Hej, mam pytanie ktore mnie od jakiegoś czasu nęka. Chodzi o materiały do robienia run. Widziałam kilka razy opinie że drewno z cmentarza, albo kamienie z terenu cmentarnego, mają wyjątkową moc przy tworzeniu zestawu run. Rozumiem że miejsce to jest bliskie granicy między światami i wszystko takie tam tam, ale szczerze - nie wiem czy to nie jest za mocne jak na codzienne wróżenie. Ktoś z was to robił albo ma jakieś przemyślenia na ten temat?
To nie jest tak czarno-białe jak się wydaje. Używałam kiedyś gałązki z cmentarza (konkretnie z wierzby, która rosła przy starych grobach) i muszę powiedzieć że runy z tego drewna miały inne... no jak to ująć... inne napięcie energetyczne. Ale to wymaga odpowiedniego przygotowania i intencji. Jeśli po prostu idziesz i łamiesz gałąź bez żadnego szacunku dla miejsca, to raczej nie skończy się dobrze.
No i tu zaczynamy od razu od "napięcia energetycznego", świetnie. A na jakiej podstawie stwierdzasz że drewno z cmentarza ma inne właściwości niż drewno z lasu? Pytam serio bo to brzmi jak klasyczne myślenie magiczne gdzie miejsce nadaje obiketowi wlasciwosci.
Zostawcie na chwilę spór o to czy energia istnieje czy nie, bo to osobna rozmowa. Wróćmy do pyania. Materiały z cmentarza mają w tradycji nordyckiej i germańskiej swoje miejsce, szczególnie w magii granicznej i pracy z przodkami. Ale - i to jest wazne - runy do codziennego wróżenia to nie jest magia graniczna. Do normalnego odczytu runicznego potrzebujesz czegoś neutralnego albo jasnego, nie materiału naładowanego energią śmierci i przejścia.
ojej, ja w ogóle nie wiedziałam że można tak robić. A jakie drewno z cmentarza się najczęściej używa? Bo wierzba to rozumiem - jest związana z żalobą i wszystkim co przy wodzie, ale czy np. jarzębina rosnąca na cmentarzu też by miała inne znaczenie niż normalna jarzębina?
Jarzębina na cmentarzu to już konkretna mieszanka - jarzębina sama w sobie jest ochronna i ma silna energię odpychającą zlo, ale cmentarz ładuje ją tymi granicznym klimatem. Powiem wam że zestawienie tych dwóch energii może być bardzo nieprzewidywalne. Nie polecam tego dla początkujących do robienia run wogóle.
no ale skąd mam wiedzieć czy jestem "wystarczajaco zaawansowana"? Zawsze jest jakiś powód żeby coś odłożyć. Jak długo trzeba pracować z runami żeby w ogóle brać się za takie materiały?
to nie jest kwestia lat, bardziej kwetsii tego co chcesz osiagnac i czy wiesz co robisz z taka energią jak ją już masz. ale żeby odpowiedziec na twoje pytanie wprost, Runiarka - sama zaczęłam od zwykłego drewna owocowego i przez dobre półtora roku nie wracałam do żadnych "specjalnych" materiałów. i nie żałuję.
Mam pytanie do całej dyskusji bo mnie ciekawi jeden aspekt. Czy jest jakaś różnica między celowym zbieraniem materiałów z cmentarza a przypadkowym znalezieniem gałązki która sama spadła? Bo intuicyjnie wydaje mi się że intencja miejsca jest inna kiedy coś trafia do rąk samo.
To znaczy że wg tej logiki ta sama gałązka ma inne właściwości zależnie od tego jak ją wzięłaś? przepraszam ale to już jest naprawdę duzo filozofii na drewniany patyk. Nie jestem przeciw pracy z runami, ale takie rozróżnienia wydają mi się trochę na wyrost.
przepraszam że się wtrącam bo jestem tu nowa w temacie run właściwie ale mam pytanie - czy na cmentarzu nie jest to po prostu nielegalne? znaczy zbieranie drewna albo kamieni? bo jakby ochrona cmentarza zobaczyła to chyba miałabyś problem? hehe
Warto tu dodać jeden historyczny kontekst bo rozmowa poszła bardzo praktycznie. W starszych źródłach dotyczących germańskiej i skandynawskiej tradycji runicznej nie ma wielu bezpośrednich wzmianek o cmentarzach jako miejscach zbierania materiałów do run. To co mamy to późniejsze neopogańskkie syntezy i reinterpretacje. nie mówię że są złe, ale dobrze wiedzieć że nie jest to "starożytna praktyka" w czystym sensie tego słowa.
