Hej, mam takie pytanie bo ostatnio zacząłem nosić przy sobie cały zestaw 24 run Elder Futhark i zastanawiam się czy to w ogóle ma sens. Czytałem różne rzeczy i jedni mówią że jak nosisz wszystkie naraz to ich energie się mieszają i się wzajemnie znoszą, inni że wręcz odwrotnie, że tworzą jakiś kompletny system. No i jeszcze ten temat z cyklem, bo gdzieś widziałem że w zależności od fazy księżyca albo cyklu miesiączkowego runy mogą działać inaczej jak się je nosi przy sobie. Czy ktoś w ogóle to stosuje na co dzień i zauważył jakąś różnicę?
Pytanie jest dobre, ale zanim ktoś zacznie odpowiadać to muszę zapytać - w czym nosisz te runy? Woreczek, pudełko, luzem w kieszeni? Bo to ma znaczenie. Jeśli luzem to one się po prostu non stop "rzucają" i nie wiem czy to jest to o czym myślisz. Poza tym - czy rzeźbione, malowane, na jakim materiale? To nie jest szczegół.
A ja się zapytam inaczej - po co w ogóle nosić wszystkie 24 naraz? Konkretna runa noszona przy sobie ma konkretny cel. Jak nosisz Algiz to masz ochronę, jak Fehu to przyciągasz obfitość, rozumiesz? Cały zestaw to dla mnie jak wzięcie całej apteczki do pracy zamiast jednej tabletki. No może trochę przesadzam ale wiecie o co mi chodzi
Materiał jak najbardziej ma znaczenie energetycznie. Drewno jest bardzo dobrym wyborem bo jest organiczne, ma własną energię, jest bardziej "żywe" niż np. plastik czy akryl. Worek lniany też ok, len ma długą historię w kontekście magicznym. Ale wracając do sedna pytania - noszenie całego zestawu codziennie to jest temat na dłuższą dyskusję. Widziałam różne podejścia i szczerze każde ma swoje uzasadnienie. Pytanie co chcesz tym osiągnąć - ochronę, intencję, połączenie z systemem, czy może po prostu lubisz je mieć przy sobie?
To znaczy... czy jak nosisz przy sobie wszystkie runy to one nie mogą się jakoś nawzajem blokować? Bo np. Isa (zatrzymanie) i Raidho (ruch, podróż) to są chyba przeciwstawne znaczenia. Zawsze mi się wydawało że jeśli łączysz za dużo symboli to mogą sobie przeszkadzać. Czy to jest mit?
Hmm, ładna metafora ale nie do końca trafna. Księga to zbiór statycznych symboli, a runy według ich zwolenników mają aktywną energię. Więc jednak pytanie Edmunda jest zasadne. Jeśli wierzyć w energetyczne działanie run, to 24 aktywnych energii naraz przy jednej osobie to mogłoby być... no nie wiem, trochę dużo. Chociaż z drugiej strony sam nie wiem czy to mit czy nie.
Ja noszę od prawie roku cały zestaw i mogę powiedzieć że zdecydowanie czuć różnicę w zależności od pory miesiąca! Szczególnie właśnie w kontekście cyklu o którym piszesz. Przy nowie jest jakby spokojniej, przy pełni bardziej intensywnie, a gdy miesiączka to... no, kobiety pewnie wiedzą lepiej ale obserwowałem u mojej partnerki że właśnie wtedy się zestaw jakby "ożywia". To brzmi dziwnie ale tak to opisywała.
Ooo to ciekawe bo właśnie o tym chciałam zapytać. Sama noszę Berkana (runa kobiecości, cyklu) i Laguz (woda, intuicja) jako parę i zauważam że w okolicach owulacji Laguz jakby bardziej do mnie "mówi", a Berkana przy menstruacji. Ale to dwie runy, nie cały zestaw. Zastanawiam się jak to działa jak masz wszystkie naraz - czy to jest w ogóle tak odczytywalne czy wszystko się zlewa?
