Mam wahadełko z kryształu górskiego od jakichś trzech miesięcy i ostatnio zauważyłam, że odpowiedzi stają się coraz mniej wyraźne. Waha się jakoś leniwie, nieprzekonująco. Ktoś mi powiedział, że wahadło może się nasycić energiami i trzeba je czyścić. Tylko jak? I jak często to robić? Nie chcę czegoś zepsuć.
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Kryształ górski jest wyjątkowo chłonny i tak, potrafi się nasycić energiami z sesji, ale też z otoczenia. Leniwe wahania to jeden z pierwszych sygnałów. Mam do ciebie pytanie zanim powiem więcej — czy pracujesz z nim codziennie, czy sporadycznie? I czy używasz go głównie do pytań dotyczących siebie, czy też do badania otoczenia, miejsc?
Przy badaniu stref geopatycznych wahadło dosłownie przepuszcza przez siebie wszystko co wykrywa. To jakby wejść w bagno i wyjść suchą stopą — fizycznie może się uda, ale energetycznie zostaje ślad. Dwa razy to niby niewiele, ale jeśli trafiłaś na prawdziwe skrzyżowanie Hartmanna, mogło zostawić wyraźny odcisk. Jak wyglądało to badanie? Chodziłaś po całym mieszkaniu z wahadełkiem?
Mocne kręcenie w lewo przy skrzyżowaniach sieciowych to klasyka. I tak, wahadło bierze na siebie trochę tego co wykrywa, szczególnie jeśli pracujesz bez żadnej wcześniejszej ochrony. Pytanie do ciebie — czy przed tym badaniem robiłaś jakieś uziemienie siebie albo intencję ochronną dla wahadła? Bo to mocno zmienia ile ono wchłania.
Dobra, to opiszę co sama stosuję i potem niech inne osoby dorzucą swoje metody, bo jest ich kilka i nie ma jednej słusznej. Moje podstawowe: wystawianie na światło księżyca — pełnia to ideał, ale i kwadra daje radę. Minimum kilka godzin, najlepiej całą noc na parapecie lub na zewnątrz. Drugie: zakopanie w soli — sucha sól morska lub himalajska, kilka godzin albo do doby. Trzecie: dźwięk — miseczka tybetańska lub kamerton, kilka okrążeń wokół wahadła. Z tych trzech najszybszy efekt czuję po dźwięku, ale najgłębsze oczyszczenie daje sól. Kryształ górski znosi wszystkie te metody bez problemu.
A można czyścić wahadło wodą? Słyszałam że kamienie się pod bieżącą wodą czyści, więc myślałam że z wahadłem tak samo. Pytam bo mam malachit i nie wiem czy to bezpieczne.
Do oczyszczania wahadła z kadzideł najczęściej poleca się szałwię, palo santo albo żywicę, na przykład olibanum. Szałwia jest bardzo ekspansywna i skuteczna przy silnym nasyceniu, ale ma intensywny zapach — nie każdy znosi. Palo santo jest łagodniejsze i zostawia przyjemny zapach, a przy tym dobrze radzi sobie z cięższymi energiami. Malachit jest wdzięcznym kamieniem do oczyszczania dymem, bo dobrze na to reaguje. Trzymasz wahadło w dymie i robisz wolne okrążenia przez kilkadziesiąt sekund.
Właśnie przeczytałam całość i mam pytanie może trochę techniczne. Mówicie o nasyceniu wahadła energiami — ale skąd właściwie wiadomo, że to nasycenie, a nie np. zmiana w samej osobie pracującej? Bo te leniwe odpowiedzi o których pisała autorka tematu mogą przecież wynikać z różnych rzeczy. Jak to odróżnić?
Ja ze swojej strony dodam, że odkryłam przypadkowo jedną zależność. Moje wahadło z obsydianu po oczyszczeniu solą zawsze potrzebuje dłuższego czasu na rozruch niż po oczyszczeniu księżycowym. Jakby sól wymagała od niego jakiegoś okresu przejściowego. Ktoś jeszcze to zauważył przy innych kamieniach, nie tylko obsydianie?
A jak często powinno się czyścić? Mam kryształ górski i pracuję z nim kilka razy w tygodniu. Czy po każdej sesji, raz w tygodniu, raz w miesiącu? Jakaś reguła istnieje?
nie ma jednej reguły, bo to zależy od intensywności pracy i tego co badasz. Przy sesjach codziennych i dotyczących trudnych emocjonalnie tematów — ja czyszczę po każdej sesji albo co dwa dni. Przy lżejszej pracy — raz w tygodniu spokojnie wystarcza. A raz w miesiącu traktuję jako minimum absolutne nawet jeśli wahadło leży i nic z nim nie robię, bo wchłania też energię otoczenia. Ty pracujesz kilka razy w tygodniu, więc ja bym zaczynała od oczyszczania raz w tygodniu i obserwowała czy odpowiedzi pozostają wyraźne.
