Hej, mam taki dziwny problem i nie wiem czy to coś znaczy czy może to tylko zbieg okolicznosci. Mianowicie, od jakiegos czasu jak ciagnam runy w roznych ukladach to wyskakuje mi non stop Hagalaz. Nie raz, nie dwa - za kazdym razem. Czy to mozliwe ze jakas runa 'uparcie' sie pojawia bo chce cos przekazac? Robilam rozne uklady, zmienialam pytania, a ona i tak jest. Troche sie denerwuje bo to nie jest najprzyjemniejsza runa swiata jezeli chodzi o znaczenie. Czy ktos mial cos podobnego?
O tak, to sie zdarza i to calkiem czesto. Nie nazwalbym tego zbiegiem okolicznosci jesli naprawde pojawia sie regularnie niezaleznie od pytania i ukladu. Runy maja to do siebie ze 'upieraja sie' przy jakims temacie dopoki go nie przepracujesz. Hagalaz to runa przemiany przez chaos, wstrząs, cos co musi sie zdarzyc i jest nieuchronne. pytanie jest inne - co sie u ciebie aktualnie dzieje, bo ona rzadko przychodzi bez powodu.
Oj mnie tez wypadala jedna runa ciagiem przez dlugi czas! U mnie to byla Isa i w ogole nie wiedzialam co z tym zrobic, balam sie ze coś zlego bedzie. Ale potem cos mi 'zastygo' w zyciu i nagle zrozumialam. Wiec moze rzeczywiscie runy pokazuja cos czego jeszcze nie widzisz? 🙂
No dobra ale zanim bedziemy rozgrzeszac ten schemat to zadam przewrotne pytanie - a w jaki sposob te runy ciagas? Bo to ma ogromne znaczenie dla interpretacji powtorzen. Jesli ciagas z woreczka bez patrzenia, dobrze mieszasz i jednak ta sama runa wraca - to jest jeden scenariusz. A jesli woreczek jest maly, runa wieksza od innych, albo wrecz lubisz ja dotykac bezwiednie, to mamy scenariusz zupelnie inny i nie ma w tym zadnej magii, po prostu mechanika.
Akurat jestem numerologiem, nie runologiem, ale statystycznie - jesli masz 25 run i ciagas powiedzmy 3 razy w tygodniu, to powtorzenie tej samej runy kilka razy w miesiacu jest calkiem prawdopodobne bez zadnej magii. Mozg ma tendencje do zauwazania wzorcow i nadawania im znaczenia, to sie nazywa apofenia. Nie mowie ze to wyklucza przekaz, ale warto sprawdzic jak czesto naprawde.
Powtarzajaca sie runa to jeden z klasycznych sygnałow jakie zestaw daje wrozacemu. Bywa ze runa 'blokuje' caly odczyt az zostanie naprawde uslyszana. Hagalaz konkretnie - zanim sie przestraszysz tego znaczenia, zapytam: czy w twoim zyciu jest teraz cos czego sie mocno trzymasz a co i tak bedzie musial lub musialo sie zmienic? Bo Hagalaz rzadko mowi 'szykuj sie na katastrofe', czesciej mowi 'pusc kontrole bo zmiana i tak przyjdzie'.
Sluchajcie, u mnie bylo podobnie ze snami - mialm ten sam motyw we snie przez jakis czas, totalnie sie nim zadrecalam i szukalam super skomplikowanej interpretacji. A potem sie okazalo ze to bylo tak banalne jak bardzo balam sie jednej decyzji i psychika mi to pokazywala. Mysle ze zarowno runy jak i sny czesto wzmacniaja to co i tak juz gdzies w srodku wiemy, tylko sie przyznac nie chcemy. Moze Hagalaz jest lustrem a nie wyrokiem?
Podobnie jest w tarocie zreszta, jak ciagniesz karte z pytaniem i ta sama wraca kilka razy - to tez jest traktowane jako mocny sygnal. Pamiętam jak ktos tutaj opisywal ze mu Wieza wypadala ze trzy razy pod rzad i sie boisz, bo brzmi strasznie, a potem sie okazalo ze chodzilo o stare struktury w glowie do zburzenia, nie o realne kataklizmy. Hagalaz i Wieza maja podobna energie tego przymusowego oczyszczenia.
