To pytanie ma sens ale jest jeden haczyk. Przedmiot który ma już określone funkcje użytkowe niełatwo przeprogramować bo jego przeznaczenie jest głęboko w jego energetycznym wzorcu. Patelnia która gotuje to patelnia która gotuje, nawet jeśli powiesz jej żeby chroniła. Nie twierdzę że to niemożliwe, ale wymagałoby intensywnej pracy i szczerze, łatwiej mieć osobny przedmiot przeznaczony wyłącznie do ochrony. Chociaż Szafranka może mieć inne zdanie.
Mam inne zdanie i nie ukrywam tego 🙂 Myślę że to zależy od tego ile energii włożysz w intencję i jak dobrze rozumiesz co robisz. Sama pracowałam ze starą żelazną klamką drzwi wejściowych i to była jedna z mocniejszych barier jakie postawiłam, a klamka miała oczywistą funkcję użytkową. Kluczem było wielokrotne wracanie do niej z intencją, nie jednorazowy rytuał. Ale przyznam Stefcia rację w jednym, dla kogoś kto zaczyna naprawdę łatwiej jest zacząć od przedmiotu bez historii użytkowej.
To mnie prowadzi do pytania o wynajmowane mieszkanie z poprzedniej dyskusji. Jeśli klamka drzwi wejściowych może być barierą, ale należy do właściciela, to czy pracując na niej energetycznie robię coś bez jego wiedzy na jego własności? Nie pytam prawnie, pytam o etykę energetyczną.
Pytanie etyczne mnie nie opuszcza, bo to nie jest tylko kwestia praktyczna. Jeśli pracuję energetycznie na przedmiocie który nie jest mój, wchodzę w jego przestrzeń bez zgody właściciela. Nawet jeśli intencja jest ochronna, to czy nie jest to rodzaj narzucenia swojej woli cudzej własności? Ciekawa jestem co o tym myślą osoby z większym doświadczeniem.
ale czy to różni się jakoś od zapalenia kadzidła w wynajętym mieszkaniu albo ustawienia kryształu na parapecie? Też zmieniasz energię przestrzeni bez pytania właściciela. Granica między troską o swoją przestrzeń a ingerencją w cudzą jest chyba bardzo rozmyta.
Tu wchodzę bo myślę że kluczowe jest pytanie o kierunek intencji. Runa ochronna, kamiień, bariera na klamce, to wszystko działa od progu do środka, nie od progu na zewnątrz. Chroni tego kto jest w środku, nie zmienia zewnętrza. Właściciel wchodząc napotka barierę tylko jeśli niesie ze sobą coś wrogiego, co jest dość mało prawdopodobne w przypadku zwykłej wizyty. Ale Stefcia04 ma rację że to jest dyskusja warta przeprowadzenia.
Przepraszam że wtrącam się do tego wątku ale to mnie bardzo ciekawi, bo też wynajmuję. Nigdy nie myślałem że klamka to taki skomplikowany punkt energetyczny. Czy zamiast pracować na klamce właściciela można by postawić jakiś przenośny żelazny element przy drzwiach, który zabrałoby się przy wyprowadzce?
To wracając do tego co mówiłam wcześniej o aktywowaniu żelaza które już mam w domu. Jeśli dobrze rozumiem, Szafranka uważa że to możliwe przy silnej intencji, a Stefcia04 że wzorzec użytkowy przeszkadza. Ale czy to nie jest też kwestia tego do czego dany przedmiot służył? Bo zawiasy drzwiowe są na drzwiach, już są w punkcie ochronnym, a patelnia jest w kuchni, daleko od wejścia.
Chciałam wrócić do tematu sypialni bo trochę zgubił się w tej dyskusji o klamkach. Stefcia04 czy ten żelazny krążek pod materacem, to jest w środku pościeli, dosłownie pod materacem, czy gdzieś przy łóżku? Bo zastanawiam się czy odległość od śpiącej osoby ma znaczenie.
A wracajac do hematytu, Klimcia odpowiedziała mi że to typowa reakcja i że Mars wyciąga stare rzeczy. To rozumiem. Ale mam pytanie, czy to ma jakis zwiazek z tym gdzie nosze bransoletkę? Bo noszę na lewej ręce tak jak mi ktoś powiedział, czy to ma znaczenie ktora ręka?
Wracam do pytania Mirelki i Stefci bo temat żelaza w sypialni jest głębszy niż się wydaje. Sen to jedyny moment gdy nasze pole energetyczne jest otwarte bez aktywnej kontroli świadomości. Żelazo pod materacem tworzy coś na kształt płaszczyzny magnetycznej pod śpiącym, co w numerologicznym odczycie jest jak trójka pod siódemką, stabilizacja pod sferą snu i przejść. Stefcia04 skąd pochodzi ten krążek, bo wspominałaś że z rozbiórki, ale czy znasz historię samego domu?
Sprawdziłam tą klamkę magnesem i przyciąga, więc żelazo. Ale teraz mam nowe pytanie. Żelazo w drzwiach to jedno, ale właśnie zauważyłam że w moim mieszkaniu są żelazne kaloryfer żeliwne, stare, jeszcze z poprzedniej epoki. Czy to też jest żelazo które robi coś energetycznie, bo one są wszędzie?
