Hej, chciałem poruszyć temat ktory chodzi mi po głowie od jakiegos czasu. Mianowicie - drewno liściaste kontra iglaste przy wycinaniu run. Wiem ze wiele osob po prostu bierze co ma pod ręką, ale mam wrazenie ze to nie jest obojętne dla energii całego zestawu. Sam ostatnio zrobiłem runy z brzozy i z sosny i naprawdę czuję różnicę przy wróżeniu. Brzoza jest jakby lżejsza, bardziej receptywna, sosna trochę bardziej... surowa? Nie wiem jak to inaczej opisać. Macie jakieś doświadczenia z różnymi gatunkami? Które drewno polecacie i dlaczego?
Oj Ceniek, wlasnie o tym myslalam ostatnio! Liściaste zdecydowanie lepsze moim zdaniem. Szczególnie jesion, dąb albo właśnie brzoza. Iglaste mają żywicę, a żywica ponoć blokuje przepływ energii, tworzy jakby barierę. Przynajmniej tak słyszałam i sama tak czuję przy pracy. Sosna nadaje się może do rytuałów oczyszczających, ale do wróżenia bym jej nie polecała.
Zatrzymajmy się chwilę. To z tą żywicą i blokowaniem energii to skąd pochodzi, Naparstnico? Bo nie spotkałem się z takim uzasadnieniem w żadnym poważnym źródle dotyczącym run. Historycznie runy rzeźbiono w tym co było dostępne pod ręką, w tym cis, modrzew, sosna. Nie ma żadnej wskazówki ze drewno iglaste jest gorsze do run. Pytam serio, nie złośliwie, bo mi zależy żebyśmy tu nie powielali mitów.
Krodo ma rację że trzeba rozdzielić dwie rzeczy: co mówi tradycja, a co czujemy sami. Obie są ważne, ale nie można ich mieszać jako jednego argumentu. Ja używam jesionowych run od wielu lat i są dla mnie bardzo trafne. Ale mam koleżankę która przysięga na modrzewiowe i też jej świetnie chodzi. Więc może pytanie nie jest tyle liściaste czy iglaste, co jakie konkretne drzewo i jakie jest twoje połączenie z nim?
Z tego co obserwuję w dyskusjach o energii materialnej, ludzie często przypisują właściwości swoje własne stanowi drzewa, a nie gatunkowi. Drewno mokre, niedosuszone czy ze złych warunków będzie się zachowywać inaczej niż suche, sezonowane. Zanim Ceniek dojdziesz do wniosku że sosna jest surowa, a brzoza receptywna, to upewnij się że porównujesz drewno w podobnym stanie i podobnej jakości. To może tłumaczyć część odczuć.
Wchodzę może nie z fachu bo bardziej numerologia jest moja działka, ale słyszałam ze drzewa mają swoje żywioły i to ma znaczenie. Brzoza to żywioł wody i powietrza, a sosna to ogień i ziemia. I stąd może ta różnica którą czujesz Ceniek? Nie wiem, pytam bo mi to logiczne wydaje się.
Przyporządkowania drzew do żywiołów są różne w różnych tradycjach i mocno zależą od źródła jakie się przyjmie. Nie ma jednego kanonu. Znam systemy gdzie sosna idzie do żywiołu ziemi, a znam takie gdzie do ognia. Więc ciężko na tym budować pewne twierdzenia. Powiem tyle: w Eddach i w źródłach runiczych jesion jest wyróżniony, bo Yggdrasil. To jest konkretna, weryfikowalna podstawa. Reszta to już interpretacje, często całkiem współczesne.
A czy cis nie był używany historycznie? Gdzieś czytałem że cis był wyjątkowo ceniony, ale nie pamiętam po co dokładnie.
Wracając do pytania Cenieka bo trochę odpłynęliśmy: czy ktoś próbował robić runy z różnych gatunków i świadomie porównywał przy tym samym rozkladzie? Tzn. pytałeś o to samo, raz jednym zestawem raz drugim? Ciekawi mnie czy efekt jest powtarzalny czy to kwestia nastroju i oczekiwań danego dnia.
To ciekawe ćwiczenie Ceniek, ale mam jedno zastrzeżenie metodologiczne - skoro ty sam wiedziałeś którym zestawem ciągniesz, to mogło wpłynąć na interpretację. Żeby to naprawdę porównać, trzeba by nie wiedzieć z jakiego drewna są runy w danym momencie. Inaczej to może być po prostu efekt oczekiwań. Nie mówię że tak jest, ale warto o tym pomyślec.
Ta dyskusja o mierzeniu i laboratorium to trochę ślepa uliczka w kontekscie run. Praktyka jest subiektywna z definicji. Ale zgadzam się ze Spellbound że samo zapisywanie wyników to za mało. Ceniek, czy notowałeś też swój stan przed ciągnięciem? Bo nastrój, zmęczenie, poziom skupienia robią gigantyczną róznicę i łatwo to pomylić z właściwościami drewna.
Ja mam jesionowe i orzechowe, oba zrobiłam sama. Orzech jest bardziej... skupiony? Ciezki. Jesion lzejszy w odczuciu. Nie wiem czym to wytłumaczyć ale jak biorę orzechowe to mam wrazenie że pytanie musi być bardziej konkretne, a jesionowe przyjmują różne pytania. Moze to tylko ja tak mam.
Czytam tę rozmowę i widzę ze miesza się tu kilka porządków na raz. Jedna rzecz to tradycja i symbolika konkretnych drzew, druga to indywidualne odczucia przy pracy, a trzecia to pytanie o energię samego materiału. Każde z tych podejść jest legitymizowane ale wymagają różnych odpowiedzi. Tradycja mówi jedno, odczucia powiedzą drugie, a dyskusja o energii to już inna rozmowa. Nie można odpowiedzieć na pytanie tytułowe bez ustalenia z jakiego punktu patrzymy.