No to az sie prosi o pytanie, bo mi tu cos zgrzyta. Wincentyna sama sobie odczytuje runy i sama szuka potwierdzenia ze ta interpretacja sie zgadza. To jest troche taki magiczny krąg - ciagniesz rune, boisz sie, szukasz walidacji, dostajesz walidacje, runy 'potwierdzaja' ze sluszna interpretacja, czujesz sie lepiej. A co jesli runy ciagle wypadaja bo podswiadomie ciagniesz az do skutku, tzn az wypadnie ta ktora 'pasuje' do pytania i pamietasz tylko te ciagniecia?
O, Wieszczbiarz, to ciekawe co piszesz, bo wlasnie o tym myslalam kiedy czytalam watek. A czy jest jakis sposob zeby samemu sprawdzic czy tak nie jest? Bo wychodzi na to ze jak robisz sam sobie odczyt to mozesz zawsze znalezc interpretacje ktora pasuje. Jak wy sobie z tym radzicie? Moze ktos inny powinien to czytac?
To jest fundamentalne pytanie w odczytach dla siebie. Odpowiedz krotka: trudno zachowac neutralnosc kiedy pytasz o wlasna sprawe. Dlatego warto prowadzic dziennik odczytow - zapisujesz rune, date, pytanie i intuicyjne pierwsze wrazenie ZANIM zaczniesz analizowac. Po miesiacu masz dane do porownania i widzisz czy naprawde ta sama runa dominuje, czy to efekt selektywnej pamieci. To nie jest skomplikowane, ale wymaga dyscypliny.
Dziennik to swietny pomysl, sama tak robie z tarotem i bardzo pomaga. Ale powiem wam cos innego - czasem ta sama karta czy runa wypadala mi przed naprawde konkretnym wydarzeniem i nie bylo zadnego watpienia ze to byl sygnal a nie przypadek. Wiec nie przekreslalbym tego automatycznie. Hagalaz akurat ma taka nature ze lubi sie anonsowac.
Hmm, a nie jest tak ze ludziom latwiej zapamiętac te same runy ktore wypadly wielokrotnie niz te ktore wypadly raz? Tzn mamy po prostu tendencje do pamiętania powtorzen bo sa bardziej uderzajace. Nie podwazam ze runy dzialaja, po prostu mnie to zastanawia jak odroznic 'naprawde wypadla czesto' od 'mój mózg wybrał te ktore wypadly czesto zeby zapamietac'.
Znam osoby ktore maja jedna rune ktora moglbym nazwac ich 'runa towarzyszaca', taka co pojawia sie w waznych momentach przez lata. To nie jest kwestia statystyki ani pamieci, bo te osoby prowadza notatki. Ciekawe jest to ze zazwyczaj ta runa odpowiada glownemu wyzwaniu albo lekcji zyciowej danego czlowieka. Hagalaz jako stala towarzyszka moglabyby mowic o kims kto ciagle przezywa transformacje przez wstrzasy - co wcale nie musi byc przeklestwem.
Ale czy nie jest tak ze jesli runa pojawia sie przy roznych pytaniach to moze po prostu nie ma zwiazku z pytaniem tylko z tym co nosimy w srodku niezaleznie od pytania? Tzn Hagalaz to nie odpowiedz na 'co z moja praca' tylko cos co dotyczy calego zycia w danym momencie i przebija przez kazde pytanie?
To co pisze Talizmania ma sens w kontekscie starszych tradycji. W wielu podejsciach do run nie pytasz o konkretne sprawy tak jak sie pyta tarota - runa mowi o sile ktora jest aktywna w danym czasie wokol pytajacego, nie koniecznie o odpowiedz na pytanie. Roznica jest subtelna ale wazna. Jesli Hagalaz jest aktywna to ona opisuje klimat, kontekst, energie w ktorej wszystko sie dzieje, a nie wyrok w konkretnej sprawie. To zmienia interpretacje dosc mocno.
Ojej, tyle perspektyw, troche mi to miesza w glowie ale chyba w dobrym sensie 🙂 Dzieki wszyscy. Zastanawiam sie teraz czy to co pisze Zbyslawa i Talizmania nie jest wlasnie kluczem - tzn ze Hagalaz opisuje mój ogolny czas a nie odpowiada na pytania. I moze zamiast sie bac to powinnam po prostu rozejrzec sie co tak naprawde wymaga ode mnie przepracowania. Chyba zaczne prowadzic ten dziennik o ktorym pisala Pelagijka.
