Moim zdaniem to nie jest smutne tylko inaczej postawione pytanie. Masz swoje 7200 i twoja koleżanka ma swoje 7200 — i obie możecie skutecznie pracować każda na swojej skali. Radiestezja to nie pomiar temperatury gdzie musi być jeden termometr.
Tylko że jak ktoś mówi 'to miejsce ma 8000 jednostek' to brzmi jak obiektywna informacja, a jak rozumiem to właściwie znaczy 'moje wahadło reaguje tak jak przy poprzednich pomiarach które uznałem za dobre'. To trochę zmienia sens całej rozmowy, nie?
Liczba daje ci możliwość śledzenia zmian w czasie i porównywania miejsc w jednej przestrzeni. Jeśli po neutralizacji miejsce przeszło z 5800 na 7400 — widzisz że coś się zmieniło. To jest wartość operacyjna tej skali, nie absolutna.
A czy te zmiany po neutralizacji są trwałe? Tzn. czy jak zmierzysz znowu po miesiącu to wynik się utrzymuje?
Mam pytanie do Gieni albo Numerologa — czy odpromiennik sam z siebie podnosi wynik na skali Bovisa, czy tylko blokuje obciążenie? Bo zastanawiam się czy to ta sama rzecz.
Ja miałam sytuację gdzie po położeniu odpromiennika wynik wzrósł o jakieś 900 jednostek, ale po kilku tygodniach zaczął znowu spadać. Okazało się że odpromiennik był za słaby na ten konkretny węzeł Curry'ego. Musiałam dołożyć drugi. Więc chyba odpromienniki też mają jakiś swój 'zasięg'.
Wahadłem. Mierzę regularnie, mniej więcej co miesiąc. Jak zobaczyłam że wynik który był po corrkcji znowu idzie w dół, to wróciłam do odpytania czy coś wymaga uzupełnienia. Wahadło potwierdziło że tak.
To właściwie wraca do tego co tu pisałyśmy wcześniej o użyteczności tej skali. Cyprysik zrobiła dokładnie to o czym mówiłam — nie obchodzi jej wartość absolutna, tylko to czy wynik rośnie czy spada w jej własnych pomiarach. I to wystarczyło żeby podjąć decyzję. Może sama za bardzo kombinuję z tą liczbą 6800.
To co napisała Novaria78 o śledzeniu zmian zamiast wartości absolutnej — to chyba najsensowniejsze podsumowanie całej tej dyskusji. Ale mam pytanie które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu: czy jest jakiś poziom na skali Bovisa poniżej którego wiadomo że coś naprawdę wymaga interwencji? Tzn. czy jest granica której nie powinno się przekraczać w dół?
W klasycznej interpretacji skali ta granica to okolice 6500 jednostek. Poniżej tego uznaje się że energia miejsca może oddziaływać niekorzystnie na organizm, szczególnie przy długotrwałej ekspozycji. Ale od razu zaznaczam — to nie jest ostry próg jak temperatura wrzenia wody. To raczej orientacyjny przedział.
Ja spotkałam się też z podejściem gdzie poziom neutralny to dokładnie 6500 i tyle — nie przedział tylko punkt. Ale praktycznie rzecz biorąc różnica między 6400 a 6600 to przy pomiarach wahadłem raczej i tak się nie przekłada na wyraźnie inny efekt. To bardziej teoria niż coś co czuć w praktyce.
A czym jest ten biometr Bovisa? Nigdy nie słyszałam tej nazwy, myślałam że mierzy się tylko wahadłem.
Czyli biometr to w zasadzie ściągawka dla wahadła? Bo jak rozumiem sam z siebie nic nie mierzy, wahadło i tak robi swoje, a biometr tylko daje ci podziałkę do odczytu?
To mi się nasuwa pytanie — czy biometr trzeba kalibrować tak samo jak wahadło do obiektu referencyjnego o którym wcześniej pisał Numerolog.2, czy on działa niezależnie od kalibracji?
