Mam taką sytuację i nie wiem, co o tym myśleć. Dostałam w prezencie naszyjnik z ametystem i odkąd go noszę, mam wrażenie, że coś jest nie tak z energią w mieszkaniu. Chciałam sprawdzić wahadłem, czy kamień ma jakąś swoją jakość energetyczną, ale nie wiem, jak właściwie podejść do takiego pomiaru. Czy w ogóle można zmierzyć energię biżuterii? Słyszałam o skali Bovisa, ale nie wiem, jak to przeprowadzić nad konkretnym przedmiotem.
Oczywiście, że można. Skala Bovisa to jeden z lepszych sposobów na ocenę jakości energetycznej kamieni i biżuterii. Kładziesz przedmiot na stole, wahadło trzymasz nad nim i pytasz o wartość na biometrze. Ale zanim zaczniesz mierzyć — co dokładnie czujesz, że jest 'nie tak'? Bo to ważne, żeby wiedzieć, czy szukamy obniżenia energii kamienia, czy może czegoś innego w tym mieszkaniu.
Szczerze, trochę sceptycznie podchodzę do tego, że kamień mógłby dosłownie zmienić energię całego mieszkania — ale z ciekawości pytam, bo może czegoś nie rozumiem. Jak odróżnić, że to kamień wpływa na mieszkanie, a nie np. zmiana pory roku, nastrój, albo cokolwiek innego co się zmieniło w tym samym czasie co pojawienie się naszyjnika?
O rany, nie wiedziałam, że tak można! Ja mam kilka kamieni i bransoletki, które nosiłam latami i w ogóle mi nie przyszło do głowy, żeby je zbadać wahadłem. Czy to można zrobić nawet z biżuterią srebrną, gdzie kamień jest oprawiony w metal? Metal coś zmienia w odczycie?
Co do materiału wahadła — mosiądz jest w porządku do ogólnych pomiarów, ale część radiestezów uważa, że do pracy z kamieniami lepiej sprawdza się kryształ górski albo wahadło z drewna różanego. Nie dlatego, że mosiądz nie działa, tylko że kryształ ma mniejsze 'własne' tło energetyczne i mniej zakłóca odczyt. To trochę jak mierzenie temperatury termometrem, który sam jest gorący.
Ale jeśli kamień ma naprawdę tak silną energię, że zmienia atmosferę mieszkania, to czy nie powinno być to od razu wyczuwalne intuicyjnie, bez wahadła? Pytam, bo wydaje mi się, że dobry radiestetka powinien móc po prostu wziąć przedmiot do ręki i poczuć.
Dobra, ale ile to w ogóle trwa takie badanie kamienia wahadłem? Bo chciałabym zbadać swoje rzeczy, ale nie mam za dużo cierpliwości do długich sesji. Czy to jest kwestia kilku minut, czy godzin?
A da się to jakoś przyspieszyć? Pytam serio, bo kupuję sporo różnych kamieni i chciałbym wiedzieć na bieżąco, co przyniosłem do domu. Nie chcę za każdym razem siedzieć 15 minut z wahadłem.
Czytam ten wątek z uwagą, bo sama mam kilka starych brosz po mamie i babci i zawsze miałam przeczucie, że te rzeczy mają jakąś swoją historię zapisaną w energii. Nigdy nie wiedziałam, jak to sprawdzić. Czy biżuteria po bliskich, którzy odeszli, wymaga jakiegoś szczególnego podejścia przy pomiarze? Mam wrażenie, że to może być delikatniejsza sprawa.
Powiem szczerze, że podchodzę do tego wszystkiego z rezerwą, ale to co pisze Klimcia o odcisku energetycznym ma jakiś sens — nawet poza radiestezją, psychologicznie, stare rzeczy po bliskich wywołują skojarzenia i emocje. Ale pytanie mam konkretne: czy pomiar wahadłem nad biżuterią to nie jest w gruncie rzeczy pomiar tego, co my sami czujemy do danego przedmiotu, zamiast czegoś obiektywnego? Skąd pewność, że mierzymy kamień, a nie własną projekcję?
Dobra, to skoro zdjęcie działa, to mogę fotografować kamienie i wysyłać zdjęcia komuś do oceny? Bo to by rozwiązało mój problem z tym, że kupuję sporo naraz i nie chce mi się siedzieć godzinami z wahadłem.
Wracając do tej biżuterii po bliskich — mam wrażenie, że to jest trochę inny temat niż pomiar kamieni kupowanych w sklepie. Bo przy sklepowych pytasz głównie o jakość energetyczną i ewentualne obciążenia z transportu czy rąk poprzednich właścicieli, a przy biżuterii rodzinnej jest w tym coś osobistego. Czy te dwa typy pomiaru w ogóle różnią się technicznie?
Ale jak sprawdzić swój własny poziom Bovisa? Tego nie wiedziałam, że człowiek też ma taki odczyt. Czy to się mierzy tak samo jak kamień?
Mam pytanie, które może brzmieć głupio, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o energii, którą kamień może mieć wyższą lub niższą od człowieka i że może 'ciągnąć w dół'. Ale skąd wiadomo, że kierunek działa właśnie tak? Tzn. dlaczego kamień o niższym Bovisie miałby obniżać energię człowieka, a nie po prostu nie mieć żadnego efektu?
