Czytam cały ten wątek i mam pytanie może naiwne - a co jeśli ktoś ma bardzo małe dłonie? Pytam bo mam naprawdę drobną rękę i zastanawiam się czy ta "optymalna" długość 30 cm jest liczona dla przeciętnej dłoni dorosłego mężczyzny czy kobiety. Bo chyba robi to jakąś różnicę?
To nie jest naiwne pytanie, wręcz przeciwnie. Te 30 cm z podręczników francuskich jest naprawdę dla statystycznego operatora i nikt tam nie precyzował płci. W praktyce jeśli masz drobną rękę i krótsze ramię, możesz odczuwać że 25 cm daje lepszy komfort i stabilność. Podstawowa zasada jest taka - wahadło nie powinno się kołysać samo od oddechu i nie powinnaś napinać nadgarstka żeby je utrzymać nieruchomo. Jeśli to spełniasz to masz dobrą długość.
Dokładnie to co Lonia mówi. Kiedy zaczynałam miałam dokładnie ten problem, 30 cm i małe dłonie to była katorga bo łokieć mi opadał. Skróciłam do 22 i nagle wszystko zaczęło działać płynniej. Nikt mi wcześniej nie powiedział żeby dopasowywać do anatomii, wszyscy powtarzali 30 cm jak mantrę 🙂
Hmm a czy to nie jest tak ze te 30cm to jest coś co sie po prostu utarło bo pierwsze podreczniki tak pisaly i nikt nie zakwestionowal? Bo teraz slucham tej rozmowy i mam wrazenie ze wiecej o tym zdecyduje fizjologia niz jakakolwiek energia. Druid, Arat, macie zdanie na ten temat?
no to chyba mamy tu odpowiedź na pytanie z tytułu - te 30 cm to nie optymum, to po prostu historyczny przypadek który się utarł. Mnie to trochę uwiera, bo jednak kupując pierwsze wahadło na podstawie poradnika człowiek dostosowuje się do jakiejś liczby, a potem przez miesiące kombinuje czemu mu nie działa
właśnie, ja też miałam taki problem na początku! kupiłam wahadło z łańcuszkiem bodajże 28 cm i jakoś wyczułam że coś jest nie tak, ale nie wiedziałam co. zaczęłam skracać i przy 20 cm coś kliknęło. czy to znaczy ze po prostu trafiłam na swój wymiar organicznie?
dobra ale wracam do swojego pytania sprzed kilku postów bo nadal nie jestem pewien czy dobrze rozumiem. Mandragorka pisała że pole bioenergetyczne sięga metr od ciała, więc 30 cm to w ogóle nie jest granica. ale czy to znaczy że mógłbym pracować z wahadłem na np. 60 cm i też by działało? bo po co w ogóle jest jakakolwiek długość "robocza" skoro pole sięga tak daleko
a co to znaczy ze drgania są za wolne? chodzi o to ze wahadlo sie kolebie z mniejsza czestotliwoscia? bo fizycznie dluzsze wahadlo ma wolniejszy okres, to rozumiem, ale co to ma wspolnego z precyzja energetyczna
trochę za dużo tu filozofii na temat "sygnałów". powiedzmy wprost: krótsze wahadło reaguje szybciej mechanicznie, masz mniej czasu na kombinowanie, i to jest główna praktyczna zaleta. nie trzeba owijać w bawełnę. Anastazy.x zapomnij o 60 cm, to nie jest pomysł
hmm, mnie zastanawia jedna rzecz przy tej całej dyskusji o długości. Arat wcześniej pisał że robił najlepsze sesje bez przywiązania do konkretnej liczby. Ale jednocześnie wszyscy tu mówimy o kalibrowaniu i szukaniu "swojego" wymiaru. Czy to nie jest trochę sprzeczne? bo albo liczba nie ma znaczenia, albo ma, nie można tak do końca mieć obu naraz
nie ma sprzeczności, tylko pozornie wygląda na sprzeczność. chodzi o to że nie ma jednej liczby dla wszystkich, ale dla każdego konkretnego operatora jego własny wymiar ma znaczenie i jest wart znalezienia i trzymania się go. Więc liczba nie ma znaczenia jako wartość absolutna, ale ma znaczenie jako twój punkt odniesienia. Jasne?
a jak w ogóle wiadomo ze znalazło się ten swój wymiar? pytam bo Kasia pisała o jakimś kliknięciu, Wahadlarka też coś podobnego. ale co jeśli ktoś tego kliknięcia nie czuje? czy można to zmierzyć inaczej
dobre pytanie. u mnie to nie tyle kliknięcie, co raczej poczucie że wahadło jest "chętne" - ruchy stają się wyraźniejsze bez wysilania woli. Przy złej długości masz wrażenie że musisz wahadłu pomagać. Nie wiem jak inaczej to opisać.
