Zastanawiam sie nad czyms co mnie ostatnio mocno meczy przy pracy z runami. Mianowicie - od jakiegos czasu mam nawracajacy bol pleców, taki w okolicach łopatek, i zauważyłam ze kiedy siadam do czytania i ten bol sie odzywa, to jakby cale pole sie robi... krzywe? Nie wiem jak to inaczej opisac. Jakby runy same wyciagaly sie dobrze w rece ale interpretacja mi sie rozjeżdża, mysl nie chce trafic tam gdzie powinna. czytalam kiedys cos o asymetrii pola przy dolegliwosciach fizycznych, ze bol po jednej stronie ciała inaczej wypacza odczyt niz bol symetryczny. Czy ktos ma podobne doswiadczenia? czy w ogole probowaliscie czytac runy kiedy coś wam dolega fizycznie i jak to szło?
No to ciekawy temat bo sam sie nad tym głowiłem. U mnie jak mam migrenę to w ogóle odpuszczam, ale ból pleców to inna sprawa, nie zawsze sie da czekac az przejdzie. Ale ta asymetria o której piszesz - mozesz rozwinac? Bo nie do konca rozumiem co masz na mysli. Chodzi o to ze bol po lewej stronie ciała inaczej działa niz po prawej, czy o cos innego?
Zatrzymajmy sie na chwile. Podział lewo-prawo jako odbior/nadawanie to koncept z bioenergoterapii ktury nie ma żadnego potwierdzenia w tradycji runicznej - ani w Eddach, ani w żadnym ze znanych nam źródeł historycznych dotyczących wróżenia runami. To jest nałożenie współczesnej terminologii na praktykę ktura takich kategorii nie znała. nie mówię ze wasze doswiadczenia sa nieprawdziwe, ale nazwijmy rzeczy po imieniu: to jest wasza własna interpretacja, nie jakis obiektywny mechanizm.
no ale Norbert, jak ktos cos stosuje i mu to działa to po co to od razu rozbierac na czynniki pierwsze? każda tradycja ma swoje modele i ludzie do nich dokladają swoje doswiadczenia. sam kiedys czytalem tarota przy strasznym przeziebieniu i totalnie mi nie wyszlo, wiec cos w tym jest ze stan ciała ma znaczenie
a ja mam pytanie - czy przy czytaniu run bol musi byc silny zeby zakłócac, czy nawet słaby dyskomfort robic różnice? bo ja czesto siadam do run wieczorem jak jestem po prostu zmęczeni i nie wiem czy to sie liczy jako ten dyskomfort czy nie
to juz inna kwestia i tu sie zgadzam - skupienie, zmeczenie, ból, wszystko to wpływa na uwage i na to jak interpretujemy dowolny bodziec, w tym runy. To jest po prostu psychologia poznawcza. Ale jest duza różnica miedzy "jestem rozproszony przez bol" a "pole energetyczne jest asymetryczne po stronie odbiorczej". Pierwsze ma sens, drugie jest juz teza ktora wymaga uzasadnienia.
włacze sie bo pracuje z ciałem od lat i ta kwestia mnie interesuje. @Cyprysowa To co opisujesz jako asymetrie pola, z perspektywy pracy z ciałem można rozumiec jako napięcie ktore fizycznie zmienia postawe, oddech, mikrogesty. Kiedy jedna strona ciała jest napięta, zmienia sie jak trzymasz przedmiot w dłoni, jak go przesuwasz, jak pada na niego wzrok. To sa realne, fizyczne różnice, nie tylko metafizyczne. Wiec moze to co czujesz jest prawdziwe, tylko mechanizm jest inny niz myslisz.
