No tak, ale Dadzbog pyta tutaj bo sam chce byc przygotowany, nie zeby za znajomego decydowac. To chyba jasne. Pytanie 'co mu zaproponowac' nie znaczy 'co mu narzucic'. Warto to rozroznic zanim powiemy mu zeby po prostu pytal znajomego.
Slucham tej dyskusji i ciagle wracam do pytania z opisu tematu - te runy w sytuacji bez wyjscia. Dadzbog, czy twoj znajomy akurat w takiej sytuacji jest? Bo jesli tak to moze najpierw odczyt a pozniej sposob pracy, nie odwrotnie? Nie wiem tylko czy to trafna kolejnosc, pytam.
Wchodzę w ten wątek trochę z boku, ale słuchajcie - cała dyskusja o tym czy gest 'wystarczy' przypomina mi spory o to czy medytacja bez mantry to w ogóle medytacja. Kiedyś tak samo kłócono się o formę, a nie o treść. Nie mówię że forma jest nieważna, ale może pytanie Dadzboga jest szersze - czy w ogóle możliwe jest pełne wejście w prace runiczne bez dźwięku? I tu już nie ma łatwej odpowiedzi.
Mnie nadal zajmuje ten wątek z rytowaniem, bo chyba nie wybrzmiał do końca. Augur pisał o szmeru w głowie przy Tiwaz - mam podobne odczucia kiedy ryję na drewnie, ale jeszcze mocniejsze jak sam materiał stawia opór. Dąb zupełnie inaczej niż lipa. Czy to może być dla osoby niemej ten 'kanał' właśnie - materialny opór, faktura, temperatura drewna?
Martynka, rozumiem twoj punkt, ale mam wrazenie ze traktujesz galdr troche zbyt... literalnie? W niektorych przekazach pojecia sie roznią, galdr to nie tylko spiew w sensie akustycznym ale rodzaj 'wydobycia' formy runy na zewnatrz. Spiew byl jednym sposobem, nie jedynym mozliwym.
No właśnie to jest kluczowe pytanie i cieszę się ze Martynka je zadała. Bo tutaj często rozmowy na tym forum idą w stronę 'to jest możliwe bo ja tak czuję' i to nie jest zarzut, ale dobrze żeby ktoś pytał o źródła. Augur, czekam razem z Martynką.
Hej, żeby nie było że zostawiam wątek Dadzboga - mam pytanie praktyczne. Jeśli znajomy pyta jak pracować z runami, to czy jest możliwe żebyście to razem opracowali? Tzn. ty proponujesz jakiś gest dla danej runy, on sprawdza w sobie czy to 'żyje', i tak po kolei przez Futhark? To nie jest metoda z ksiązki ale może być metoda dla niego.
Słuchajcie, wracam do tego co Martynka mówiła o konsekwencji i kryteriach. Ona ma rację że 'cokolwiek konsekwentnie' to za mało. Ale może środek jest gdzieś między tym a pełną wiernością historycznej formie. Na przykład - gest musi wyraźnie nawiązywać do kształtu runy, być intencjonalny i powtarzalny. To nie jest 'cokolwiek', ale to też nie jest śpiew.
Czaromira, to mi sie podoba jako propozycja pośrednia. Ale mam pytanko - 'wyraźnie nawiązywać do kształtu' - czy to oznacza że gest ma dosłownie odtwarzac kształt w powietrzu? Bo to by było jakby rysowanie runy palcem, tylko bez powierzchni. I czy to nie jest w sumie osobna technika którą już ktoś opisywał?
ojej, właśnie tak sobie pomyślałam - przecież w pracy z mandala i yantra jest cała tradycja rysowania świętych form gestem, mudry w buddyzmie... może to nie jest żaden wymysł tylko coś co różne tradycje odkryły niezależnie? Nie mówię że to to samo co galdr, ale może podobna zasada?
Druidka, mudry to fajna paralela, ale uwazaj zeby nie mieszac systemow. Mudry maja swoja filozofie i przypisanie do konkretnych energii ktore nie pokrywaja sie z runami. Mozna sie inspirowac, ale nie przeklejac. To jak z tarotem i kabala - mozna szukac analogii, ale nie zakladac ze sa tym samym.
ale właśnie tu jest interesujące pytanie - jeśli różne tradycje niezależnie odkryły że gest wyraża energię formy, to może jest jakaś ogólna zasada? Tzn. gest-jako-kanał to nie jest wynalazek tylko odkrycie? I wtedy pytanie nie brzmi 'czy wolno gestami' tylko 'jak skutecznie gestami'.
Glifomistrz, to jest ładne zdanie ale cokolwiek nie wynika z niego konkretnego. 'Różne tradycje robią gesty' nie znaczy że gesty w każdej tradycji działają tak samo ani że można je swobodnie łączyć. To trochę jak powiedzieć że skoro różne kultury piekły chleb to wszystkie przepisy są wymienne.
Martynka, na temat źródeł - nie mam przy sobie konkretnego tytułu teraz, ale chodzi mi o interpretacje w kregach asatru gdzie galdr opisywany jest szerzej niz tylko fonetycznie. Moge sie mylic w szczegolach, ale to nie bylo moje własne wymyslenie. Jak znajde to wrzuce.
wracam do pytania z opisu tematu bo chyba trochę nam odpłynęło - 'runy w sytuacji bez wyjścia'. Dadzbog, czy nie warto zacząć od prostego ciągnienia? Nawet jeśli znajomy nie może wymawiać galdr, może po prostu losować runy i patrzeć co przychodzi. Sam odczyt może pokazać kierunek którego nie widać. To nie rozwiązuje pytania o gesty, ale może dać mu cos teraz.
przepraszam że się wtrącam bo jestem tu nowa w tym temacie... ale chciałam zapytać - czy ktoś tu w ogole ma doswiadczenie z osobą niemą albo głuchoniemą przy pracy z runami? Bo ta dyskusja jest bardzo teoretyczna i może ktoś po prostu wie jak to jest w praktyce?
Dobra, mogę coś dorzucić z własnego doświadczenia, bo pracowałem kiedyś z rytuałami razem z osobą która miała poważne problemy z mową po wypadku - nie była całkowicie niema ale dźwięk był niemożliwy. Co robiliśmy? Ona rysowała runy na własnym ciele - na wnętrzu nadgarstka, na mostkach. Nie gest w powietrzu, ale dotyk, linia na skórze. I powiem wam że intensywność tej pracy była inna niż cokolwiek co robiłem wcześniej. Nie wiem czy to galdr czy coś innego, ale działało.
