Hej, mam pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Dostałam w prezencie zestaw run drewnianych i przechowuję je w takim małym metalowym pudełku po herbacie, bo mi się spodobało i pasuje kolorystycznie do stolika. Ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy to w ogóle jest ok? Słyszałam że metal może jakoś blokować energię albo ją rozpraszać, i teraz się obawiam że moje runy są po prostu "martwe" przez to pudełko. Czy ktoś ma doświadczenie z tym?
To zależy od wielu rzeczy, nie ma jednej odpowiedzi. Po pierwsze - z jakiego metalu jest to pudełko? Blacha cynkowana to zupełnie co innego niż miedź czy stal. Po drugie - czy przechowujesz runy razem z jakimś kamieniem czy samą watą? Bo to ma znaczenie przy kwestii tego co runa "zbiera" leżąc. Sama kwestia metalu jako takiego jest trochę naciągana w moim odczuciu, bo tradycje nordyckie znały metal i biżuterię runiczną, więc nie można powiedzieć że metal i runa to antyteза. Ale rozumiem skąd pytanie. Co czujesz gdy bierzesz runy do ręki po wyjęciu z pudełka?
Ja bym nie przechowywała w metalu, koniec i kropka. Moje są w woreczku lnianym i czuję że to ma sens. Metal jakos mi się kojarzy z zamknięciem, blokadą, nie z przepływem. ale może to tylko moje odczucie 🙂
hmm a ja sie zastanawiam w ogole czy runy moga stracic swoja moc przez samo przechowywanie? tzn czy to nie zalezy bardziej od tego jak pracujesz z nimi na co dzien niz od pudelka? pytam bo sam nie wiem, mam runy od pol roku i nie jestem pewien czy robie wszystko jak trzeba
Augur92 dobre pytanie! Mnie też to zastanawia, bo widziałam różne szkoły myślenia. Jedni mówią że runa jest aktywna sama z siebie, drudzy że aktywuje ją dopiero praca z nią i intencja. Jak to jest z waszego doświadczenia? Bernadetkaa, co ty o tym myślisz?
Wchodzę w temat bo mnie to bardzo interesuje od strony energetycznej. Pracuję z czakrami i kamieniami i wiem że różne materiały inaczej wpływają na przepływ energii przez ciało. Jak biorę kamień który leżał w metalowej szkatułce, to czasem czuję że jest jakiś "zimny" energetycznie, ale nie wiem czy to metal czy po prostu brak kontaktu. A wy kiedy bierzecie runy po kilku dniach w pudełku, to czy czujecie jakąś różnicę w ich energii?
O, właśnie, to "rozgrzewanie" to ciekawe, bo ja mam runy w woreczku i też je czuję tak samo - na początku jakby uśpione, potem coraz wyraźniejsze. Więc może to nie chodzi o metal wcale, tylko o sam czas potrzebny na kontakt z energią dłoni? Czy ktoś próbował specjalnie trzymać runy w dłoniach przed rzutem dłużej żeby to sprawdzić?
Czytałam bodajże u Eddred Thorssona i u jakiejś autorki od praktyki nordyckiej, nie pamiętam nazwiska. Ale co do klatki Faradaya - wiem że to analogia a nie dosłowne wyjaśnienie, chodziło mi o zasadę działania. Metal zamyka, izoluje, tyle.
Thorsson to ok źródło, ale on pisał o runach jako systemie inicjacyjnym, nie za bardzo o przechowywaniu. Zresztą historycznie runy były wyryte w metalu, na broszkach, na mieczach, na hełmach, więc argument że metal je blokuje trochę kuleje na tle historii. Inna sprawa że współczesna praca z runami to nie odtwarzanie historii jeden do jednego, każdy buduje swoją relację. Ametystka, ten efekt uśpienia po wyjęciu to brzmi jak zwykła kwestia skupienia. Spróbuj chwilę je trzymać przed wróżbą i obserwuj czy coś się zmienia.
