Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Praca radiestezjna na składowisku śmieci - czy energia tam jest chaotyczna?

Strona 1 / 4

Wpisy: 42
Rozpoczynający temat
(@zygmunt98)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, mam jedno niebanalne pytanie bo coraz więcej słyszę o radiestezji w różnych kontekstach. Mianowicie - byłem ostatnio na obrzeżach miasta przy starym, nieczynnym składowisku i zabrałem ze sobą wahadło z ciekawości. Wiedziałem oczywiście że to "skażone" miejsce energetycznie, ale coś mnie naszło żeby sprawdzić jak tam wygląda sytuacja. I wahadło zachowywało się dziwacznie, totalnie chaotycznie, raz skręcało w lewo, raz elipsy, raz nic, raz gwałtowna ósemka. Kompletny bałagan. Czy to typowe dla takich miejsc? Czy energia na składowisku naprawdę jest tak bardzo rozbita? I czy macie jakieś doświadczenia z badaniem takich obciążonych lokalizacji?


Odpowiedz
127 odpowiedzi
Wpisy: 151
(@urszulka_98)
Połączone: 2 lata temu

Oj to ciekawy eksperyment! Składowisko to chyba jedno z trudniejszych miejsc do radiestezji bo tam nakłada się kilka rzeczy naraz. Promieniowanie z rozkładu materii organicznej, metale, chemikalia które zmieniają skład gleby, no i prawdopodobnie pokiereszowana siec Hartmanna. Pytanie do Ciebie - a w którym momencie byłeś? Bo to może mieć znaczenie, mam na myśli porę dnia albo fazę księżyca. Podobno przy pełni takie miejsca "buzują" bardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@eliksirnik52)
Połączone: 3 lata temu

No to że wahadło się zachowuje chaotycznie w takim miejscu to żadna niespodzianka. Tam jest energetyczny szum, nie sygnał. To trochę jak radio bez stacji - odbierasz zakłócenia ze wszystkich pasm jednocześnie. Byłem kiedyś na starym wysypisku przy kalibracji prętów L i te pręty po prostu nie chciały się uspokoić, kręciły się bez sensu. Dopiero jak się odsunąłem z 50 metrów to się unormowało.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@frydka87)
Połączone: 3 lata temu

ta ósemka którą opisujesz to nie jest przypadkowy ruch! Ósemka przy pomiarze wahadłem często wskazuje na miejsce z bardzo silnym ale zdezorientowanym polem, takie które "nie wie" w którą stronę ma działać. Ja to nazywam energią w konflikcie. Na normalnym polu geopatycznym dostaniesz elipsy albo koła, ale takie spokojne i wyraźne. To co opisujesz brzmi jak totalne przeciążenie energetyczne terenu.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wiecie co, ja bym tu też dodała kwestię faz cyklu księżycowego bo to mocno wpływa na odczyty w takich ekstremalnych miejscach. Przy nowiu energie ziemskie są bardziej przyklejone do gruntu, przy pełni wystrzelają w górę. Na składowisku przy pełni to może być wręcz nie do wytrzymania dla wrażliwego radiestetę, bo te zakłócone energie wzmacniają się razem z naturalnym cyklem. Zygmunt, pamiętasz kiedy dokładnie tam byłeś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zygmunt98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 42

@Telepatka84 to był chyba ze trzy dni po pełni, przynajmniej tak wynikało z kalendarza który sprawdzałem poprzednio. Nie planowałem tego specjalnie pod kąt fazy, po prostu trafiłem tam przy okazji innych spraw. Ale teraz jak to piszesz to zastanawiam się czy to ma sens żeby tam wrócić celowo w nowiu i porównać odczyty. Eliksirnik - 50 metrów to dużo, a z jakiego rodzaju wahadłem pracowałeś przy tych prętach?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@eliksirnik52)
Połączone: 3 lata temu

Pręty L to nie wahadło, to osobne sposób do biolokacji. Z wahadłem wtedy miałem egipskie, drewniane. Na tym wysypisku zresztą nie dawałem rady w ogóle z wahadłem bo teren był za bardzo rozbity, pręty przynajmniej dawały jakiś kierunek choć niepewny. A wracając do Twojego pytania Zygmunt - trzy dni po pełni to energia jeszcze dość wysoka, stopniowo opada w kierunku nowiu. Może ten chaos był przez to wzmocniony.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@kianitka83)
Połączone: 3 lata temu

Jest coś co mnie zastanawia w tej rozmowie. Mówimy o energii chaotycznej na składowisku jakby to była jakaś przypadkowa anomalia. Ale przecież tam pod ziemią przez lata decomponuje się materia, gazy, odcieki, chemikalia. Sieć Hartmanna w takim terenie musi być absolutnie powykrzywiana. Ja bym się pytała nie tyle "czy tam jest chaos" co raczej "jak głęboko ta deformacja sieci Hartmanna sięga i czy jest odwracalna".