No i właśnie, Ceniek to powiedział wprost - chce żeby działało. I to jest uczciwa odpowiedź na całą tę dyskusję. Nie każdy musi wchodzić w hermeneutykę drzew żeby skutecznie wróżyć. Ale wracając do sedna - jeśli chodzi czysto o materiał i praktykę, to brzoza ma w tradycji nordyckiej bardzo konkretne miejsce. Berkana nie wzięła się z powietrza. Więc jeśli czujesz że brzozowe są czytelniejsze, to możliwe że po prostu ta energia jest ci bliższa, nie chodzi o sugestię.
okej, może trochę przesadziłam z tym laboratroium, przyznaję. Ale dalej uważam że warto wiedzieć czy to drewno robi różnicę czy my sami. Bo jeśli to my, to możemy rozwinąć wrażliwość na każdym zestawie. Jeśli drewno, to ma sens szukać swojego gatunku. To różne wnioski praktyczne.
A słuchajcie, bo mam takie pytanie które się kręci gdzieś z tyłu głowy przez całą tę dyskusję - czy ktoś w ogóle robił runy samemu z drewna które sam zebrał? Bo wydaje mi się ze to zupełnie inne doświadczenie niż kupowanie gotowych, i że może właśnie to ma największy wpływ na tę 'energię' o której mówimy, nie gatunek sam w sobie.
a jak sie w ogóle zbiera to drewno? tzn czy jest jakis rytual albo sposób żeby to zrobić poprawnie? pytam bo nie miałem pojecia ze to takie ważne
oj to ciekawe co Wisnia pisze o samodzielnym robieniu, bo ja zawsze myślałam ze kupione są gorsze i teraz widzę ze to nie do końca tak, zależy od czego kupione, prawda? Bo mam takie kamienne runy ze sklepu ezoterycznego i zastanawiałam się czy kamień w ogóle ma sens albo czy tylko drewno ma tradycyjne podstawy
Kamienne runy to już zupełnie inny temat i trochę wychodzimy z tematu wątku. Ale krotko - historycznie drewno i kość, kamień jest współczesnym dodatkiem dla rynku. Co nie znaczy ze nie działa jeśli ktoś z tym pracuje. Ale jeśli pytamy o liściaste vs iglaste to kamień zostawmy na inny wątek.
Mam pytanie do Wisni_S i ogólnie do tych co sami robili: ile czasu zajmuje zrobienie jednego zestawu od zera? Tzn realistycznie, z sezonowaniem i wszystkim? Zastanawiam sie nad tym od jakiegoś czasu ale jakoś nie mogę się zebrać, może przez wyobrażenie że to będzie trwać wiecznie.
no to teraz mam nowe pytanie do siebie - może problem nie w tym jakie drewno kupię tylko ze w ogóle kupuję gotowe 🙂 Serio, to co piszecie o samodzielnym robieniu brzmi jakby to był inny poziom pracy z runami. Ale zaczynam od zera więc może nie na tym etapie. A wracając do tematu - jeśli kupuje gotowe, to od czego zależy czy to liściaste będzie lepsze od iglastego, poza gatunkiem?
Ceniek, myślę że przy kupowanych ważne jest żeby sprawdzić czy drewno jest dobrze wykończone i czy runy są rytowane a nie wypalane. Wypalanie zmienia strukturę drewna na powierzchni i moim zdaniem zaburza energię. Rytowane są bardziej tradycyjne i lepiej trzymają intencję przy pracy. Liściaste kontra iglaste to przy tym szczegół.
No właśnie nie wiem skąd ten pomysł z wypalaniem jako 'gorsze'. Historycznie stosowano różne metody znakowania i nie ma dowodów że rytowanie było jedyną albo preferowaną. To kolejna rzecz którą wiele osób podaje pewnie a nie mają na to źródła. Naparstnica, skąd to masz?
To ciekawe że dyskusja zeszła na technikę wykonania. Bo jeśli mówimy o energii drewna, to logicznie wypalenie wierzchniej warstwy faktycznie zmienia materiał chemicznie. Nie mówię że to dobre czy złe symbolicznie, ale fizycznie drewno po wypaleniu jest inne niż po rytowaniu nożem. Może stąd to odczucie Naparstnicy, nie koniecznie z tradycji.
przyszedłem tu bo kolega polecił wątek i ogólnie jestem sceptyczny wobec tego wszystkiego, ale to akurat jest logiczne co Pentaklista pisze. Zmiana chemiczna = inna powierzchnia = inne czucie w dłoni. Nie trzeba od razu mówić o energii. Ale pytam serio - czy ktoś z was naprawdę czuje różnicę trzymając różne runy w dłoni? Tak fizycznie, bez wiedzenia co to jest?
prowadzę notatki od jakichś dwóch lat z różnych zestawów których próbowałam i z obserwacji mogę powiedzieć jedno: konsystencja wyników mi się nie pokrywa z gatunkiem drewna, bardziej z moim stanem i ze sposobem w jaki sformułowałam pytanie przed ciągnięciem. Gatunkowi daję może 20% wpływu jeśli w ogóle. Ale to tylko moje dane.
oo Klatwa to super że to notujesz, też bym chciała ale jakoś mi się nie chce po każdym ciągnięciu siadać i pisać. Jak ty to robisz, masz jakiś system? I czy notujesz też z czego są runy za każdym razem?
