Wracając do tego co pisała Irenka o lepszych sesjach wieczornych - mam dokładnie to samo, ale zastanawiam się czy to nie jest tak, że wieczorem po prostu łatwiej się wyciszy myśli, bo dzień już się skończył i nie ma tej presji listy rzeczy do zrobienia. Pytanie czy to faktycznie cisza elektromagnetyczna o której mówił Bogumil, czy raczej cisza mentalna. Bo to dwie różne rzeczy i obie mogą wpływać na wynik.
Słuchajcie, ale to co mówi Bogumil o izolowaniu zmiennych - czy to w ogóle ma sens w radiestezji? Mam wrażenie, że my tutaj nie mamy do czynienia z laboratorium, i może właśnie o to chodzi. Stan wewnętrzny i zewnętrzne warunki są ze sobą splecione, bo radiestetę też traktujemy jako część całego układu. Jak izolujesz człowieka od jego zmęczenia, to czy to jeszcze ten sam pomiar?
Mam pytanie trochę z boku, ale nie odrywam się za bardzo - jak się w ogóle ćwiczy tę powtarzalność? Rozumiem że chodzi o testowanie na czymś co ma znane położenie, ale jak to wygląda w praktyce? Ktoś chodzi po ogrodzie i sprawdza gdzie jest rura wodna, którą sam zakopał?
Ja bym powiedziała żeby zacząć z tym co masz i z czym czujesz się bardziej naturalnie. Pręty L dają wyraźniejszy ruch mechaniczny na początku, co jest pomocne kiedy uczysz się rozpoznawać sygnał. Ale jeśli wahadło już ci pracuje na tak/nie, to możesz też próbować z nim. Ważniejsze od narzędzia jest żebyś robiła to regularnie i notowała wyniki.
Dodam do tego co mówi Wieslawka - jest jeszcze jedna opcja do ćwiczeń w mieszkaniu, którą robiłam sama. Bierzesz kilka identycznych kubków odwróconych do góry dnem, pod jednym chowasz mały kamyk albo kawałek metalu, i szukasz wahadłem. Potem weryfikujesz. Można to robić w kółko, bardzo szybko dostajesz dużo powtórzeń. Choć teraz jak piszę, to zastanawiam się czy kamień to dobry wybór, bo energia kamienia jest dość subtelna. Może metal lepszy?
Wracając chwilę do wątku pory dnia, bo nie chcę żeby to zaginęło - czy ktoś próbował ćwiczyć tę samą sekwencję z pojemnikami rano i wieczorem i porównywał trafność? Bo to byłoby właśnie to izolowanie o którym mówił Bogumil, tylko już bez problemu z chodzeną po terenie i wpływem pogody.
