To naprawdę ciekawe rozróżnienie, Rojnik, bo różni radiestetowie podchodzą do tego inaczej. Dla mnie zdjęcie miejsca i zdjęcie osoby to dwa różne nośniki. Zdjęcie mieszkania to jakby okno do przestrzeni — pomaga 'wejść' w lokalizację. Zdjęcie człowieka ma już element biologiczny, bo zawiera zapis energii konkretnej osoby z konkretnego momentu. Nie jest tak bezpośrednim świadkiem jak włos, ale też nie jest czysto przestrzenne. Stąd część radiestetów używa kombinacji: zdjęcie miejsca plus włos osoby, żeby mieć oba wymiary jednocześnie.
No dobra, ale to brzmi jak sytuacja w której im więcej 'świadków' dajesz, tym lepszy wynik — to logiczne. Ale wtedy co jest wartością dodaną w stosunku do zwykłego przyjazdu kogoś z różdżką do mieszkania? Teleradiestezja ma sens jeśli osoba jest daleko, ale czy nie traci po prostu na precyzji w stosunku do badania bezpośredniego?
Słuchajcie, to wszystko zaczyna mi się układać. Mam jeszcze jedno pytanie bo nie do końca wiem jak podejść do następnego kroku — jeśli zdecyduję się zlecić badanie, to skąd mam wiedzieć czy dana osoba potrafi pracować ze świadkiem biologicznym, bo chyba nie każdy radiesteta to robi?
