to trochę jak z googlem w środku nocy, nie? jak szukasz czegoś o drugiej w nocy to nie dlatego że nagle masz ochotę na ciekawostkę, tylko dlatego że coś cię gryzie. sama potrzeba mówi więcej niż wynik
ok to jest niezle porownanie haha, ale poważnie - Andromedka_W to wynika z tego co mówisz ze mozna by w ogole nie ciagnac runy, tylko siedziec z tym ze chcesz? to brzmi dziwnie praktycznie jak na forum o runach
nie tak dziwnie. w pracy z czakrami podobna zasada, zanim sięgniesz po kryształ albo afirmację, chwila uważności na to co czujesz. to nie eliminuje narzędzi, tylko ustawia cię przed nimi inaczej. z runami pewnie tak samo można
jest coś co mnie tu trochę niepokoi w tej dyskusji, ale nie chcę psuć klimatu. Mówimy dużo o tym żeby obserwować siebie, czekać, robić notatki, a potem drugi rzut, i trzeci. To jest bardzo zdroworozsądkowe. ale gdzieś po drodze wyparowało to czym runy właściwie są, tzn. że to nie jest tylko test Rorschacha z symbolami. czy ktoś jeszcze to czuje czy tylko ja
Czeslaw ma rację że ta dyskusja zrobiła się bardzo psychologiczna. ale uczciwie - to jest chwyt retoryczny żeby powiedzieć 'ale my wierzymy w coś więcej' bez podawania żadnego argumentu. to że coś ma sens jako projekcja nie znaczy że nie ma też wymiaru magicznego, ale samo 'nie tylko Rorschach' nic nie udowadnia
no i mamy klasyczny pat 🙂 Marowit mówi że to tylko słowa, Czeslaw że coś wyparowało. oboje mają rację po swojemu. a ja nadal nie wiem co zrobić następnym razem jak będę zła i sięgnę po runy. ale chyba właśnie o to w tej dyskusji chodzi, ze nie ma jednej odpowiedzi
właściwie to co Tojadek napisała na końcu jest dla mnie kluczowe - że nie ma jednej odpowiedzi. ale zastanawiam się czy nie jest tak, że różne typy gniewu dają różne rzuty? bo gniew z bezsilności to coś innego niż gniew z poczucia niesprawiedliwości. i runa może to rozróżniać, nawet jeśli my nie rozróżniamy
otóż tu się pojawia klasyczne pytanie czy runa odpowiada na to co pytasz czy na to co faktycznie czujesz. bo znam przypadki gdzie ktoś pytał o pracę a wyciągał runy które ewidentnie mówiły o relacji. i to nie był błąd rzutu, to był błąd pytania
dobra mam głupie pytanie ale serio chce wiedzieć - czy jak jest ten gniew i ciągniesz runę, to potem jak ci minie złość i spojrzysz na tę samą runę, to widzisz ją inaczej? bo może problem nie jest w samym rzucie, tylko w interpretacji w złym stanie
to co Gizelka opisuje to jest właśnie serce tej dyskusji, myślę. runa jest jak lustro z nieregularną taflą. stan emocjonalny zmienia kąt w którym stoisz, a nie samą taflę. więc nie wiem czy pytanie 'czy warto czytać w gniew' jest dobrze postawione. może lepiej: co czytasz, siebie czy runę?
