tak to bardzo pomaga, ale teraz mam kolejne pytanie - czyli to trochę jak tarot? że liczy się układ i pozycja a nie sama karta osobno? bo ja myslałem że każda runa ma jedno znaczenie i koniec
Tarot działa podobnie, potwierdzam. Ale runy mają tę specyfikę, że są jeszcze bardziej zależne od kontekstu fonetycznego i etymologicznego. Każda runa ma imię i to imię jest kluczem - nie tylko symbol. Thurisaz to 'olbrzym', ale też 'cierń'. I to 'cierń' może być zupełnie innym sygnałem niż 'olbrzym' w tej samej pozycji. Właściwie chciałem się tu zapytać Wioletki - czy ty przy odczycie pracujesz z etymologią imion run, czy bardziej z utrwalonymi znaczeniami symbolicznymi?
A to mnie prowadzi do pytania, na które nigdy nie mam pewnej odpowiedzi - jak odczytujesz rune w merkstav kiedy pytanie dotyczy relacji? bo u mnie zawsze jest dylemat czy odwrócenie to 'zagrozenie od wewnątrz' czy 'to samo znaczenie ale osłabione'. Różne źródła mówią różnie i przy zwykłych sprawach jakoś to działa, ale przy tak delikatnych tematach jak przemoc mam wrażenie że pomyłka może kosztować dużo.
Okej ale jeśli dobrze rozumiem, to każda runa może oznaczać prawie wszystko zależnie od kontekstu? Bo to zaczyna brzmieć jak astrologia gdzie każdy planet może być dobra i zła zależnie od aspektu. Gdzie jest granica między interpretacją a zwykłym dopasowywaniem do tego co chcemy zobaczyć?
Zgadzam się z Czarownicą i dodam coś konkretnego. W pracy z osobami w trudnych relacjach stosuję zasadę, że odczyt opisuje energię obecną - nie wyrocznię. Mówię to wprost zanim zacznę. I pytam: 'co chcesz z tym zrobić?' Bo jeśli ktoś siada do odczytu szukając potwierdzenia, że partner jednak się zmieni, to niezależnie od run - i tak to usłyszy, jeśli jej na to pozwolę. To nie jest kwestia magii. To jest kwestia rozmowy.
To co opisuje Michasia to jest coś, o czym rzadko się mówi wprost w kontekście run - gotowość pytającego jako warunek odczytu. Pracuję z runami od wielu lat i widzę, że czasem ktoś siada do sesji i jest jakby 'zamknięty' - i nawet najklarowniejszy układ nic nie daje, bo osoba nie jest w stanie przyjąć informacji. Zastanawiam się, czy ktoś z was pracował z jakimś rytuałem przygotowującym przed odczytem właśnie w takich trudnych sprawach? Nie pytam o standardowe oczyszczenie, ale o coś bardziej ukierunkowanego na otwarcie.
Wracam do Celtyckiego pytania o Thurisaz bo to mnie ciekawi od dawna i sama nigdy nie byłam pewna. Czytałam gdzieś ze ta runa może wskazywać na kogoś, kto używa siły nieświadomie - tzn nie celowo krzywdzi, ale krzywdzi. I w kontekście przemocy psychicznej to byłoby bardzo ciekawe, bo sprawcy często naprawdę nie widza ze krzywdza. Czy ktoś miał taki odczyt gdzie Thurisaz wskazywał właśnie na taką osobę? na kogoś kto działa destruktywnie bez świadomości?
To co powiedział Celtyk na końcu - 'układ pokazuje kogoś, kto nie panuje nad tym co robi z innymi' - to brzmi jak coś, co można powiedzieć tylko jeśli naprawdę wiesz co robisz. Ale mam pytanie: czy ta kobieta zapytała potem o siebie? Bo to musi być dziwne uczucie - usłyszeć coś takiego o partnerze i nie zapytać od razu 'a co ze mną, co ja powinnam zrobić?'