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@franciszkaa)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, mam pytanie które może brzmieć naiwnie ale naprawdę chcę zrozumieć. Mówicie o sieci Hartmanna że jest "powykrzywiana" w takim miejscu. Ale jak to weryfikujecie? Bo o ile rozumiem że na składowisku mogą być silne strefy geopatyczne, to skąd wiecie że to akurat siec Hartmanna a nie Curry albo po prostu żyła wodna która przebiega pod spodem? Nie ma tu żadnej metody rozróżnienia tych sygnałów?


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@hektor87)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie, Franciszkaa. W radiestezji rozróżnia się te sieci przez kształt i rytm odczytu. Siec Hartmanna ma węzły w regularnych odstępach - około 2 metry w poprzek i 2.5 wzdłuż, orientacja N-S i W-E. Curry'ego biegnie pod 45 stopni i ma inne rozstawienie. Żyła wodna to zupełnie inny charakter - liniowy, ciągły, z wyczuwalnym kierunkiem przepływu. Na rozbistym terenie jak składowisko te sygnatury mogą się nakładać i stąd ten chaos o którym pisze Zygmunt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franciszkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 112

@Hektor87 rozumiem, ale to zakłada że radiestetę potrafi te sygnatury rozróżnić nawet gdy się nakładają. A co jeśli właśnie tego rozróżnienia tam nie można zrobić, bo jest za duże zakłócenie? Wtedy wahadło zachowuje się jak opisuje Zygmunt i... co dalej? Mapowanie staje się niemożliwe?


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Mapowanie nie staje się niemożliwe, staje się trudniejsze i wymaga innej metody. Przy silnym zakłóceniu energetycznym można spróbować teleradiestezji - pracować nad mapą terenu z odpowiedniej odległości zamiast stać w samym środku zakłóceń. Poza tym część radiestezytów w takich warunkach przechodzi na inne wahadło - np. neutralne zamiast egipskiego - bo jest mniej podatne na interferencje tła.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@lechoslawa)
Połączone: 8 miesięcy temu

oj to jest super ciekawy temat, ja nigdy nie bylam na niczym takim jak skaldsowisko z wahadlem ale teraz mam ochote sprobowac 😀 tylko sie boje ze te energie moglyby jakoś na mnie wplynac? czy mozna sie jakoś przed tym chronic zanim sie idzie w takie miejsce? i czy wahadlo moze tam sie "zatruć" energetycznie jakos?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kianitka83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Lechoslawa ochrona przed wejściem w takie miejsce to bardzo rozsądne pytanie. Ja przed pracą w obciążonych energetycznie miejscach zawsze oczyszczam wahadło i robię intencję ochronną. Poza tym wahadło po wizycie w takim miejscu trzeba koniecznie oczyścić - sól, słońce albo dym białej szałwii. Co do Ciebie samej - uziemienie przed i po, najlepiej chwila boso na trawie żeby te energie spłynęły.


Odpowiedz
(@eliksirnik52)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 116

@Lechoslawa zanim się podnieci entuzjazmem - takie miejsca naprawdę nie są dla początkujących. Nie chodzi o strachy ale o to że przy braku doświadczenia bardzo ciężko odróżnić własne odczucia od odczytów wahadła. Na "normalnym" terenie możesz się tego nauczyć. Na składowisku dostaniesz taki galimatias że się nie nauczysz niczego a tylko się zmylisz.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@bogumiła_g)
Połączone: 3 lata temu

Wiesz co, ja myślę że ten chaos w wahadle to nie tylko kwestia Hartmanna czy Curry - na takich starych wysypiskach naprawdę zostają ślady energetyczne po tym wszystkim co tam leżało przez lata. Pamięć miejsca jest niesamowita. Gdzieś czytałam o skali Bovisa i że takie tereny mają wartości dramatycznie niskie, poniżej poziomu neutralnego, coś koło 2000-3000 jednostek. Ktoś tu mierzył kiedyś Bovisa na takim miejscu?


