Śpię źle od dłuższego czasu, ciągle się budzę w nocy, rano jestem bardziej zmęczona niż przed snem. Ktoś mi powiedział, że może mam żyłę wodną pod łóżkiem. Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem, jak to w ogóle działa i jak miałabym to sprawdzić. Czy ktoś miał podobny problem? Czy da się to zbadać samodzielnie w domu?
Żyły wodne to bardzo powszechna sprawa i naprawde wiele osób nie zdaje sobie sprawy że śpi właśnie nad takim miejscem. Objawu są różne - bezsenność, bóle głowy, ogólne przemęczenie którego nie da się wytłumaczyć. Ja sama mieszkałam kiedyś w kawalerce gdzie czułam się fatalnie i dopiero radzisteta mi to zbadał i okazało się że mam krzyżowanie żył dokładnie pod miejscem gdzie stało łóżko.
Czekaj, czekaj - to brzmi trochę jak tłumaczenie wszystkiego jednym uniwersalnym winowajcą. Skąd wiadomo, że to żyła wodna odpowiada za złe samopoczucie, a nie na przykład stres, zły materac albo hałas z ulicy? Pytam serio, nie złośliwie, bo sam mam kiepski sen i zastanawiam się czy to w ogóle warte sprawdzenia.
To dobre pytanie, Natka. Pierwsza kalibracja wahadła to podstawa i bez niej faktycznie wyniki mogą być niepewne. Zanim zaczniesz badać cokolwiek w mieszkaniu, musisz ustalić swoje odpowiedzi tak i nie. Najprościej: połóż rękę na czymś o czym wiesz na pewno że jest - na przykład szklanka wody - i obserwuj ruch. Potem to samo z pustym miejscem. Jak już masz te ruchy utrwalone, możesz zaczynać pracę.
A czy wahadło robi to samo u każdej osoby? Bo słyszałam że u jednych kręci się do przodu i do tyłu na tak, a u innych w kółko. Jak to jest z tymi żyłami wodnymi konkretnie, bo to chyba nie jest takie same jak przy zwykłym pytaniu tak lub nie?
Moim zdaniem łatwiej zacząć od prętów L niż od wahadła, jeśli ktoś szuka żył. Pręty reagują wyraźniej fizycznie, szczególnie dla osób które dopiero zaczynają i nie mają jeszcze wyczulonej ręki. Sam zaczynałem od wahadła i długo nie mogłem być pewien czy to ja ruszam czy naprawdę coś łapię. Z prętami od razu poczułem różnicę.
To ciekawe z tymi prętami, nie wiedziałam że można ich używać w pomieszczeniu. Myślałam że to coś na zewnątrz, jak szukanie wody w ziemi. Ale wróćmy do mojego problemu - jeśli znajdę żyłę, to co dalej? Samo jej wykrycie chyba nic nie zmienia, no nie?
Najprościej to przesunąć łóżko w inne miejsce, z dala od miejsca gdzie przebiega żyła albo krzyżowania sieci. To brzmi banalnie ale naprawdę działa, ludzie po przestawieniu mebli zaczynają spać znacznie lepiej. Oczywiście nie zawsze jest na to miejsce w małym mieszkaniu.
U mnie było dokładnie jak mówi Marlenka. Przez długi czas budziłam się zawsze mniej więcej o tej samej porze w nocy, czułam niepokój. Po przestawieniu łóżka o jakieś półtora metra w bok problem zniknął niemal natychmiast. Żyła przebiegała wzdłuż ściany, więc wystarczyło dosunąć łóżko do okna.
Dziękuję że piszecie o tym tak szczegółowo, bo naprawdę nie miałam pojęcia że żyły wodne mogą aż tak wpływać na sen. Czy te same objawy dotyczą dzieci? Pytam bo moja siostrzenica bardzo niespokojnie śpi i rodzice nie wiedzą co jej jest.
A co z siecią Hartmanna? Słyszałam o tym ale nie wiem jak to się ma do żył wodnych. To jest coś innego czy powiązanego?
Okay, to rozumiem że sieć Hartmanna i żyły wodne to oddzielne sprawy, ale co jeśli jedno i drugie przebiega przez moje łóżko? Czy to w ogóle możliwe, żeby się na siebie nałożyły? Bo jak tak, to chyba dopiero wtedy jest prawdziwy problem?
