Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad jedna rzecza i chcialam to tu wyrzucic, bo moze ktos juz przez to przechodził. Chodzi o czytanie run dla innej osoby, ale nie bezposrednio - tylko przez przedmiot, ktory do niej nalezal. Mam na mysli sytuacje, gdy ktos przynosi ci np. bransoletkę albo pierscien i pytasz runy o te osobe. Czy wy tak robicie? Bo ja probowalam kilka razy i mam mieszane wrazenia. Raz czytanie bylo bardzo trafne (powiedzialbym ze az za trafne), innym razem kompletnie nie czulam zadnego polaczenia. Zastanawiam sie czy to kwestia tegp jak bardzo osobisty jest ten przedmiot, czy moze chodzi o cos innego.
O, wlasnie o to chcialam kiedys zapytac, ale jakas inna dyskusja mnie wciagnela i zapomnialam. Ja to widze tak - przedmiot naprawde ma znaczenie, ale kluczowe jest to, zeby byl noszony przez te osobe regularnie, blisko ciala. Pierscien noszony latami to co innego niz szalik wziety raz na tydzien. Pamietam jak robiłam czytanie dla znajomej i miala ze soba stara bransoletke po babci, taka wysluzana. No i czytanie szlo samo, jakby te informacje same wychodzily na wierzch. Ale nie chce tu dawac gwarancji, ze zawsze tak bedzie, bo nie bedzie 🙂
A da sie to zrobic przez zdjecie? Serio pytam, nie zartuje. Bo jak ktos jest daleko i nie ma jak przywiezc przedmiotu to czy fotka wydrukowana cos daje? Probowalem juz karte tarota dobierac do zdjecia i cos tam chyba dzialalo ale nie jestem pewny
Zanim przejde do samego pytania o zmysl wechu, bo rozumiem ze to tez bedzie tu poruszane, chce najpierw odniesc sie do podstaw tego co opisujecie. Praca z przedmiotem nalezacym do kogos innego to tzw. psychometria w polaczeniu z czytaniem run. Nie jest to technika wymyslona ostatnio - praktykowana byla rowniez wsrod szamanow polnocnych, ktorzy uzywali osobistych przedmiotow do nawigacji po energetycznym sladzie danej osoby. Kluczowe jest tutaj to, ze przedmiot musi niesc ladunki energetyczne tej osoby, a nie bylakogo. Czesto mowi sie o tzw. impregnacji energetycznej - im dluzej i regularniej noszony, tym ladunek mocniejszy. Bransoletka z drugiej reki kupiona tydzien temu nie bedzie nosila tego samego co pierscionek noszony przez 20 lat.
Hm, no nie wiem. Znaczy koncepcja jest ciekawa, ale jak to zweryfikowac ze czytanie bylo trafne przez przedmiot a nie po prostu dlatego ze znamy te osobe i podswiadomie wnioskujemy? Bo jak przynosi mi bransoletkę kolezanka i pytam dla niej o rune, to moge po prostu zgadywac na podstawie tego co o niej wiem. To nie jest dowod ze przedmiot cos wniosl.
Ciekawe podejscie z tym slepoym czytaniem Otylka, ale mam jedno ale. Jak sprawdzasz potem trafnosc? Bo jesli osoba ktora przyniosla przedmiot sama ocenia czy bylo trafne, to i tak mamy efekt potwierdzenia - ludzie beda pamietac to co pasowalo, a zapominac co nie pasowalo. Bez zewnetrznej weryfikacji to nadal trudno uznac za cos wiecej niz ciekawe cwiczenie intuicji.
Hej, ale czy to nie jest troche tak ze rola przedmiotu jest bardziej dla czytajacego niz dla run jako takich? Znaczy, ze jak trzymam cos co nalezalo do tej osoby, to moja intuicja sie bardziej otwiera i przez to czytanie jest lepsze? Nie ze runa sama zmienia znaczenie przez kontakt z przedmiotem, ale ze ja jako czytajacy laczę sie lepiej? Bo jakos tak to u siebie wyczuwam.
Czekajcie, nie zrozumialam tego co napisala Runiarka. Co ma wspolnego zapach z czytaniem przez przedmiot? Serio chcialam zapytac, bo jestem swiezutka jesli chodzi o runy i nie wiem czy to czesc jakiejs konkretnej techniki czy cos co sama wymyslila?
