Mam pytanie bo troche sie gubie w tym co czytam po necie. Mam stare prety L po ojcu, miedziane, ale kolega mi mowi ze do stref geopatycznych lepiej uzyc olowianych bo ołow jakoś inaczej reaguje na te energie. Ojciec zawsze chodził z miedzią i nie narzekał, ale może nie wiedział co traci? Ktoś ma doswiadczenie z obydwoma? Chodzi mi glownie o wykrywanie sieci Hartmanna, bo ostatnio próbowałem zmapowac mieszkanie i wyniki sa dosyc chaotyczne. Co lepiej brac do tego?
Miedź kontra ołów to temat stary jak radiestezja. Z tego co wiem i co sama testuję, miedź jest bardziej czuła na promieniowanie wodne i energię ziemi ogólnie, ołów natomiast część ludzi poleca właśnie do stref geopatycznych bo lepiej "tłumi szumy" i daje czystszy sygnał. Ale to zależy też od operatora, nie tylko od materiału. Twój ojciec mógł mieć po prostu dobry kontakt z miedzią i to wystarczyło.
Ojej, nie wiedziałam w ogole ze material ma znaczenie! Myślałam ze chodzi tylko o to jak trzymasz rece i jak sie koncentrujesz. To teraz sie zastanawiam czy moje małe L-ki z drutu miedzianego kupione na allegro sa w ogole do czegoś 😉
Czytam ten wątek z ciekawością bo wahadłem głównie pracuję, prętów jeszcze nie próbowałam. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy nie jest tak, że jeśli miedź "reaguje na wszystko" jak piszesz, to może jednak lepiej ją okiełznać niż przesiadać się na inny metal? Może to kwestia techniki a nie materiału?
Dokładnie to samo bym powiedziała. Za duża czułość prętów to prawie zawsze kwestia napięcia rąk, nie materiału. Próbowałeś rozluźnić chwytu? Trzymaj bardzo lekko, prawie bez nacisku na palce. Ołów da ci złudne poczucie kontroli przez wagę, ale jeśli napięcie zostanie, to i tak będą skoki.
A czy ołów nie jest przypadkiem szkodliwy jeśli się go cały czas dotyka? Przepraszam że może głupie pytanie, ale boję się trochę toksyczności. Nie chciałabym potem mieć problemów zdrowotnych przez prety...
Szczerze? Trochę mnie bawi ta dyskusja, bo pytanie "który metal lepiej wykrywa energie" to tak jakby pytać który talerz lepiej łapie sen. Ale dobra, obserwuję dalej bo ciekawa jestem co wy na to z doświadczenia odpowiecie 😛
Wracając do meritum - jest jeszcze trzecia opcja którą rzadko sie wspomina, czyli mosiądz. To stop miedzi i cynku, i niektórzy twierdza ze łączy czułość miedzi ze stabilnością cięższego metalu. Sama tego nie testowałam ale czytałam opinie kilku doświadczonych radiestesów którzy po latach wrócili właśnie do mosiądzu przy pomiarach geopatycznych. Masz może dostęp do jakichś mosiężnych prętów do porównania?
mozna robic samemu z preta mosiężnego, takie prety sprzedaja w sklepach z metalami nieżelaznymi. Wymiary standardowe jak do L-ki, tylko trzeba zagiąć w odpowiednim miejscu. Ważne żeby trzymać przez rurkę plastikową żeby się swobodnie obracał - to wiesz pewnie, bo masz doswiadczenie z ojcowskimi prętami.
A skoro juz mowimy o materiałach to czy szkło lub drewno w ogóle wchodzi w grę? Widziałam kiedyś coś co wyglądało jak różdżka drewniana i zastanawiałam sie do czego służy - do sieci Hartmanna czy do czegoś innego?
Ja mam pytanie trochę z boku - czy przy mapowaniu mieszkania pod kątem Hartmanna i Curry'ego te dwie sieci sie wykrywa tym samym prętami czy trzeba się jakoś inaczej nastawić? Bo ktoś mi mówił że trzeba inaczej "zapytać" przed pomiarem żeby odfiltrować jedną od drugiej.
Hmm, a jak w ogóle weryfikuje się potem że to co wykryto to faktycznie linia a nie błąd pomiaru? Pytam bo mi się wydaje że powtarzalność byłaby tu kluczowa, czyli pomiar drugi i trzeci dają taki sam wynik.
Wracam do tego co pisał Ninomysl o powtarzalności, bo to ważne. Ja zawsze robię minimum dwa pomiary w odstępie kilku dni i porównuję na planie. Przy Hartmannie wyniki mi się pokrywają w granicach 10-15 cm, przy Curry trochę gorzej, bo ta sieć jest bardziej ukośna i łatwiej się pomylić przy nanoszeniu. Ale co do meritum wątku, miedź czy ołów, to powiem tak: miedzianie rejestrują więcej, ale trzeba umieć z nimi pracować. Ołów trochę przyhamuje nadwrażliwość, ale jeśli masz zły nawyk napinania rąk, to żaden metal ci tego nie wyleczy.
To może zapytam wprost bo nie jestem pewny czy dobrze rozumiem. Jak wy konkretnie trzymacie te L-ki? Bo ja trzymam luźno ale czuję że rączka mi trochę opiera się o dłoń i nie wiem czy to nie blokuje obrotu. Może dlatego mam takie chaotyczne wyniki.
rączka musi sie swobodnie obracac w dłoni, nie może być żadnego nacisku z boku. Jak trzymasz bez rurki plastikowej to możesz mieć właśnie ten problem, bo palce nieświadomie hamują obrót. Ja przeszłam na rurki z długopisu wytrząśniętego ze wkładu i od razu poczułam różnicę. Nie wiem czy to coś zmieni w kwestii ołów/miedź, ale na pewno warto najpierw to ogarnąć zanim zmienisz metal.
Ojej, rurka z długopisu, to genialnie proste! A jak długa ta rurka powinna być? Bo mam kilka starych długopisów i mogłabym spróbować. Moje L-ki z allegro nie mają żadnych rączek, po prostu goły drut zagięty.
Rurka ma mieć tyle żeby pret się swobodnie obracał i żebyś mogła trzymać nie dotykając bezpośrednio metalu. Jakieś 8-10 cm zazwyczaj wystarczy. Przy miedzianych to ważne bo miedź jest podobno bardzo czuła na energię ciała i bezpośredni kontakt z dłonią może zaburzać odczyt. Przynajmniej tak twierdzi kilku praktyków których znam. Ja osobiście pracuję przez tkaninę ale to mój własny eksperyment, nie polecam bez przetestowania.
Hm, ale zaraz, jeśli izolujecie metal od ciała to jak w ogóle energia przechodzi? Myślałem że chodzi właśnie o kontakt operatora z prętami. Trochę mnie tu gubi ta logika.
Mam pytanie bo trochę zgubiłam wątek, czy ołów w ogóle nadaje się do wykrywania sieci Hartmanna czy to bardziej metal do żył wodnych? Bo ktoś mi kiedyś mówił że do wody to drewno albo miedź, a ołów jest "ciężki energetycznie" i linie Hartmanna może przeoczyć. Nie wiem czy to prawda czy mit.
No dobra, ja tu siedzę od początku tego wątku i muszę powiedzieć szczerze, trochę mnie to wszystko bawi bo najpierw dyskutujecie o metalu, potem o rurkach z długopisu, teraz o tym co jest ciężkie energetycznie. Jak wy w ogóle wiecie że te prety cokolwiek wykrywają a nie że to wy nimi poruszacie? Serio pytam, bez złośliwości.
Pisałem o tym wcześniej, powtarzalność wyników. Mapowałem te same linie kilka razy bez patrzenia na poprzednie notatki i wychodziło to samo w granicach paru centymetrów. Nie twierdzę że mam odpowiedź na wszystko, ale dla mnie to wystarczający argument żeby kontynuować.
Wracając do miedzi i ołowiu bo trochę zeszliśmy, mam pytanie do tych co próbowali obu materiałów. Czy różnica jest wyczuwalna już od pierwszego użycia czy trzeba kilku sesji żeby poczuć co który metal "robi"? Bo zastanawiam się czy warto w ogóle kupować ołowiane jeśli i tak na początku nie będę umiała ocenić różnicy.
O właśnie, to porównanie z wahadełkiem bardzo mi pomogło! Bo ja głównie pracuję z wahadłem i chyba dlatego nie mogłam sobie wyobrazić jak te prety w ogóle działają. Czyli jakby cięższy metal to bardziej "stabilny" odczyt, mniej drgań, ale nadal reaguje?
hej a czy mozna zamiast kupowac robic pret samemu z kawalka blachy olowianej? bo mam w garazu jakies pozostalosci po hydrauliku i zastanawiam sie czy warto sprobowac czy to nie bedzie dzialac
A skoro juz mowimy o robieniu samemu, to czy po zrobieniu nowych pretow trzeba je jakoś naładować albo oczyscic zanim się zacznie prace? Słyszałam że nowe przedmioty mają energię z produkcji i transportu i trzeba to usunąć. Nie wiem czy do metalu to tez sie stosuje.
Dobra, podsumowując dla siebie żebym się nie zgubił: ołów stabilniejszy, wolniejszy, dobry jeśli mam za czułe miedziaki. Mosiądz jako pośrednia opcja. Rurki z długopisu niezależnie od materiału. I najpierw ogarnąć technikę trzymania zanim w ogóle zmienię metal. Dobrze rozumiem?
Okej, ale wracając do tego oczyszczania nowych prętów, bo nie dostałam odpowiedzi, czy ktoś w ogóle robi coś specjalnego przed pierwszym użyciem? Mam te swoje L-ki z allegro i trochę się boję że mogą mieć dziwną energię po transporcie i magazynach. Z kamieniami zawsze wystawiam na okno albo kładę na selenicie, ale nie wiem czy z metalem to ma sens.