Tak, nałożenie jest możliwe i niestety dość często spotykane. Pytanie brzmi - czy twoje objawy są na tyle wyraźne, że masz powód sądzić, że to właśnie coś takiego? Bo jedno to teoria, a drugie to konkretna sytuacja w mieszkaniu.
U mnie też nie zawsze była ta sama godzina, to się zmieniało. Bardziej charakterystyczne było właśnie to uczucie niewyspania mimo przespanej nocy. Czy masz może jakieś zimne miejsca na łóżku, albo budzisz się skręcona w jedną stronę?
To co opisujesz Natka brzmi bardzo typowo. Ciało instynktownie szuka lepszego miejsca, nawet gdy śpisz. Koty i psy zachowują się podobnie, z tym że akurat koty lubią się kłaść na strefach naładowanych - więc jeśli masz kota który wybiera konkretne miejsce na twoim łóżku, to też może być sygnał.
Hej, wróćmy na chwilę do tej sieci Hartmanna, bo mnie to naprawdę zaintrygowało - przepraszam, chodziło mi o to że to ciekawe. Co te dwa metry, mówił Gawel? To znaczy że w każdym normalnym mieszkaniu te linie w ogóle przebiegają przez łóżko?
A skąd w ogóle wiadomo w którym miejscu jest krzyżowanie? Czy to się mierzy tylko wahadłem, czy są jakieś inne sposoby? Pytam bo jak mam sprawdzać całe mieszkanie to chciałabym wiedzieć od czego zacząć.
Dziękuję za to wyjaśnienie Marlenka, to naprawdę pomaga to sobie poukładać w głowie. Wróciłam do pytania o siostrzenicę - czy jeśli rodzice sami nie umieją mierzyć, to powinni kogoś wezwać? Jak się w ogóle znajduje kogoś wiarygodnego?
Mam pytanie do wszystkich - czy neutralizatory i maty faktycznie działają na żyły wodne, czy tylko na sieć Hartmanna? Bo widziałam w różnych miejscach sprzedaż takich mat i nie wiem czy to w ogóle coś robi jeśli problem to żyła.
A czy nie ma jakiegoś szybszego sposobu żeby to sprawdzić zanim się nauczy pracy z wahadłem czy prętami? Bo to wszystko brzmi jak coś na co potrzeba miesięcy. Nie ma jakiejś aplikacji albo czegoś?
Sprawa kalibracji wahadła to osobny temat, ale krótko - ktoś się uczy w dwa dni, ktoś inny w tydzień. To nie jest kwestia czasu tylko skupienia i zaufania temu co czujesz. Natka, wróćmy do Twojego łóżka bo to jest tutaj najważniejsze - czy jesteś w stanie fizycznie odsunąć łóżko od ściany chociażby o pół metra, na próbę?
Szczerze to łóżko jest dosyć duże i pokój niezbyt, więc odsunięcie od ściany ograniczone. Ale chyba mogłabym spróbować obrócić je o 90 stopni. Czy kierunek ustawienia łóżka w ogóle ma znaczenie?
Ma i to duże. Generalnie mówi się o osi północ-południe jako korzystnej, ale tu też wchodzi układ pomieszczeń i gdzie konkretnie przebiegają linie. Obracanie łóżka bez wcześniejszego zmierzenia gdzie są strefy to trochę strzelanie na oślep. Możesz trafić lepiej, ale możesz też trafić w gorsze miejsce.
Oś magnetyczna to jedna kwestia, ale żyła wodna leżąca prostopadle do ciała jest innym problemem niż ta wzdłuż. Natka, zanim zaczniesz cokolwiek przestawiać - masz może możliwość poproszenia kogoś z doświadczeniem żeby przyszedł i zmierzył? Albo przynajmniej spróbujesz sama z prętami zanim ruszysz meble?
Nie znam nikogo kto by to robił. Właśnie dlatego tu jestem. A pręty to znaczy te L-kształtne? Gdzie je w ogóle dostać?
Mnie też to interesuje bo słyszałam że można je samemu zrobić z drutu? Czy to ma sens czy lepiej kupić gotowe?
A wróćmy do tego kota - mój naprawdę zawsze siada w tym samym miejscu. Próbowałam go przegonić, wraca. Czy to znaczy że powinnam w ogóle nie siadać w tym rogu? Bo tam akurat jest mój fotel do czytania i siedzę tam codziennie może dwie godziny.