Odpowiedz
Wpisy: 42
Rozpoczynający temat
(@zygmunt98)
Połączone: 3 lata temu

Bogumiła masz rację że to mnie jakoś instynktownie odpychało jeszcze zanim wyjąłem wahadło. To znaczy samo przebywanie tam było nieprzyjemne, jakiś ucisk za mostkiem. Bovisa nie mierzyłem bo nie mam jeszcze na tyle doświadczenia z biometrem. Ale to jest właśnie część mojego pytania - czy ta chaotyczna odpowiedź wahadła to jest po prostu zapis niskiego energetycznego "napięcia" miejsca, czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@hektor87)
Połączone: 2 lata temu

Ucisk za mostkiem w takim miejscu to klasyczna reakcja na silną strefę geopatyczną plus niski Bovis. Organizm reaguje zanim głowa zdąży przetworzyć informację. Co do Twojego pytania Zygmunt - chaos w wahadle to raczej nie jest efekt niskiego Bovisa samego w sobie. Niski Bovis to deprecja energetyczna, cisza. Chaos jest wtedy gdy nakłada się kilka sprzecznych kierunków przepływu jednocześnie. To dwa różne stany, choć mogą współistnieć.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie, i tu wchodzi kwestia fazy cyklu bo przy pełni ta "cisza" niskiego Bovisa nie jest taka cicha, księżyc podbija wszystko włącznie z zakłóceniami. Natomiast jestem ciekawa - czy ktoś z Was próbował porównać odczyty tego samego silnie obciążonego miejsca w nowiu i w pełni? Bo ja mam teorię że przy nowiu można dostać bardziej czytelny, choć nadal zły odczyt, a przy pełni to jest właśnie ten chaos o którym pisze Zygmunt.


Odpowiedz
Wpisy: 854
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Poczekajcie, bo trochę mi tu wszystko zlewa się w jedno. Skala Bovisa, fazy księżyca, siec Hartmanna, ucisk za mostkiem - mieszamy kilka różnych rzeczy naraz. Jeśli chcemy sensownie porozmawiać o tym co Zygmunt zaobserwował to może warto postawić jedno konkretne pytanie: czy ruch wahadła w chaotycznym miejscu to informacja czy szum? Bo jeśli szum, to nie możemy z tego wyciągnąć żadnych wniosków, a wszystkie nasze interpretacje są projekcją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 407

@Wierzbina to dobre rozróżnienie. I odpowiedź brzmi - zależy od doświadczenia operatora i od techniki. Doświadczony radiesteta potrafi wyfiltrować szum i wyłapać nawet słaby sygnał pod spodem. Początkujący tego nie zrobi bo nie ma jeszcze wyrobionego "czucia" własnego progu. Stąd zresztą powtarzana rada żeby uczyć się na spokojnych terenach. Na składowisku Zygmunt dostał prawdopodobnie mieszankę szumu i prawdziwego sygnału których nie dało się rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@urszulka_98)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co pisał Porewit o teleradiestezji - czy to naprawdę działa na tak obciążonym terenie? Bo mam wrażenie że praca nad mapą mogłaby dać zupełnie inne wyniki niż stanie w samym środku. Pytam bo nigdy nie robiłam biolokacji nad mapą dla takiego ekstremalnego miejsca, tylko dla mieszkań.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@hektor87)
Połączone: 2 lata temu

teleradiestezja na mapie działa inaczej niż praca w terenie, ale to nie znaczy gorzej. Odległość od fizycznych zakłóceń pozwala operatorowi zachować spokój wewnętrzny, a to kluczowe. Problem z miejscem Zygmunta polega na tym że tam nawet stojąc bezpośrednio na gruncie trudno wyłowić sygnał strukturalny spod szumu. Mapa mogłaby akurat pomóc odczytać ogólny schemat energetyczny bez wchodzenia w sam rdzeń zakłócenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franciszkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 112

@Hektor87 ale czy praca nad mapą nie pomija właśnie tej zmienności o której mówił Porewit? Mapa jest statyczna, a teren żyje. Szczególnie jeśli mówimy o miejscu gdzie pod ziemią non-stop zachodzą procesy chemiczne. Chyba że ktoś powtarza pomiar nad mapą regularnie i notuje zmiany?


Odpowiedz
(@eliksirnik52)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 116

@Franciszkaa masz rację z tym zastrzeżeniem ale teleradiestezja nad mapą to nie jest fotografia miejsca - to odczyt w momencie pomiaru, tak samo jak gdybyś tam stała. Mapa to tylko świadek lokalizacji, nie zapis historyczny. Więc jeśli zrobisz pomiar nad mapą dziś, dostaniesz obraz dzisiejszy, a nie sprzed roku.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Ja właśnie notuję odczyty i porównuję w czasie, choć nie dla takich miejsc, tylko dla mieszkań. I muszę powiedzieć że nawet w normalnym terenie odczyty potrafią się różnić zależnie od pory roku. Zimą sieć Hartmanna jest jakby bardziej zwarta, latem bardziej rozchwiana - przynajmniej tak mi to wychodzi z notatek. Na wysypisku pewnie te różnice byłyby dramatyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@kianitka83)
Połączone: 3 lata temu

