Hej, mam taki problem i nie wiem czy tylko ja tak mam. Mieszkam niedaleko starej fabryki, teren dawno zamknięty ale maszyny chyba jeszcze stoja bo czasem slychac takie wibracje, metaliczne brzeczenie, generalnie hałas który nie wiadomo skąd dochodzi. I ja przy takim tle próbuje czytac runy. Wychodzi mi kompletnie nic - ciagam kamyki, patrzę na nie i mam wrazenie ze głowa mi pracuje na pusto. Nie wiem czy to kwestia skupienia, miejsca, czy moze energetyka terenu przemysłowego w ogóle blokuje takie rzeczy? Macie jakies doswiadczenia z trudnymi warunkami przy czytaniu? 🙁
No to ciekawe pytanie,ale powiem szczerze - troche miesza ci sie skupienie z energetyka miejsca. To sa dwie rozne sprawy. Halas to kwestia fizyczna i psychologiczna, energetyka terenu to cos innego. Zanim zaczniesz szukac przyczyn w wibracjach fabryki, sprawdz najpierw czy w ciszy masz ten sam problem, czy nie.
O, ja się dopiero uczę run i też miałam problem ze skupieniem! U mnie to nie przemysłowy hałas tylko sąsiad co słucha muzyki przez ścianę 🙂 Próbowałam zakładac słuchawki z muzyką ambientową i trochę pomogło, ale nie wiem czy to dobra metoda przy runach. Czy muzyka w tle w ogóle jest ok czy lepiej cisza?
Zależy co rozumiesz przez "czytanie". Jeśli chodzi o klasyczny rzut i interpretację, to hałas może po prostu rozpraszać uwagę i tyle. Nie doszukiwałabym sie w tym żadnej metafizyki od razu. Ale jesli pytasz o pracę z energią run w głębszym sensie, to teren postindustrialny rzeczywiście może miec swoje specyficzne pole. Nie jest to jednak regula.
Ojej, jak czytam ten temat to az mi sie przypomniało że kiedyś próbowałam medytowac przy czakrach właśnie jak dookoła było głosno i kompletnie mi to nie wychodziło, bo umysł ciagle łapał KAŻDY dźwiek z zewnątrz. Z runami pewnie podobnie - hyba ze jest jakis sposób żeby te zewnętrzne zakłócenia niejako "przerobić" na neutralne tło? Ktoś sie z tym zetknął?
Właśnie sie zastanawiam nad tym co pisze Bukowa o terenie postindustrialnym. Bo tereny takie maja duzo historii i nie zawsze jest to dobra energia - dużo żalu, wypadki, ciężka praca ludzi. Przy czakrach mamy podobnie ze miejsce ma swoje pole. Runy jakoś to wyczuwają? mam na myśli czy to że kamyki są na złym terenie może w ogóle zmienic przekaz?
A wiecie co, nie wiem czy kamyki "wyczuwają" teren. Serio. To my wyczuwamy albo nie, a kamyki czy drewno to tylko nośnik przez ktury my interpretujemy. Jeśli miejsce ci przeszkadza to twoja interpretacja będzie rozbiegana, a nie same runy.
Dudnienie w ścianach przy starych zakładach to kwestia izolacji budynku i resztek maszyn, nie energia. Proszę nie robić z tego problemu ezoterycznego skoro to może byc zwykła fizyka. Natomiast jeśli ty to czujesz i ci to przeszkadza - to wystarczający powód żeby szukać innego miejsca lub czasu na czytanie.
A da sie w ogóle nauczyc skupiac przy hałasie albo to zawsze będzie przeszkadzac? Pytam bo mnie tez głosy z zewnątrz ciągną, jak probuje robic afirmacje to sąsiadka za ścianą krzyczy na dzieci i koniec skupienia haha
Przy tarocie mam podobny problem i rozwiązałam to tak że prowadzę notatki z sesji i oznaczam czy warunki były dobre czy złe. Po kilku miesiącach widzę czy hałas naprawdę zmienia odczyty czy mi sie tylko wydaje. Polecam spróbowac to samo z runami - porównaj sesje spokojne ze "zaszumionymi" i sprawdź czy interpretacje sie jakoś różnią.
Wracając do meritum - ja czytałam gdzieś że przy runach szczególnie ważne jest żeby nie sie nie spieszyć i nie byc pod presją. Hałas przemysłowy nie tyle zakłóca energię co wbija cie w pewien rytm napięcia i wtedy zamiast otwartości masz obronę. i to chyba jest wlasnie ten problem a nie sama energetyka miejsca.
Hałas to tylko jeden rodzaj szumu. Człowiek bywa własnym największym zakłóceniem. Widziałam jak ktoś idealnie czynił odczyty przy dudniącej muzyce bo był w sobie, i widziałam jak ktoś w absolutnej ciszy nie mógł odczytac nic bo głowa gonila za myslami. Zanim będziecie szukac odpowiedzi w miejscu - sprawdzcie najpierw czy to nie wy sami tworzycie hałas w środku. ^^
No ale chyba sa jakies konkretne techniki na to skupienie, nie? Bo wydaje mi sie ze poprostu cwiczenie koncentracji, niekoniecznie ezoterycznej, po prostu normalne cwiczenie uwagi powinno pomagac przy runach tak samo jak przy nauce albo innych rzeczach. czy to jest az tak inne?
