Mamy działkę, którą rozważamy pod budowę domu, ale zanim podejmiemy ostateczną decyzję, chcę żebyśmy zrobili porządne badania radiestezyjne. Problem w tym, że nie wiem od czego zacząć i w jakiej kolejności to robić. Słyszałam o żyłach wodnych, strefach geopatycznych, sieci Hartmanna - ale jak to wszystko ogarnąć na jednej działce? Czy ktoś przechodził przez coś takiego? Szukam kogoś, kto ma praktyczne doświadczenie z badaniem terenu pod budowę, nie tylko teorię.
Badanie działki pod budowę to jedna z ważniejszych rzeczy, jakie można zrobić przed taką decyzją. Zacznij od żył wodnych - to fundament, bo jeśli przebiegają pod miejscem planowanego budynku, cała reszta staje się drugorzędna. Dopiero kiedy masz obraz żył, nakładasz na to siatkę Hartmanna i Curry'ego. Krzyżowania tych dwóch siatek to już poważna sprawa i trzeba wiedzieć, gdzie wypadają względem planowanych pomieszczeń, a zwłaszcza sypialni.
Czesia ma rację co do kolejności, ale dorzucę jedno - zanim kogokolwiek zaproszę na działkę, sama chodzę po niej z wahadłem i robię wstępne rozeznanie. Nie po to, żeby zastąpić radiestety, ale żeby wiedzieć, o co pytać. Działka mówi całkiem dużo, jeśli umiesz słuchać. Masz już jakieś wstępne odczucia z tej konkretnej działki? Czy byłaś tam o różnych porach dnia?
To zmęczenie po wizycie na działce - kiedy to było, rano czy popołudniu? Pytam, bo aktywność stref geopatycznych bywa różna w zależności od pory. Niektóre miejsca są wyraźnie gorsze późnym popołudniem, inne rano. Nie mówię, że to reguła, ale warto mieć to w głowie przy dalszych odwiedzinach.
Uzupełnię to, co piszą przedpani - przy badaniu działki pod budowę kluczowe jest nie tylko gdzie są żyły czy krzyżowania, ale też jak głęboko przebiega żyła wodna i jak duży ma przepływ. Płytka, wartka żyła potrafi dawać silniejsze promieniowanie niż głęboka i spokojna. Radiesteta z doświadczeniem powinien to ocenić, bo samo wykrycie przebiegu to za mało. Czy szukasz kogoś do fizycznego badania terenu, czy chcesz też zrobić teleradiestezję nad mapą?
A czy teleradiestezja nad mapą w ogóle daje miarodajne wyniki dla czegoś takiego jak działka? Pytam serio, bo zawsze mi się wydawało, że to bardziej do szukania zaginionych rzeczy. Nie twierdzę, że nie działa, ale przy wyborze miejsca pod dom bałabym się opierać na czymś robionym na odległość.
Mam pytanie do Czesi albo Jarylo - czy przy badaniu działki trzeba mieć ze sobą jakiś świadek, próbkę wody z okolicy, coś z tej ziemi? Sama ćwiczę z wahadłem głównie w domu, nigdy nie robiłam czegoś na otwartym terenie i zastanawiam się, czy technika jest inna.
Dodam coś z własnych obserwacji - jak badałam działkę dla znajomych, to oprócz żył i siatki Hartmanna sprawdziłam też ogólny poziom energii miejsca na skali Bovisa. Były dwa narożniki działki z bardzo niskim poziomem, poniżej 6500, i to bez wyraźnej żyły pod spodem. Okazało się, że wcześniej w tamtym miejscu stała szopa i przez lata wylewano tam różne chemikalia. Energia ziemi potrafi zapamiętać takie rzeczy.
Robiłam siatkę co mniej więcej pięć metrów i w każdym punkcie zatrzymywałam się z biometrem. To czasochłonne, ale daje obraz całej działki, nie tylko wybranych miejsc. Najważniejsze punkty to te, gdzie planuje się narożniki budynku i oczywiście strefy sypialne. Tam warto mierzyć dwa razy.
Skala Bovisa to dobry pomysł, ale trzeba wiedzieć co te liczby znaczą w kontekście działki, bo nie każdy wie. Poziom powyżej 8000 to ogólnie dobry znak dla miejsca zamieszkania. Między 6500 a 8000 - neutralne, da się żyć, ale warto sprawdzić co ciągnie w dół. Poniżej 6500 to sygnał, że coś na tej działce wymaga uwagi zanim w ogóle wejdzie się z projektem. Filomeno, zapytałam wcześniej o pory dnia - to ważne dla dalszych kroków.
To może sugerować żyłę z silniejszą aktywnością wieczorną albo krzyżowanie sieci Curry'ego, które bywa bardziej odczuwalne przy zachodzie słońca. Ale to moje przypuszczenie, nie diagnoza. Naprawdę potrzebujesz kogoś na tym gruncie. Czy działka jest blisko jakiegoś zbiornika wodnego, rzeki, stawu? To ważny kontekst.
Czytam ten wątek z uwagą bo mamy podobny dylemat. Jedno pytanie - jak w ogóle znaleźć dobrego radiestetę do badania działki? Czy są jakieś znaki, że ktoś wie co robi, a nie tylko chodzi z różdżką i udaje?