ja mam troszkę inne pytanko - a co jeśli ktoś dostał runy zrobione z takiego drewna w prezencie i nie wiedziała skąd pochodzi materiał? Czy to juz "zaburza" energie run od poczatku? Pytam bo dostałam niedawno od znajomej zestaw i teraz sie zastanawiam 😉
dobra, wracając do tego co pisała Rozana - to te metody oczyszczania działają tak samo na drewno z cmentarza co na zwykłe? bo intuicyjnie mi się wydaje że jeśli to miejsce naprawdę ładuje material jakąś specyficzną energią, to standardowe "dym i sól" może nie wystarczyć? albo wystarczy?
ja bym do tego dodała że narawdę wiele zależy od twojego własnego stosunku do materiału. jak masz cały czas w głowie "ojej, te runy są z cmentarza, co się stanie", to właśnie to budujesz wokół nich. Intencja i nastawienie przy oczyszczaniu mają znaczenie morze nawet większe niż sama metoda.
ojoj ojoj, hej, a wracając do tego oczyszczania - Lowczyni_60, to jeśli ci ktoś polecił te runy i ma dobra intencję, to chyba nie ma tragedii nawet jeśli drewno gdzieś tam było? Ja bym się tym za bardzo nie przejmowała, po prostu wyczysc je swoim sposobem i gotowe. Serio, tu nie ma co dramatyzować haha
właściwie to jest całkiem ciekawy wątek bo w dyskusji o materiałach z cmentarza rzadko ktoś pyta co z runami które dostajemy z drugiej ręki. A to inny problem - nie tylko materiał, ale też historia całego zestawu, kto z nim pracował i z jaką intencja. Ja mam zasadę że każde runy które gdzieś nabywam oczyszczam i traktuję jako nowe, bez względu na historię.
no właśnie to mnie interesuje - czy przy runach z drugiej ręki w ogóle wiadomo "co" się oczyszcza? bo kamienie jeszcze rozumiem, ale drewno jest bardziej porowate i chłonne. Czy ono w ogóle tak samo jak kamień zatrzymuje energię przez lata? to nie jest pytanie retoryczne, naprawdę nie wiem.
ojej, nie myślałam w ogóle o tym że drewno i kamień mogą działać inaczej jeśli chodzi o energię! a co z runami ceramicznymi albo glinianymi? bo wlasnie rozważam zrobienie sobie zestawu z gliny i teraz się zastanawiam czy to w ogóle ma sens jako materiał do run, czy to nie jest za "nowoczesne"?
słuchajcie, wracam trochę do tematu głównego bo ta rozmowa o materiałach z cmentarza mnie naprawdę wciągnęła. Mam pytanie które mnie od początku nurtuje - czy ktoś z was fakycznie ma runy zrobione z materiału z cmentarza i może powiedzieć jak z nimi pracuje? Bo do tej pory rozmowa jest dość teoretyczna i chętnie poczytałabym czyjejś realnej historii. :>
ja mam kamyk który znalazłam przy starym cmentarzu protestanckim, nie bezpośrednio z cmentarza ale z okolic. Wyryłam na nim Hagalaz bo mi się to skojarzyło z tym miejscem. pracuję z nim przy medytacjach związanych z przemianą. Muszę powiedzieć że jest w nim coś innego niż w pozostałych kamieniach z zestawu, jakiś spokój ale też powaga. ciężej mi przy nim o lekkie myśli.
to co opisuje Laurka bardzo pasuje z... przepraszam, pasuje do tego co czuję kiedy jestem w pobliżu starych miejsc pochówku. Jest tam taka warstwa ciszy która jest inna od zwykłej ciszy. Jakby czas tam się inaczej układał. Nie wiem jak to opisać inaczej, ale rozumiem to poczucie powagi o którym mówi.
to co Selena mówi o konkretnych i dosadnych odpowiedziach jest ciekawe, bo też słyszałam że materiały związane z granicą życia i śmierci mają to do siebie że "nie bawią się w okrągłe sformułowania". Jakby coś co jest blisko tej granicy nie miało czasu na owijanie w bawełnę. nie wiem czy to mit czy obserwacja, ale to się powtarza w różnych tradycjach. 🙂
to co Selena opisuje o tej jednej runie z gałęzi przy murze cmentarza - że używała jej tylko do spraw związanych z przejściem - to mnie bardzo uderza, bo sama instynktownie robię coś podobnego z przedmiotami które "czuję" jako cięższe. nie włączam ich do głównego zestawu, trafiają w inne miejsce i do innych pytań. Nigdy nie zastanawiałam się czemu to robię, ale chyba właśnie dlatego że jest w tym jakaś intencja miejsca - kamień albo drewno z konkretnego miejsca jakby "pamięta" po co tam było. A czy wy w ogole rozróżniacie runy do codziennego ciągania od tych do konkretnych pytan? Bo morze to jest klucz do całej tej dyskusji o materiałach z cmentarza - nie tyle czy to zbyt mroczne, tylko czy wiesz do czego danej runy używasz i czy to się zgadza z energią miejsca skąd pochodzi materiał.
