyckiej tradycji jakoś opisana?? Tzn. czy istnieje jakaś runa która bezpośrednio z nią się wiąże, niekoniecznie w pozytywnym sensie? Bo cały czas mówimy o tym jak ją przezwyciężyć, ale czy runy w ogóle nazywają ten stan?
No dobra ale to co Amethysta opisuje to jest troche jak psychologiczny skrypt obudowany symbolami, nie? tzn. moglabys to samo powiedziec bez run: "zauwaz czego ci brakuje, pomysl o wymianie, zmierzaj do radosci". Runy tu sa wlasciwie dekoracja. I pytam szczerze, nie zlosliwie, w czym to jest lepsze niz poprostu praca z afirmacja albo terapia poznawcza? 🙂
Martusia ma rację ale tylko do pewnego stopnia. Terapia poznawcza ma badania które potwierdzają skuteczność. Praca z runami ma... co dokładnie? Indywidualne relacje. Nie mówię że to złe,sam pracuję z symbolami ale porównywanie tego do terapii to jednak naciąganie. chyba że mamy na myśli wyłącznie samorozwój bez pretensji do bycia metodą leczenia.
No ale, przepraszam że wchodzę w środek, ale mam pytanie do Helenki albo Amethysty, bo one chyba najlepiej znają temat. Skoro można ułożyć te trzy runy jako plan pracy, to czy to jest coś co sie robi raz i zapomina, czy trzeba do tego wracać? Bo mam wrażenie że np. zawiść to nie jest coś co sie przepracuje raz na zawsze
Kingusia, dokładnie tak, to nie jest jednorazowe. Przynajmniej u mnie tak nie działa. Wracam do tej pracy kiedy czuję że coś znowu siedzi. Trochę jak z porządkami, możesz posprzątać i będzie czysto, ale kurz wraca. i właściwie to jest piękne w tej pracy z runami że ona nie zakłada że coś "naprawi" raz na zawsze, tylko że dajesz sobie czas i uwagę kiedy tego potrzebujesz.
Hej,mam morze głupie pytanie, ale gdzie w ogóe kupujecie runy? Tzn. te fizyczne, bo czytam watek i zastanawiam sie czy zaczynam od drewnianych, kamiennych czy może samemu je zrobić ma jakies znaczenie. Slyszalem że wlasnorecznie zrobione maja wiecej "tego czegos" ale trudno mi ocenić czy to mit.
o właśnie miałem podobne pytanie co Ewaryst i cieszę się że Krokusik odpowiedziała. ale mam kontynuacja-up,bo zastanawiam sie czy jak juz mam runy to od czego zacząć z tym tematem zawiści o którym tu mówicie. Tzn. czy jest jakis konkretny "krok pierwszy" dla kogoś kto nigdy z runami nie pracował? @Zywiena73 Ty hyba zaczynałas od czegoś prostszego?
Wracając do tego co Zywiena pisała o poznawaniu run osobno, to ja robiłam dokładnie tak samo i mysle że to jest jedyna metoda która ma sens na początku. Mnie ktoś kiedys polecił żebym od razu rzucała i interpretowała i to był błąd, bo nie miałam żadnego kontaktu z pojedynczymi runami. Teraz jak trzymam Gebo w ręku to jest jakieś skojarzenie, jakaś barwa emocjonalna. Bez tego to jest jak czytanie książki w nieznanym języku.
dobra ale to "trzymanie runy w reku i czucie barwy emocjonalnej" to jest cos co mozna wytrenowac z kamykiem z PARKU. Serio pytam czy ktos kiedys porownal? bo zastanawiam sie czy efekt nie jest po prostu efektem skupienia uwagi na przedmiocie,niekoniecznie tej konkretnej runy
Oj, ej, to ciekawy punkt! Tzn. jak rozumiem to co Amethysta mowi, to w sumie hodzi o to ze runa dziala bo ty w nia wkladasz sens, a nie sama z siebie? To nie jest troche sprzeczne z tym ze maja jakies starozytne znaczenia? Bo jak to jest, te znaczenia sa nasze czy sa jakies obiektywne?
Oj, ten temat o tym co jest "w" runie a co "w nas" to mogłabym gadać godzinami. Ja gdzieś pomiędzy. Czuję że Gebo jakoś mnie woła kiedy potrzebuje pracy z wymianą, ale ciężko powiedzieć czy to runa "wie" czy ja to wiem i sięgam po Gebo jako po symbol. I szczerze? Przestałam sie tym przejmować. Efekt jest, reszta to filozofia.