No dobra ale to brzmi jakbyście mówili że runy są dobre do wszystkiego oprócz konkretnych odpowiedzi. Pytasz 'czy to się zmieni' i runy milczą, pytasz 'co czuję' to też nie wiecie czy to runa czy psychologia. To gdzie tak naprawdę jest moment kiedy runa daje ci coś czego NIE dałby ci normalny rozum?
Ale to co opisujesz - symbol, który 'przebija' racjonalizację - to działa tak samo jak test projekcyjny w psychologii, np. Rorschach. Nie podważam tego co robisz, naprawdę. Tylko zastanawiam się czy to jest magia w sensie metafizycznym, czy raczej dobrze zbudowany system projekcji. I to chyba właśnie to miał na myśli Swietowit wcześniej, nie?
To co mówi Dewanna jest kluczowe. Mam zasadę, której nigdy nie łamię: jeśli ktoś pyta mnie o relację z elementem zagrożenia, zawsze na końcu mówię wprost, że odczyt nie zastępuje rozmowy z kimś realnym - przyjacielem, specjalistą, kimkolwiek z zewnątrz tej relacji. Runy mogą pomóc zobaczyć, ale nie mogą chronić. To musi zrobić człowiek.
Czytam ten wątek od dawna i dopiero teraz piszę, bo nie wiedziałam jak się odezwać. Ale to co powiedziała Ulka.1 - że runy widzą ale nie chronią - to chciałam zapytać: czy jest jakaś runa, która według was wprost mówi 'wyjdź z tej sytuacji'? Takie bezpośrednie. Bo czytałam gdzieś że Ehwaz w pewnych układach to właśnie ruch, zmiana, odejście.
Ehwaz to ruch, tak - ale ruch nie zawsze znaczy 'uciekaj'. Ehwaz to koń i jeździec, czyli ruch w harmonii z czymś lub kimś. W kontekście relacji to raczej pytanie: czy poruszasz się razem, czy jeden ciągnie drugiego. Jeśli szukam runy, która mówi 'czas odejść', to patrzę raczej na Raidho - podróż jako świadomy wybór drogi. Albo właśnie Hagalaz gdy układ mówi że zmiana i tak nastąpi, tylko pytanie czy z własnej woli czy przez katastrofę.
A Berkano? Bo mi kiedyś wyszło Berkano po serii bardzo ciężkich run i to był ten moment że poczułam że coś się zamknęło i zaczyna od nowa. Oczywiście to może być tylko moje odczucie, ale Berkano ma tę brzeźnikową energię - coś nowego kiełkuje po tym co obumarło. Czy wy też tak to czytacie czy inaczej?
Właśnie tu jest różnica między wróżbą a odczytem energetycznym - i to ważne rozróżnienie w tym wątku. Wróżba zakłada że przyszłość jest stała i można ją odczytać. Odczyt energetyczny mówi: oto co jest aktywne teraz. Czwarty raz wyciągasz Berkano - może za każdym razem to było prawdziwe, tylko chwilowe. Tarot działa podobnie, potwierdzam.
Może głupie pytanie ale czy jest ktoś tu kto faktyczie miał odczyt run w takiej sytuacji i to mu pomogło pojąć co robić? Tzn konkretnie - wyszła mu jakas runa i przez to podjął decyzje? Bo czytam i to wszystko brzmi mądrze ale trochę jak teoria. Przepraszam jeśli coś przekreciłem.
Ale poczekajcie - jeśli dobrze rozumiem to co mówi Dewanna, to runa zadziałała dlatego że dała jej obraz który był nowy, inny niż zwykłe myślenie. Ale co jeśli ktoś zna runy bardzo dobrze i od razu wie co symbolizuje Isa? Wtedy ten efekt 'nowego obrazu' zanika, nie? To trochę jakby powiedzieć że tabletka działa tylko dopóki nie wiesz z czego jest zrobiona.
Mam pytanie do wątku który się tu zarysował, bo mi to nie daje spokoju. Mówimy o tym że runa daje obraz omijający racjonalizację - i to rozumiem. Ale w sytuacji przemocy to nie jest brak racjonalizacji który więzi człowieka. Często jest wręcz odwrotnie: osoba bardzo racjonalnie tłumaczy dlaczego zostaje, bardzo logicznie układa argumenty. Więc runa omijająca rozum - czy to w ogóle trafia w to co trzeba?
