To jest dokładnie ten moment w wątku, w którym warto się zatrzymać. Mamy dużo hipotez o tym co może być w sypialni Boruty, ale podstawowy obraz nie jest jeszcze jasny. Czy ktoś tu robił pełne mapowanie pokoju w tej kolejności - najpierw wszystkie kierunki chodzenia, potem naniesienie na szkic, potem identyfikacja siatek osobno? Jak to wygląda w praktyce, ile to zajmuje czasu?
Kilka sesji, nie wszystko naraz - to ma sens, bo ostatnio kiedy próbowałem, po jakimś czasie wahadło zaczęło zachowywać się dziwnie, nie wiedziałem czy to wciąż sygnał czy już moje zmęczenie. Ale wracając do pytania z tytułu - jeśli Curry'ego biegnie pod 45 stopni, to w prostokątnym pokoju krzyżowania Curry'ego wypadną symetrycznie po skosie. Czy to znaczy, że wystarczy zmierzyć pokój i obliczyć gdzie szukać, zamiast chodzić po całej powierzchni?
Liczyć można, ale tylko jako punkt startowy do weryfikacji. Problem jest taki, że siatki energetyczne nie są idealnie równe jak na papierze milimetrowym - mogą być lekko odkształcone przez lokalne warunki geologiczne, budynek, instalacje. Obliczenie daje ci obszar do sprawdzenia, nie gotowy wynik.
Przepraszam że się wtrącam, bo nie znam się na sieciach - ale czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie. Skoro Curry'ego i Hartmanna to dwie różne siatki, to czy krzyżowanie gdzie Curry'ego przecina Hartmanna jest gorsze niż krzyżowanie dwóch linii tej samej sieci? Czy w ogóle takie nakładanie się możliwe?
Czyli jeśli dobrze rozumiem pytanie - krzyżowanie dwóch linii Curry'ego to co innego niż miejsce, gdzie linia Curry'ego przecina linię Hartmanna? Bo to by były dwa różne rodzaje punktów na mapie pokoju, prawda? Boruta, masz w tej sypialni gdzieś szczególnie silną reakcję, czy wahadło reaguje podobnie w kilku miejscach?
Tak, to są różne rzeczy i nie powinno się ich mieszać. Krzyżowanie dwóch linii tej samej sieci to węzeł własny - punkt, gdzie dwie energie tego samego charakteru sumują się. Krzyżowanie linii z dwóch różnych siatek to co innego, bo te energie mają różną orientację i różny rytm. Czy nakładają się addytywnie czy interferują - to już zależy od konkretnego miejsca i zdaniem wielu radiestezistów od głębszych uwarunkowań geologicznych.
Mam dwa miejsca z wyraźną reakcją - jedno mniej więcej w środku łóżka, drugie bliżej okna. Teraz nie wiem czy to dwa węzły tej samej sieci, dwa węzły różnych siatek, czy może żyła wodna plus jedno krzyżowanie. Zdzichu, jest jakiś sposób żeby wahadłem rozróżnić rodzaj energii w punkcie, nie tylko to że reakcja jest?
Ale czy wahadło może jednocześnie zareagować na kilka rzeczy naraz, jeśli w jednym punkcie nakłada się kilka energii? Bo trochę tak brzmi jakby jedno miejsce mogło być i żyłą i krzyżowaniem - to jak w ogóle wahadło to rozróżni?
Szczerze - nie jestem w stanie tego rozróżnić na tym etapie. Przy pierwszym podejściu po jakimś czasie wahadło zaczęło kręcić się w kółko bez wyraźnego powodu, w miejscach gdzie wcześniej nic nie dawało reakcji. Może zmęczenie, może coś innego. Dlatego pytam tu o metodę zanim powtórzę mapowanie. Gwiazdarka97, co rozumiesz przez wahadło z nastawieniem na konkretny typ energii - to kalibracja przed pomiarem czy inny rodzaj wahadła?
Raczej nastawienie radiestezisty niż sam przedmiot - chodzi o to, żeby przed podejściem do punktu wyraźnie sformułować w myśli pytanie o jeden konkretny typ energii. Niektórzy radiestesiści pracują z wahadłem Karnak albo Izydy właśnie dlatego, że te formy są według nich bardziej selektywne przy diagnostyce miejsca. Ale podstawa i tak jest ta sama - jasno zadane pytanie przed pomiarem. Bez tego wahadło może reagować na wszystko naraz i nic z tego nie wynika.
To wróćmy na chwilę do tytułowego pytania, bo trochę odpłynęliśmy. Boruta pytał o kąt Curry'ego. Zdzichu wyjaśnił że linie biegną pod około 45 stopni do osi geograficznej, czyli nie pod kątem prostym do Hartmanna, ale pod kątem prostym do siebie nawzajem - to znaczy że siatka Curry'ego sama w sobie jest ortogonalna, tylko obrócona względem Hartmanna. Czy tak to rozumiem poprawnie, bo miałam wrażenie że to nie padło wprost?
Chyba tak, bo jeśli obie siatki mają regularny rytm, to matematycznie muszą się gdzieś pokrywać węzłami - to kwestia wielokrotności tych odstępów. Tylko w praktyce skoro oba rytmy są różne, takie podwójne węzły są rzadkie i podobno bardzo obciążające dla miejsca snu. Słyszałam że to właśnie takie miejsca są najbardziej problematyczne, nie zwykłe krzyżowania jednej sieci.
Mam jedno wahadło - drewniane, nieduże, kupione jakieś dwa lata temu na kiermaszu. Nie wiem jak je skategoryzować. Skalibrowane w sensie że znam swoje ruchy na tak i nie, ale nie pracowałem nim nigdy pod kątem selektywnej diagnostyki typów energii. Seraphina, skoro wróciłaś do tytułowego pytania - rozumiem więc że kąt między liniami Curry'ego a Hartmanna to nie jest 90 stopni, tylko 45? Chcę się upewnić że dobrze to zapamiętam przed kolejną sesją.
Tak, między osiami obu siatek kąt wynosi około 45 stopni - Hartmanna biegnie wzdłuż kierunków geograficznych, Curry'ego po przekątnej. Linie wewnątrz każdej z siatek przecinają się pod kątem prostym, bo obie siatki są ortogonalne, tylko obrócone względem siebie. Czyli jeśli stoisz twarzą na północ, linie Hartmanna biegną przed tobą i na boki, a linie Curry'ego - na ukos, mniej więcej na północny-wschód i południowy-zachód.
Przepraszam że się znowu wtrącam, ale mam pytanie do całej tej rozmowy. Macie tu już sporą mapę pojęć - Hartmanna, Curry'ego, żyła wodna, węzły, nakładanie. Gdyby Boruta podczas tej ukośnej sesji znalazł kolejne punkty reakcji, to jak w ogóle zaczyna się ustalać co jest czym? Czy to idzie przez kolejne pytania zamknięte do wahadła jedno po drugim, czy jest jakaś kolejność od której się zaczyna?
Przepraszam, ale trochę się zgubiłam na tym etapie. Mówicie o ustalaniu, z której sieci pochodzi dany punkt - ale czy to w ogóle realne do zrobienia jednym wahadłem bez dodatkowych narzędzi? Czy Boruta musi mieć jakiś konkretny system pytań, czy bardziej chodzi o to, żeby przechodzić pokój w różnych kierunkach i z tych kierunków wnioskować, co co jest?
