Hmm, nie zwracałam uwagi na to czy to zależy od konkretnej runy. następnym razem spróbuję to obserwowac. Ale właśnie, jak miałabym notować takie rzeczy? Zapisywać po każdym losowaniu co czułam w dłoniach?
ja mam notatnik do run i tam mam osobną kolumne wlasnie na to. piszę: data, runa, pytanie, odczucia przed i po, interpretacja na goraco, interpretacja po tygodniu. to ostatnie jest najciekawsze bo widać jak bardzo pierwsza interpretacja była pod wpływem nastroju dnia
Okej, ale jak zaczynasz prowadzić takie notatki od razu czy lepiej poczekać aż trochę się nauczysz run? Bo ja dopiero zaczynam i nie wiem czy moje "odczucia somatyczne" w ogóle cokolwiek znaczą skoro nie znam jeszcze znaczeń. Trochę się boję że zapisuje bzdury.
a mi się wydawało ze przy runach trzeba znac wszystkie znaczenia na pamiec zanim sie w ogole dotknie kamieni. czytałam gdzies ze jak sie nie zna run to mozna sciagnac na siebie cos zlego przez nieswiadome uzycie. czy to prawda? teraz troche sie boje
okej, to sie troche uspokoilam po tym co Sugilitka56 napisala. ale mam inne pytaanie ,bo sie boje ze na poczatku bede robic bledy w interpretacji i nie bede wiedziec ze sie myle. jak w ogole sprawdzic czy dobrze odczytalam rune?
hej, a ja mam pytanie trochę z innej strony - bo my tu rozmawiamy cały czas o blokach i emocjach i o tym że stan wewnętrzny wpływa na odczyt, ale czy ktoś kiedys zauważył że to idzie też w drugą stronę? Że praca z runami wpłynęła na twój stan emocjonalny, nie tylko odwrotnie? hehe
Jest coś jeszcze co chce dodać do tego watku o fizycznych odczuciach, bo Tunia_97 pytala jak to notować. Otóż jest jedna rzecz którą zaobserwowałam u siebie i słyszałam od innych, mianowicie to że przy długotrwałym bloku emocjnoalnym zmieniają się dosłownie fizyczne cechy kontaktu z kamieniami. Te same runy które wcześniej czułaś jako "ciepłe" albo "naładowane" mogą zacząć sprawiać wrażenie obojętnych, śliskich, jakby wypolerowanych w złym sensie. I to jest dla mnie jeden z sygnalow że coś jest nie tak ze stanem gotowości do pracy
Hmm ,ale czy nie może być tak że kamień rzeczywiście "traci energię" jeśli był długo nieużywany albo nie był czyszczony? Bo słyszaałam że kamienie runiczne trzeba regularnie oczyszczać i ładować, inaczej ich wibracje słabną. To byloby alternatywne wyjasnienie dla tego co Tunia_97 opisuje.
moi drodzy, wracając do sedna tematu, bo trochę odpłynęliśmy, mam pytanie do tych którzy mają doświadczenie z dłuższą praktyką. Czy blok emocjonalny to jest kwestia dni, tygodni, miesięcy? Bo wydaje mi się że są różne skale tego zjawiska i nie wiem czy to co ja czuję od jakiegoś czasu to "normalny trudny okres" czy coś głębszego.
ojoj ojoj, ja mam podobne doświadczenia, ale z tarotem. Były momenty że karty "milczały", jakby kontakt się urwał. I za każdym razem jak próbowałam to forsować dostawałam interpretacje które nic mi nie mówiły albo były tak ogólne że mogłyby pasować do każdego. Dopiero odpocznyek pomagał.
