To dla mnie nowe — czyli to co myślę podczas pomiaru ma wpływ na wynik? Bo mam trochę problem z koncentracją i zastanawiam się czy to u mnie będzie działać tak samo jak u kogoś kto potrafi całkowicie skupić myśli.
Nie musisz być mnichem zen 🙂 Chodzi o to żeby w momencie gdy stawiasz pytanie, naprawdę pytać o jedno konkretne. Jak masz w głowie jednocześnie 'czy jest żyła i czy jest Hartmann i czy...' to wahadło może dostawać mieszany sygnał. Jedno pytanie na raz i krótka chwila skupienia przed każdym krokiem — to wystarczy na początek.
Dobra, rozumiem — jedno pytanie na raz. Ale jak to wygląda praktycznie? Stoisz w jednym miejscu i pytasz o każdy rodzaj zakłócenia po kolei, czy raczej chodzisz z różdżką i potem dopiero wahadłem weryfikujesz co znalazłeś?
To zależy od tego co masz. Ja najpierw przechodzę cały pokój z prętami L — one szybciej wskazują czy w ogóle coś jest. Dopiero gdy znajdę miejsce reakcji, siadam z wahadłem i dopytuje po kolei: Hartmann, Curry, żyła, uskok. Jakbyś zaczął od wahadła od razu, to samo mapowanie by ci zajęło wieki.
Ja robiłam to samo co Blanka i mogę potwierdzić, że pręty jako pierwszy skan to naprawdę duże oszczędność czasu. Tylko Goris, pamiętaj żeby przy prętach nie ściskać uchwytów — ręka ma być luźna, bo jak zaciśniesz, to pręty po prostu nie zareagują i pomyślisz że nic nie ma, a może być zupełnie inaczej.
To trochę zaskakujące, bo wydawałoby się że pewniejszy chwyt daje lepszą kontrolę. Ale rozumiem — chodzi o to żeby nie blokować ruchu? A jak luźno, to ja bym się bał że je upuszczę albo że każdy ruch ręki będzie wyglądał jak sygnał.
Z tym upuszczaniem to przesada, one same się trzymają w uchwytach. Chodzi o to żeby ramię pręta mogło się swobodnie obracać w rurce — jak trzymasz zbyt mocno, ocierasz o ściankę i masz za duże tarcie. Ja na początku właśnie tak robiłem i przez tydzień myślałem że jestem jakoś 'zablokowany energetycznie', a to był po prostu zacisk dłoni.
O matko, to ja pewnie też za mocno trzymam! Zawsze myślałam że to musi być mocno, tak jak długopis. Dziękuję Ryszard, nigdy bym na to nie wpadła sama 🙂 A jak sprawdzić czy trzymam dobrze, jest jakiś sposób żeby to poczuć?
Hej, chciałam się upewnić — przy tym ćwiczeniu z drzwiami chodzi o fizyczną granicę przestrzeni, tak? Bo słyszałam że drzwi w mieszkaniu mogą mieć swoją własną energię, szczególnie wejściowe. Czy to by nie zaburzało tego ćwiczenia?
Dobra, ale wróćmy do samego mapowania, bo trochę odeszliśmy. Mam już plan na kartce w skali — najpierw przejście z prętami, zaznaczam reakcje, potem weryfikacja wahadłem. Czy po tym mam jeszcze jakoś zmierzyć intensywność tych miejsc, skala Bovisa czy coś takiego, czy to już przesada na pierwszy pomiar?
Na pierwszy pomiar bym powiedziała że skala Bovisa to już za dużo. Najpierw naucz się w ogóle lokalizować linie i punkty, bo jak od razu wejdziesz w mierzenie jednostek, to możesz się pogubić i nie wiedzieć czy wahadło odpowiada na pytanie o lokalizację czy o intensywność. Lepiej etapami.
Ja się trochę nie zgodzę z Granacik — skala Bovisa nie jest trudna, to tylko pytanie 'ile jednostek ma to miejsce'. Jak już jesteś w danym punkcie z wahadłem i wiesz że jest tam zakłócenie, to możesz od razu dopytać o wartość. Nie trzeba robić osobnej sesji.
Szczerze? Wolę najpierw zrozumieć co mam na mapie zanim zacznę to mierzyć ilościowo. Więc chyba Granacik ma rację, zostawię Bovisa na później. Ale mam inne pytanie — jak już zaznaczę wszystkie linie Hartmanna i Curry na planie, to skąd będę wiedział które miejsca są naprawdę problematyczne, a które to normalny poziom tych sieci?
