Mam dziwny problem i nie wiem czy to kwestia sprzętu czy mojego skupienia. Pracuję z wahadłem już od jakiegoś czasu, ustaliłem sobie sygnały dla tak i nie, wszystko szło w miarę zgodnie - a teraz nagle to samo pytanie zadane dwa razy z różnicą kilku minut daje mi zupełnie inne odpowiedzi. Raz kółka, raz ruchy wzdłuż. Próbowałem różnych pytań testowych, takich które znam odpowiedź, i też wychodzi losowo. Czy ktoś miał coś takiego? Nie wiem czy to ja jestem rozkojarzony, czy wahadło wymaga jakiegoś oczyszczenia, czy może w ogóle źle je dobrałem.
To, co opisujesz, zdarza się bardzo wielu osobom i zazwyczaj nie ma to nic wspólnego z samym wahadłem. Pierwsze pytanie jakie bym zadał: czy twoje pytania są naprawdę jednoznaczne? Bo wahadło reaguje na intencję, a nie na słowa. Jak pytasz coś, w czym masz emocjonalny udział - lęk, nadzieja, oczekiwanie - to pole informacyjne się miesza. Możesz myśleć, że zadajesz neutralne pytanie, a podświadomie już wiesz jaką chcesz usłyszeć odpowiedź.
Ja bym najpierw sprawdziła samo wahadło. Jeśli jest z materiału który łatwo chłonie energie - drewno, kość, żywica organiczna - to mogło po prostu nasiąknąć czymś z otoczenia i wymaga oczyszczenia. Przytrzymaj je nad dymem z białej szałwii albo połóż na dobę na surgeicie lub selenicie. Potem kalibruj od nowa. Dopiero jak po oczyszczeniu nadal jest niestabilne, to szukaj przyczyny w sobie.
To już inna sprawa. Jeśli pytania czysto fizyczne, zero ładunku emocjonalnego, i nadal niestabilność - to albo kwestia techniczna, albo środowiskowa. Gdzie pracujesz z wahadłem? W jakim pomieszczeniu, na jakim piętrze? I czy próbowałeś zmienić miejsce, na przykład wyjść na zewnątrz albo do innego pokoju?
Dodam do tego co mówi Trzygłow72 - krzyżowania sieci Hartmanna i Curry'ego potrafiają skutecznie zakłócać pracę wahadła. Jeśli siedzisz w punkcie węzłowym, to twoja własna bioenergetyka jest już lekko zaburzona, wahadło to wyłapuje i odpowiedzi stają się niespójne. Warto na początku każdej sesji sprawdzić prętem L czy w tym miejscu nie ma aktywnego węzła. Przeprowadź się chociaż o metr i sprawdź różnicę.
Chwilę, bo nie do końca rozumiem - Zenek, mówisz że miejsce wpływa na samą osobę, a to z kolei idzie do wahadła? To wahadło w sumie mierzy stan operatora, nie środowisko? Trochę mnie to kręci w kółko.
A jak w ogóle sprawdzić, czy jest się w takim węźle? Nie każdy ma pręty L pod ręką. Ja na przykład pracuję tylko z wahadłem i nie wiem czy moje miejsce jest w porządku. Jest jakiś prostszy sposób żeby to ocenić?
Tylko że to i tak trzeba umieć czytać te pręty, a jak ktoś jest na początku drogi to nie wiadomo czy ruchy są prawdziwe czy to ten efekt drżenia rąk. Mnie bardziej ciekawi jak w ogóle skalibrować wahadło od zera, bo rozumiem że Wahadlarz56 miał kiedyś dobre wyniki, a teraz coś się popsuło - więc może kalibracja po prostu przestała działać i trzeba ją powtórzyć?
Nebularia, a jak się kalibruje od zera? Robiłem to raz, sposobem z pytaniami o imię i płeć, ale może zrobiłem to za szybko albo źle. Czy to trzeba powtarzać regularnie?
Kalibrację warto powtarzać zawsze kiedy pojawiają się niespójności, i też po dłuższej przerwie w pracy albo po czymś stresującym. Metoda z pytaniami testowymi - imię, płeć - jest dobra, ale trzeba ją przeprowadzać w absolutnym skupieniu, najlepiej po kilku minutach ciszy i wyrównania oddechu. Jeśli robisz to na bieżąco w środku dnia, zaraz po kawie albo po kłótni, wyniki kalibracji będą tymczasowe i rozjadą się przy pierwszej okazji.
Ja dodałabym jeszcze jedno - czy Wahadlarz56 używa ciągle tego samego wahadła, czy zmieniał? Bo różne materiały mają różną czułość i zmiana wahadła bez nowej kalibracji to przepis na chaos. Kiedyś przestawiłam się z kryształu górskiego na mosiądz i przez tydzień miałam dokładnie to co opisujesz.
To bardzo prawdopodobna przyczyna. Wahadło po kontakcie z inną osobą przejmuje jej energię. Godzina wystarczy żeby zakodować nowe wzorce, szczególnie jeśli ta osoba była emocjonalnie zaangażowana podczas pracy. Przed następną sesją przeprowadź pełne oczyszczenie - selenitem, dymem, ziemią albo bieżącą wodą jeśli materiał pozwala - i potem pełną kalibrację od podstaw. To powinno przywrócić zgodność.