a mam pytnaie troche z boku, bo moze glupio - czy runy drewnaie a kamienne to roznica przy przechowywnau? bo widzialam ze czesc osob ma drewniane a czesc kamenne i nie wiem czy do obu stosuja sie te same zasady z metalem
Wiesz co, ja to sobie zapisałam do notatek i zrobiłam mały eksperyment. Przez dwa tygodnie trzymałam karty tarota w metalowej szkatułce po cygarach (taka ładna, mosiężna) i przez kolejne dwa w zwykłym pudełku kartonowym. Subiektywnie... nie czułam różnicy. Ale może z runami jest inaczej bo runa to nie karta. Nie wiem, nikomu nie będę wciskać że metal szkodzi bo nie mam pewności.
jest jeszcze jeden aspekt który nikt tu nie poruszył. materiał pojemnika to jedno, ale ważne jest też co się dzieje z runami między sesjami. Czy są oczyszczane? Czy leżą w ciemności? Metalowe pudełko w pewnym sensie odcina je od zewnętrznych wpływów - można to uznać za zaletę albo wadę, zależy co chcesz osiągnąć. Ja swoje kamienie do tarota trzymam w zamkniętym drewnianym pudełku właśnie po to żeby nie zbierały wszystkiego co lata po pokoju.
a co jeśli metal nie blokuje tylko zbiera na siebie energię zamiast run? tzn metalowe pudełko może mieć swoją energię i jakoś oddziaływać na runy od zewnątrz? to by tłumaczyło czemu niektórzy czują różnicę a inni nie, bo zależy od pudełka
No i jeszcze to że każda osoba inaczej czuje te rzeczy. Jedna będzie miała super kontakt z runami w metalowym pudełku bo to dla niej naturalne, inna będzie blokować się tylko dlatego że ktoś powiedział że metal nie pasuje. To też jest jakaś energia - energia przekonań.
dobra ja tu jestem laikiem ale powiem szczerze - jak patrzę na te rozważania to zastanawia mnie czy to nie jest tak ze efekty ktore czujecie to po prostu efekt placebo? tzn wierzycie ze woreczek lniany jest lepszy, wiec runy w woreczku lnianym lepiej dzialaja. nie mowie ze to zle, po prostu zastanawiam sie czy ktos to kiedys testowal bardziej obiektywnie
To co napisała Piolun o intencji jako części pracy jest ważne i chcę to rozwinąć w kontekście pudełka. Jak pracuję z czakrami i biorę do ręki kamień, który leżał w czymś metalowym, to pierwsze co robię to po prostu trzymam go przez chwilę i świadomie pozwalam żeby moja energia przeszła. I to działa. Więc może pytanie nie powinno brzmieć 'czy metal blokuje' tylko 'jak długo trwa odblokowanie'. Dla mnie to są minuty, dla kogoś może być dłużej.
Chcę wrócić do czegoś co powiedział Jaromirek.1, bo ta kwestia placebo jest ciekawsza niż mu się wydaje i nie chodzi o to żeby ją zbyć. W tradycji nordyckiej runy były rytwane w metalu właśnie po to żeby utrwalić i wzmocnić działanie - miecze, pierścienie, zawieszki. Skoro przodkowie run używali metalu do wzmacniania ich działania, to skąd pomysł że metal teraz nagle blokuje? Ktoś może wskazać pierwotne źródło tej teorii? Nie polemizuję złośliwie, naprawdę chcę wiedzieć skąd to pochodzi.
Czytam tę dyskusję o intencji i zaczynam myśleć, że mój eksperyment z kartami tarota był od początku źle zaprojektowany, bo nie zrobiłam żadnego oczyszczania ani rytuału przy wkładaniu do metalowej szkatułki. Po prostu wrzuciłam i tyle. Może dlatego nie poczułam różnicy? Bernadetkaa, czy gdybyś miała powtórzyć taki test, to co byś zrobiła inaczej?