Ja swój biometr Bovisa 'zakotwiczyłam' zanim zaczęłam z niego regularnie korzystać. Wzięłam miejsce które bardzo dobrze znałam energetycznie i przez kilka sesji sprawdzałam czy wychodzi mi spójny wynik. Dopiero jak zaczęło wychodzić stabilnie to samo, uznałam że mój system jest gotowy do pracy. Nie wiem czy to klasyczna kalibracja ale u mnie działa.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam może głupie pytanie — czy można w ogóle używać biometru Bovisa do badania czegoś innego niż miejsca? Na przykład kamieni albo biżuterii? Bo gdzieś czytałam że tak, ale nie byłam pewna czy to ta sama skala.
Tak, skala Bovisa bywa stosowana do kamieni, wody, żywności, przedmiotów. W zasadzie do wszystkiego co chcesz 'zmierzyć energetycznie'. Wartości korzystne dla kamieni to tak samo powyżej poziomu neutralnego, czyli powyżej 6500. Wysoką energię mają na przykład kryształy górskie, ametyst czy czarny turmalin — ale po neutralizacji, bo kamienie kupowane w sklepach bywają mocno energetycznie zmęczone.
To jest ciekawe pytanie, bo wracamy do sedna tematu — skala Bovisa jako wskaźnik zmiany. Pamiętam że na początku tego wątku pytałam o to co w ogóle oznacza poziom neutralny i teraz po tej dyskusji rozumiem go zupełnie inaczej niż na początku. Że to nie jest 'zero na termometrze' tylko dolna granica przedziału korzystnego.
Dokładnie tak i chyba właśnie dlatego ta skala bywa myląca dla osób które zaczynają. Słyszą 'neutralny' i myślą że to coś bezpiecznego, obojętnego. A w radiestezji neutralny to właściwie znaczy: na granicy, nie za dobrze. Jakby neutralny był ostrzeżeniem a nie spokojem.
Sama sprawdzałam to na różańcu z ametystem — przed oczyszczaniem wychodziło mi około 7000, po całonocnym leżeniu na selenicie wyszło ponad 8000. Różnica była wyraźna, wahadło reagowało inaczej już przy pierwszym podejściu do biometru. Więc tak, coś się faktycznie zmienia.
To niesamowite że oczyszczanie jest mierzalne. Ale mam pytanie do Cyprysik_61 — skąd wiesz że ta zmiana z 7000 na 8000 to efekt selenitu, a nie np. tego że inaczej trzymałaś wahadło albo byłaś w innym nastroju?
Ale to trochę błędne koło, nie? Kalibrujesz wahadło na sobie, mierzysz wahadłem, wynik zależy od ciebie — jak tu mówić o obiektywnym poziomie neutralnym, skoro wszystko idzie przez jedną osobę?
Podobnie? To znaczy w jakich granicach różnicy? Bo jeśli jedna osoba dostaje 7000 a druga 9000 na tym samym kamieniu, to jednak coś tu nie gra.
Właśnie i tu wracamy do tego co Novaria78 napisała trochę wcześniej — że poziom neutralny to nie tyle liczba co granica. I myślę że to jest sedno całej dyskusji. Nieważne czy mierzysz kamień, mieszkanie czy wodę — poniżej tej granicy coś wymaga korekty, powyżej możesz działać. Ta skala to nie wykres słupkowy tylko sygnalizacja.
A czy jest jakaś górna granica na skali Bovisa, poza którą wartość jest już 'za wysoka'? Bo z tego co czytam wszystko powyżej 6500 brzmi jak zawsze dobrze, ale zastanawiam się czy są jakieś wyjątki.
Poczekajcie, to teraz jestem zagubiona. Czyli wyżej nie zawsze znaczy lepiej? Myślałam że cała ta skala działa tak że im więcej tym lepiej, a teraz okazuje się że za dużo też niedobrze?