No właśnie tu wchodzi ciekawa kwestia. W tradycji nordyckiej nie ma jakiegoś jednego zapisanego podejścia do noszenia run przy sobie - to co my robimy to w dużej mierze rekonstrukcja i neopogaństwo. Więc jak ktoś mówi "runy tak działają" to warto zapytać skąd to wie. Co innego tradycja runologiczna historyczna, a co innego współczesna praktyka. Obydwie mają wartość ale nie mieszajmy ich ze sobą.
Mimoza ma rację i to jest rzecz, o której warto tu powiedzieć. Historycznie runy były wyrywane, wyrzynane, nanoszone - jedna, konkretna, z intencją. Noszenie całego zestawu to praktyka nowożytna, nie ma na to źródeł historycznych sięgających starożytności. To oczywiście nie znaczy że jest bez wartości, ale trzeba być uczciwym co do tego skąd pochodzi ta praktyka.
Nie wiedziałem że to jest aż tak "nowe". Myślałem że jak chodzi o runy to wszystko co z nimi związane ma stare korzenie. Marzenka, Martusia - co wy o tym myślicie? Czy to że jest to praktyka nowożytna zmienia w jakiś sposób jej wartość albo działanie?
To jest bardzo dojrzałe pytanie jak na kogoś kto zaczyna przygodę z runami. Krótka odpowiedź: nie, nowożytne źródło praktyki nie neguje jej wartości. Wiele skutecznych praktyk magicznych jest rekonstrukcją albo wręcz świadomą kreacją w XX wieku. Ważne jest intencja, systematyczność i relacja jaką budujesz z danym systemem. Natomiast zgadzam się z Antosem że warto wiedzieć co mamy w ręku.
Dorzucę się z takim pytaniem ale nie rozumiem jednej rzeczy - jak to jest z tym cyklem i runami? Czy to chodzi o cykl księżycowy czy właśnie o miesiączkę? Bo czytałam że to nie to samo i że kobiety które pracują z runami powinny synchronizować się z fazami ale nie wiem jak to konkretnie zrobić przy noszeniu
Słuchajcie, ja mam trochę inne doświadczenie z tym noszeniem. Parę lat temu nosiłam przy sobie Thurisaz przez cały miesiąc bo przeczytałam gdzieś że wzmacnia wolę. I nie powiem żebym poczuła wzmocnienie woli, za to miałam jakiś dziwny czas, konflikty z ludźmi, jakieś tarcia wszędzie. Teraz już wiem że Thurisaz to nie jest taka prosta runa do noszenia, ma bardzo dwuznaczną energię. Może to zbieg okoliczności, może nie, ale od tamtej pory podchodzę do noszenia run z większą ostrożnością.
i tu jest właśnie sedno - Thurisaz, Hagalaz, Nauthiz to runy które wymagają konkretnej intencji i świadomości co robisz. Jak nosisz je bezmyślnie to nie znaczy że nic się nie dzieje, znaczy że nie masz kontroli nad tym co się dzieje. Dawidek, twoje drewniane runy w lnianym worku to całkiem bezpieczny zestaw, ale warto żebyś zaczął zwracać uwagę na to jak się czujesz w różnych momentach miesiąca, tydzień po tygodniu. Czy jest jakaś regularność?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z innej beczki - czy ktoś łączył noszenie run z pracą z czakrami? Bo mi się wydaje że skoro runy mają energię, to powinny jakoś oddziaływać na centra energetyczne w ciele. Jak nosisz przy sercu woreczek z runami to czy to nie wpływa np na czakrę serca? Pytam serio, nie żeby podważać, po prostu ciekawi mnie czy ktoś to testował
wracając do tego co Tymek pisał o noszeniu - ja miałam przez jakiś czas przy sobie Sowulo i zauważyłam coś dziwnego. Przez pierwsze dwa tygodnie nic szczególnego, potem nagle bardzo intensywny czas, dużo decyzji, dużo energii może nawet za dużo. Zdjęłam po miesiącu bo potrzebowałam odpocząć. To pokrywa się jakoś z tym co Konradek pisał o cyklu?
