Ostatnio dużo myślę o tym jak runy mogą pomagać w pracy z samym sobą, nie tylko jako wróżba ale też jako coś co pomaga zobaczyć siebie inaczej. Taki Berkana na przykład, kojarzy się z odrodzeniem, nowym początkiem, i jak się z nią pracuje regularnie to jakby coś się przesuwa w środku. Czy ktoś z was miał podobne odczucia? Mnie szczególnie ciekawi połączenie run z bioenergoterapią bo wydaje mi się ze to może iść w parze. Bioenergoterapeuta który mnie prowadził mowil ze runy mogą wzmacniać pracę z polem energetycznym, ale nie wiem czy sama potrafiłabym to zastosować bez kogoś kto pomaga.
Berkana to dobry wybór do pracy z transformacją, ale ja bym dodała jeszcze Inguz, on ma w sobie coś z procesu dojrzewania, zamknięcia jednego etapu i wejścia w nowy. Sama pracuję z runami w kontekście czakr i jak kładę Inguz przy czakrze sercowej podczas medytacji to czuję wyraźne ocieplenie w tym obszarze. Pytanie tylko czy to faktycznie runa działa, czy to bardziej efekt skupienia uwagi na sobie. Nie wiem, staram się to weryfikować, ale trudno o kontrolę w takich sprawach.
Nie chcę od razu być złośliwa ale trochę mnie zastanawia to 'przesunięcie w środku' o którym piszesz. Bo rozumiem, że runy mają symbolikę, to ok, każdy symbol może coś uruchomić w głowie. Ale czy naprawdę wierzycie że kawałek drewna z wyrytym znakiem zmienia obraz siebie? Serio pytam, nie szydzę. Może chodzi po prostu o to, ze się człowiek zatrzymuje i w ogóle myśli o sobie przez chwilę, a to już sporo.
O matko, tak się cieszę że ktoś w końcu poruszył temat run w kontekście samorozwoju! Ja dopiero zaczynam z afirmacjami i ktoś mi polecił żebym spróbowała połączyć je z jedną runą wybraną na dany dzień. Robiłam to ze dwa tygodnie i naprawde coś się zmieniło, nie umiem tego opisać inaczej niż że zaczęłam siebie bardziej lubić 🙂 Dziękuję że ten temat w ogóle istnieje, naprawdę!
Ja miałam taką przygodę z runą Sowulo i zmianą postrzegania siebie. Wyciągałam ją przez kilkanaście dni z rzędu i zaczęłam się zastanawiać czy to przypadek czy ona po prostu do mnie mówi. Sowulo to słońce, siła własna, taka pewność siebie od środka. I rzeczywiście w tamtym czasie dużo się u mnie zmieniało, byłam w trakcie zmiany pracy. Nie wiem na ile to runa, na ile zbieg okoliczności, ale coś ten ciąg wyciągnięć znaczył. Podobne doświadczenia mam z kartami tarota, tam też jak ciągnie się ciągle ten sam arkana to jest o czym myśleć.
Ja też sie interesuję bioenergorterapia i runami i mam pytanei, czy mozna samemu pracować z runami jeśli nie był sie u bioeneregoterapeuty? Bo mnie nikt nie prowadził i po prostu kupiłam zestaw run i staram sie medytować. Nie wiem czy robie to dobrze w ogole. Czakry mnie też interesują i czytałam ze niektore runy odpowiadają konkretnym czakrom, czy ktoś to stosuje?
Szczerze? Trochę mnie irytuje kiedy rozmowa o runach szybko skręca w bioenergoterapię, bo to są dwa różne tematy. Rozumiem, że można łączyć, ale runy jako system symboliczny są kompletne same w sobie. Mam wrażenie że coraz częściej się je traktuje jak dodatek do czegoś innego, zamiast pracować z nimi na ich własnych zasadach. Z mojego doświadczenia właśnie ta 'nakładka' innych systemów sprawia że ludzie się gubią i potem piszą że nic nie działa.
Ok, to ma sens jak to tak stawiasz. Tylko wiesz, widziałam już kilka osób które zaczęły od run, potem dorzuciły czakry, potem kryształy, potem bioenergo i na końcu nie wiedziały z czym tak naprawdę pracują. Może to kwestia dyscypliny i świadomości celu, nie samego łączenia.
