No dobra ale to jest właśnie mój problem z całą tą koncepcją. Jeśli Fiolek oddaje głos grupie to co tu właściwie robi? Mogłaby wyciągnąć losowy cytat z kalendarza i też by 'zaczęli gadać'. Gdzie tu jest runy jako system? Mam wrażenie że im dalej w las tym bardziej ta dyskusja robi z run zwykłą facilitację grupową w ezotecznym opakowaniu
Zdzichu, ale tu jest różnica między 'runa jako pretekst do rozmowy' a 'odczyt run'. Brygida ma rację że to są dwie różne rzeczy. Pierwsza może być wartościowa, druga wymaga przygotowania którego Fiolek, przepraszam, jeszcze nie ma. Moim zdaniem Fiolek może zrobić to pierwsze i to uczciwie, tylko powinna mieć świadomość że robi to pierwsze, a nie udawać że to drugie
Epidot dotknął czegoś ważnego i chcę to rozwinąć, bo to jest serce całej kwestii. Runy funkcjonują na kilku poziomach jednocześnie. Historycznie, symbolicznie, jako system wróżebny i jako język obrazów. Przy pracy z grupą ten ostatni poziom jest często najbardziej dostępny i najbardziej bezpieczny dla osoby z kilkunastoma odczytami za sobą. Nie mówię że Fiolek jest gotowa na pełny odczyt, ale 'runa jako wspólny obraz do refleksji' to uczciwa i wartościowa propozycja, pod warunkiem że jest tak właśnie przedstawiona. Szefowej można powiedzieć wprost: wyciągniemy razem jedną runę i porozmawiamy o tym co nam mówi w kontekście waszego zespołu
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie do Franusia, bo mnie ciekawi to co piszesz o poziomach. Skąd Fiolek ma wiedzieć który poziom 'aktywuje' dana runa w danym momencie? Czy to jest coś co się czuje z praktyką czy raczej ktoś jej musi powiedzieć że teraz odczytujemy tak a nie tak?
Okej, to wróćmy do tego co Franuś napisał o poziomach interpretacji, bo mnie to naprawdę interesuje. Mówisz że kontekst grupy narzuca poziom sam w sobie, ale co jeśli te osoby w biurze mają bardzo różne energie? Znaczy, jedna koleżanka jest bardzo zamknięta, inna bardzo głośna i dominująca. Czy to nie zaburza całego odczytu?
To jest właśnie sedno pracy grupowej z runami i cieszę się że Fiolek to podnosi. Zróżnicowanie energetyczne w grupie nie jest problemem, to jest materiał. Runa wyciągnięta przez zbiorowość mówi coś o tej zbiorowości jako całości, nie o każdej z osób z osobna. Fehu wyciągnięta przez osiem ludzi o zupełnie innych temperamentach wciąż mówi o tym co ta ósemka posiada wspólnie albo o czym wspólnie zapomniała. Ta dominująca koleżanka i ta zamknięta to dwa bieguny jednej grupy, i obie są częścią odpowiedzi. Natomiast, i to jest ważne, prowadząca powinna być na to przygotowana. Jeśli Fiolek nie czuje się gotowa żeby utrzymać przestrzeń kiedy ta dominująca zacznie komentować zanim runa opadnie na stół, to warto to wcześniej przemyśleć.
Franuś, ale tutaj jest pewien problem z tym co piszesz. Mówisz 'runa mówi o zbiorowości jako całości', tylko skąd prowadząca wie że tak jest? Skąd Fiolek będzie wiedziała że wyciągnięta runa jest odpowiedzią dla grupy a nie refleksem jej własnego stanu wewnętrznego w tym momencie? To jest fundamentalne pytanie przy każdym odczycie dla innych i przy pracy grupowej jest ono podwójnie trudne. Sama przynależność do biura nie tworzy jeszcze kolektywu energetycznego.
Zatrzymuję się przy jednej rzeczy. Macie 45 minut, może godzinę. Franuś pisze o poziomach, Epidot o granicach energetycznych, Telepatka o strukturze losowania. To wszystko jest sensowne ale to nie jest na tę rozmowę. Fiolek, realistycznie. Przy takim czasie i przy grupie która jest zawodowa i prawdopodobnie niezbyt oswojona z runami, im mniej warstw tym lepiej. Jeden poziom, jedno pytanie, jedna runa. Czy szefowa wie że to będzie tak okrojone? Bo jeśli oczekuje jakiegoś rozbudowanego seansu to trzeba to z nią ustalić zanim Fiolek wejdzie do sali.
Fiolek! No oczywiście że powinnaś 🙂 To jest chyba najważniejsza rzecz którą możesz teraz zrobić zanim zaczniecie cokolwiek planować tutaj. Idź do szefowej, zapytaj co ona sobie wyobraża, ile ma czasu i co chce żeby ludzie wynieśli. Inaczej będziesz planować coś pod scenariusz który nie istnieje.
