hej, czytam ten watek od jakiegos czasu i mam pytanie moze gupie ale - skad w ogole wiadomo ze te dzwieki run sa 'poprawne'? tzn kto ustalil jak ma brzmiec fehu albo uruz? bo jak to jest jakas umowa miedzy ludzmi to gluchoniemy moze miec taka sama umowe tylko wizualna nie?
no właśnie to jest sedno którego ta dyskusja cały czas unika. jeśli galdr jest rekonstrukcją i interpretacją, to absolutnie rygorystyczne twierdzenie że 'musi brzmieć' jest nie do obrony. natomiast coś zupełnie innego: regularność i powtarzalność praktyki jako kotwica - to jest ważne niezależnie czy głuchy czy słyszący i to można osiągnąć różnymi kanałami zmysłowymi.
ale Eremitka, regularność to jedno, a jakość praktyki to drugie. mozna regularnie źle coś robić i nic z tego nie wyjdzie. nie mówię że głuchy nie może pracować z runami, bo może, ale żeby udawać że brak słuchu nie ma żadnego znaczenia to jednak trochę za dużo.
czytam tę wymianę i mam pytanie do Cyli - co rozumiesz przez 'jakość praktyki' w kontekście run? bo to jest bardzo elastyczny termin i każdy może pod niego podstawić cokolwiek chce. jakbyś to sparametryzowała?
Cyla właśnie opisała coś ważnego i wróciłabym do początku tematu bo chyba o to Runolog58 pytał na starcie. Weryfikacja wróżby po czasie. To jest coś co jest dostępne dla każdego niezależnie od słuchu. Patrzysz wstecz, czy runa coś zapowiedziała, czy interpretacja była trafna. Głucha osoba ma do tego taki sam dostęp jak słysząca.
właśnie. i to jest dla mnie centralny argument. praktyka runami to nie jest jednorazowy akt - to ciągły dialog między tobą a systemem. ta weryfikacja w czasie jest możliwa bez głosu. chciałem zapytać Ninogniewę o te warsztaty bo masz rację ze to konkretne utrudnienie - ale czy warsztaty są w ogole konieczne? znam ludzi którzy całe życie pracują soliter i mają świetne efekty.
Runolog, nie twierdzę że warsztaty są konieczne. Mówię że są jedną z dróg weryfikacji i korekty, i że głucha osoba ma tę drogę utrudnioną. Soliter jak najbardziej może działać, ale wtedy jeszcze bardziej liczy się solidna podstawa samokształcenia. I tu właśnie pojawia się pytanie - co jest dobrym materiałem dla osoby głuchej która chce zacząć od zera?
ej, nikt nie odpowiedział na moje pytanie wcześniej czy ktokolwiek z was ma realny kontakt z głuchą osobą praktykującą ezoterykę, a nie tylko hipotezy. bo cała ta dyskusja jest trochę... no, dużo teorii.
wewnetrzny spiew to jest ciekawa koncepcja. ja coś takiego mam czasem przy medytacji, słyszę dźwięki których nie ma, to chyba nie jest tylko dla słyszących. ktos wie jak to sie fachowo nazywa? bo może głucha osoba też to ma, tylko od razu bez zewnętrznego bodźca dźwiękowego.
ojej a to nie wiedziałam ze jest ta różnica. to znaczy ze dla kogoś kto urodzi się głuchy runy sa trudniejsze do opanowania niż dla kogoś kto stracił słuch pozniej? to by miało sens chyba.
Mirelka, trudniejszy to nieprecyzyjne słowo. Inny. Osoba głucha od urodzenia nie ma deficytu - ona ma inny punkt startowy. I tak jak piszę od początku tego wątku: system run daje się adaptować. To co jest fundamentalne to intencja i spójność systemu który budujesz, a nie kanał zmysłowy.
mam pytanie z innej strony - jak sie ma do tego czytanie run kontra ich aktywna praca magiczna? bo o ile czytanie wrozebne rozumiem ze moze byc bez glosu, to juz przy tworzeniu bind run albo stavów do konkretnego celu chyba chodzi o cos innego niz przy wrozeniu. tu juz nie chodzi o interpretacje tylko o intencje i energie, nie?