Dołączam się do pytania, bo sama zastanawiam się czy intensywność sesji powinna decydować o metodzie oczyszczania, a nie tylko o częstotliwości. Czy ktoś dobiera metodę do tego co robił z wahadłem, a nie po prostu zawsze to samo?
Tak, zdecydowanie dobierać metodę do sesji. Pytania codzienne — wystarczy krótkie oczyszczenie dymem albo trzymanie nad selenitem. Po badaniu stref, skrzyżowań Hartmanna i tym podobnych — sól albo pełnia księżycowa, bo tam wahadło bierze na siebie naprawdę konkretne obciążenia. To nie jest to samo.
A co z sytuacją gdy na przykład zapomnisz wyczyścić i następnego dnia znowu pracujesz? Bo mi się to zdarzyło z moim obsydianem, zapomniałam i po dwóch sesjach z rzędu bez oczyszczenia wahadło zaczęło odpowiadać chaotycznie, raz tak raz nie na to samo pytanie.
A skąd wiadomo, że te chaotyczne odpowiedzi to wina wahadła, a nie tego, że pytanie było źle zadane? Pytam serio, bo mi się też zdarzają niespójne odpowiedzi i nie wiem czy czyścić czy poprawić sposób pytania.
Muszę przyznać, że do tej pory w ogóle nie robiłam testu kontrolnego przed sesjami. Myślałam, że wystarczy się skupić i zacząć. Jak często wy to robicie — tylko gdy coś działa dziwnie, czy zawsze na początku?
Zawsze na początku, przynajmniej jedno pytanie kontrolne. Traktuję to jak kalibrację przed pomiarem. Nie musi trwać długo, ale pomija się go na własne ryzyko, bo całą sesję opierasz potem na niepotwierdzonym fundamencie.
Dodam że ja robię dwa pytania kontrolne: jedno pozytywne i jedno negatywne. Czemu? Bo zdarza się że wahadło odpowiada dobrze na 'tak' ale odpowiedź 'nie' jest słaba albo chaotyczna. Sama weryfikacja na jednym pytaniu może nie wyłapać tego rodzaju skrzywienia.
Mam pitanie bo trochę sie zgubiłam w tym wątku — jak dlugo trzyamć wahadlo w soli? Słyszałam ze jedna noc, ale ktoś mi kiedyś mówił ze 24 godziny to minimum. Co jest prawdą?
Czytam wątek od początku i mam jedno pytanie które mnie nurtuje. Piszecie o oczyszczaniu wahadła, ale czy samo oczyszczenie soli nie zostawia jakiegoś śladu? Mam na myśli to, że sól też jest czymś, energetycznie. Czy potem nie trzeba usunąć tej 'soli' z wahadła?
Nie brzmi głupio, bursztyn jest organiczny i sól sucha może go lekko matowić przy dłuższym kontakcie. Proponowałbym dla bursztynu raczej selenitową tackę albo oczyszczanie dymem. Sól zostawić dla kamieni twardszych. A w ogóle — bursztyn jako wahadło to rzadkość, skąd pomysł właśnie na ten?
Dobra, to dla bursztynu selenitowa tacka albo dym — zapamiętam. Ale mam jeszcze jedno pytanie: czy dym z konkretnych roślin działa inaczej niż z innych? Bo mam w domu szałwię i palo santo, i zastanawiam się czy któreś lepiej pasuje akurat do oczyszczania wahadła z bursztynu.
A co jeśli ktoś ma alergię na dym i po prostu nie może używać żadnych kadzidełek ani ziół? Pytam bo mam astmę i każdy dym to dla mnie problem. Czy selenitowa tacka w takim razie w pełni wystarczy?
Mam pytanie bo nie jestem pewna — jest jakas rożnica miedzy swiatłem słonecznym a księżycowym jeśli chodzi o oczyszczanie? Bo słyszałam ze słońce bardziej ładuje a księżyc bardziej oczyszcza, ale potem ktoś inny mi powiedział odwrotnie i się zgubiłam.
Szczerze? Myślę że oba działają na oba sposoby, tylko w różnych proporcjach. Słońce oczyszcza przez energię i przepływ, księżyc przez harmonizację i wyciszenie. Praktycznie patrzę na to tak: jeśli wahadło jest 'zmęczone' — księżyc. Jeśli 'przytłumione' i słabo reaguje — słońce. Ale to moje robocze rozróżnienie, nie zasada z kamienia.
Wróćmy na chwilę do pytania kontrolnego, bo jeszcze mam wątpliwość. Edzio pisał o dwóch pytaniach kontrolnych, jeden pozytywny i jeden negatywny. Czy to powinny być zawsze te same dwa pytania, czy za każdym razem inne? Zastanawiam się czy wahadło może się 'przyzwyczaić' do konkretnego pytania i odpowiadać automatycznie.
Dobre pytanie, szczerze mówiąc rzadko o tym myślałem. Ja używam zazwyczaj tych samych — moje imię jako pozytyw i losowe inne imię jako negację. Ale ta kwestia 'przyzwyczajenia' jest interesująca. Anahata, czy ty zmieniasz pytania testowe, czy masz stały zestaw?
