Hej, mam takie pytanie bo szukałam juz wszędzie i nie mogłam znaleźć konkretnej odpowiedzi. Czy wróżenie z run w pokoju gdzie niedawno był ostry konflikt (u mnie to była awantura rodzinna, dość ciężka) w ogóle ma sens? Pytam bo ciągnęłam runy po tej kłótni i wychodziły mi same ciężkie znaki, Hagalaz, Nauthiz, Isa... i zastanawiam się czy to dlatego ze sama byłam w złym stanie emocjonalnym, czy morze to pomieszczenie jakoś wpłynęło na odczyt. no ale, nie wiem jak to działa od strony energetycznej.
No to jest całkiem ciekawe pytanie, ale zaniim zaczniemy się rozpisywać to doprecyzuj jedną rzecz - jak długo po tej kłótni ciągnęłaś runy? Bo to moze miec znaczenie. Godzinę? Dzień? Kilka dni?
Hm, to co opisujesz z tą gęstą atmosferą to nie jest przypadek. Przestrzeń po konflikcie niesie ślad energetyczny, szczególnie jeśli emocje były intensywne. Hagalaz i Nauthiz w jednym rozkładzie po kłótni to jakby lustra tego co wisiało w powietrzu, nie musi to być Twoja odpowiedź na pytanie, a raczej odbicie miejsca.
Ale chwila, to troche zbyt pięknie brzmi. hej, czyli runy zawsze odczytują pomieszczenie a nie pytającego? Skąd ta pewność? Bo ja bym powiedziała ze skoro sama byłas roztrzęsiona po awanturze to Twój stan wewnętrzny wyciągał te konkretne runy, niekoniecznie energia pokoju. 😉
Pozwolę sobie tu wejść bo to ważne rozróżnienie. Pomieszczenie i stan pytającego to dwa nakładające sie poziomy. runy nie działają w póżni, rejestrują całość sytuacji w momencie ciągnięcia. Jeśli przestrzeń niesie ciężką energię, a Ty sama jesteś nią przesycona, to odczyt będzie przez to zabarwiony. Ale to nie znaczy ze jest bezwartościowy, raczej ze wymaga innej interpretacji. Sama mam zasadę: po poważnym konflikcie w miejscu czyszcze przestrzeń zanim sięgnę po cokolwiek.
A wlasnie,to mnie interesuje - czy energia konfliktu faktycznie zostaje w miejscu, czy to może tylko tak odczuwamy bo sami jestesmy pod wpływem tego co się stało? Pytam bo kiedyś czułam coś podobnego ale nie byłam pewna czy to ja czy pomieszczenie.
Ja tam niemam watpliwosci ze miejsca trzymają energie. Bywałem w lokalach gdzie cos ciężki go wisialo w powietrzu i to nie był mój nastrój, bo wchodziłem zupełnie neutralny. wiec moim zdaniem oba czynniki mogą działaać niezależnie.
No tak, "byłem neutralny wchodząc" to trochę trudne do zweryfikowania. Ludzie bardzo często dopasowują odczucie do miejsca post factum, tzn. dowiadują się że coś sie tu wydarzyło i nagle "czuli coś dziwnego". To nie jest atak, tylko uczciwa uwaga do dyskusji. ^^
Wróćmy do samych run, bo to jest forum runiczne w końcu. mam pytanie do Crystaline - mówisz ze czyscisz przestrzeń, ale jak to robisz konkretnie? bo słyszałem różne metody i ciekaw jestem co faktycznie ma sens a co to tylko rytuał placebo.
No i to jest uczciwa odpowiedź, chwała Ci za to. Przynajmniej nie słyszę tutaj ze szałwia "wyczyści złe duchy" bez żadnego zastrzeżenia.
A ja mam troche inne podejście do całej tej sprawy. Nawet jeśli wyłączymy kwestię energii miejsca, to samo ciągnięcie run kiedy jest sie emocjonalnie rozstrzelanym to kiepski pomysł. Runy wymagają skupienia i pewnego rodzaju wyciszenia żeby odczyt był rzetelny. Po kłótni tego po prostu nie ma. Wiec niezależnie od energii pokoju, wynik i tak był obarczony zakłóceniem.
To ma sens co mówisz Dewanna, ale właśnie dlategoo pytałam, bo chciałam sie dowiedzieć czy te runy mi coś mówiły o sytuacji czy to był po prostu szum. Jak w ogóle to rozróżnić??
ciężko to rozróżnić z perspektywy po fakcie, szczerze mówiac. Ja bym zrobiła tak: wróć do tego samego pytania za kilka dni, w innym miiejscu albo po oczyszczeniu przestrzeni, i porównaj wyniki. Jeśli znowu Hagalaz i Nauthiz to temat jest poważny. Jeśli coś zupełnie innego, to tamten odczyt był zakłócony.