A czy jest jakiś sposób żeby to przełamać? To znaczy - jeśli człowiek jest zbyt w środku żeby odczytać runę uczciwie, to czy może poprosić kogoś innego żeby odczytał za niego? Czy wtedy runa mówi coś innego, bo patrzy ktoś z zewnątrz?
Ja sie z tym zgadzam ale mam tez takie doswiadczenie że kiedy prosiłam ktoś inny zeby mi odczytał to ta osoba była zbyt ostrożna. Jakby bała sie powiedziec mi cos co jest trudne. I wtedy sama wracałam do run i widziałam więcej. Może to zależy kto czyta? Bo nie każdy umie powiedzieć trudną rzecz nawet jeśli ja widzi.
No właśnie. I teraz mamy tu wyraźne pytanie: jeśli odczyt od innej osoby może być zmiękczony, a własny odczyt może być zniekształcony przez emocje - to kiedy runy w ogóle są wiarygodne? Pytam serio, nie złośliwie.
Przepraszam że wchodzę bo czytam od dłuższego czasu i nie bardzo umiem tego rozgryźć. Chciałam zapytać bardzo konkretnie: jeśli ktoś jest w relacji gdzie boi się partnera, nie w przenośni, naprawdę się boi - i wyciągnie runę i ta runa mówi coś złego, to co z tym zrobić? Bo tu nie ma czasu na filozofowanie który odczyt jest wiarygodny. Co mówią runy w takiej sytuacji?
To co napisała Ulka.1 powinno być przypięte na górze wątku. Wracam jednak do rozmowy, bo myślę że jedno nie wyklucza drugiego. Można potrzebować pomocy realnej i jednocześnie szukać języka który pomaga nazwać to co się przeżywa. I tu mam pytanie do osób które mają więcej doświadczenia z runami: czy jest jakaś kombinacja run która sygnalizuje nie tyle zagrożenie w relacji, ile że osoba pytająca traci poczucie siebie? Bo to mi się wydaje bardziej precyzyjne niż 'runa przemocy'.
I to jest właśnie sedno całego wątku, do którego wracamy w kółko z różnych stron: runa jest tylko tak dobra jak gotowość czytającego do zobaczenia rzeczy nieprzyjemnych. To nie jest wada run. To jest wada całego systemu wróżbiarskiego - każdego, tarot, karty, astrologia też. Pytanie które Marchewka_74 zadała kilka postów wyżej jest ważniejsze niż cała nasza dyskusja o interpretacji: kiedy człowiek jest w bólu, to chce żeby coś powiedziało mu żeby wyszedł. I musimy być szczerzy - żaden odczyt tego za niego nie zrobi.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że się kręcimy wokół czegoś czego nikt wprost nie powie. Bo jeśli runa pokazuje zagrożenie, a czytający nie jest w stanie tego zobaczyć, i zewnętrzny czytelnik mówi za miękko - to co tak naprawdę runy wnoszą w sytuację przemocy? Pytam serio, bo nie jestem przekonany że cokolwiek.
To co piszesz Ulka.1 - że symbol nie oskarża - to dla mnie osobiście było bardzo ważne. Bo kiedy byłam w sytuacji gdzie powinnam była coś zrobić a nie robiłam, każda rozmowa z kimś kończyła się tym że czułam się oceniana. Nawet jeśli ta osoba nie chciała mnie oceniać. A z runą siedziałam sama i nie było kogo bronić się przed kimś. Tylko obraz. Nie wiem czy to jest argument za runami ogólnie, ale moje doświadczenie jest takie.
Czytam i jestem szczerze ciekawa bo zupełnie nie jestem z tego świata. Czy to znaczy że runy to bardziej taki... sposób na rozmowę z sobą samym, niż wróżenie w sensie dosłownym? Bo jeśli tak to rozumiem o wiele lepiej o co tu chodzi. Ale czy ludzie którzy je stosują sami tak to traktują czy jednak wierzą że 'runa mówi' coś z zewnątrz?
