ale czy to znaczy że jak ktoś bliski jest sceptyczny to już w ogóle nie czytamy przy nim? bo to by było bardzo ograniczające. chodzi o to żeby się jakoś przygotować mentalnie czy żeby po prostu unikać takich sytuacji?
no ale Wlostka, ten przykład z lekarzem troche kuleje. lekarz dziala na ciele, nie na czymś co jest zalezne od stanu swiadomosci. przy runach ta przestrzen jest inna, nie? czy ktos tu w ogole mysli ze zewnetrzna energia kogoś sceptycznego dosłownie blokuje przekaz czy to jest tylko psychologia czytajacego
Słuchajcie ale wracając do Teodorki, bo jej sytuacja jest jednak inna. Ona nie ma sceptycznej siostry obok, ona czyta dla kogoś kto jest odrzucony, kto niesie jakiś ciężar. I mówi że czuje litość. To jest zupełnie inny rodzaj zakłócenia niż to o czym Leokadia mówiła.
no właśnie, i nie bardzo wiem co z tym zrobić. czytam dla niej i wszystko mi idzie jakoś... ciężej. nie wiem czy to ona, czy ja sama siebie blokuję tym że za dużo o niej myślę zanim w ogóle zacznę
No proszę, z mojej strony dodam że to co Teodorka opisuje to jest klasyczny problem z czakrą serca, ona poprostu jest otwarta za bardzo w momencie czytania. nie oceniam, ale to fizycznie wpływa na to co widzisz w runach, bo twoje pole sie miesza z polem osoby dla której czytasz
a ja mam pytanie do Teodorki, czy ta osoba dla której czytasz wie że to na nią wpływa? tzn czy ona wie że jej sytuacja jakoś cię angażuje emocjonalnie? bo to też może mieć znaczenie, ta dynamika między wami
Słuchajcie, jest tu kilka wątków jednocześnie i warto je na chwilę rozdzielić. Leokadia miała problem z obecnością kogoś bliskiego i sceptycznego przy własnym czytaniu. Teodorka ma problem z emocjonalnym zaangażowaniem przy czytaniu dla kogoś wykluczonego. To są spokrewnione, ale inne rzeczy. W pierwszym przypadku zakłócenie jest zewnętrzne i zależy od relacji. W drugim jest wewnętrzne i zależy od stanu czytającego. Techniki mogą być podobne, ale diagnoza jest inna.
czytam tu wszystko po kolei z zainteresowaniem i mam jedno pytanie do Lutobor.ka, bo on to ładnie rozdzielił. czy w takim razie te dwie osoby, Leokadia i Teodorka, potrzebują zupełnie innego rozwiązania? oj, bo troche wychodzi że wszyscy im mówią to samo, wycentruj się, oddziel się, a to może nie działać tak samo w obu przypadkach
Lutobor ma rację i to mi trochę układa w głowie. Bo ja właśnie tego nie zrobiłam, nie rozpoznałam wcześniej że warunki są złe. Po prostu zaczęłam i dopiero w środku poczułam że coś nie gra. Następnym razem chyba poczekam aż siostra wyjdzie z pokoju, nawet jeśli ona sama nie rozumie dlaczego.