Linie same w sobie nie są problemem — każde miejsce na Ziemi je ma. Problematyczne są krzyżowania, szczególnie Hartmann na Hartmann albo Hartmann na Curry. Jak dwie linie się przecinają, tam energia kumuluje się w punkcie. Najgorzej jeśli taki punkt wypada akurat w miejscu gdzie śpisz albo dużo siedzisz.
A jak sprawdzić gdzie dokładnie się przecinają? Bo jeśli rysuję linie na planie i dwie kreski się przetną, to czy to jest ta sama precyzja co w rzeczywistości, czy to tylko przybliżenie?
Goris, mam wrażenie że twoje mieszkanie może mieć warstwy — sieć regularna to jedno, ale jeśli wcześniej pisałeś że masz złe samopoczucie w którymś pokoju, to może tam jest właśnie taki punkt krzyżowania albo dodatkowo żyła. Czy czujesz jakoś konkretnie gdzie jest ciężej?
Dobra, więc żeby podsumować gdzie jestem — mam plan mieszkania, wiem jak trzymać pręty, wiem że szukam krzyżowań, a nie samych linii. Serenity, masz rację że jest jeden pokój gdzie czuję się gorzej, to sypialnia. Ale nie wiem czy to sugestia czy coś realnego, bo od kiedy zacząłem czytać o tym temacie, zaczynam wszystkiemu przypisywać znaczenie. Jak odróżnić faktyczną reakcję od autosugestii?
To pytanie zadaje sobie każdy na początku i szczerze — do końca się tego nie odróżni, zwłaszcza na własnym mieszkaniu. Ale jest jeden sposób żeby sprawdzić: zaznacz reakcje prętów NIE patrząc na plan, po prostu chodź i zaznaczaj punkty na podłodze taśmą. Dopiero potem nałóż to na rysunek. Jeśli punkty układają się w równoległe linie co 2-2,5 metra, to nie jest sugestia.
Ja bym dodał do tego co Blanka pisze — zrób to samo przejście dwa razy, raz idąc w jedną stronę, raz w drugą. Sieć Hartmanna powinna dać reakcje w tych samych miejscach niezależnie od kierunku marszu. Jak masz dwa przejścia zgodne, to masz już jakieś potwierdzenie że to nie przypadek.
Goris, a ta sypialnia — ona jest po której stronie mieszkania? Czytałam że pomieszczenia od strony północnej częściej mają nieprzyjemną energię, ale nie wiem czy to ma związek z siecią czy z czymś innym.
Sypialnia jest od strony wschodniej, okno wychodzi na podwórko. Nie ma tam szczególnego hałasu ani nic takiego co by tłumaczyło złe samopoczucie. Śpię tam od kilku lat i jakoś nigdy nie wypoczywam tak jak powinienem, ale myślałem że to kwestia materaca albo stresu.
Sypialnia wschodnia to akurat nie powinien być problem, wschód to w zasadzie korzystna strona dla odpoczynku. Ja bym sprawdziła czy pod łóżkiem nie przebiega żyła wodna — to jest bardzo częsta przyczyna bezsenności i złej jakości snu. Żyły wody mają zupełnie inne oddziaływanie niż sieć Hartmanna, bardziej intensywne i zlokalizowane.
Blok, czwarte piętro. Nie wiedziałem że to robi różnicę. Czyli żyły na takim piętrze w ogóle nie przebijają się do góry?
Przebijają, tylko sygnał jest słabszy i wymaga więcej skupienia. Część radiestezistów twierdzi że powyżej czwartego-piątego piętra żyły w zasadzie przestają oddziaływać na mieszkańców, ale ja nie jestem co do tego przekonana. Znam osoby które mieszkają na ósmym i mają wyraźne zakłócenia. To zależy też od intensywności samej żyły.
A jak w ogóle odróżnić reakcję na żyłę od reakcji na linię Hartmanna? Czy pręty reagują tak samo w obu przypadkach?
Można też użyć wahadła i zadać wprost pytanie: 'czy to jest żyła wodna' — i zobaczyć odpowiedź. Choć przyznam że na początku wolałem nie polegać na pytaniach tylko na geometrii, bo łatwiej zweryfikować układ linii niż interpretację odpowiedzi wahadła.
Goris, skoro już planujesz mapowanie, to zrób jeszcze jedno — zanim w ogóle wejdziesz z prętami, usiądź na chwilę spokojnie w każdym pokoju i po prostu zanotuj jak się czujesz. Subiektywnie. Potem porównaj z tym co wyjdzie z pomiaru. Bardzo często mapa radiestezyjona i odczucia ciała pokrywają się lepiej niż myślisz.