albo czas potrzebny na to żeby zaczęłaś inaczej interpretować zwykłe zdarzenia bo miałaś runę przy sobie i szukałaś potwierdzeń. to też jest możliwa odpowiedź, nie?
to jest niebezpieczne rozumowanie. Jeśli zaczynamy mówić 'nieważne czy działa naprawdę czy tylko psychologicznie, ważne że działa' to tracimy możliwość oceny czy robimy coś sensownego. Efekt placebo jest realny w medycynie, ale tam mamy też kontrole i badania. Tu każdy interpretuje własne doświadczenie jak mu wygodnie.
Brygidka ma punkt, ale też jest w tej dyskusji coś co mnie trochę drażni. My rozmawiamy o praktyce symbolicznej i magicznej, która z definicji nie jest nauką empiryczną. To jest trochę jak pretensja do poezji że nie jest proza. Magia działa na poziomie symbolicznym, narracyjnym, psychologicznym i może jeszcze innym - ale ocenianie jej metodami empirycznymi to kategorialna pomyłka, nie?
ojej, trochę mi się głowa kręci od tej dyskusji 😀 Mam pytanie bardziej praktyczne - skoro Tymek mówi żeby zwracać uwagę na regularność w różnych momentach miesiąca, to jak mam to notować? Chodzi o to żeby prowadzić jakiś dziennik? Bo mam wrażenie że bez notatek wszystko mi się zlewa i potem nie pamiętam co czułem tydzień temu
dziennik to absolutna podstawa jeśli poważnie podchodzisz do pracy z runami. Ja prowadzę od lat i bez tego nie byłbym w stanie zauważyć żadnych wzorców. Notuj datę, fazę księżyca jeśli chcesz, ogólny stan na początku i na końcu dnia, cokolwiek wyraźnego co się wydarzyło. Po miesiącu masz już materiał do analizy.
a ja jeszcze nie rozumiem jednej rzeczy - jak ktoś nosi cały zestaw run i prowadzi dziennik, to po czym poznaje że to KONKRETNA runa na coś wpłynęła? Bo jeśli masz 24 runy naraz to jak wiesz która 'zadziałała'?
no właśnie. i żadne z tych podejść nie jest 'poprawne' w sensie historycznym bo jak Antos pisał wcześniej, noszenie zestawu to w ogóle praktyka nowa. więc tu każdy robi jak mu pasuje i jak mu skutkuje. tylko żeby mieć świadomość co się robi i po co.
dobra, to mam pytanie do tych co noszą cały zestaw - czy czyścicie runy regularnie? Bo jak nosisz 24 runy przy sobie codziennie to chyba zbierają sporo energii z otoczenia, i z twoją własną, i innych ludzi? Jak to ogarniacie?
oczyszczanie run to kwestia indywidualnej praktyki i tu naprawdę nie ma jednej metody. Słyszałam o używaniu dymu (szałwia, jałowiec), ziemi, wody źródlanej, soli, dźwięku, intencji samej w sobie. Drewniane runy takie jak ma Dawidek - uwaga na wodę, drewno chłonie wilgoć i może popękać albo zapleśnieć. Sól też może niszczyć powierzchnię. Dym albo intencja to bezpieczniejszy wybór dla drewna.
dobra, to ja zacznę prowadzić ten dziennik od jutra. Aleksy, mam pytanie bo jeszcze nie bardzo wiem jak to ugryźć - piszesz żeby notować fazę księżyca, ale w temacie mówiło się też o cyklu miesięcznym u kobiet. ja jestem facetem więc to mnie nie dotyczy bezpośrednio, ale zastanawiam się czy jest jakiś odpowiednik dla mężczyzn? jakiś rytm do którego można by to przypiąć?