Zmysl wechu w pracy z przedmiotami to nie jest wymysl, chociaz rzadko sie o tym mowi wprost. Chodzi o to ze niektorzy czytajacy opisuja bardzo wyrazne doznania zapachowe kiedy trzymaja cudzy przedmiot - i te zapachy sa czesto znaczace. Ktos czuje np. intensywny zapach kwiatkow przy przedmiocie osoby ktora ma cos wspolnego z zaloba, inny czuje zapach tytoniu przy kimś kto nigdy nie palil ale ma w rodzinie dlugoletnich palaczy. To nie jest regula, raczej obserwacja ktora czesc praktykujacych notuje. Ja sama kilka razy mialam taki moment ze zapach po prostu pojawil sie nie wiadomo skad i byl powazna wskazowka przy interpretacji.
Hmm, przepraszam ale zapach kwiatkow przy przedmiocie osoby w zalobie to moze po prostu byc... zapach z pogrzebu? Albo z domu gdzie bylo wiele kwiatow? Nie mowie ze to niemozliwe co opisujecie, ale naprawde latwo takie rzeczy interpretowac wstecznie i dopasowywac do sytuacji. Jestem ciekawa bo temat ciekawy, ale troche mnie to niepokoi ze wszystko mozna wytlumaczyc 'po fakcie'.
No to juz bylam blizej tego tematu niz myslalam 🙂 Bo wlasnie przy czytaniu przez przedmioty czesto czuje fizycznie jakies rzeczy - niekoniecznie zapach, czesciej pewnego rodzaju temperature albo mrowienie w dloniach. Raz mialam sytuacje ze trzymajac bransoletkę czulam wyrazny chlod po jednej stronie i cieplo po drugiej, i interpretacja run tez wskazywala na jakis wewnetrzny podzial tej osoby. Nie wiem co o tym sadzic do konca, ale na tyle mi sie to zdarzalo ze juz nie ignoruje takich odczuc.
Dobra ale nikt mi nie odpowiedzial na pytanie o zdjecie 😛 czy to dziala czy nie bo naprawde chce wiedziec
Co do zdjeciac - slyszalam ze niektorzy tak robia, ale zdanie jest podzielone. Jedni mowia ze zdjecie moze niesc intencje ale nie energetyczny slad w takim sensie jak fizyczny przedmiot. Inni ze przy odpowiedniej medytacji przed czytaniem zdjecie moze wystarczyc. Sama jeszcze nie probowalam przez przedmiot wgl, dopiero zaczynam z runami, wiec mnie ten temat bardzo interesuje. Ale mam pytanie do Irminki czy do Otylki - jak dlugo siedzisz z przedmiotem zanim zaczniesz losowac runy? Bo zakladam ze nie wyciagasz od razu?
To rozne bywa szczerze mowiac. Czasem pare minut spokojnego trzymania w dloniach, skupienie sie na oddechu, wyzerowanie sie z wlasnych mysli. Ale jak przedmiot jest bardzo naladowany to czuc juz po chwili - jest taki... no nie wiem jak to nazwac, jakby presja albo temperatura. Slyszalam od starszych praktykujacych ze wazne jest zeby nie myslez o czytaniu na samym poczatku, tylko po prostu byc z tym przedmiotem. Dopiero potem pytanie do run.
No ale ile to trwa orientacyjnie bo ja jestem bardzo niecierpliwa i jak mam siedziec pol godziny z cudzym kolczykiem to chyba zasnę 🙁 Czy to musi byc tak dlugo?
Sluchajcie, wracajac do sceptycyzmu Trzmieliny bo ona ma wg mnie dobry punkt. Ale chce tez powiedziec ze w magii i wrozbach generalnie nie ma jednego sposobu zwerfikowania i mysle ze to jest okej. Runy nie sa nauka, sa systemem symbolicznym ktory wspomaga intuicje. I jezeli ktos radzi sobie lepiej z czytaniem gdy trzyma cudzy przdemiot, to juz jest wartosc sama w sobie, niezaleznie od tego czy bedziemy wiedziec 'dlaczego'. Wole takie podejscie niz siedzenie i dochodzenie czy to energia materialu czy co.
Wracam do watku o wecho, bo kilka osob sie dopytywalo. W praktyce - i mowie tu z doswiadczenia wielu lat - doznania zmyslowe podczas pracy z cudzym przedmiotem sa traktowane jako dodatkowy kanal informacji, nie jako glowna technika. Nikt rozsadny nie opiera calego czytania na zapachu ktory poczul. Ale jezeli siedzisz spokojnie z przedmiotem i nagle pojawia sie wyrazny zapach, ktorego zrodla nie mozesz wskazac fizycznie w pomieszczeniu, to jest to cos co warto odnotowac i wziac pod uwage przy interpretacji. Nie kazdy to czuje, i to jest calkowicie normalne. Niektorzy czytajacy pracuja bardziej wzrokowo, inni kinestetycznie, inni wlasnie przez wech. To nie jest obowiazkowy element, ale gdy sie pojawia - nie powinno sie tego ignorowac.