Wincentyna, zatrzymaj się na chwilę z tym mieszaniem w głowie 🙂 To co opisujesz - że Hagalaz może opisywać czas a nie odpowiadać na pytanie - to jest bardzo dojrzałe spostrzeżenie jak na kogoś kto dopiero zaczyna. Ale mam do ciebie konkretne pytanie: kiedy ciągnęłaś tę runę w kontekście tej sprawy zawodowej, co czułaś zanim jeszcze zaczęłaś myśleć o znaczeniu? Bo to pierwsze wrażenie, zanim włączy się głowa, często mówi więcej niż jakakolwiek interpretacja z książki.
No właśnie i tu jest ten moment w którym albo zaczynamy rozmowę o run wróżbiarstwie albo o psychologii decyzji. Bo to co opisuje Wincentyna - ta sprawa zawodowa co stoi i czego się boi - to jest gotowy grunt na który każda runa by 'trafiła'. Dajcie Berkane, Teiwaz, cokolwiek - znajdzie się interpretacja. Nie mówię że runy nie działają, mówię że nasze umysły są mistrzami dopasowywania.
Słuchajcie, mam pytanie trochę z boku - czy w ogóle jest jakaś runa która wypada szczególnie często u wielu osób? Tzn czy jest coś co runologowie obserwują jako 'często powtarzająca się' i czy to ma jakieś wytłumaczenie poza statystyką? Pyta z ciekawości, bo Hagalaz nie jest jakoś specjalnie prostą runą i zastanawiam się czy to przypadek że właśnie ona.
O, to co napisała Zbyslawa jest bardzo trafne i nigdy tak o tym nie myślałam. Tzn masz rację - jak mi szło dobrze w życiu to rzadko kiedy siadałam z kartami. Siadałam jak byłam w dołku albo coś mnie gryzło. I wtedy pewnie ciągałam 'ciemniejsze' karty bo byłam w ciemniejszym miejscu. Może to samo z runami?
To co pisze Zbyslawa i Roksanka01 to jest faktycznie cos co mi do tej pory nie przyszlo do glowy. Tzn mam woreczek od jakichs trzech miesiecy i rzeczywiscie czesciej go siegam jak mam ten nastroj ze cos jest nie tak. Moze to jest prosta odpowiedz - Hagalaz wraca bo to jest moj nastroj tych miesiecy a nie 'sygnał'. Hmm. Troche to smutne i troche ulzajace jednoczesnie.
Wincentyna, hej, ale nie traktuj tego jako powód żeby ignorować to co runy ci pokazują! Nawet jeśli ciągniesz w określonym nastroju, to może właśnie wtedy jesteś najbardziej otwarta na odczyt? Pamiętam jak czytałam gdzieś że tarociści mówią podobnie - że stan wewnętrzny osoby pytającej wpływa na to co wyciągnie, ale to nie dyskredytuje odczytu, wręcz przeciwnie.
Mam wrażenie że gubimy tu trochę ważny wątek - Wincentyna pytała o to czy powtarzająca się runa niesie przekaz, a my wylądowaliśmy przy filozofii jak działa wróżbiarstwo. Wracając do sedna: czy ktoś z was miał konkretną sytuację gdzie ta sama runa wypadła wielokrotnie i potem rzeczywiście stało się coś co to potwierdziło? Nie teorię, ale konkret.
Ja mogę odpowiedzieć konkretnie. Przez jakieś dwa miesiące ciągałam Isa prawie za każdym razem. Totalnie mnie to frustrowało, bo lodowata stagnacja nie brzmi zachęcająco. Potem zrozumiałam że to był czas kiedy powinnam po prostu czekać i nie ruszać pewnej sprawy. I jak zaczęłam Isę przestawać wyciągać, tamta sprawa sama ruszyła. Więc dla mnie to było spójne, ale wiem że mogę to interpretować wstecznie i dopasowywać.
Wcinam się nieśmiało z czymś trochę innym, ale właśnie doczytałam wątek i nurtuje mnie jedno - czy można 'odpowiedzieć' runie? Tzn Wincentyna boi się tej zmiany zawodowej, Hagalaz wyskakuje, ok. Ale co dalej? Czy jest jakiś rytuał albo sposób żeby z tą runą pracować, nie tylko ją obserwować? Crystaline albo Zbyslawa, coś wiecie o tym?
A to nie jest trochę tak że jak nie pasuje interpretacja to mówimy 'pracuj z runą aktywnie' a jak pasuje to mówimy 'to był sygnał'? Pytam szczerze bo obserwuję że w ezoteryce każdy wynik jest tłumaczony jako poprawny, co trochę czyni system nieobalalnym. Nie atakuję, naprawdę zastanawiam się jak odróżnić że runa coś mówi od tego że po prostu nadajemy jej znaczenie.
