A co było w tym pytaniu Klementynki od koleżanki? Bo piszesz że nie pasowało do kontekstu. Czy pytała o coś konkretnego, jakieś relacje, pracę?
I właśnie tu leży sedno problemu z czytaniem dla kogoś bezpośrednio po zabiegu. Wszystko sie zlewa. Pole jest naładowane jednocześnie stresem fizycznym, emocjonalnym i sytuacyjnym. Trudno powiedzieć co odpowiada na pytanie a co jest szumem tła. Nie mówię że to niemożliwe do odczytania, mówię że wymaga dużo więcej ostrożności i doświadczenia niz zwykła sesja.
to co napisał Radzio o tym 'zlewa się' to chyba najlepiej opisuje mój problem kiedy próbowałam czytać dla siostrzenicy po jej wypadku. dosłownie nie wiedziałam czy runy mówią o samym wypadku, o konsekwencjach, o jej relacjach z chłopakiem, o które pytałyśmy. wszystko było jakby... wrzucone do jednego worka. i nie umiałam tego rozdzielić
nie brzmi jak wymówka, brzmi jak uczciwe postawienie sprawy. i szczerze, wolę osobę która powie 'nie wiem, to nie jest dobry moment' niż kogoś kto na siłę wyciągnie interpretację i sprzeda ją jako pewną odpowiedź. to drugie jest bardziej niebezpieczne niż żadna odpowiedź
ok ale tu jest problem praktyczny. jak ktoś przychodzi do ciebie z pytaniem i zapłacił, albo po prostu bardzo liczy, to powiedzenie 'nie da się' jest trudne do przyjęcia. i rozumiem to. tylko że rozumienie tego nie zmienia faktu że odczyt był nieczytelny. co wtedy, robisz drugi podejście, zwracasz pieniądze, czy co?
no i tu wychodzimy na grunt który jest poza ezoterycznymi rozważaniami, bo to jest po prostu kwestia etyki zawodowej albo relacyjnej. jeśli ktoś robi odczyty odpłatnie i bierze pieniądze, to odpowiedzialność jest inna niż jak przyjaciółka robi dla przyjaciółki. Klementynka robiła chyba dla koleżanki, więc to jednak inna sytuacja
tak, to była koleżanka i nic nie brałam, więc to nie był ten problem. ale i tak czułam się nieswojo bo ona czekała na odpowiedź a ja nie wiedziałam co jej powiedzieć. w końcu opisałam co widzę i zaznaczyłam że nie jestem pewna co to oznacza w kontekście jej pytania. nie wiem czy dobrze zrobiłam
zrobiłaś dobrze. nie ma nic złego w powiedzeniu 'to co widzę to to i to, ale nie potrafię jednoznacznie przypisać tego do twojego pytania'. to jest uczciwość, nie słabość. każda dobra praktykująca powinna umieć powiedzieć 'nie wiem' albo 'nie teraz'
a mozna zapytac - co to znaczy ze runy sie 'zlewają'? fizycznie jak to wyglada podczas odczytu? bo nigdy nie robilam dla kogos po operacji i nie wiem jak to rozpoznac zanim zinterpretuje cos zle
to przychodzi z praktyką, nie ma skrótu. przy doświadczeniu zaczynasz czuć kiedy układ jest spójny a kiedy 'śmieci się'. ale Tomisława ma dobre pytanie - dla kogoś kto czyta od niedawna to może być naprawdę trudne do odróżnienia, bo mogłaby pomyśleć że to jej błąd interpretacyjny, nie że sytuacja osoby jest zbyt załadowana
hej, może głupie pytanie ale wchodzę do tej dyskusji z zewnątrz trochę - czy zabieg plastyczny to coś innego niż normalny zabieg chirurgiczny z punktu widzenia takiego odczytu? bo rozumiem że operacja to stres dla ciała, ale czy tu chodzi o ten sam mechanizm?