Mam notatki z pracy z runami z ostatnich lat i patrząc na to wstecz, zmiana samoobrazу jest faktycznie jednym z silniejszych efektów długoterminowej pracy. Ale to przychodzi wolno, nie po tygodniu. Mnie najbardziej interesuje kwestia intencji przy doborze runy, czy losujemy, czy wybieramy świadomie i jaki to ma wpływ na efekt. Bo widziałem oba podejścia i nie jestem pewien które daje głębszą zmianę.
Hej, a ja mam inne pytanie bo nie wiem czy to jest ok. Miałam ostatnio sny w których pojawiały sie znaki które wyglądały jak runy, ale nie byłam pewna które. I zastanawiałam się czy to znaczy że mam do nich jakiś 'dostęp' albo że powinnam się nimi zająć. Czy to się zdarza innym?
Sny z runami to temat gdzie łatwo się nakręcić i zobaczyć to co chcemy zobaczyć. Mówię to bez złośliwości, bo sama lubię takie tematy, ale skoro nie jesteś pewna które to były znaki, to może to były po prostu losowe kształty geometryczne? Mózg we śnie nie zawsze jest precyzyjny.
Pytanie z zupełnie innej beczki, bo dopiero zaczynam, da się w ogóle samemu zrobić runy? Czytałem że drewniane własnoręczne są silniejsze niż kupione, ale nie wiem czy to prawda czy marketing. I czy materiał ma znaczenie dla tej pracy z samoobrązem o ktorej piszecie?
Ok ale wracając do tego co napisał Pereplut.2, bo to ciekawe pytanie, czy własnoręczne runy są silniejsze. Mi się wydaje że to trochę zależy co rozumiemy przez silniejsze. Jak sam je wyrzeźbisz to na pewno masz z nimi jakiś kontakt emocjonalny, wkładasz czas, myśl, uwagę. Ale czy to znaczy że kupione są gorsze? Nie wiem, mam kupione i jakoś nie czuję żeby mi to przeszkadzało w pracy z nimi. Choć przyznam że nigdy nie próbowałam własnoręcznych więc nie mam porównania.
Temat materialności run jest starszy niż myślicie. W tradycji historycznej runy rzeźbiono właśnie dlatego że akt tworzenia był częścią rytuału, nie tylko efekt końcowy. Ale to nie oznacza że kupiony zestaw jest bezużyteczny. Pytanie brzmi co chcesz osiągnąć. Do pracy medytacyjnej i zmiany samoobrazу, o której jest ten temat, ważniejsza jest regularność i intencja niż materiał. Do zaawansowanych praktyk magicznych sprawa jest bardziej złożona.
A ja właśnie chciałam dorzucić do tematu z własnoręcznymi runami, bo to ciekawe, moja koleżanka robiła ze sklejki i bardzo się w to wciągnęła, mowiła że sam proces robienia był jakąś formą medytacji. Każdą runę tworzyła jak myślała o tym co ona oznacza, co dla niej znaczy. I mówiła że potem praca z nimi była inna niż z kupionymi. Ale to może bardziej o tej głębszej znajomości znaczeń chodziło, nie o 'magiczny materiał'.
no tak ale czy jak się samemu robi runy to nie trzeba ich jeszcze jakoś aktywowac? bo czytałam ze tak, ze trzeba je poswiecic albo cos. i jesli tak, to jak sie to robi samemu bez bioenergoterapeuty? pytam bo mnie nikt nie prowadził i troche sie boje ze zrobie cos nie tak 🙂
no właśnie, to mit że runy trzeba poświęcić u kogoś albo przez kogoś. to jeden z tych pomysłów które gdzieś się pojawiły i teraz krążą. historycznie była różna praktyka, ale centralne znaczenie miała intencja i wiedza, nie rytuał u specjalisty. i tu wracamy do tego co mówiłam wcześniej, runy są kompletnym systemem, nie wymagają bioenergoterapii ani innych nakładek żeby działać.
A to ciekawe bo ja się zastanawiałam ostatnio właśnie nad tym, skąd w ogóle ten pomysł z poświęcaniem się wziął. Bo w kartach tarota np. też słyszałam że trzeba poświęcić, nie spać ze swoją talią, nie pożyczać nikomu itd. I jakoś połowa tych zasad brzmi jakby ktoś po prostu wymyślił je z głowy żeby nadać temu więcej powagi. Nie mówię że wszystko jest bez sensu, ale skąd wiadomo które tradycje są autentyczne a które to nowotwór z ostatnich lat?