Zgadzam się że rozmowa z szefową jest ważna ale nie dramatyzujmy. 'Coś z runami żebyśmy się zintegrowali' to jest dość jasny brief. Luźne spotkanie, fun element, nie egzamin. Fiolek nie musi robić przesłuchania szefowej, wystarczy jedno pytanie: czy jest okej że to będzie jedna runa dla całej grupy, nie indywidualne odczyty. To ustawia oczekiwania i zajmie dwie minuty.
Marceli ma rację że nie trzeba robić z tego wielkiego przesłuchania, ale jednak bym doprecyzowała jeden element. Szefowa może nie rozumieć różnicy między jedną runą grupową a indywidualnymi odczytami. Dla kogoś z zewnątrz to jedno i to samo. Fiolek powinna uprzedzić że to będzie ćwiczenie zespołowe, nie wróżba dla każdej osoby osobno, żeby nikt nie siedział i nie czekał że teraz 'dostanie swoją wróżbę'. To rodzi potem rozczarowanie albo niezręczność.
czytam ten wątek od poczatku i cos mi sie tu kręci po głowie. wszyscy planujecie jak to przeprowadzic ale nikt nie spytal czy Fiolek w ogole cwiczyla z grupa wczesniej, chocby z jedna obca osoba? bo jest roznica miedzy robieniem dla siebie i dla kolezanki a staniem przed osmiosobowym biurem. nie chce straszyc, ale lepiej wiedziec wczesniej niz pozniej 🙂
Oj Fiolek, to rozumiem jak nic, bo ja miałam podobnie kiedy pierwszy raz robiłam coś dla kogoś innego niż siebie. Stres był taki że zapomniałam połowy znaczeń które umiałam na pamięć. W moim przypadku to były kamienie a nie runy, ale napięcie jest chyba to samo. Wiesz co mi pomogło? Powiedziałam wprost że to jest moje pierwsze razy z grupą i że robimy to razem, nie że ja im coś daję. Ludzie są wtedy dużo milsi bo nie czekają na spektakl.
No to teraz już wiemy że Fiolek nie robiła dla nikogo, mama nie liczy jako próba generalna, i stresuje się na samą myśl o staniu przed grupą. I mimo to ma za dwa tygodnie wejść do biura i prowadzić sesję. Serio, nikt poza mną nie uważa że to jest lekko zbyt dużo zbyt szybko? Nie mówię że Fiolek nie powinna tego robić nigdy, mówię że może nie teraz.
Brygida podnosi coś ważnego ale zgadzam się z Zdzichem że jedna grupowa runa to nie jest odczyt z prawdziwego zdarzenia. Ryzyko jest inne. Natomiast Fiolek powinna szczerze odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy robi to dlatego że sama chce i czuje się na siłach, czy dlatego że szefowa ją o to poprosiła i trudno jej odmówić? Bo to są dwa różne stany wyjściowe i z drugiego rzadko wychodzi coś dobrego.
Kurde, to jest dobre pytanie i muszę się zastanowić. Chyba trochę i tak i tak? Cieszę się że szefowa w ogóle zapytała i chcę spróbować, ale byłoby mi łatwiej gdyby to była tylko jedna zaprzyjaźniona koleżanka a nie osiem osób. Nie wiem czy to coś wyjaśnia.
Moim zdaniem wyjaśnia i to dużo. Jeśli jest w tym trochę chęci własnej to jest już podstawa żeby próbować. Stres przed grupą jest zupełnie normalny i mija z doświadczeniem, a nie z czekaniem. Fiolek, jeden konkretny pomysł: czy możesz przed tym spotkaniem zrobić próbę z kimś z biura kto jest ci bliższy? Nawet z jedną osobą, na kanapie, bez ceremonii. Żeby poczuć jak to jest mówić na głos o runie kiedy ktoś inny słucha.
Wracam do pytania o energię grupy bo ono nie zostało domknięte, i jest ważne nie tylko dla Fiolek, ale dla każdego kto pracuje z runami w kontekście zbiorowym. Epidot słusznie zauważyła że przynależność do biura nie tworzy automatycznie kolektywu energetycznego. I zgadzam się. Ale jest coś co taki kolektyw tworzy tymczasowo i wystarczająco: wspólna intencja w tej samej chwili. Nie trzeba żeby te osiem osób było ze sobą zintegrowane od lat. Wystarczy że przez pięć minut sformułują razem jedno pytanie i razem zechcą odpowiedzi. To jest wystarczający fundament pod grupowe losowanie. Reszta jest interpretacją i rozmową, nie magią w ścisłym sensie.
Franuś, a co jeśli któraś z tych osób nie chce? Znaczy, jest na spotkaniu bo musi, bo szefowa kazała przyjść, ale wewnętrznie jest sceptyczna albo po prostu nie jest zainteresowana. Czy taka osoba zaburza tę wspólną intencję? Pytam serio bo mnie to ciekawi i wydaje mi się że w biurach takie osoby zawsze się znajdą.