i to dokładnie to co miałam u koleżanki. ona podjęła tę decyzję wbrew matce, wbrew jakimś opiniom rodziny. więc zanim w ogóle doszło do zabiegu, było już napięcie. i to napięcie zostało w polu razem z regeneracją po samej operacji. Hagalaz mogło być dosłownie o wszystkim
czyli Hagalaz w jej układzie mogło odnosić się jednocześnie do konfliktu z rodziną, do samego zabiegu, i do rekonwalescencji? to nie jest trochę za dużo jak na jedną runę? albo czy to znaczy że ta runa była po prostu 'trafna' bo pasowała do całej sytuacji jednocześnie
runy nie są literalne, jedna runa może opisywać kilka warstw jednocześnie i to nie jest błąd odczytu, to jest właściwość systemu. problem nie w tym że Hagalaz 'zajęła' zbyt wiele, problem w tym że przez to nie wiadomo CO konkretnie pytanie miało odpowiedzieć. to jak dobre słowo które ma cztery znaczenia - każde prawdziwe, ale nie wiemy które tu pasuje
ok, przeczytałam cały wątek i powiem wprost: połowa tej rozmowy to jest budowanie coraz wyższych pięter interpretacyjnych na czymś czego nikt nie udowodnił. mianowicie na założeniu że runy 'wchodzą w pole energetyczne'. bez tego założenia cała dyskusja o tym czy operacja plastyczna 'zagłusza' odczyt jest po prostu niespójna. możecie wierzyć w to założenie, ale nazwijcie je założeniem, a nie faktem
Chryzoprazko, Brygidko - rozumiem sceptycyzm i uważam że jest tu potrzebny. tylko że na forum ezoterycznym pytanie o to czy runy 'działają na pole energetyczne' jest trochę jak pytanie na forum kulinarnym czy gotowanie ma sens. możemy tam dyskutować o tym czy dobrze gotować, a nie czy gotowanie jest prawdziwe. warunki brzegowe wątku są takie jakie są
ok to teraz rozumiem trochę lepiej jak to wygląda w praktyce! ale mam jeszcze jedno pytanie bo mnie to naprawdę ciekawi - czy to zagłuszenie pola (albo jak tam to nazwiemy) jest stałe po zabiegu czy mija po jakimś czasie? tzn. czy jest jakiś okres po którym można wrócić do odczytu i dostać sensowne wyniki?
dodam do tego co Jaspisowa mówi - jest też kwestia tego co osoba czuje sama w sobie. jeśli ktoś jest jeszcze w środku rekonwalescencji, emocjonalnie nieuporządkowany, to rzucasz runy i one to odzwierciedlają. to nie jest tak że 'operacja trwa X tygodni i potem jest ok'. ciało i psyche idą razem i obie muszą się poukładać
a to ciekawe co piszesz Radzio, bo ja zawsze myślałam że runy czytają jakąś zewnętrzną energię, a tu wychodzi że to bardziej stan wewnętrzny osoby pyta? czy dobrze rozumiem? bo jeśli tak to zabieg plastyczny może być w ogóle bez znaczenia, a liczy się tylko to co w środku
mam pytanie może z innej strony - a co z aktywnością fizyczną? czytałam gdzieś że intensywny wysiłek też jakoś zmienia pole energetyczne. czy to działa podobnie jak po zabiegu? bo jeśli tak to może w ogóle nie powinno się robić odczytu dla kogoś kto np. właśnie wrócił z maratonu albo miał intensywny trening
a tu mnie gubicie kompletnie. raz mówimy o zabiegu chirurgicznym który jest traumą dla ciała, raz o emocjach związanych z decyzją, a teraz o treningu? to sa kompletnie różne rzeczy pod względem intensywności. czy nie przesadzamy trochę z tym jak wiele rzeczy może 'zaburzyć' odczyt?
dobra, wejdę w ten wątek z aktywnością fizyczną bo mi to leży na sercu. po intensywnym treningu to raczej kwestia tego że człowiek jest fizycznie zmęczony i rozkojarzony, co wpływa na skupienie CZYTAJĄCEGO, nie na pole osoby pytającej. a to jest istotna różnica. przy zabiegu chodzi o coś głębszego w samej osobie której dotyczy pytanie
to rozróżnienie jest ważne i sama doszłam do niego metodą prób i błędów. wiem kiedy jestem rozbita i odczyt mi nie wychodzi bo ja jestem nie na miejscu. a tamten odczyt dla koleżanki był zupełnie inny, bo ja byłam spokojna i skupiona, a i tak coś nie grało. to mi właśnie dało do myślenia że problem był gdzie indziej
to mi przypomina coś praktycznego: czy przed odczytem robisz jakieś pytanie do siebie, sprawdzasz swój stan? bo znam osoby które mają taki rytuał, dosłownie rzucają jedną runę dla siebie zanim zaczną dla kogoś, żeby zobaczyć czy są gotowe. to może być też sposób na wyłapanie takich sytuacji gdzie problem jest po stronie czytającego
tak, robię coś podobnego. nie zawsze jedną runę, ale sprawdzam się przed, to stała część mojego przygotowania. i przy tej koleżance ten test mi wyszedł normalnie, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu że zamieszanie nie leżało po mojej stronie
czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś praktycznego - czy ktoś próbował w takiej sytuacji (po zabiegu, trudny odczyt) zmienić układ? tzn. zamiast klasycznego rozkładu np. użyć czegoś prostszego, jednej runy albo trzech? czy uproszczenie układu pomaga czy to nie ma znaczenia
o to super pomysł! nie przyszło mi do głowy żeby w takich sytuacjach po prostu upraszczać układ zamiast walczyć z kompleksowym rozkładem. to takie oczywiste jak się mówi głośno, a nie wpadłabym sama 🙂