Przepraszam że się wtrącam, ale czy to znaczy że wahadło jest jak gdyby przypisane do jednej osoby? Bo mi się wydawało że to po prostu fizyczny obiekt i że działa tak samo dla każdego kto go trzyma.
A czy jest coś takiego że wahadło w ogóle przestaje dawać wyniki, czyli przestaje reagować? Pytam bo też miałam okres kiedy u mnie po prostu wisiało nieruchomo bez względu na pytanie. Myślałam że robię coś nie tak, ale może był to podobny problem jak tutaj?
To chyba tłumaczy te skoki w odpowiedziach. Pożyczyłem wahadło znajomej bez żadnego oczyszczenia ani przed, ani po. Ale jak wygląda to pełne oczyszczanie energetyczne po kontakcie z obcą osobą? Magicystka wspominała o kilku krokach, ale nie rozwinęła tematu.
Najprościej: dym z białej szałwii albo kadzidła żywicznego - prowadzisz wahadło przez dym przez kilka minut, myśląc o tym żeby je oczyścić. Potem zostawiasz na dobę na kawałku surowego ametystu albo w misce z suchą solą morską. Sól wyciąga obce wzorce. Po tym czasie kalibrujesz od nowa, spokojnie, bez pośpiechu. Ale mam pytanie - czy podczas tej godziny u znajomej wahadło w ogóle 'pracowało', znaczy dawało jej jakieś odpowiedzi?
To akurat może działać w dwie strony. Osoba bez intencji i skupienia bywa bardziej 'przeźroczysta' energetycznie, ale jednocześnie wahadło mogło kołysać się chaotycznie i zarejestrować właśnie ten chaos. Brak skupienia to nie jest brak energii - to jest hałas, który równie dobrze może zakłócić kalibrację.
Ale skąd w ogóle wiadomo, że oczyszczanie zadziałało? Bo jak robię coś z szałwią albo solą to nie mam żadnego potwierdzenia czy to przeszło czy nie. Może wahadło nadal jest 'zanieczyszczone' i nie wiem o tym?
A ile razy można powtarzać to oczyszczanie zanim uznasz że problem jest gdzie indziej? Bo brzmia to jakby można w kółko czyścić i nigdy nie mieć pewności że zadziałało.
Powiem wam, że miałam wahadło z żywicy i żadne oczyszczanie nie pomagało przez długi czas. Okazało się że żywica była syntetyczna, nie naturalna, i w ogóle nie utrzymywała czystego pola. Kupiłam nowe z kryształu i po pierwszej kalibracji wszystko wróciło do normy. Więc materiał naprawdę robi różnicę.
To jak w ogóle odróżnić dobrą żywicę od syntetycznej jak się kupuje? Na sklepie ezoterycznym zwykle piszą że naturalna, ale skąd mam wiedzieć że to prawda?
Wróćmy może do samego Wahadlarza56, bo trochę odpłynęliśmy. Czyli poza oczyszczeniem trzeba też na nowo zrobić kalibrację, tak? A co z miejscem pracy - Zenek i Trzygłow72 wcześniej mówili o sieciach Hartmanna i Curry'ego. Wahadlarz56, czy sprawdziłeś w ogóle gdzie siedzisz kiedy pracujesz z wahadłem?
Nie sprawdzałem, nie mam prętów L. Ale Trzygłow72 pisał że można zrobić z drutu - może spróbuję. Tylko pytanie jak dokładnie szukać tych węzłów, bo to chodzenie po pokoju i obserwowanie prętów? Nigdy tego nie robiłem.
Dokładnie tak. Trzymasz luźno po jednym pręcie w każdej dłoni, poziomo przed sobą, i idziesz powoli wzdłuż pomieszczenia. W miejscu gdzie krzyżują się żyły energetyczne pręty same skręcają się do środka albo rozchodzą - zależy od osoby i jej zakodowanego sygnału. Musisz najpierw ustalić który ruch oznacza dla ciebie 'tak', czyli obecność linii. Najlepiej zacząć od jednej ściany i iść równolegle, zaznaczając gdzie reagują.
A czy jest jakaś opcja żeby sprawdzić miejsce bez prętów i bez wahadła? Pyta o to bo sama nie mam prętów i wahadło mam zablokowane jak wspominałam. Czy jest jakaś inna metoda dla kogoś kto nie ma żadnych akcesoriów?
Takie pytanie do Zenka - piszesz że koty szukają stref obciążonych. Ale co jeśli kot śpi wszędzie i nie ma jednego ulubionego miejsca? Moja kotka co tydzień zmienia ulubiony kąt i nie wiem jak to interpretować.
Dobra ale wracając do sedna - Wahadlarz56 powiedział że nawet przy neutralnych pytaniach o fizyczne fakty miał niestabilność. Oczyszczenie, kalibracja, sprawdzenie miejsca - to wszystko brzmi jak długa lista rzeczy do zrobienia naraz. Gdybyś miał wskazać jedną rzecz żeby sprawdzić najpierw, to co?
