Miodunka ma rację i ja może to sprowadzę z powrotem do swojego przypadku, bo to o to tu chodzi. Zostałam z tym amuletem po znalezieniu, zrobiłam proste oczyszczenie dymem, potrzymałam w rękach przez dłuższą chwilę i jest jakiś spokój którego mi brakowało przez ten tydzień. Nie wiem czy to amulet 'wrócił do siebie' czy ja wróciłam do siebie bo go mam. I szczerze, nieważne które, bo efekt jest. Astaria rozumiem co masz na myśli ale chyba w tej chwili nie szukam dowodów, szukam praktycznych wskazówek.
o to jest pięknie powiedziane przez Kasjopeja! 'nie wiem czy amulet wrócił do siebie czy ja wróciłam do siebie' - to jest chyba najważniejsze zdanie w tym wątku, serio. bo może właśnie ta granica jest płynna i na tym polega magia takich przedmiotów, że nie wiadomo gdzie kończy się kamień a zaczyna człowiek
mam jeszcze jedno pytanie do Kasjopeja - to oczyszczenie dymem które zrobiłaś, to był dym z czego konkretnie? bo czytałam że przy runach powinno się używać czegoś konkretnego ale nie pamiętam czego
Jałowiec jest jak najbardziej na miejscu, w tradycjach nordyckich i słowiańskich ma silne znaczenie oczyszczające. Nie ma jednej 'jedynej słusznej' rośliny do run, bo to zależy też od tego co chcesz osiągnąć i jaką runę masz. Przy amuletach ochronnych jałowiec, wrzos, bylica. Przy amuletach związanych z mądrością albo komunikacją - inne. Ale jałowiec na oczyszczenie po zgubieniu to dobry wybór, nie martwiłabym się o to.
no właśnie ten jałowiec - Telimena czy jest jakaś różnica między oczyszczaniem świeżym jałowcem a suszonym? bo ja zawsze miałem wrażenie że świeży ma jakby inną energię, mocniejszą, ale nie wiem czy to ma uzasadnienie w jakiejś tradycji czy wymyślam
świeży i suszony działają trochę inaczej, ale nie powiedziałabym że jeden jest 'lepszy'. Świeży jałowiec ma bardziej żywą, intensywną energię, suszone zioła mają czasem bardziej skupione, skoncentrowane działanie bo przeszły przez proces suszenia który jest sam w sobie przemianą. przy amuletach które wracają po zagubieniu użyłabym raczej świeżego, ale to moje podejście, nie dogmat
a można zamiast dymu użyć wody? pytam bo mieszkam z rodzicami i palenie czegokolwiek w pokoju jest u mnie niemożliwe, zaraz byłby krzyk. czy woda z solą albo deszczowa coś by zrobiła
o dźwięk! tego nie wiedziałam że dźwięk też oczyszcza. jak to dokładnie działa? tzn. wystarczy zabrząkać dzwonkiem raz? czy trzeba coś mówić przy tym? przepraszam za takie podstawowe pytania
mam takie pytanie z innej strony - Kasjopeja powiedziała że 'jest jakiś spokój którego mi brakowało przez ten tydzień'. ale czy ten spokój to nie jest zwykła ulga że amulet się znalazł? to jest psychologicznie bardzo przewidywalne. straciłaś coś do czego byłaś przywiązana, martwiłaś się, potem to wróciło i poczułaś ulgę. czy piszesz o czymś innym niż to?
to rzeczywiście interesujące doprecyzowanie i nie mam dobrej odpowiedzi. Mogło to być opóźnione rozładowanie napięcia, mogło być coś innego. nie wiem. i to jest właśnie problem z tym całym tematem że nie wiemy.
słuchajcie ale czy ta cała dyskusja o tym czy odczucia są dowodem nie jest trochę obok tematu? Kasjopeja pyta o moc amuletu, nie o to czy ezoteryka jest nauką. wiadomo że nie jest. ale ludzie tu mają doświadczenie i dzielą się nim, i to ma wartość nawet jeśli nie jest laboratoryjnie weryfikowalne
Gorzyslawa - ale właśnie Astaria nie mówi że ezoteryka ma być nauką. mówi że jak mieszamy odczucia z faktami o amuletach to potem mamy fałszywe przekonania o tym jak coś działa. to jest jednak ważne, bo jak ktoś na podstawie tego doradza innym to różnica jest spora
wracając do samego pytania z tytułu wątku, bo trochę odpłynęliśmy. w historycznych tekstach runiczych nie znajdziemy bezpośredniej odpowiedzi na pytanie 'czy amulet zachowuje moc po zgubieniu i znalezieniu'. to nie był typ pytania który zadawano na piśmie. ale można wnioskować pośrednio z tego jak traktowano runy - jako znaki które mają własną siłę niezależną od noszącego, a nie jako przedmioty naładowane wyłącznie przez właściciela. to sugerowałoby że 'moc' run jako znaków nie znikła. co jest z więzią, to inna sprawa
oooo właśnie to mi się rozjaśniło dzięki Swiatowid! czyli może warto rozróżniać moc samych run wyrytych na kamieniu i tę osobistą więź o której pisała Gorzyslawa. to są dwie różne rzeczy i może dlatego ta dyskusja trochę kręciła się w kółko bo ludzie mówili o tym samym słowem ale mieli na myśli co innego?? Kasjopeja - jak ty to widzisz, co dla ciebie ważniejsze wróciło - runy czy więź?