Czytam ten wątek od początku i robię notatki, bo mam podobny problem co Kornelia — dostałam kamień od osoby, o której historii niewiele wiem. Mam bursztyn w srebrze, kupiony podobno w Gdańsku. Czy bursztyn w ogóle mocno wchłania energię otoczenia? Bo mam wrażenie, że zachowuje się inaczej niż moje inne kamienie.
To ciekawe, co Otolia pisze o bursztynie. Ja swój kamień — ten od koleżanki — zbadałam w końcu i wyszło mi coś nieoczekiwanego. Poziom Bovisa był nie taki zły, gdzieś około 9000, ale przy pytaniu o obciążenie energetyczne wahadło wyraźnie zareagowało. Jakby kamień miał dobrą wibrację, ale jednocześnie był naładowany czymś, co nie jest moje. Czy to w ogóle możliwe, że dobre i cudze mogą iść razem?
Tak, to całkowicie możliwe i właściwie dość częste przy kamieniach z rąk do rąk. Wysoki Bovis mówi o potencjale energetycznym samego kamienia, natomiast cudza energia to osobna warstwa — trochę jak dobrej jakości nagranie z nakładkami, które nie są twoje. Kamień może mieć dużą moc i jednocześnie być nasycony energią poprzedniego właściciela. Dlatego te dwa pytania — o poziom i o obciążenie — zawsze warto zadawać osobno.
Dobra, to mam pytanie do całej dyskusji. Skoro kamień po oczyszczeniu wraca do wysokiego poziomu, to co tak naprawdę mierzymy — właściwość samego minerału czy stan tymczasowy, który zmienia się co kilka dni? Bo to dość istotna różnica dla całej tej koncepcji.
Właśnie przez to pytanie Jasnowidza wróciłam myślami do swojego kamienia. Zmierzyłam go po oczyszczeniu i wyszło wyżej — okolice 18000. Czy to znaczy, że ten obciążony ślad, który wcześniej wykryłam, to była ta zewnętrzna warstwa, a nie coś głębiej? Klimcia, jak to oceniasz?
Kornelia, jeśli po oczyszczeniu poziom wyraźnie wzrósł, to bardzo dobry znak — oznacza, że sam kamień miał wysoki potencjał, a to, co wcześniej zakłócało pomiar, było właśnie nałożoną warstwą. 18000 to przyzwoity wynik. Sprawdziłaś już, jak wahadło reaguje na pytanie o obciążenie po oczyszczeniu?
To jest bardzo dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. Czy robiłaś przed oczyszczeniem jakiś punkt referencyjny — np. mierzyłaś coś, co na pewno jest czyste, żeby porównać reakcję wahadła? Ja w notatkach zawsze zapisuję, jak wygląda 'normalne' kręcenie przy kamieniu bez historii.
Używam kawałka kryształu górskiego, który trzymam nieużywany i oczyszczony — to mój wzorzec. Zawsze mierzę najpierw jego poziom Bovisa i reakcję wahadła na pytanie o obciążenie, żeby zobaczyć, jak dziś reaguje moje wahadło. Dopiero potem mierzę badany kamień. Nie jest to może idealne, ale przynajmniej mam jakiś punkt zakotwiczenia w danej sesji.
Ojej, to znaczy, że nasze własne emocje wpływają na wynik pomiaru? Nie wiedziałam, że to aż tak bardzo! A ja właśnie planowałam badać kamienie wieczorami po pracy, bo wtedy mam czas — ale po pracy bywam zmęczona. Czy to zepsuję pomiary?
No dobra, ale wrócę do swojego wcześniejszego pytania, bo nie dostałem konkretnej odpowiedzi — czy jest jakiś skrót dla kogoś, kto kupuje dużo kamieni? Cała ta procedura z wzorcem, kalibracją, pytaniami warstwowymi brzmi jak godziny pracy. Nie ma czegoś szybszego na etapie wstępnej selekcji?
Czytam i zastanawiam się — czy to nie jest tak, że kamienie kupowane masowo w sklepach z minerałami mają jakieś 'wyjściowe' obciążenie już przez sam fakt, że leżały wśród setek innych kamieni i przez wiele rąk przechodziły? Czy to w ogóle da się porównać do biżuterii po bliskich pod względem charakteru tego śladu?
Właśnie to mnie zatrzymało przy moim kamieniu. Nie wiedziałam, czy chcę go całkowicie czyścić, czy ten ślad, który mierzyłam, jest czymś, co chcę zachować. Jak w ogóle wahadłem rozróżnić, czy dany ślad energetyczny jest 'dobry' — w sensie taki, który mi sprzyja — czy jednak obciążający? Bo z samego poziomu Bovisa tego nie odczytam, prawda?
To bardzo konkretne pytanie i dobrze, że je zadajesz przed oczyszczeniem, a nie po. Poziom Bovisa mówi o ogólnej jakości energii, ale nie o jej charakterze. Możesz mieć wysoki wynik i jednocześnie energię, która jest po prostu nie twoja — i wtedy wahadło przy pytaniu 'czy ta energia jest dla mnie korzystna' odpowie inaczej niż przy pytaniu 'czy kamień ma wysoki poziom'. Próbowałaś zadawać te dwa pytania osobno?
