to co mówi Wedrowiec ma sens. Jak nie wierzysz że runy cokolwiek absorbują to i tak możesz oczyszczać siebie przed rzutem. Efekt końcowy podobny - wchodzisz w rzut spokojniejsza.
Właśnie. W astrologii mapa jest obiektywna, ale interpretacja jest przez człowieka. Nikt nie mówi że papier na którym wydrukowałam horoskop 'przejął złą energię'. Ale i tak wchodzę w interpretację z głową możliwie czystą bo inaczej projokuję siebie na mapę klienta.
Dobra, ale wróćmy do tego co Profetka mówiła o doświadczeniu. Jak długo trzeba pracować z runami żeby ten nawyk szukania wielu znaczeń stał się naturalny? Bo ja mam wrażenie że ciągle siedzę na etapie 'widzę Thurisaz, panikuję'.
Na to niestety nie ma jednej odpowiedzi. Zależy od tego ile czasu poświęcasz nie tylko na rzuty ale na samo studiowanie znaczeń, na medytację z poszczególnymi runami, na prowadzenie zapisów. Ktoś kto przez rok robi codziennie rzuty i je analizuje spokojnie - będzie dalej niż ktoś kto przez trzy lata ciągnie w panice w kryzysowych momentach. Thurisaz nie jest runą paniki zresztą - to jest runa siły która może ranić, ale też chronić.
Czesław, to co powiedziałeś o codziennym zapisywaniu - czy to znaczy że samo rzucanie bez zapisywania to trochę jak nauka bez powtórek? Bo ja robię rzuty, patrzę, myślę przez chwilę i tyle. Żadnych notatek.
Ja miałam dokładnie ten etap. Rzuty bez notatek to trochę jak śnienie bez pamiętania snów - coś się dzieje, ale za tydzień nie wiesz co. Dla mnie notes był przełomem, ale to nie jest jedyna droga.
dorzucę swoje - mam inne pytanie bo tu mówicie dużo o notatkaach i rutynie ale wracając do tematu - czy ktoś kiedyś zrobił rzut W TRAKCIE kłótni, dosłownie na gorąco, i co z tego wyszło? nie żebym tak robił, ale ciekawi mnie jak skrajne to może być
To co Gizelka opisała to chyba clue całej tej dyskusji - te same słowa runy, a zupełnie inna interpretacja zależnie od stanu. I to nie jest kwestia wiedzy, bo Gizelka wiedziała co Isa znaczy. To kwestia filtra przez który patrzysz. Jak to przeskoczyć w złości?
Może w ogóle nie przeskakiwać, tylko odłożyć i wrócić? Ja przestałam walczyć z tym żeby być obiektywna NA MIEJSCU. Teraz jak czuję że jestem naładowana - zapisuję co wypadło, piszę pierwszą interpretację jaka przyszła, i zostawiam. Wracam po dobie albo dwóch i piszę drugą. Różnica bywa spora.
o, to ciekawy pomysł z dwoma interpretacjami. Nigdy tak nie próbowałam. Ale czy ta pierwsza, emocjonalna - ma jakąś wartość? Czy raczej ją ignorujesz?
To jest bardzo dobre rozróżnienie. Pierwsza interpretacja jako projekcja emocjonalna, nie odczyt. Widzę to samo u ludzi którzy pytają mnie o rzuty - przynoszą gotową interpretację i pytają czy to prawda, a nie pytają co runa mówi. Zazwyczaj ta gotowa interpretacja mówi bardzo dużo o ich stanie, niekoniecznie o sytuacji.
Dobra ale tu wchodzimy w psychologię, nie runologię. To co Frankaa i Profetka opisują to jest zwykła projekcja - zjawisko znane, opisane, niemagiczne. I nie mówię tego złośliwie, naprawdę. Tylko zastanawiam się czy w ogóle potrzebujemy run żeby zrozumieć że w złości się projektuje. To by działało z dowolnym systemem symboli, kartami, pluszakami na półce, czymkolwiek.
ale czy to problem? jak efekt jest dobry - tzn. człowiek lepiej rozumie co czuje - to po co rozbijać mechanizm? to trochę jakby tłumaczyć komuś że terapia działa przez mechanizmy neurobiologiczne a nie przez relację z terapeutą. no i co z tego
Andromedka ma tu rację, i to jest stary filozoficzny spór o to czy rozumienie mechanizmu zmienia doświadczenie. Ale zostańmy przy temacie - gniew przy runach. Mam wrażenie że pogubiłyśmy się trochę w tej projekcji.