Dobra, to ja mam pytanie bo calkiem zgubiłam sie w tej dyskusji. Runiarka wspomniała o wchu jako dodatkowym kanale, ale co jesli ktos w ogole nie czuje zapachow albo ma slaby nos? Czy to znaczy ze ta metoda po prostu u niego nie zadziala? Bo ja np. mam katar prawie caly rok i zastanawiam sie czy to mnie dyskwalifikuje jakos
No ale to znowu ten sam problem co z zapachami. Cieplo dłoni nagrzewajace przedmiot jest absolutnie wytłumaczalne fizycznie i bardzo łatwo to zinterpretowac jako cos wiecej skoro jestesmy nastawieni na szukanie sygnałów. Nie mowie ze nic sie nie dzieje, mowie ze ciężko to rozróznic od zwyklej biologii
No tak Zielarz, ale mam wrazenie ze ty do kazdego postu w tym watku wklejasz wersje tego samego argumentu 🙂 w pewnym momencie albo decydujesz ze sprobowujesz z otwartym podejsciem i patrzysz co czujesz, albo z gory zakladasz ze to biologia i koniec. Nie ma metody ktora ci to udowodni inaczej niz wlasne doswiadczenie
Spoko, mozesz tak powiedziec. Ale uwazam ze sceptycyzm jest zdrowy i lepiej miec go za duzo niz za malo w tych tematach. Poza tym nikt mi nie zabrania byc tutaj i zadawac pytan, nie?
Szczerze to Zielarz ma racje ze tym wracaniem do tego samego argumentu - tylko ze to jest wlasnie ten argument ktorego nikt sensownie nie obalil. Ja tez probuje cwiczec, nie jestem totalnym sceptykiem, ale nie moge udawac ze nie widze ze kazde "odczucie" mozna wytlumaczyc inaczej. Co nie znaczy ze wróżenie nie ma wartości, bo moze miec jako praca z podswiadomoscia. Tylko nie zarzucajmy ze ktos pyta trudne pytania
Hej a wracajac do mojego pytania bo nikt nie odpowiedzial - czy naprawde musi byc dlugo to strojenie sie do przedmiotu? Bo serio jestem niecierpliwa i jak mam siedziec pol godziny nieruchomo to chyba nie ma dla mnie tej techniki 🙁
Wracam do watku Beltane i Whisperii, bo to dobre pytanie. Czas strojenia jest bardzo osobniczy i nie ma tu zadnej zasady ze musi byc pol godziny. Sa osoby ktore potrzebuja kilku minut, i sa takie ktore faktycznie siedza dluzej bo tyle im zajmuje wyciszenie mysli. Kluczowe jest to co Whisperia intuicyjnie zlapala - chodzi o stan, nie o minuty na zegarku. Jesli jestes juz spokojnie skupiona zanim siadasz do czytania, mozesz skrocic kontakt z przedmiotem do minimum. Ale - i to jest wazne - jesli siadasz prosto z tramwaju i głowy pelnej codziennych spraw, to nawet godzina moze nie wystarczyc. Wiec najpierw pytanie do siebie: jak wygladam kiedy zaczynam?
A czy ktos próbował laczyc czytanie przez przedmiot z konkretna runa ktora sie trzyma w drugiej dłoni? Znaczy - przedmiot osoby w jednej rece, a runa ktora sie wyciagnela w drugiej. Czy to by miało sens zeby oba te sygnafy splynely razem? Wydaje mi sie ze mogloby byc ciekawe ale nie wiem czy to nie jest pomieszanie dwoch róznych rzeczy
O Hazel, ciekawa koncepcja. Probowałam cos podobnego - nie dokladnie tak, ale trzymalam wyciagnięta rune i przedmiot jednoczesnie. Szczerze? Dla mnie to bylo za duzo na raz i czułam ze sie rozprasza zamiast skupiac. Ale to moze byc kwestia tego ze ja wole pracowac etapami - najpierw kontakt z przedmiotem, potem dopiero ciagnę rune. Moze dla kogoś innego to by działało lepiej
Dobra wiec nikt nie odpowie na pytanie o zdjecie serio? Teodozja troche odpowiedziala ale chcialem wiedziec czy ktos faktycznie PROBOWAŁ i jak to wyszlo, nie tylko ze "zdania sa podzielone". Konkretny przypadek kogokolwiek