O rany, mam to zapisane u siebie w notatniku - robiłam przez kilka miesiecy porównanie jakosci czytań w różnych stanach fizycznych. Nie tylko ból ale tez zmeczenie, głód, nawet pora dnia. I faktycznie najgorsze czytania miałam kiedy bolała mnie głowa albo kiedy miałam napięcie w ramionach. Przy bólu pleców wyniki były średnio-średnio, różnie. Wiec myśle ze nie ma jednej odpowiedzi, za dużo zmiennych.
a mozna zapytac jak Wincentyna porównywała jakość? bo to brzmi ciekawie ale skad wiadomo czy czytanie bylo dobre czy złe? to chyba trudno obiektywnie zmierzyc
hmm, mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem co mówicie o skupieniu i stanie ciała. Z drugiej - jesli czytanie jest "za pesymistyczne przy zmeczeniu" to jak wiadomo ze akurat to czytanie bylo błedne, a nie ze to byl sygnał ze rzeczywiście cos złego nadchodzi? Może wlasnie kiedy jestesmy oslabieni jestesmy bardziej wrazliwi?
Obsydiankaa ma punkt. To jest klasyczny problem z weryfikacja w ezoteryce - zawsze mozna powiedziec ze "tym razem bol sprawił ze byłam bardziej otwarta". Ale mnie bardziej interesuje praktyczna strona - co robic kiedy fizycznie ci niedobrze ale musisz albo chcesz czysc runy? Bo temat jest o tym czy skupienie jest możliwe, nie tylko o tym dlaczego jest trudne.
no właśnie, Diaspor dobrze to ujela. Co wy robicie kiedy macie dyskomfort ale i tak siadacie do run? Ja próbowałam robić kilka głebokich oddechów przed, ale przy mocniejszym bólu to nie wystarcza. Probowałam tez zmienic pozycje - z krzesła na matę na podłodze, żeby bol pleców mniej przeszkadzał. Coś pomaga, ale to ciagnie za soba inne kwestie - jak lezysz na macie to tez inaczej operujesz runami
o matko, tyle mądrości w jednym watku 😀 a ja mam głupie pytanie - czytaliscie kiedys ze konkretne runy sa bardziej wrażliwe na stan ciała czytajacego? tzn. czy Hagalaz wyciagnieta przez kogoś w bólu ma inne znaczenie niz ta sama runa wyciagnieta przez kogoś zdrowego? Bo logika asymetrii o której pisze Cyprysowa by na to wskazywała.
Kubuś, to ciekawe pytanie ale myśle ze odwracasz to do gory nogami. Runa jest runa, jej znaczenie jest stałe. To co sie zmienia to zdolnosc czytajacego do jej odbioru. Wiec Hagalaz zawsze będzie Hagalaz, tylko ty mozesz ja źle odczytac kiedy jestes rozproszony. Jak sie popatrzy na nordyckie źródła - galdr, seidr - tam przygotowanie ciała przed rytuałem było kluczowe włansie dlatego.
a co to jest galdr i seidr? przepraszam ze nie wiem ale nie chce sie gubic w dyskusji
Galdr to forma magii runowej oparta na spiewie i dzwieku, recytowaniu run. Seidr to szersza praktyka nordycka, wiazala sie m.in. z wrozbiarstwem i podrozami szamanskimi, byla praktykowana przez wolwy. Obie wymagaly specyficznego stanu, przygotowania ciala i umyslu. kurcze, trzyglow06 dobrze zrobil ze to wrzucil do dyskusji, bo pokazuje ze problem ktory opisuje Cyprysowa nie jest nowy, tylko byl rozwiazywany inaczej. Pytanie co z tego mozemy wziac do wspolczesnej praktyki runowej.
wracajac do tego co Zdzislawa pisala o napieciu i postawie - to ma sens z punktu widzenia somatyki. Ale mnie ciekawi co Cyprysowa rozumie przez "asymetrie pola" dokladnie. bo jesli chodzi tylko o nierowne napiecie miesniowe i jego wplyw na gesty przy wyciaganiu run - to jedno. ale jesli mowisz o czyms energetycznym, odrebnym od ciala fizycznego - to jest inna rozmowa i chcialabym wiedziec na czym to oparlas.
dokładnie o to chodzi, to "funkcjonalne" jest ciekawe. @Cyprysowa Czy próbowałaś kiedys przed czytaniem wyrównać jakoś te dwie strony? tzn. coś w stylu świadomego oddechu na lewą stronę, albo jakiś gest, dotyk - cokolwiek żeby "powiedzieć" ciału ze chcesz je zrównoważyć przed sięgnięciem do woreczka?