No właśnie, bo mnie tak naprawdę interesuje praktyczna rzecz - czy jak wyciągnę runę w złości to NASTĘPNEGO dnia, jak już nie jestem zła, to ta interpretacja nadal ma wartość? Czy to już przebrzmiałe?
dokładnie, u mnie to samo. Raz wyciągnęłam Berkano w bardzo ciężkim momencie, płakałam przy rzucie, a potem przez kilka dni wracałam do tej runy i za każdym razem znajdowałam nowe warstwy. Zupełnie spokojnie. Więc ta emocja przy rzucie niekoniecznie psuje runę na dłuższą metę.
Berkano w ciężkim momencie to akurat dość logiczny wypad, bo to runa odrodzenia, przejścia. Ciało ciągnie do symboli które coś mówią o tym co przeżywa - to jest spójna obserwacja. Ale z tego samego powodu trudno powiedzieć czy runa 'wybrała się sama' czy ktoś podświadomie pociągnął ją jako potrzebną.
hej, trochę z boku - w numerologii mamy coś podobnego z 'pytaniem dnia', że jak jesteś silnie naładowany emocjonalnie to data i twoje pytanie rezonują inaczej. nie wiem czy to dobra analogia do run ale ta energia która wpływa na interpretację to chyba coś wspólnego dla różnych systemów
to ciekawe co piszesz z tą analogią do numerologii, bo faktycznie coś w tym jest. w numerologii jak liczysz swoją ścieżkę życia albo rok osobisty to suche cyfry, ale interpretacja idzie przez ciebie. i jak jesteś zły albo przestraszony to te same cyfry czytasz zupełnie inaczej. pytanie czy to błąd czy informacja, bo Frankaa zdaje się twierdzić że to drugie
właśnie to mnie najbardziej kręci w tej całej rozmowie. że nie wiemy czy gniew 'psuje' rzut czy go 'ładuje'. Bo można to czytać na dwa sposoby - albo zakłócasz sygnał, albo go wzmacniasz. i nie wiem czy da się to rozstrzygnąć bez długich obserwacji na sobie
a czy to w ogóle rozstrzygalne? serio pytam. bo żeby sprawdzić czy gniew psuje czy wzmacnia, musiałabyś mieć punkt odniesienia - ten sam rzut bez gniewu. a tego nie masz, bo to ta sama chwila, ta sama runa, inny stan. nie da się cofnąć i sprawdzić
no właśnie, tego nie da się kontrolować jak w laboratorium. ale z drugiej strony po kilku latach rzutów zaczyna się widzieć pewne wzorce. jak mi wypadają konkretne runy w konkretnych stanach emocjonalnych, to już nie jest przypadek. chociaż wiem że to brzmi nieprzekonująco dla sceptyka 🙂
Hagalaz i stres to akurat bardzo typowe. ale tu jest pytanie: czy Hagalaz wypadała BO byłaś pod wpływem stresu, czy wypadała i oznaczała że stres dopiero przyjdzie? to zmienia wszystko jeśli chodzi o to czy stan emocjonalny 'zabarwia' rzut
czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie z trochę innej strony, bo u mnie się łączy to z bioenergią. czy ktoś z was zauważył że ręce inaczej czują runy zależnie od nastroju? Dosłownie fizycznie, jak trzymasz worek albo lezą przede tobą. Bo ja tak mam i nie wiem czy to suggestia czy coś więcej
wracając do pytania Tojadek z początku dyskusji, bo trochę odpłynęłyśmy - czy warto czytać runy w gniew. mam wrażenie że po tych wszystkich postach odpowiedź brzmi: warto jeśli wiesz po co to robisz. jeśli szukasz lustra dla emocji, to tak. jeśli szukasz obiektywnej wskazówki, to raczej poczekaj
ok ale jak rozpoznać którą z tych dwóch rzeczy właśnie robisz? bo jak jestem zła to nie siedzę i nie analizuję po co sięgam po runy, po prostu sięgam
jest jeszcze trzecia opcja którą pominęłyśmy. rzut w gniew jako sygnał, że w ogóle chcesz rzut. tzn. sama potrzeba sięgnięcia po runy w silnym stanie emocjonalnym to jest już informacja o tym co przeżywasz. niekoniecznie musisz potem interpretować runę, sama reakcja 'chcę zapytać run' jest ciekawa