Siemargl to jest ciekawe bo wychodzi ze runy sa tak naprawde bardzo multimodalne i to my jako slyszacy bezwiednie preferujemy sciezke glosowa bo jest dla nas naturalna. ale system sam w sobie ma rownolegle wejscia. czy to nie jest troche ta odpowiedz na pytanie z tytulu watku?
no to chyba mamy odpowiedź na pytanie Runolog58 tyle że okrężną drogą 🙂 jeśli system run ma 'równoległe wejścia' jak to ładnie ująłeś Siemargl, to głucha osoba po prostu używa innych wejść. to nie jest gorszy odczyt, to inny odczyt.
ojej to ciekawe co Siemargl pisze o tym woreczku i dotykaniu. bo ja nigdy tak nie myślałam o tym że sam moment ciągnięcia runy to jest już jakiś kontakt. a głucha osoba mogłaby to nawet bardziej poczuć bo nie ma tylu bodźców naraz? to tylko taka moja myśl, nie wiem czy to ma sens.
Keijla, masz tu pewien trop. deprawacja jednego zmysłu często wyostrza inne, to jest dość dobrze opisane. ktoś kto nie słyszy może mieć inne wyczulenie na fakturę, wagę, temperaturę przedmiotu. czy to przekłada się na lepszy kontakt z runą - tego nie wiem i nikt na tym forum nie wie. ale pytanie jest słuszne.
no ale z tym wyostrzaniem zmysłów to trochę ostrożnie bo to nie jest tak że jak ktoś jest głuchy to automaycznie ma super dotyk. to mit trochę. każdy człowiek jest inny. jedna głucha osoba będzie miała świetną intuicję dotykową a inna niekoniecznie. nie budujmy na tym całej teorii.
wracając trochę do praktycznych ostrzeżeń bo o to też chodzi w tytule - jeśli ktoś głuchy chce zacząć pracę z runami, na co powinien uważać szczególnie? mam na myśli konkretne pułapki, nie filozofię. bo ta dyskusja jest super ale brakuje mi tej praktycznej warstwy.
Ninogniewa, to dobre pytanie i właściwie po to założyłem temat. pierwsze ostrzeżenie jakie bym dał: nie ufaj wyłącznie jednemu źródłu, szczególnie jeśli uczysz się sam. przy runach jest sporo sprzecznych tradycji i interpretacji i bez możliwości weryfikacji na żywo łatwo wpaść w jeden system myślenia i nie widzieć innych. dotyczy to każdego adepta, ale soliter bez dostępu do grupy ma to trudniej.
a czy są jakieś książki albo materiały do nauki run które są szczególnie polecane dla kogoś kto zaczyna sam? bo ja też uczę się sama i trochę nie wiem od czego zacząć. to może i dla głuchej osoby by pomogło żeby mieć dobry punkt startowy.
Mirelka ja na początku czytałem Edred Thorsson bo ktoś mi polecił ale teraz słyszę że to kontrowersyjne. ktoś z bardziej doświadczonych może powiedzieć co warto a co nie? bo sam nie umiem ocenić.
przy okazji tematu materiałów - zastanawiam się czy dla głuchej osoby uczącej się sam nie byłyby lepsze właśnie te bardziej wizualne opracowania, takie z dobrymi ilustracjami znaczeń, z diagramami? znam jedno angielskie wydanie gdzie każda runa ma rozbudowaną stronę z symbolami i słowami kluczowymi. tekst jest drugoplanowy. to mogłoby działać.
no ja tez myslę ze wizualne materialy to jest klucz przy nauce bez audytywnego wymiaru. ale mam pytanie - czy ktoś kiedyś próbował uczyc sie run przez skojarzenia wizualne zamiast przez znaczenia słowne? tzn patrzysz na kształt Fehu i co ci przychodzi do glowy, bez słowa 'bydło' albo 'bogactwo'. ciekawe czy to by dawało inne odczyty.
