Szczerze - nie. I to jest chyba mój największy problem. Nie wiem jak oddzielić zmianę długości od zmiany mojej własnej kondycji w danym momencie. Próbowałam zawsze zaczynać od tej samej sekwencji pytań kalibracyjnych, ale nie wiem czy to wystarczy.
Ja prowadzę notatki i z tego co widzę - pora dnia u mnie robi ogromną różnicę. Rano przed dziewiątą moje wahadło reaguje wyraźniej niż popołudniu. Wahadlarka_Z, może spróbuj zawsze zaczynać pomiary o tej samej porze? Chociaż przez kilka tygodni żeby zobaczyć czy wzorzec się powtarza.
Poczekajcie - bo mnie tu gubi jedna rzecz. Mówimy o mikrodrganiach mięśni, a jednocześnie twierdzimy że wahadło wykrywa energie zewnętrzne. Jak to pogodzić? Bo jeśli ręka drży z napięcia, to co tak naprawdę mierzymy?
Okej, to rozumiem jako wyjaśnienie. Ale skoro ręka jest medium - to czy długość łańcuszka zmienia to medium, czy tylko zmienia jak sygnał wychodzi na zewnątrz? Bo to by znaczyło że długi łańcuszek nie 'wyczuwa więcej', tylko inaczej to co wyczuwa ręka pokazuje.
O, to jest ciekawy sposób postawienia pytania. Ja nigdy tak nie myślałam o tym. Czyli jakby długość to nie czułość anteny, tylko głośność głośnika?
Tak, pasuje do tego co widziałam. Przy drodze oba spokojne, nad miejscem gdzie podejrzewam ciek - długie kręciło zdecydowanie szerzej. Ale teraz zastanawiam się nad czymś innym: czy wahadło siedmiometrowe złożone do dwóch metrów zachowuje się jak wahadło dwumetrowe, czy jak siedmiometrowe ograniczone? Bo Heksaria ma rację że ta część trzymana w dłoni nie wisi swobodnie.
To jest właśnie to czego nie wiem i co mnie ciekawi w tym temacie. Intuicyjnie powiedziałabym że nie - bo masa całego łańcuszka jest w ręce i jakoś uczestniczy w ruchu. Nie jesteś go w stanie odłączyć energetycznie tylko dlatego że go trzymasz. Ale to jest moje przeczucie, nie wiem czy ktoś to badał systematycznie.
Można to sprawdzić w bardzo prostym teście porównawczym. Weź łańcuszek i odmierz dwa metry, odetnij go (albo użyj osobnego łańcuszka o tej długości). Porównaj reakcje nad tym samym punktem. Jeśli obie konfiguracje dają identyczne odchylenia, to trzymana część nie wnosi nic. Jeśli są różnice - masz odpowiedź. Wahadlarka_Z, masz dostęp do drugiego łańcuszka tej samej grubości?
Grubość wpływa na masę i elastyczność, więc technicznie tak, zrobi różnicę mechaniczną. Ale jeśli różnica w grubości jest niewielka, to można potraktować to jako dodatkową zmienną do odnotowania, nie jako dyskwalifikator. Robiłem podobne testy z prętami L różnej długości i zawsze opisywałem dokładnie parametry, żeby móc potem porównywać. Zapisz grubość obu łańcuszków.
A ja mam pytanie trochę z boku - jak w ogóle zapisywać wyniki żeby były sensowne? Bo jak piszę 'kręciło się' to nie wiem co z tym zrobić za tydzień. Czy jest jakiś standard zapisu dla pomiarów wahadłem?
Sigilia77, a czy zapisujesz też własny stan przed sesją? Bo Stanislawa mówiła o kondycji ciała i to mnie zastanowiło - może warto notować np. czy byłam zmęczona, czy po kłótni, czy wypoczęta?