Wracając do moich snów bo Nirvana66 napisała że może to były losowe kształty geometryczne i może ma rację, ale te kształty były bardzo wyraźne i jeden z nich na pewno wyglądał jak Algiz, taka trójzębna linia w górę. Nie wiem skąd wiedziałam wtedy we śnie że to coś znaczy, po prostu wiedziałam. Czy takie intuicyjne rozpoznanie czegoś co się śniło ma jakiś sens czy to się tłumaczy tym że po prostu już wcześniej widziałam runy gdzieś i mózg to zachował?
o, Eufemka to ja mam podobnie! mi się śniły kiedyś takie znaki i przez długi czas nie wiedziałam co to jest, a potem jak zobaczyłam runy na jakimś blogu to się dosłownie zatrzymałam bo jeden ze znaków był dokładnie ten sam. to było dziwne uczucie. nie wiem czy to coś znaczy ale chętnie bym usłyszała co inni o tym myślą, bo może to zbieżność a może nie.
o takim własnie wezwaniu przez sny czytałam kiedys na innyom forum i tam pisali ze sny to jeden z spsoobow w jaki podswiadomosc sygnalizuje ze jestes gotowa na prace z czymś. ale jak juz Nirvana pisze, cieżko to odroznic od przypadku. chyba tylko czas i dalasza praca pokazuje czy to 'cos' czy nic
No właśnie, z tymi snami to jest tak że trudno to jednoznacznie ocenić z zewnątrz. Ja bym nie próbowała tego rozstrzygać, czy to 'wezwanie' czy nie. Ważniejsze jest to, czy masz teraz ochotę pracować z runami, czy ten sen coś w tobie otworzył. Bo jeśli tak, to może właśnie o to chodzi, nie o to żeby udowodnić że sen był 'prawdziwy'.
a propos tej zmiany samoobrazу bo jakoś od niej odpływamy, chcę powiedzieć że u mnie bardzo podobnie zadziałał tarot, nie runy, ale mechanizm był ten sam. regularne wyciąganie karty i praca z jej symboliką dosłownie zmieniła to jak myślę o sobie przez kilka miesięcy. więc wierzę że runy mogą działać tak samo. symbol jest symbolem, pytanie co z nim robimy.
ojej, ta rozmowa o osobistym znaczeniu run jest super, bo ja właśnie tak robiłam intuicyjnie z afirmacjami, zmieniałam je pod siebie bo gotowe szablony nie zawsze pasowały. Teraz myślę że z runami może być podobnie i może to jest właśnie klucz do tej zmiany samoobrazу, że trzeba dopasować znaczenie do SWOJEJ historii, nie tylko czytać co pisze w podręczniku. Dzięki za ten wątek bo to mi dużo wyjaśniło 🙂
zapytam może trochę nie na temat, ale czy runy mogą pomóc też w relacjach? Bo właśnie przechodzę przez coś trudnego i zastanawiałam się czy praca z runami nad samoobrązem mogłaby pomóc też w tym jak postrzegam siebie w związku. Nie wiem czy to jest dobre miejsce żeby o tym pisać, może jest inny temat.
no dobra, może trochę nie na temat ale skoro Zywilka pisze że runy mogą otworzyć coś w środku, to właśnie o to mi chodziło z tym związkiem. Nie chodzi mi o żaden rytuał miłosny ani zaklęcie, tylko o to żebym lepiej rozumiała siebie w tej relacji. Bo mam wrażenie że mój samoobrąz bardzo się pogorszył przez te ostatnie miesiące i nie wiem czy to ja jestem problemem czy ta relacja. Czy ktoś pracował z runami właśnie w takim kontekście, żeby lepiej zobaczyć siebie a nie partnera?
a mogę wtrącić, bo ta rozmowa o runach i relacjach mnie trochę niepokoi. Nie dlatego że to zły pomysł, ale dlatego że bardzo łatwo wpaść w pułapkę szukania w runach odpowiedzi na pytania które powinny pójść do terapeuty albo chociaż do znajomych. Runy mogą być świetnym lustrem, ok, ale to nie jest subsytut rozmowy o tym co się dzieje w związku. Mówię to bez złośliwości, tylko z obserwacji.