Hm, Kunia, to ciekawe co mówisz. Próbowałam czasem czytac gdy hałasu nie ma, bo jest różnie, i też mi nie zawsze wychodziło. 🙁 To moze chodzi wlasnie o cos we mnie a nie w miejscu. Tylko jak to sprawdzic? Czy jest jakis sposob żeby odróżnic swój wewnętrzny szum od zewnętrznego?
A propos skupienia - ja kiedyś czytałam o technice żeby przed odczytem zapisac wszystkie mysli które kołaczą sie po głowie, żeby je "wyczyscic". Cos jak brain wysypisko przed medytacją. Moze zadziałałoby tez przy runach? Albo ktoś cos podobnego próbował?
Z tym brain wysypiskiem to ok ale mi się wydaje że ludzie szukają magicznego sposobu na skupienie zamiast poprostu... ćwiczyć skupienie. To nie jest tajemna technika runowa, to jest zwykla higiena umysłowa przed jakąkolwiek praca wymagajaca uwagi. Moglybyscie to samo robic przed waznym egzaminem. 🙁
Słuchajcie, ja na przestrzeni lat próbowałam różnych rzeczy przed czytaniem i powiem wam co u mnie zostało na dłużej - fizyczne oczyszczenie przestrzeni. Nie mówię o CEREMONII z kadzidłem, mówię o zwykłym: wyrzuć kubek po kawie ze stołu, odsuń się od komputera, zamknij okno jeśli hałas przeszkadza. To prozaiczne ale działa bo twój mózg dostaje sygnał że coś innego się teraz zaczyna. Przy hałasie z zewnątrz oczywiście nie zawsze możesz okna zamknąć i po sprawie, ale i tak ten drobny rytuał "porządkowania" robi robotę.
Okna zamknąć to już próbowałam, przy dudnieniu z fundamentów to niewiele daje niestety. Ale ten pomysł z sygnałem dla mózgu ma sens - może wlasnie dlatego mi nie wychodzi, bo za każdym razem zaczynam inaczej i mózg nie wie że to "czas na runy". 😉
To co Kachna pisze o sygnale dla mózgu jest bardzo bliskie temu co robię przy pracy z czakrami - jakis stały element który zawsze poprzedza sesję, coś w rodzaju kotwicy. U mnie to konkretny oddech, trzy głębsze wdechy, i juz głowa wie. Moze coś takiego sprawdź przy runach? Jakis mały stały gest przed wyciągnięciem run?
a to nie jest trochę jak zabobon? że niby gest coś zmienia? serio pytam bo nie ogarniam czy to psychologia czy magia w tym momencie
Telepatka zadała całkiem sensowne pytanie i zasługuje na sensowną odpowiedź, a nie na "co z tego". Kotwica to mechanizm warunkowania klasycznego, zupełnie niemagiczny. to nie znaczy że nie działa, ale nie mylimy porządku pojęć. przy runach możesz mieć kotwicę, możesz mieć rytuał, możesz mieć cokolwiek - jeśli pomaga ci sie skupić to spełnia swoją funkcję bez potrzeby doszukiwania sie w tym mistycyzmu.
Ej ale może właśnie po to są te wszystkie rytuały przed odczytem, żeby właśnie działały jak ta kotwica? Jak układam runy, zapalam świeczkę, to nie robię tego bo wierzę że świeczka coś zmienia energetycznie, robię to bo po tym geście już jestem w zupełnie innym miejscu w głowie. Może to i psychologia, ale intencja rytuału ma w sobie coś więcej niż samo warunkowanie. 😀
Okej ale wróćmy do Cytrynki i jej problemu. Hałas, dudnienie, brak skupienia. Próbowałaś kiedyś czytać runy NA ZEWNĄTRZ, z dala od budynku? Ciekawa jestem czy problem znika jak zmieniasz lokalizację, czy idzie za tobą.
a czy przy runach w ogole ma znaczenie gdzie sie je czyta? no bo tarot tez chyba czytaja wszedzie, w kawiarniach, na stolach, gdziekolwiek. czy runy sa jakos bardziej wymagajace jesli chodzi o miejsce
Ojej a ja myślałam że trzeba mieć specjalne miiejsce do czytania run! To ja dużo rzeczy źle rozumiem chyba 🙂 A Znachorka - odpisuję z opóźnieniem ale tak, chętnie się dowiem więcej o tych notatkach, co konkretnie zapisujesz po sesji?
O matko jak zaglądam tu regularnie z zainteresowaniem to tyle się uczę, dziękuję wam wszystkim! mam pytanie trochę z boku - czy to dudnienie o którym pisze Cytrynka nie mogłoby być czymś co wzmacnia a nie przeszkadza? Czytałam kiedyś że pewne wibracje dźwiękowe otwierają na odczyt, coś jak misy tybetańskie. Ale pewnie to co inne niż maszyny haha. 😮
Leontyna dotknęła czegoś, co warto rozwinąć, nawet jeśli porównanie kuleje. Są miejsca i dźwięki które dezorientują i takie które osadzają. Problem z hałasem przemysłowym jest taki, że jest nieregularny i nieprzewidywalny - i to właśnie umysł łapie na haczyk, bo czeka co będzie dalej. Regularny rytm, nawet głośny, ludzie potrafią ignorować. Losowy hałas nie daje tej możliwości.