A czy to prawda, że drzewa na działce też mogą wskazywać na strefy geopatyczne? Słyszałam, że skręcone pnie i dziwnie rosnące drzewa to znak, że ziemia coś sygnalizuje. Czy to ma sens przy badaniu takiego terenu?
Sosny to ciekawa sprawa - one generalnie nie unikają stref geopatycznych tak wyraźnie jak buk czy dąb, ale też nie przyciągają ich tak jak wierzba. Najważniejsze jest to, czy pnie są proste. Sosna z wyraźnie skręconym pniem albo z nieregularną koroną odchyloną w jedną stronę - to sygnał. Prosta, zdrowa sosna nic szczególnego nie mówi o ziemi pod nią.
Pnie są proste, sprawdzałam po poprzednim poście Jarylo. Ale zauważyłam jedną rzecz - przy wschodnim ogrodzeniu jest taki jeden egzemplarz, który ma wyraźnie asymetryczną koronę. Cała zielona masa idzie w stronę zachodnią, jakby coś ją odpychało od wschodu. Czy to może coś znaczyć, czy to kwestia nasłonecznienia?
Asymetryczna korona to niekoniecznie strefa geopatyczna, bo sosna faktycznie może rosnąć w stronę światła. Ale warto porównać to z innymi drzewami w tym samym miejscu - jeśli wszystkie lekko odchylają się na zachód, to słońce. Jeśli tylko ta jedna, przy wschodnich rożnikach, i reszta stoi prosto - wtedy bym się temu przyjrzała uważniej.
Przy działce obserwacja wizualna jest dosłownie pierwszym krokiem, zanim wyciągniesz wahadło. Właśnie dlatego, że teren jest duży i nie da się sprawdzić każdego centymetra z jednakową uwagą. Drzewa, mrowiska, kret i jego drogi, miejsca, gdzie śnieg topnieje później albo wcześniej niż reszta działki - to wszystko są wskazówki, gdzie warto dokładniej mierzyć.
To z tym śniegiem to pierwszy raz słyszę. Znaczy że miejsce, gdzie śnieg topnieje szybciej, jest bardziej naładowane energią?
Wracając do tej asymetrycznej sosny, którą zauważyła Filomena - zapytałabym też o mrowiska. Czy na działce są jakieś? Mrówki, wbrew temu co się czasem mówi, lubią strefy geopatyczne. Jeśli mrowisko jest akurat przy tym wschodnim ogrodzeniu, to bym potraktowała ten narożnik priorytetowo przy badaniu.
Moim zdaniem wahadło przy pierwszej wizycie to podstawa. Obserwacja mówi ci gdzie patrzeć, ale wahadło mówi ci co tam jest. Ja zawsze zabieram je nawet na zwykłą wizję lokalną, bo czasem mam tylko godzinę na miejscu i szkoda tracić czas na same oględziny, skoro można równolegle mierzyć.
Nigdy nie słyszałam o tym, żeby jazda samochodem wpływała na wahadło. To kwestia elektryczności statycznej czy chodzi o coś innego?
Wracając do głównego pytania Filomeny - powiedziałabym, że przy pierwszej wizycie z własnym wahadłem chodzi przede wszystkim o to, żeby nie przegapić rażącego sygnału. Jeśli wejdziesz na działkę i od razu poczujesz opór, dyskomfort, albo wahadło dostaje się w chaos bez wyraźnego powodu - to jest informacja. Ale dokładny pomiar i tak wymaga dobrego radiestetę, który zna teren i ma doświadczenie z różnymi typami zakłóceń.
A co konkretnie oznacza ten chaos wahadła, o którym piszesz? Chodzi o to, że kręci się bez sensu, nie reaguje na pytania, czy coś innego?
Rozumiem to co mówi Czesia, ale ciągle mam pytanie które mnie nęka od początku wątku - czy jest jakiś sposób, żeby w ogóle zweryfikować wyniki badania radiestetyczno po fakcie? Tzn. skąd Filomena będzie wiedziała, że radiesteta powiedział prawdę a nie zgadywał?
To bardzo dobre pytanie i chyba najtrudniejsze w tym wszystkim. Słyszałam o tym, żeby prosić o szkic z zaznaczonymi przebiegami żył i siatki, i potem sprawdzić go niezależnie z innym radiestetą. Ale nie wiem, czy to realne przy wyborze działki pod dom - nie ma czasu ani budżetu na kilka wizji. Jak wy to sprawdzacie?
To pytanie Romka o weryfikację jest naprawdę kluczowe i chyba najbardziej niedoceniane w całej radiestezji praktycznej. Filomena, ten pomysł ze szkicem to dobry kierunek, ale powiem ci jedno - jeśli radiestetę zatrudniasz przed zakupem działki, poproś, żeby przy badaniu był z tobą ktoś, komu ufasz, i żeby rysował szkic na bieżąco, a nie po fakcie. Radiestetów, którzy odtwarzają wyniki z pamięci po tygodniu, bym omijał.
Dobrze, że to wyjaśniacie, bo sama nie wiedziałam, czego oczekiwać od radiestetów. Czy jest jakaś standardowa dokumentacja po badaniu? Tzn. czy powinienam dostać cokolwiek na piśmie, czy to zależy od konkretnej osoby?