O matko, właśnie o to samo chciałam zapytać bo mam bardzo podobną sytuację! U mnie nie kłótnia ale długi okres napięcia w domu i tez mi wychodziły ciężkie runy praktycznie bez przerwy. Nie wiedziałam czy winić miejsce, siebie czy po prostu zły czas. Dzieki ze ktoś poruszył ten temat bo naprawdę mi to spędza sen z powiek. 😛
Mam taką obserwację z własnych notatek, bo skrupulatnie zapisuję wszystkie odczyty z datą i miejscem od jakichś dwóch lat. Kilka razy robiłem odczyty w tym samym domu u różnych osób i zauważyłem że konkretny pokój u mojej siostry konsekwentnie dawał ciekawsze, cięższe wyniki niż np. kuchnia czy salon. Ona tam miała przez lata biuro gdzie strasznie dużo pracowała pod presją. Może zbieżność, może nie, tak myślę ale zacząłem traktowac lokalizację jako jeden ze zmiennych.
No to wracając do pytania Kabalistki, bo to dobre pytanie i nie zamierzam go zbagatelizować. Tak, brałem pod uwagę że moje oczekiwania mogą wpływać na interpretację. właśnie dlatego przez pierwsze kilka miesięcy nie zapisywałem od razu swojej interpretacji, tylko najpierw fotografowałem układ run i dopiero wieczorem, z dystansu, próbowałem to czytać. I tak, ten pokój u siostry nadal dawał specyficzne układy, nawet jak po tygodniu wracałem do zdjęć. Ale przyznam szczerze, nie mam na to dowodu, tylko własne notatki.
A ja mam pytanie morze głupie, ale, czy w ogóle da się jakoś odróżnić w trakcie ciągnięcia run że "cos jest nie tak z przestrzenią"? Znaczy czy to się jakoś czuje fizycznie zanim się zobaczy co się wyciągnęło? Bo Wieslawka pisała ze atmosfera była gęsta, więc morze to sygnał że w ogóle nie zaczynać?
Szczerze? trochę sceptycznie podchodzę do tego "oporu rąk" jako sygnału. To brzmi jak cos co bardzo łatwo sobie doprojektować post factum. powiem szczerze, po knflikcie, po złym dniu, jesteś napięty fizycznie i to samo napięcie interpretujesz jako sygnał magiczny. nie mówię że Crystaline sie myli, mówię że nie da się tego odróżnić.
Właśnie dlatego pytałam na początku, bo sama nie byłam pewna czy to co czułam to był sygnał że nie powinnam ciągnąć, czy poprostu byłam roztrzęsiona po kłótni. I właśnie nie ciągnęłam od razu, poczekałam te kilka godzin, ale MOŻE to za mało było?
Kilka godzin w domu gdzie wciąż wszyscy są i atmosfera nadal jest napięta,to moim zdaniem za mało, zgadzam się z tym co pisałam wcześniej. Kilka godzin to nie jest oczyszczenie, to jest po prostu mniejszy szczyt emocji. Energia dalej tam siedziała, i Twoja i ta w pomieszczeniu.
O kurcze, to znaczy ze ja robiłam dokładnie to samo i pewnie moje odczyty z tamtego okresu też są do wyrzucenia? Bo u mnie napięcie trwało tygodniami i ja ciągałam runy non stop próbując zrozumieć co się dzieje, i teraz mi wychodzi ze mogłam ciągnąć w kółko te same ciężkie runy bo przestrzeń była naładowana. To by tłumaczyło dużo rzeczy. 😛
To tak, albo to tłumaczy że napięcie było realne i runy to po prostu odzwierciedlały? Niekoniecznie musisz te odczyty wyrzucać. One mogły być trafne, tyle że z powodów innych niż myślałaś. Hagalaz w tygodniu pełnym napięcia to nie jest zaskakujące, niezależnie od tego skąd przyszła ta informacja. 😉
Hm, to zastanawia mnie jedna rzecz. Jeśli runy odzwierciedlają i stan miejsca, i stan pytającego, i realną sytuację życiową, to jak w ogóle wiadomo co akurat wskazują? Nie mówię że to bezsensowne, naprawdę pytam bo to się robi skomplikowane.
Tylko ze wtedy odczyt jest zawsze "trafny" bo cokolwiek wyjdzie można dopasować do jakiegoś aspektu sytuacji. To jest klasyczna pułapka potwierdzenia. Nie mówię żeby rezygnować z run, mówię żeby być z tym uczciwa wobec siebie.
Ale czy to jest tylko pułapka potwierdzenia, czy może raczej kwestia tego że runy naprawdę opisują złożoną sytuację i ta złożoność jest ich wartością? Ja prowadzę notatki z rozkładów od dłuższego czasu i widzę że pewne wzorce wracają w podobnych kontekstach życiowych. To nie jest przypadkowe dopasowanie.
Szczera odpowiedź? Nie liczyłam tego oddzielnie. Przyznam. Ale o to właśnie chodzi żeby zacząć tak notować, dzięki za to, poważnie.
przepraszam ze wchodze troche z boku ale mam pytanie do wieslawki. te runy co wyszly,hagalaz i nauthiz, to byl pelny rozklad czy tylko dwie? bo to zmienia troche jak je czytac razem. nauthiz po hagalaz to moze byc informacja ze po rozbiciu bedzie potrzeba ale nauthiz przed hagalaz brzmi juz zupelnie inaczej.
