Czyli Wahadlarz na tym etapie powinien jednak skupić się na prętach do skanowania przestrzeni, a wahadło zostawić do pytań tak-nie? Czy jest jakaś wartość w próbowaniu obu naraz?
Wahadlarz, to jest właściwy wniosek do którego doszedłeś. Nie rozpraszaj się próbując opanować dwa tryby pracy jednocześnie. Pręty dadzą ci szybki, czytelny odzew przestrzenny, a wahadło zostaw na pytania gdzie masz już ugruntowane 'tak' i 'nie'. To nie jest kompromis - to po prostu sensowna kolejność.
Ale właściwie - jak długo powinno się ćwiczyć wahadło zanim w ogóle zacznie dawać stabilne odpowiedzi? Bo czytałam gdzieś że to kwestia tygodni, a gdzie indziej że miesięcy. Wahadlarz pyta o niestabilność i wszyscy zakładamy że to kwestia techniki, ale może to po prostu za wcześnie?
No właśnie - 'przy okazji' to jest dokładnie ten tryb pracy który niszczy kalibrację. Wahadło nie jest termometrem który wyjmujesz kiedy chcesz zmierzyć temperaturę. Pierwsze tygodnie to jest trening skupienia, nie trening mięśni nadgarstka.
Ale ja słyszałam że niektórzy ludzie są po prostu 'naturalni' i od razu mają stabilne odpowiedzi, a inni muszą miesiącami ćwiczyć. Czy to nie znaczy że jest jakaś predyspozycja i nie każdy ją ma?
Czyli mogę poprawić swoje szanse na stabilniejsze wahadło przez medytację? To jakoś nie brzmi jak radiestezja, bardziej jak trening umysłu w ogóle. Czy te rzeczy naprawdę są aż tak połączone?
To ciekawe że mówimy o oddechu i wyciszeniu, bo w literaturze o czakrach często pojawia się że to kanał solarny jest odpowiedzialny za taką 'łączność' z energią. Ale nie chcę odpływać - moje pytanie jest inne: czy wahadło ma ulubione warunki fizyczne poza stanem umysłu? Temperatura, pora dnia, coś takiego?
Teraz jak pytasz - może rano? Ale nie sprawdzałem tego świadomie. Zwykle siadałem kiedy miałem chwilę, nie myśląc o porze. To kolejna rzecz którą powinienem zacząć notować chyba.
Notowanie wyników to coś o czym mówi się w każdej dziedzinie wróżbiarskiej i zawsze mi to wydawało się przesadzone, ale widzę że tu naprawdę ma sens. Jak wahadło daje ci sprzeczne odpowiedzi w odstępie kilku minut, a nie zapisujesz kontekstu, to nigdy nie wyciągniesz wniosku co takiego się zmienia. Tylko czy jest jakaś prosta metoda notowania, nie żeby to było za skomplikowane?
To brzmi wykonalnie. Ale to 'jedno zdanie o stanie własnym' - jak to oceniasz skoro jesteś w tym momencie i możesz nie mieć dystansu? Czy nie jest tak że jak jesteś roztargniony to nie wiesz że jesteś roztargniony?
Czyli wracamy do samej podstawy - pytanie kalibracyjne na wstępie każdej sesji. Wahadlarz, miałeś to jako zalecenie chyba już od pierwszych postów, ale teraz rozumiem czemu to jest tak ważne. Czy zaczniesz to stosować regularnie od następnej sesji?
Tak, i z notatnikiem obok. Serio, ta rozmowa ułożyła mi w głowie kilka rzeczy które miałem pomieszane. Pytanie kalibracyjne, stała pora, konkretne sformułowanie pytania, pręty do skanowania przestrzeni a wahadło do pytań tak-nie. To jest właściwie gotowy plan na następne tygodnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Wahadlarz, to brzmi jak konkretny plan działania, ale mam jedno pytanie - napisałeś 'pręty do skanowania przestrzeni a wahadło do pytań tak-nie'. Skąd to rozróżnienie? Nie wiedziałam że jest aż taki podział zastosowań.
To właśnie mnie uderzyło kiedy to napisałem. Część tych sprzecznych odpowiedzi mogła wynikać z tego że zadawałem wahadłu pytania które lepiej zbadałbym chodząc po pokoju z prętami. Na przykład czy w sypialni jest jakieś niekorzystne miejsce - to jest pytanie przestrzenne, nie tak-nie.
Dokładnie. Wahadło nad planem mieszkania to już teleradiestezja i wymaga osobnego przygotowania. Inaczej trzymasz wahadło, inaczej formułujesz intencję. Ktoś kto próbuje wahadłem wykryć strefę geopatyczną na żywo chodząc po pokoju - to po prostu nie ten tryb pracy.
Ja akurat robiłam pomiary nad planem całkiem wcześnie i nie miałam z tym problemu. Ale może miałam łatwiejszy start, nie wiem. Wahadlarz, a próbowałeś kiedyś zapytać wahadła o coś absolutnie pewnego - nie test kalibracyjny ale coś z własnego życia gdzie znasz odpowiedź stuprocentowo? Ciekawe czy wtedy też były sprzeczności.