Sigilia77, to jest naprawdę pomocne że masz tę kolumnę stanu. Mnie bardziej chodzi o to czy fałszywe pozytywne przy rozproszeniu to był konkretny kierunek obrotu czy po prostu losowe ruchy? Bo jak rozróżnić fałszywy sygnał od prawdziwego słabego?
fałszywe pozytywne u mnie wyglądały jak obroty, ale nieregularne - raz w lewo, raz w prawo, bez stabilizacji. Prawdziwy sygnał nawet słaby ma jakiś rytm, trzyma kierunek przez co najmniej kilka sekund. Ale to moje ciało, nie wiem czy u ciebie to samo.
Czyli jednak jest różnica między 'ruch' a 'sygnał' - i trzeba się nauczyć tej różnicy dla siebie. Czy ktoś miał tak że przez długi czas nie umiał odróżnić i dopiero po jakimś czasie to kliknęło?
A jak to 'bez udziału' - bo nie rozumiem. Zawsze jest jakiś udział ręki, prawda? Jak to rozpoznać że to nie ty to robisz?
To jest pierwszy raz kiedy ktoś powiedział mi że długie wahadło może być łatwiejsze do nauki a nie trudniejsze. Zawsze słyszałam żeby zaczynać od krótkiego.
Ale skoro długość zmienia to jak i kiedy reaguje - to czy wahadło siedmiometrowe wymaga innej kalibracji niż standardowe? Wahadlarka_Z, czy robiłaś kalibrację od nowa kiedy przestawiłaś się na dłuższy łańcuszek?
Szczerze? Nie robiłam kalibracji od nowa. Założyłam że moje 'tak' i 'nie' się nie zmienią. Ale teraz po tej rozmowie zaczynam się zastanawiać czy to był błąd.
Myślę że to zależy od tego jak mocno osadzona jest twoja kalibracja. Jeśli ćwiczyłaś długo z krótkim wahadłem i masz pewne wzorce to one mogą się przenieść. Ale jeśli długie reaguje inaczej mechanicznie - szerszy łuk, wolniejszy start - to te same wzorce mogą wyglądać fizycznie inaczej i możesz je nie rozpoznać.
A jak wygląda ta weryfikacja technicznie? Bo słyszałam o kalibracji przez pytania osobiste, ale też przez trzymanie próbki wody. Czy przy siedmiometrowym jedno działa lepiej niż drugie?
Przepraszam że się wtrącam, ale nie rozumiem jednego - co to znaczy że próbka wody daje sygnał 'za mocny'? Czyli wahadło może być przytłoczone sygnałem?
To bardzo logiczne. Nigdy tak o tym nie myślałam, ale to się zgadza z tym co czytałam o pracy z wahadłem w zamkniętych przestrzeniach kontra na zewnątrz. W terenie zawsze trudniej mi się skupić na kalibracji.
Okej, to mam teraz konkretny plan - zrobię weryfikację kalibracji w neutralnym miejscu, pytaniami osobistymi, i sprawdzę czy moje wzorce 'tak' i 'nie' przy siedmiometrowym wyglądają tak samo jak przy krótkim. I przy okazji powtórzę ten test z cieku co wcześniej opisywałam, ale tym razem z notatkami według tego co Sigilia77 opisała. Dam znać co wyjdzie.
Czekam na wyniki bo ta cała rozmowa sprawia że sama chcę spróbować z dłuższym. Mam pytanie do wszystkich - od jakiej długości w ogóle ma sens mówić o 'długim' wahadle? Bo siedem metrów to ekstremum, ale czy trzy metry już coś zmienia w stosunku do standardowych trzydziestu centymetrów?
A co jeśli ktoś w ogóle nie wie jeszcze czego szuka? Bo ja na tym etapie to po prostu próbuję czy cokolwiek się rusza. Czy długość ma wtedy znaczenie czy to za wcześnie żeby się tym przejmować?
To ciekawe że piszesz o niestabilności między sesjami - ja miałam coś podobnego ale zrzucałam to na swój stan emocjonalny. Może powinnam była myśleć też o sprzęcie, nie tylko o sobie.
Wróćmy na chwilę do pytania Wahadlarki_Z z wcześniej - o tę kalibrację od nowa. Ona powiedziała że zaplanowała sprawdzenie w neutralnym miejscu. A co to jest 'neutralne miejsce' przy pracy z wahadłem? Czy to w ogóle istnieje?