słuchajcie, mam wrażenie że ta dyskusja robi się coraz bardziej terapeutyczna a coraz mniej runologiczna. co nie jest złe samo w sobie, ale może warto zapytać - czy ktoś zna tradycyjne podejście do kwestii stanu wróżbity? bo staronordyckie źródła cos na ten temat mówią, a my cały czas operujemy na własnych odczuciach
ta uwaga Marowit o tradycji jest ważna, bo dotyka czegoś co mnie też trochę uwiera. cały czas mówimy o gniew i interpretacji, ale runiczne systemy nie były tworzone z myślą o wewnętrznej terapii. były komunikacją z siłami zewnętrznymi, nie tylko projekcją siebie. i to zmienia ramę całej rozmowy
Czeslaw, to ciekawe co mówisz, bo w praktyce rytualnej mam podobne odczucie. jak robię coś z zewnętrznym zamiarem, np. proszę o znak albo odpowiedź od przestrzeni, to stan emocjonalny wydaje mi się mniej istotny. jak robię coś wewnętrznego, refleksyjnego, to nastrój ma znaczenie. może z runami jest tak samo
wracam do Lel87 i pytania o reinterpretację po czasie. to jest według mnie jeden z najpraktyczniejszych elementów tej rozmowy. czy ktoś ma nawyk zapisywania rzutu i wracania do niego po kilku dniach już w innym stanie? bo to mogłoby odpowiedzieć na wiele pytań z tej dyskusji bez filozofowania
właściwie to już sama nie wiem po tym wszystkim co tu piszecie czy moje rzuty z ostatnich tygodni są wiarygodne, bo rzucałam często w kiepskim nastroju. trochę mnie to niepokoi
dobra, Rydwanka52 dzięki, trochę mi ulżyło. ale mam jedno konkretne pytanie do osób które mają doświadczenie - jak w ogóle rozpoznać że rzut był 'pod wpływem' emocji a nie po prostu zły? bo dla mnie z zewnątrz wygląda tak samo
właśnie, to jest pytanie które mi też chodzi po głowie od początku tej dyskusji. bo wszyscy mówimy że gniew wpływa na interpretację, ale czy ktoś ma jakiś konkretny sposób żeby to rozróżnić? czy to zawsze jest ocena po fakcie
to co Gizelka mówi jest moim zdaniem trafne, ale dodam coś - w gniewie interpretacja jest też często bardziej literalna. Hagalaz to grad i zniszczenie, koniec. a nie, powiedzmy, moment przejścia albo oczyszczenie przez trudność. gniew zdaje się wyłączać tę drugą warstwę
właśnie wróciłam do wątku i widzę że dyskusja poszła w bardzo konkretne miejsce i super. ta kwestia literalności vs wieloznaczności jest dla mnie kluczowa. bo jak coś piszę w dzienniku w złości, to też piszę bardziej dosadnie i może prawdziwiej? tylko potem żałuję że tak ostro 🙂
to zestawienie z dziennikiem mi się podoba, Tojadek. jest w tym coś - gniew usuwa filtry, ale filtry nie zawsze są złe. czasem filtr to właśnie mądrość, zdolność do zobaczenia że coś jest skomplikowane. i może runa w gniewie daje ci odpowiedź surową, ale bez kontekstu
ok ale ja mam zupełnie inne pytanie bo tu wszyscy mówią o gniewie jako o stanie który zakłóca, a co z gniewem który jest uzasadniony? np. ktoś cię skrzywdził, masz prawo być zła, ciągniesz runę i co - ona jest mniej ważna bo byłaś zdenerwowana? to trochę niesprawiedliwe
wchodzę tu bo mam inny kąt. dyskutujemy o tym czy gniew zakłóca czy nie zakłóca, ale może warto zapytać - zakłóca co konkretnie? jeśli zakłóca odbiór odpowiedzi od zewnętrznego układu sił, to jedno. jeśli zakłóca samo siebie, tzn. twoje odczytanie własnego stanu, to drugie. to są dwa różne pytania i obie odpowiedzi mogą być tak
Czeslaw, to dobre rozróżnienie. bo jak myślę o tym jak sam pracuję z rytuałem w trudnym momencie, to nie pytam wtedy o odpowiedź od przestrzeni. pytam o potwierdzenie tego co już czuję, i to jest inna operacja. i może to jest właśnie ta chwila kiedy nie powinieneś ciągnąć runy, tylko po prostu siedzieć z tym co masz
chciałabym tu trochę przyhamować ten wątek. bo widzę że kilka osób mówi o gniewie uzasadnionym vs reaktywnym jak o czymś co można rozróżnić w trakcie. a to wcale nie jest takie proste. w momencie kiedy jesteś zła, każdy gniew wydaje się uzasadniony. pytanie o rozróżnienie jest sensowne dopiero po czasie, nie w środku stanu
muszę powiedzieć że ta rozmowa idzie w naprawdę ciekawym kierunku ale trochę zgubiłam główny wątek. bo na początku Tojadek pytała czy warto czytać w gniewie, i chyba nie ma tu jednej odpowiedzi? albo mam wrażenie że każdy odpowiada inaczej i to jest ok, ale może ktoś by podsumował 🙂
