Mam pytanie do doświadczonych — za kilka tygodni wchodzę do mieszkania, które chcę wynająć, i chciałbym je przejść z wahadłem zanim podpiszę umowę. Nigdy tego nie robiłem w cudzym miejscu, tylko u siebie w domu. Od czego w ogóle zacząć? Czy najpierw sprawdzać strefy geopatyczne, żyły wodne, a może coś innego? Nie wiem nawet w jakiej kolejności to ugryźć.
Kolejność ma znaczenie, bo inaczej możesz się pogubić w wynikach. Ja zawsze zaczynamod ogólnego przejścia przez pomieszczenia z prętami L — to szybko pokazuje, gdzie w ogóle coś jest nie tak energetycznie. Dopiero potem siadam z wahadłem i dopytuję szczegóły. Czy będziesz tam w ogóle sam, czy właściciel będzie przy tobie? Bo to potrafi skutecznie rozpraszać.
Powiem ci szczerze — ja nigdy nie ujawniałam przy oglądaniu mieszkania, że idę z wahadłem. Mówiłam, że chcę spokojnie poczuć przestrzeń, i prosiłam o chwilę sam na sam w każdym pokoju. Większość właścicieli na to przystaje bez pytań. Prety L możesz schować w rekawicy albo torbie i wyciągnąć gdy wychodzą.
Zgadzam się z Glozką co do dyskrecji, ale chciałabym dopowiedzieć jedną rzecz — zanim wejdziesz do środka, zatrzymaj się przy drzwiach wejściowych i sprawdź wahadłem próg. Progi i narożniki klatek schodowych często zbierają to, co zostawiają poprzedni lokatorzy. Jeśli przy drzwiach masz już mocne zakłócenia, reszta wizyty ma inny kontekst.
A jak w ogóle odróżnić wahadłem zakłócenie od żyły wodnej od jakiegoś skrzyżowania siatki Hartmanna? Bo dla mnie to brzmi jak rzeczy, które mogą dawać podobną reakcję na wahadle, no nie?
To jak powinienem skalibrować wahadło pod takie pytania? Znaczy, jakie pytanie zadać — 'czy tutaj jest żyła wodna?' czy raczej coś ogólniejszego?
Pytania zamknięte zawsze są precyzyjniejsze. 'Czy w tym miejscu przebiega ciek wodny?' da ci inną odpowiedź niż 'czy tutaj jest zakłócenie energetyczne?' — drugie jest za szerokie, bo odpowiedź może być tak na zbyt wiele rzeczy. Przy badaniu mieszkania lepiej mieć listę konkretnych pytań przygotowaną wcześniej, żeby nie improwizować na miejscu.
A czy ktoś tu kiedyś badał mieszkanie pod kątem skali Bovisa? Czytałam gdzieś, że zdrowe mieszkanie powinno być powyżej 6500 j.B., ale nie bardzo wiem, jak to się łączy z tym szukaniem żył i siatek.
Ojej, ale to brzmi jak dużo do ogarnięcia podczas jednej wizyty u właściciela! Jak wy sobie z tym radzicie praktycznie? Wahadlarz56 chyba nie będzie mógł tam siedzieć dwie godziny z prętami 🙂
Hej, a mozna badac nad mapą mieszkanie koje sie dopiero oglada? Znaczy mam na mysli, ze nie mieszkalem tam wcale, nie mam zadnego swiazka z tym miejscem. Czy to dziala?
Dopowiem jeszcze jedną rzecz, bo widzę, że skupiacie się głównie na geologii i siatce, a warto też sprawdzić orientację głównych pomieszczeń względem stron świata. Sypialnia na północy przy aktywnej żyle wodnej to podwójne obciążenie. Wiem, że to brzmi drobiazgowo, ale przy wyborze miejsca do spania ma to realne przełożenie na regenerację.
Kierunki świata działają niezależnie od piętra, to nie jest kwestia bliskości do gruntu. Chodzi o orientację przestrzeni. Ale tu od razu pytanie do ciebie — wiesz już w którą stronę wychodzą okna tego mieszkania? Bo to daje pierwszy sygnał.
Przy okazji tego wątku o kierunkach — ważne jest też to, żeby sprawdzić, gdzie w mieszkaniu spał poprzedni lokator. Jeśli tam była sypialnia od lat i ludzie źle się czuli, to wahadło to wykryje szybciej niż cokolwiek innego. Energie długiego przebywania są najgęstsze właśnie tam.