właśnie, a do tego dochodzi faza księżyca bo o tym mówił Telepatka i mi to nie daje spokoju. Jeśli Zygmunt był tam trzy dni po pełni, to energie były jeszcze w tym górnym ruchu, dosłownie wyrzucone ku górze, i wahadło musiało to łapać ze zwielokrotnionym chaosem. Ciekawi mnie czy ktokolwiek ma porównanie tego samego silnie obciążonego miejsca przy nowiu vs. przy pełni. Dla mnie to byłoby naprawdę kluczowe żeby rozumieć co tam tak naprawdę się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

o to właśnie mi chodzi! i wiesz co, ja myślę że przy nowiu to miejsce zachowywałoby się zupełnie inaczej, wahadło mogłoby dać bardziej czytelne odpowiedzi bo energie są przyziemione. przy pełni to co Zygmunt opisuje, ta ósemka i chaos, to jest właściwie spodziewany efekt. ale żeby to sprawdzić ktoś musiałby pojechać tam kilka razy w różnych fazach i to systematycznie. Zygmunt, wchodzisz w to?


Odpowiedz
Wpisy: 42
Rozpoczynający temat
(@zygmunt98)
Połączone: 3 lata temu

no hehe, chętnie bym wrócił gdybym miał dostęp do tego miejsca bez kombinowania. Przy okazji wcześniejszej wizyty trafiłem tam przez znajomego który pracuje w okolicy, więc nie było problemu. Żebym miał robić regularne wizyty co dwa tygodnie to musiałbym wymyślić jakieś sensowne wytłumaczenie. Ale sam pomysł jest ciekawy, różnice między nowiem a pełnią na tak ekstremalnym terenie - to mogłoby być naprawdę coś.


Odpowiedz
Wpisy: 854
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam że wchodzę w słowo ale ten plan z monitorowaniem faz księżyca na wysypisku brzmi trochę jak projekt badawczy bez protokołu. Jeśli ktoś ma to robić, to fajnie, ale warto by ustalić co konkretnie mierzy i jak to zapisuje, inaczej każda wizyta da inne wyniki i nie wiadomo czy to przez fazę, przez pogodę, przez inne wahadło czy przez stan samego operatora w danym dniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 407

@Wierzbina to uczciwa uwaga. Minimum do sensownego porównania to: to samo wahadło, ta sama pora dnia, te same punkty pomiarowe zaznaczone na szkicu terenu, i notowanie warunków zewnętrznych razem z fazą. Bez tego każdy odczyt jest osobną wyspą i nic z nich nie można wyciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@bogumiła_g)
Połączone: 3 lata temu

ojej, trochę to wszystko staje się skomplikowane, ale chyba właśnie o to chodzi przy poważnej pracy radiestezyjnej, nie? Ja się zastanawiam nad czymś innym - skoro Zygmunt czuł ten ucisk za mostkiem zanim wyjął wahadło, to znaczy że ciało też jest sposóbm pomiaru. I to sposóbm które działa na każdym etapie, nie tylko jak trzymasz wahadło. Czy ktoś pracuje świadomie z odczuciami ciała jako z uzupełniającym odczytem przy radiestezji?


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@lechoslawa)
Połączone: 8 miesięcy temu

o! to super temat Bogumila, ja tez czuje rozne rzeczy w ciele jak wchodze w jakies miejsca, raz w lesie mnie tak scisnelo w brzuchu ze musialam wyjsc. myslalam ze to nerwy ale moze to bylo cos takiego co opisujesz? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@hektor87)
Połączone: 2 lata temu

Ciało jako instrument percepcji energetycznej - tak, to jest podstawa, nie dodatek. Wahadło tylko wizualizuje to co system nerwowy już zarejestrował. Ucisk za mostkiem to klasyczna reakcja splotu słonecznego na silne pole geopatyczne, podobnie jak nagłe zimno w rękach albo mrowienie w stopach. Problem z poleganiem wyłącznie na ciele polega na tym że te sygnały są subiektywne i trudne do skalibrowania. Wahadło daje coś co można opisać, porównać, zapisać.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@franciszkaa)
Połączone: 3 lata temu

ale to zakłada że wahadło jest mniej subiektywne od ciała, a ja mam z tym problem. wahadło trzyma człowiek, a człowiek jest podmiotem. jeśli ciało rejestruje stres w danym miejscu, to ręka trzymająca wahadło też jest pod wpływem tego stresu. jak to rozplątać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksirnik52)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 116

@Franciszkaa to jest klasyczny problem i nie ma na niego łatwej odpowiedzi. Dlatego doświadczeni radiestetycy robią kalibrację stanu własnego przed pomiarem - dosłownie sprawdzają siebie na neutralnym gruncie zanim wejdą w obciążony teren. Porównanie odpowiedzi wahadła na pytanie kontrolne przed i po wejściu w strefę mówi wiele o tym ile zaburzenia pochodzi od miejsca, a ile od stanu operatora.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: