Mam pytanie bo trochę mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Czytałam że optymalna długość łańcuszka wahadła to 30 cm, ale sama pracuję na około 20 i jakoś mi to nie przeszkadza. Skąd w ogóle wzięła się ta liczba 30? Czy to ma jakieś uzasadnienie czy to jeden z tych mitów które krążą po książkach i każdy przepisuje od każdego?
No to jest właśnie jeden z tych tematów gdzie każdy "ekspert" mówi co innego i potem mamy taki galimatias. Pamiętam jak zaczynałem, jeden nauczyciel mówił 33 cm bo to liczba mistyczna, drugi że 28 bo odpowiada częstotliwości ziemi, trzeci że w ogóle nie ma znaczenia i liczy się tylko intencja. Skończyłem na tym że po prostu testowałem różne długości na sobie i wybrałem tę która mi daje najczytelniejszy ruch. Wyszło mi około 25 cm jeśli dobrze pamiętam.
O matko, też mam ten dylemat! Kupiłam wahadełko z łańcuszkiem chyba z 35 cm i zastanawiam się czy go skrócić. Ale bałam się że zepsuje "energię" łańcuszka przycinając go. Czy to w ogóle grozi jakimś zakłóceniem?
Nie, przycinanie łańcuszka nie psuje nic. To nie jest tak że energia jest zakodowana w konkretnym kawałku metalu co do milimetra. Możesz skrócić, możesz nawinąć na palec, możesz trzymać krótziej. Ważniejsze jest żebyś miała stały punkt trzymania i żeby ręka była stabilna. Te legendy o 30 cm biorą się stąd że przy tej długości wahadło ma pewien naturalny okres drgań który jest wygodny do pracy, ale to czysto mechaniczne, nie energetyczne.
Zaraz zaraz, a co z połączeniem energetycznym między wahadłem a operatorem? Słyszałem że im dłuższy łańcuszek tym wahadło jest "dalej" od twojego pola energetycznego i może być trudniej wychwycić subtelne sygnały. Czy ktoś miał takie doświadczenie? Mnie się wydaje że trzymam krótko właśnie dlatego żeby był lepszy kontakt.
Przepraszam ze wchodze bo jestem jeszcze zielony w tym temacie, ale mam pytanie podstawowe, czy długość to długość samego łańcuszka czy razem z wahadełkiem? Bo moje wahadło ma jakies 3 cm i zastanawiam sie czy to tez liczyc
Haha Gucio, dobre pytanie i wcale nie takie głupie bo rzeczywiście różne źródła mierzą różnie. Zazwyczaj gdy mówi się o długości chodzi o odległość od palca do środka ciężkości wahadła, czyli de facto do środka samego ciężarka. Więc tak, liczyć z wahadełkiem ale do jego środka, nie do końca. Przy twoim 3 cm wahadle różnica wychodzi 1,5 cm więc praktycznie nieistotna.
Ja mam taki zwyczaj że mierzę od paznokcia do górnej krawędzi wahadełka i zawsze wychodziło mi spójnie z innymi radiestetami z którymi pracuję. Ale przyznam szczerze że nigdy nie byłam fanką sztywnych zasad co do centymetrów. Moja nauczycielka mówiła żeby znaleźć swój rezonans i przy tej długości pracować, a nie ślepo trzymać się 30. Pracowałam z jedną panią co miała ręce trochę inne proporcje i jej wychodziło świetnie przy 18 cm, a u innej osoby przy 40 cm.
Właśnie, ta kwestia "własnego rezonansu" jest kluczowa. 30 cm to jest taka złota średnia dla statystycznej osoby dorosłej, ale każdy organizm jest inny. Poza tym rodzaj wahadła też ma znaczenie, ciężkie wahadło egipskie inaczej się zachowuje niż lekkie kryształowe. Przy ciężkim możesz mieć spokojnie 35-40 cm i nadal czytać sygnały wyraźnie.
A co z teleradiestezją, pracą nad mapą? Tam trzymasz wahadło nad kartką a nie w terenie. Czy przy pracy nad mapą też ma znaczenie ta długość, czy może tam działa inaczej?
Przy mapie trochę inaczej bo siedzisz i masz bardziej stabilną rękę, więc część osób faktycznie przechodzi na krótszy łańcuszek żeby mieć precyzję przy wskazywaniu konkretnych punktów. Sam przy mapie skracam do jakichś 18-20 cm, a w terenie wolę 25. To nie jest żadna reguła, po prostu tak mi wychodzi wygodniej.
Chcę sie upewnic bo tez pracuje z wahadlem, ale glownie przy czakrach a nie radiestezji. Czy zasada doboru dlugosci jest taka sama w obu zastosowaniach? Bo przy czakrach ciagle slyszalem ze 30 cm to optimum zeby pole energetyczne nie zaklocalo pomiaru.
Szczerze mówiąc trochę mi trudno uwierzyć że 5 cm różnicy w łańcuszku robi jakąś kosmiczną różnicę. Mam wrażenie że to bardziej kwestia przyzwyczajenia i tego jak kto trzyma rękę. Czy ktoś robił kiedyś jakieś systematyczne porównania na tym samym miejscu, tym samym wahadełku, tylko zmieniając długość? Co wyszło?
Robiłem coś takiego, może nie superrycze porównanie ale kilka sesji na tej samej żyle wodnej którą znam dobrze, zmieniałem tylko długość. Przy bardzo krótkim, coś koło 10 cm, wahadło prawie w ogóle nie reagowało, za szybkie drgania własne. Przy 25-30 reagowało wyraźnie. Przy 50 cm reagowało ale powoli i ociężale, trudno było ustalić granicę. Więc jakiś optymalny zakres istnieje, ale nie powiedziałbym że to dokładnie 30.
Te 30 cm to standard z podręczników francuskich radiestezji z połowy XX wieku i tyle. Francuzi ustalili że przy typowej masie wahadła i typowej ludzkiej ręce właśnie przy tej długości częstotliwość drgań własnych jest najniższa co daje największą czułość. Ale "typowa masa" i "typowa ręka" to duże uproszczenie. Kto ma wahadło 10 gramów a kto 30, kto ma napięte mięśnie a kto luźne, kto stoi a kto siedzi, warunki się zmieniają i ta magiczna liczba 30 to tylko punkt startowy do własnych testów.
Ok to rozumiem że 30 cm to punkt startowy a nie wyrok 🙂 ale mam jeszcze jedno pytanie, czy jak zacznę pracę przy jednej długości to powinnam już przy niej zostawać, czy można zmieniać w trakcie sesji? Np. przejść z 30 na 20 w połowie szukania żyły?
No to dobra, odpowiem na pytanie Kasi bo to ciekawy wątek. Zmienianie długości w trakcie sesji jest jak najbardziej możliwe, sam tak robię kiedy szukam żyły - najpierw długi łańcuszek żeby złapać ogólny kierunek, potem skracam żeby doprecyzować przebieg. Ale uwaga, za każdym razem jak skracasz to daj sobie chwilę na "ustabilizowanie się", dosłownie ze 30 sekund spokojnego trzymania wahadła zanim zaczniesz czytać. Inaczej możesz łapać artefakty z poprzedniego ustawienia.
Oj to nie wiedziałam o tym 30 sekundach! Ja to zmieniałam i od razu szłam dalej. Może dlatego miałam takie dziwne wyniki gdzie wahadło jakby nie wiedziało w co grac...
To nie jest jakaś magiczna liczba te 30 sekund, to po prostu tyle mniej więcej trwa żeby hand tremor opadł po manipulowaniu łańcuszkiem. Druid ma rację co do efektu ale nie wymyślaj sobie że to musi być dokładnie 30, poczekaj aż wahadło przestanie się kiwać po samym ustawieniu i tyle.
Wracając do tego co pisałem wcześniej o połączeniu energetycznym, bo chyba nie dostałem pełnej odpowiedzi - mnie bardziej chodzi o coś innego. Jak wahadło wisi 30 cm od dłoni, to czy to połączenie jest równie silne jak przy 15 cm? No bo rozumiem mechanikę wahadła i fizyczne drgania, ale przecież pole energetyczne operatora ma jakiś zasięg i granicę, nie?
A skąd wiemy ze to pole bioenergetyczne siega metr a nie 10 cm? pytam serio bo chce rozumiec a nie tylko wierzyc na slowo
Haha Gucio, dobre pytanie i trochę otwierasz puszkę Pandory. Pomiar pola to osobny temat, skala Bovisa, biometr i tak dalej. W skrócie: doświadczeni radiestetzi mierzyli wielokrotnie i wyniki wskazują na zasięg kilku metrów przy zdrowym człowieku, a przy chorym czy zmęczonym pole się "kurczy". Ale żeby nie odpływać za daleko od tematu łańcuszka - przy normalnej pracy wahadłem te odległości są nieistotne.
Mam pytanie trochę z innej strony. Czy rodzaj materiału łańcuszka ma wpływ tak samo jak długość? Bo czytałam że metalowy przewodzi inaczej niż jedwabna nitka i że podobno przez jedwab operator "filtruje" własne emocje lepiej. Macie jakieś doświadczenia z tym?
Jedwab jako "filtr emocji" to wg mnie trochę naciągana teoria. Rozumiem że różne materiały mają różną sztywność i sprężystość ale podkładanie pod to metafizyki to już przesada. Metalowy łańcuszek ma wyraźnie określoną masę liniową i można go wyregulować, jedwab jest kapryśny bo rozciąga się z czasem i wilgocią. Z czysto praktycznego punktu widzenia metal wygrywa.
Jedwab się rozciąga ale nie aż tak dramatycznie w normalnych warunkach pracy. Natomiast faktycznie jeśli ktoś pracuje na dworze w różnych porach roku to może mieć mikroróżnice. Przy metalu tego nie ma. Ja od lat używam srebra i nie wyobrażam sobie zmiany, ale to też kwestia czego człowiek "nauczył" swoje wahadło.
Nauczył swoje wahadło? Tzn. w jakim sensie? Wahadło to kawałek metalu na sznurku, nie można go niczego nauczyć. Druid, rozumiem że używasz metafory ale trochę to dziwnie brzmi dla kogoś kto dopiero się z tym zapoznaje.
Dobra, tak rozumiem. Dziękuję za wyjaśnienie, brzmi sensowniej.