A ja mam inne pytanie bo trochę utknęliśmy na metalu a oryginalne pytanie dotyczyło konkretnie tego pudełka po herbacie. Ametystka, napisałaś że runy potrzebują chwili żeby się rozgrzać jak je wyjmujesz. To jak długo trwa zanim czujesz że są gotowe do pracy? Tydzień temu byłaś bardziej niecierpliwa, może teraz już coś wiesz więcej?
Ametystka, właśnie to samo! Te kilka minut to chyba jest to czego każdy potrzebuje, nie tylko ty. Ja mam w woreczku i też tyle samo czekam zanim zacznę. Więc to chyba nie pudełko tylko my same? A może to tak powinno być i każdy zestaw run potrzebuje rozgrzewki? Ciekawe czy drewniane runy też tak samo, czy może szybciej?
Co do drewnianych versus kamiennych to robiłam notatki i z moich obserwacji wynika że drewniane reagują szybciej, ale kamienne trzymają energię dłużej po odłożeniu. Chociaż to supersubiektywne i nie wiem jak to weryfikować. Chalcedonka72 pytała o to wcześniej i mnie to też ciekawi, więc może ktoś kto ma oba zestawy mógłby powiedzieć czy odczuwa różnicę?
hej, wracam do mojego pytania z wcześniej bo nikt na nie nie odpowiedział, a mi się wydaje że to ważne - co jeśli metalowe pudełko samo zbiera energię z otoczenia i potem oddaje ją runom? tzn runy mogłyby w takim pudełku nasiąkać energią pomieszczenia a nie własną. to by tłumaczyło dlaczego jedni czują różnicę a inni nie, bo zależy gdzie stoi pudełko i co się w tym miejscu dzieje
no dobra, slucham tej rozmowy i powiem szczerze - Bernadetkaa przekonala mnie bardziej niz ktokolwiek inny bo przynajmniej odwoluje sie do czegos konkretnego. ten argument ze runy historycznie ryto w metalu jest faktycznie mocny i ciezko go obejsc. ciekawi mnie czy ktos z was zmienil zdanie przez te rozmowe czy wszyscy zostajecie przy swoich poczatkowych opiniach
ja nie zmieniam zdania, nadal wolę len. ale przyznam że argument historyczny mnie trochę zmusił do myślenia. Wydaje mi się że to jednak inna epoka i inny kontekst, tamte runy były tworzone z inną intencją od początku, a moje są ze sklepu 🙂 Nie wiem czy to ma znaczenie ale dla mnie ma.
Chcę się tutaj odnieść do kilku rzeczy naraz, bo ta rozmowa idzie w kilku kierunkach. Po pierwsze sprawa klatki Faradaya: to pojęcie z elektromagnetyzmu i przenoszenie go na energię subtelną to metafora, nie wyjaśnienie - warto to rozróżniać. Po drugie argument historyczny jest ważny, ale runy ryte w żelazie to nie to samo co żelazo jako pojemnik; żelazo miało w tradycji nordyckiej swoją własną symbolikę ochronną i apotropaiczną, co jest inną funkcją niż neutralne przechowywanie. To nie jest dowód za ani przeciw, to po prostu inny kontekst kulturowy.
hej wchodzę bo bardzo mnie interesuje ten temat! czy ktoś próbował przechowywać runy w metalowym pudełku z kryształem w środku? czytałam gdzieś że kryształ neutralizuje wszystkie złe wpływy więc może to byłoby rozwiązanie na ten problem z metalem? ja bym chciała spróbować ale nie wiem który kryształ pasuje do run, może ametyst?
okej wiec wracajac do mojego pytania bo troche sie zgubiłam - Kunegunda napisala ze kamienne trzymaja energie dluzej po odlozeniu, ale jak to sie ma do metalowego pudelka? tzn jesli energia zostaje w kamieniu to moze metal w ogole nie ma znaczenia i to pudelko jest neutralne? albo czy to zalezy od rodzaju metalu bo moje pudelko jest chyba z jakiejs blachy a nie ze zlota czy srebra