Boże, ta myśl o ścianach zapisujących energię jest jednocześnie niesamowita i trochę przerażająca. Czyli każde mieszkanie nosi w sobie całą historię poprzednich lokatorów? To jak kupowanie czegoś z second handu, tylko że nie możesz tego wyprać.
No właśnie, to mnie zastanawia. Załóżmy że wejdę i wahadło pokaże mi jakieś obciążenie, jakąś żyłę albo ciężką energię po poprzednikach. To jak mam to sobie przełożyć na decyzję — brać czy nie brać? Bo nie zawsze będę mógł wybrać idealne mieszkanie.
To zależy od rodzaju i skali problemu. Są rzeczy, z którymi się mieszka i które można zneutralizować, i są rzeczy, od których lepiej trzymać się z daleka. Żyła wodna pod sypialnią daje się obejść przesunięciem łóżka albo odpromiennikam. Węzeł Hartmanna dokładnie w miejscu gdzie ma stać łóżko i głęboka żyła pod spodem jednocześnie — to już poważniejsza sprawa.
Szczerze mówiąc, teleradiestezją jeszcze się nie zajmowałem. Pracowałem tylko na miejscu. Chyba zostanę przy tym, co wiem, żeby na tej wizycie nie pogubić się w technikach.
A nie jest tak, że dla kogoś kto zaczyna, skupienie się na jednej metodzie jest i tak lepsze niż mieszanie wszystkiego naraz? Bo mam wrażenie, że w tej całej radiestezji można się zgubić w ilości rzeczy do sprawdzenia.
Robię to odwrotnie — najpierw pręty przez całe mieszkanie i rysuję sobie szkic linii, potem Bovis w kluczowych miejscach, a ogólny pomiar energii na końcu jako podsumowanie. Uważam, że Bovis na początku może cię uprzedzić i wpłynąć na to, jak interpretujesz kolejne wyniki. Lepiej mieć surowe dane ze skanowania najpierw.
Hej, a czy ktos proboval kiedys przed vizyta zrobic medytacje albo jakies skupienie na miejscu przeznaczenia? Znacy sie nie w sensie rytualnym, ale zeby skalic sie na to konkretne mieszkanie przed wejsciem? Czy to cos zmienia w jakosci pomiaru?
Właściwie to mi daje do myślenia. Bo ja zazwyczaj wchodzę i od razu zaczynam coś czuć, bez żadnego przygotowania. Może właśnie dlatego czasem moje pierwsze odczyty są chaotyczne i muszę je powtarzać?
To bardzo możliwe. Ja przez długi czas robiłam tak samo — wchodziłam i od razu brałam wahadło. Dopiero kiedy zaczęłam robić tę chwilę przed wejściem, zauważyłam, że pierwsze wskazania są spójniejsze z tym, co wychodzi mi w kolejnych krokach. Ale wracając do samego mieszkania — Wahadlarz56, ustaliliście już termin tej wizyty?
A jak robisz tę listę, to może warto dopisać jeszcze jedną rzecz — sprawdzenie, co jest poniżej. Mam na myśli, czy pod mieszkaniem jest piwnica, garaż, czy coś innego. Słyszałem, że to ma znaczenie dla promieniowania, ale nie wiem dokładnie jak.
Wpływ energii z dołu to temat, który radiesteści traktują różnie. Jedni mówią, że siatki Hartmanna i Curry'ego przebijają się przez wszystkie kondygnacje tak samo, inni że budynek tłumi albo wzmacnia pewne linie w zależności od materiałów. Twoje wahadło powinno to wyczuć na miejscu — pytaj wprost przy każdym pomieszczeniu, czy energia pochodzi z zewnątrz, z dołu, z gruntu, czy z samego wnętrza. To daje ci więcej informacji niż samo 'tak lub nie'.
A propos tej wizyty — czy ktoś z was brał kiedyś kogoś ze sobą przy badaniu obcego mieszkania? Zastanawiam się, czy obecność drugiej osoby nie zaburza pomiaru, czy wręcz przeciwnie, może potwierdzić to, co się wykrywa.
Boże, to brzmi jak coś, o czym w ogóle bym nie pomyślała. Że osoba towarzysząca może wpływać na pomiar... Czyli właściciel mieszkania, który chodzi z wami podczas oglądania, też może zakłócać wyniki? Wahadlarz56, czy właściciel będzie przy tobie przez cały czas?
Pewnie tak, to jest standardowe oglądanie mieszkania. Nie będę go prosił, żeby wyszedł 🙂 Chyba będę musiał trochę improwizować — może nie wyjmować wahadła od razu, tylko najpierw zwykłe oglądanie, a potem gdzieś się zatrzymać jakby naturalnie.