A czy można w ogóle sprawdzić że się jest w bloku emocjonalnym i że to dlatego odczyt nie działa? Znaczy, jak odróżnić "jestem w bloku" od "po prostu mi nie idzie bo jestem początkująca"? Mnie to bardzo nurtuje bo jako osoba ktora zaczyna nie wiem czy to kwestia stanu czy po prostu jeszcze umiejętności haha
słuchajcie mam głupie pytanie ale czy to nie jest trochę tak że sami sobie robimy kłody pod nogi myśląc o tym za dużo? Mam wrażenie że im bardziej się zastanawiam nad tym czy jestem w bloku, tym bardziej jestem w bloku, bo zamiast po prostu losować siedzę i analizuję swój stan 🙂
weeeź, hej, wróciłam po przerwie i czytam wasze posty z otwartymi ustami, bo ta dyskusja poszła w kierunkach których nie przewidziałam 🙂 to co Sugilitka56 napisała o fizycznych cechach kontaktu z kamieniami, że w bloku kamień morze sie czuć inaczej, to mnie bardzo uderzyło. Bo ja ostatnio wlasnie miałam takie odczucie że moje runy sa jakies "nieobecne". I to nagle ma sens w innym kontekscie. Dzięki wszystkim, serio.
Cieszę się że Wienczyslawa wróciła i że to ją uderzyło, bo to jest właśnie sedno tego co chciałam powiedzieć. Chodzi o to że blok emocjonalny nie jest tylko "w głowie", on naprawdę zmienia sposób w jaki ciało przetwarza bodźce. I to dotyczy nie tylko dotyku, ale też np. zapachu. Ja w trudnych okresach dosłownie inaczej wącham kadzidło które normalnie bardzo lubię, jakby nos był zatkany choć nie jest. To też fizyczny przejaw bloku.
oj, hej, chce tylko powiedziec ze to wszystko ma bardzo proste wytlumaczenie fizjologiczne i nie trzeba sie tu odwolywac do zadnych blokow energetycznych. stres i silne emocje doslownie zmieniaja chemia mozgu, wplywa to na receptory wechowe i dotykowe. to jest neurobiologia, nie magia. mozna to samo powiedziec sceptycznie albo mistycznie, ale fakty sa te same
no dobra, wracam jeszcze do pytania które Wienczyslawa zadała, bo chyba nikt nie odpowiedział wprost. pytała czy te fizyczne zmiany percepcji kamieni można w jakiś sposób przywrócić świadomie, tzn. czy jest jakiś sposób na to żeby znowu "poczuć" kamień jak trzeba. Bo to mi sie wydaje bardzo praktyczne pytanie.
Chce dodać jeszcze jedną rzecz o kamieniach runicznych bo mi to chodzi po głowie od tamtego posta. Są tradycje które mówią że kamienie runiczne trzeba co jakiś czas "przeprogramować" przez kontakt z ziemią, zakopać je na dobę albo dwie. To jest właśnie po to żeby kamień odzyskał swoją "czystość". Może to działa na zasadzie że przy bloku kamień się też "zatyka" energetycznie i zakopanie to jakby reset dla kamienia, nie dla nas?
Mam inne pytanie które mnie nurtuje w kontekście tego co Franek napisał wcześniej o tych trzech miesiącach przerwy. Czy podczas takiego dluzszego bloku w ogóle warto trzymać się jakiejkolwiek dyscypliny runowej, np. brać jedną runę dziennie nawet jak nic nie czujemy, czy lepiej kompletnie odpuścić i poczekac? Bo słyszałam różne zdania na ten temat.
No właśnie to co Franek mówi o spirali to jest chyba clou całej tej dyskusji. Że blok emocjonalny i przekonanie że się nie potrafi czytać mogą się wzajemnie nakręcać i potem już nie wiesz co było pierwsze. Ja miałam dokładnie tak z tarotem, ale myślę że z runami jest podobnie. W pewnym momencie każda zła sesja to był dowód że "nie umiem", a nie że "jestem dziś w kiepskiej formie".
To co piszecie o spirali przekonan bardzo do mnie trafia bo chyba właśnie to mi się teraz dzieje. Ale jak z tej spirali wyjść? Bo jak mam nie myśleć o tym że nie działa, skoro nie działa? To trochę jak mówienie sobie żeby nie myśleć o różowym słoniu. Czy ktoś ma jakiś konkretny sposób a nie tylko ogólne "odpuść"?