to co opisujesz, to krzyżowanie rąk na klatce, jest zbieżne z tym co w pracy z ciałem nazywamy integracją bilateralną. Używa się tego m.in. w EMDR i metodach pracy z traumą. Hipoteza jest taka ze angażuje jednocześnie obie półkule i obniża reaktywność układu nerwowego. Czy to "wyrównuje pole" - to kwestia języka. Ale że zmienia stan ciała i przez to może zmieniać jakość skupienia - to jest dość dobrze opisane. Ciekawe że doszłaś do tego samodzielnie.
Oj, ten Odyn na Yggdrasilu to jest zreszta ciekawy wzorzec - ból, post, skrajne wyczerpanie i właśnie wtedy przyszły runy. Czyli stan dyskomfortu nie zawsze blokuje, czasem otwiera. Może chodzi o to jaki to dyskomfort - czy jest "Twój" i możesz go utrzymać w świadomości, czy Cie pochłania i skupiasz sie tylko na nim.
to rozróżnienie ktore robi Trzygłow ma sens praktycznie. Jak siedzę zmęczona ale funkcjonuję - mogę czytać, tylko biorę poprawkę na to że jestem zmęczona. Jak boli mnie głowa tak że widzę rozbłyski - nie saidam do niczego. Nie dlategoo że "pole jest złe" ale dlatego ze nie jestem w stanie skupić uwagi na niczym poza bólem. Proste
dobra a ja mam pytanie praktyczne - jak wy w ogóle oceniacie czy dacie radę czy nie? tzn. skad wiecie przed zaczęciem ze to będzie za ciezkie? bo ja czasem zaczne czytanie i w połowie rozumiem ze cos jest nie tak ale wczesniej nie miałam pojecia
przy tarocie mam podobnie, jest taki moment zanim w ogóle usiąde ze wiem czy to będzie dobre czytanie czy nie. chyba hodzi o ten sam mechanizm. wchodzisz do pokoju i już wiesz czy jesteś "tam" czy nie. trudno to racjonalnie uzasadnić ale po kilkuset czytaniach to jest dość wyraźne. 😛
ale czy wy sobie nie robicie samospełniającej sie przepowiedni? jeśli wchodzisz z przekonaniem "to będzie złe czytanie" to już na starcie jesteś nastawiona negatywnie i interpretujesz wszystko przez tę soczewkę. jak wyciągniesz Isa albo Nauthiz to "aha, wiedziałam że będzie źle" a przy dobrym nastawieniu ta sama runa dostałaby inną interpretację.
a morze zamiast mierzyć "wystarczające" skupienie można poprostu zrobić krótki test przed?? 😀 np. wyciągnąć jedną runę na "stan chwili obecnej" i zobaczyć jak odbierasz tę konkretną runę - czy masz kontakt z nią czy jest jakieś echo znaczenia czy nic. taki wstęp diagnostyczny przed właściwym czytaniem. Nie wiem czy ktoś tak robi.
otóż to, Cyprysowa ma rację z tym ryzykiem "to tylko test". sam sie na tym złapałem raz czy dwa - wyciągam runę progową, jest Hagalaz, mówię sobie ok spokojnie to jest wstęp a nie przepowiednia i jadę dalej. i potem czytanie do niczego. więc może ta runa progowa ma sens tylko jeśli z góry umówisz się ze sobą, że jak cos konkretnego wypadnie, to przerywasz. problem tylko w tym, że "cos konkretnego" trzeba zdefiniować zanim wyciągniesz. inaczej to rzeczywiście samookłamywanie
i tu wracamy do pierwotnego pytania Cyprysowej, bo ona właśnie pytała skąd wiedzieć przed, a nie w trakcie. ta runa progowa to ciekawy pomysł ale mam wrazenie ze przesuwa tylko problem o jeden krok. zamiast oceniać własny stan, oceniasz runę, która ocenia twój stan. ile to warstw interpretacji chcecie dołożyć zanim w ogóle zaczniesz właściwe czytanie?
