Energia to bardzo szerokie pojęcie i każdy system rozumie je inaczej. Prana z jogi, mana z tradycji polinezyjskich, siła z germańskich wierzeń - to nie są te same rzeczy tylko opisane inaczej. Można pracować z kilkoma systemami naraz, ale traktować je jak jedno to błąd metodyczny.
Ok ale mnie bardziej interesuje praktyczna strona. Powiedzmy że ktoś taki jak Aurelinda wyciąga same merkstave przez kilka tygodni. Co teraz, po tej przerwie co Froen radził - jak wraca do losowania, to czy znowu zaczyna od tego samego pytania czy o czymś innym?
Okej, to chyba rozumiem. I trochę mnie to uwalnia, bo czułam że muszę koniecznie dostać odpowiedź na to co pytam i właśnie ta konieczność chyba jest problemem. Zostanę z tym przez chwilę. Dzięki wszystkim za tę rozmowę, naprawdę dużo mi dała, nawet te spory o energię i terminologię 🙂
Dobra to mam pytanie bo chyba trochę zgubiłam wątek - te merkstave to chodzi o to że runa jest odwrócona przy losowaniu, tak? Bo czytałam że nie wszystkie zestawy w ogóle rozróżniają kierunek i wtedy to pojęcie nie istnieje. Jak wy to macie u siebie, wasze runy są przystosowane do merkstave czy nie?
Tak, merkstave to runa wylosowana odwrócona, ale masz rację że to zależy od zestawu i podejścia. Niektóre tradycje w ogóle nie używają odwróceń, bo twierdzą że oryginalne użycie run nie zakładało kierunkowości. Mam to zanotowane z kilku źródeł i naprawdę nie ma tu jednej odpowiedzi. Która tradycja jest 'właściwa' to osobna dyskusja na całą noc.
A powiedzie mi ktoś - bo sam jestem ciekaw - czy da się w ogóle tak przechowywać runy żeby minimalizować szansę na odwrócenie? Pytam serio, bo jak losuję z woreczka to mi się wydaje że połowa zawsze wychodzi do góry nogami, jakoś tak.
Ojej, czyli można by w ogóle nie używać merkstave i to jest ok?? Bo ja się uczyłam z jednej strony gdzie było napisane że to obowiązkowe i bez tego odczyt jest niepełny. Teraz nie wiem co o tym myśleć szczerze.
Czytam Was tu od paru dni i mam wrażenie że może część moich problemów brała się właśnie z tego - używam zestawu gdzie karty, znaczy runy, można losować w dwóch kierunkach i nigdy nie zastanawiałam się czy w ogóle chcę uwzględniać merkstave czy nie. Po prostu zaakceptowałam że odwrócenie to odwrócenie. Może to był błąd?
Niekoniecznie błąd, ale brak świadomej decyzji to już inaczej. Różnica jest spora - jedno to wybrać system i go stosować, drugie to z rozpędu wchłonąć coś bez zastanowienia. I tu wracamy do całego wątku tej dyskusji - świadomość energii zaczyna się od świadomości tego co w ogóle robisz i po co.
Hej, a wracając trochę do początku - Aurelinda mówiła że wyciągała same merkstave przez dłuższy czas. Powiedzmy że teraz zdecyduje że jednak chce z nimi pracować świadomie. To jak w ogóle zacząć od nowa, od czego? Czy jest jakiś rytuał na 'reset' czy to tylko w głowie?
Reset to dobre słowo. Dla mnie to zawsze jest oczyszczenie fizyczne run - dym z ziół, dźwięk, księżycowe światło, każdy ma swoje. I potem coś w rodzaju ponownego przedstawienia się - trzymam runy w rękach i mówię głośno co to jest i jak chcę z nimi pracować. Głupio brzmi na papierze, ale to naprawdę zmienia nastawienie.
A co z dymem, bo słyszałem że trzeba konkretnych ziół, szałwia i podobne? Czy to dowolne? Pytam bo nie zawsze mam dostęp i zastanawiam się czy np. kadzidło wystarczy.
No ale w tradycji nordyckiej były konkretne rośliny używane w obrzędach, nie można mówić że to bez znaczenia. Jałowiec, wrzos, właśnie zioła które rosły w tamtych klimatach. Szczegółów nie pamiętam teraz z głowy ale coś w tym jest.
Hmm, może masz rację, przyznam że nie mam pod ręką źródła. Ale intuicyjnie czuję że związek jest. To może tylko moje wyczucie.
Intuicja jest okej, ale warto wiedzieć że to intuicja a nie fakt. To duża różnica, szczególnie kiedy ktoś taki jak Keijla uczy się i nie wie jeszcze co jest tradycją a co indywidualnym podejściem.
Właśnie tego się trochę boję, że przyjmę coś jako pewnik a potem okaże się że to czyjaś interpretacja. Skąd wgl wiadomo co jest 'oryginalną' tradycją a co nowoczesnymi dodatkami?
No i tu przynajmniej jesteśmy zgodni, to jest rekonstrukcja a nie kontynuacja. I nic w tym złego, ale ludzie często twierdzą inaczej i to mnie trochę irytuje.
Irytuje cię dlatego że masz potrzebę żeby to było historycznie weryfikowalne. Część ludzi pracuje z systemem symbolicznym i nie potrzebuje do tego certyfikatu autentyczności. Oba podejścia mogą być uczciwe wobec siebie.
Słucham i ta rozmowa o tym co jest 'prawdziwe' a co nie jakoś mnie uspokaja, dziwnie to brzmi ale chyba całe życie zakładałam że jest jeden właściwy sposób i szukałam go. A tu wychodzi że tej jednej odpowiedzi po prostu nie ma. To trochę przytłaczające ale też uwalniające.