powiem tak - ja przez lata pracowałem z różnymi długościami i w pewnym momencie zauważyłem, że ta moja ulubiona rozwinęła się sama z siebie. zacząłem od 28, kombinowałem, i po jakimś czasie okazało się że kończę zawsze na 24-25. jakby ręka sama wiedziała. to trochę jakby pisarz miał ulubione pióro, nie piszesz lepiej bo jest magiczne, ale twoja ręka jest na nie nastrojona i nie musisz o nim myśleć
przepraszam że się wtrącam bo może pytanie nie na poziomie, ale wahadło koniecznie musi wisieć pionowo żeby działało? pytam bo mam wrażenie ze moje zawsze jest lekko ukośnie i nie wiem czy to błąd czy normalność
hej, czytam ten wątek od początku i mam takie może głupie pytanie - a czy to w ogóle ma znaczenie z czego jest ten ciężarek? bo widziałem wahadła plastikowe, kryształowe, z kamieni. czy ciężarek z plastiku to inna energia niż z kryształu czy to tak nie działa
no i tu dotykamy czegoś co mnie zawsze interesuje - związku między długością łańcuszka a materiałem ciężarka. bo przy lżejszym ciężarku ta sama długość da inne zachowanie niż przy ciężkim. ja mam dwa wahadła, jedno lżejsze kryształowe i jedno cięższe metalowe, i te "swoje" długości dla każdego z nich są trochę inne. czy inni mają podobnie?
hej, no dobra ale wracam do tego co Idalka pisała, bo to mnie trochę zmyliło. czyli jak mam cięższe wahadło to powinienem skrócić łańcuszek żeby zachować tę samą "energetyczną czułość"? czy to jest dokładnie ten wniosek?
no i tu jest problem z tym podejściem bo jeśli każda para operator-wahadło wymaga osobnej kalibracji, to co z teleradiestezją nad mapą? tam nie możesz w nieskończoność przestawiać i sprawdzać, bo masz konkretne pytanie i konkretny moment. musisz mieć wyrobione zaufanie do jednej konfiguracji z góry
dobry punkt Wiciokrzew, ale trochę mija się z tym co Idalka miała na myśli. kalibracja nie oznacza że za każdym razem siedzisz pół godziny i ustalasz od nowa. chodzi o to że raz dobrze znajdziesz swój układ dla danego wahadła i potem go po prostu pamiętasz. jak masz dwa wahadła to masz dwa "ustawienia" w głowie i wiesz które kiedy bierzesz
zgadzam się z Aratem. to jest dokładnie jak z samochodem - jak jeździsz dwoma autami to nie kalibrowujesz fotela za każdym razem, masz po prostu inne ustawienie pamięciowe dla każdego. przy teleradiestezji zwykle i tak mam jedno wahadło z którym pracuję nad mapą i ono ma swoją długość, sprawdzoną i niezmienianą od dawna
a jak w ogole wybrac to wahadlo do mapy? tzn czy powinno byc inne niz to do pracy bezposredniej czy moze byc to samo?
czekajcie, ale jak wahadło jest lżejsze to pisaliście wcześniej że reaguje szybciej i trudniej nim kontrolować. a przy teleradiestezji potrzeba delikatności, więc to by sugerowało cięższe? trochę mi się to kłóci z tym co Lonia napisała
ok, to ma sens, dziękuję za wytłumaczenie 🙂 ale dalej nie wiem jak to się przekłada na długość łańcuszka, bo nie rozmawiamy o wadze ciężarka tylko o długości
właśnie, i wracając do głównego pytania tego wątku - bo trochę odpłynęliśmy na wagę ciężarka. mnie najbardziej ciekawi czy ta 30 cm jako "standard" wzięła się skądś konkretnie czy to jest po prostu liczba która krąży w literaturze radiestezyjnej od lat i nikt już nie pamięta skąd
pamiętam że jak zaczynałem, a to były lata temu, to w każdej książeczce do radiestezji którą wtedy można było dostać pisało o tym 30-33 cm jak o jakiejś normie. ale nikt nie wyjaśniał dlaczego akurat tyle. jeden autor pisał że to długość "rezonująca z ludzkim polem", drugi że to kwestia ergonomii, trzeci że to po prostu dobre proporcje do czytelnego odczytu. trzy różne uzasadnienia tej samej liczby
Olek.2 no i co z tego wynika praktycznie? że mamy zignorować 30 cm i działać po omacku? literatura ma swoje wady ale daje punkt startowy. nie każdy ma tyle czasu żeby samodzielnie dochodzić do wszystkiego metodą prób i błędów