Polcia, to co opisujesz z salonem jest ważne. Ten dyskomfort w korytarzu który się tam przenosi, czy on jest stały, czy nasila się np. po tym jak wchodzą goście albo po jakichś konkretnych sytuacjach? Bo żeliwo jako magazyn znaczy że kumuluje to co przychodzi, a nie że samo z siebie generuje złą energię. Chciałabym wiedzieć jak długo tam mieszkasz i czy dyskomfort był od początku czy narastał.
Mieszkam tu od dwóch lat. Na początku nic nie czułam, naprawdę, myślałam że to fajne stare mieszkanie z charakterem. Dyskomfort w salonie zaczął się może rok temu. Ale teraz jak Szafranka powiedziała to o magazynowaniu, zaczynam się zastanawiać czy to nie zbiegło się z jakimś konkretnym okresem. Mam wrażenie że tak, ale nie jestem pewna.
Ale chwila, Szafranka powiedziała że żeliwo magazynuje energię przez centralne ogrzewanie. Czy to znaczy że ciepło które przez nie przepływa jest jakimś nośnikiem? Bo to by oznaczało że przez każdą zimę ten magazyn jest niejako ładowany. Nigdy o tym tak nie myślałam.
Gerwazy, muszę się tu zatrzymać, bo idziemy bardzo daleko od żelaza jako materiału ochronnego i zaczynam się martwić że Polcia za chwilę będzie myśleć że jej grzejnik to portal do wszystkich sąsiadów. Polcia, żeliwo ma inne właściwości niż kute żelazo, to prawda. Ale zanim pójdziemy w kierunek oczyszczania całej instalacji, powiedz nam jedną rzecz. Czy próbowałaś kiedyś energetycznie pracować w tym salonie, choćby przez kadzidło albo dźwięk?
Przepraszam że znowu się wtrącę ale ta rozmowa o kaloryfery bardzo mnie wciągnęła i mam pytanie do wszystkich którzy się na tym znają. Skoro zwykłe żelazo tworzy barierę a żeliwo magazynuje, to czy połączenie obu w jednym miejscu, powiedzmy żelazny haczyk zawieszony właśnie na żeliwnym kaloryferze, tworzyłoby jakiś dziwny efekt? Bariera na magazynie? To brzmi jakby mogło być albo bardzo pomocne albo bardzo nieprzewidywalne.
A w ogóle jak się czyści żeliwo? Bo sól na metalową powierzchnię to technicznie działa, ale taki stary grzejnik stoi przy ścianie, jest gorący przez pół roku, nie wyobrażam sobie praktyki oczyszczania na nim. Czy są jakieś sposoby pracy z żelazem które jest nieprzenośne i nietykalny przez większość sezonu?
Wracam bo muszę zapytać coś konkretnego. Stefcia04 powiedziała wcześniej że żelazo pod materacem pracuje na pole energetyczne podczas snu. Ale Gerwazy mówi że sen to czas gdy to pole jest otwarte bez kontroli. Czy to nie jest właśnie ryzykowne? Skoro jesteśmy wtedy bez kontroli, a żelazo cokolwiek robi z naszym polem, to jak wiemy że robi dobrze a nie coś czego nie chcemy?
Mam takie pytanko troche z boku ale zwiazane. Noszę ten hematyt caly czas, nawet śpię w tej bransoletce. Klimcia powiedziała ze lewa reka to odbiorcza. Czy jak śpię z tym hematytem na lewej, to też mam ten efekt otwartego pola który opisuje Gerwazy? Czy hematyt jako że jest żelazny działa podobnie do tego krążka Stefci?
Przy spaniu z żelazem, czy to hematyt czy kute żelazo, kluczowe jest to co wcześniej przy tym żelazie było. Idzi, zdejmowanie na noc jest jak najbardziej rozsądne jeśli czujesz poranne zmęczenie. Daj sobie tydzień bez bransoletki w nocy i porównaj. To jest najprostsza weryfikacja.
Chciałem wrócić do Polci i kwestii magazynowania w żeliwie, bo padło tu pytanie jak czyścić. Jest jeszcze jeden aspekt który pominęliśmy. Jeśli grzejniki są stare i z poprzedniej epoki jak napisała, to przez te wszystkie dekady przeszło przez nie nie tylko ciepło ale i cykl grzewczy zimy i pauza lata. Cykl sam w sobie ma właściwości oczyszczające w warstwie energetycznej, bo pauza to moment rozładowania. Pytanie do Polci, czy kaloryfery przez te dwa lata zdarzyły się nie grzać, jakaś awaria?
Polcia, jeśli dobrze rozumiem co opisujesz, to awaria przerwała ten naturalny cykl który Gerwazy wymienił. Kaloryfery przestały pracować w momencie gdy powinny zacząć nowy sezon, a po naprawie ruszyły od razu pełną parą. Cokolwiek zebrały przez poprzednie lata, w tamtym przejściu mogło się inaczej ułożyć. To by dawało sens temu co czujesz. Nie mówię że to pewne, ale jako hipoteza do sprawdzenia jest spójna. Proponuję zacząć od tej pracy dźwiękiem którą Klimcia opisała i zobaczyć co się zmienia.
To co Andromeda napisała o grzejnikach które ruszyły pełną parą po awarii... czy to znaczy że nagłe wznowienie pracy po przerwie jest bardziej problematyczne niż gdyby w ogóle nie było przerwy? Bo rozumiem to tak, że energia zaczyna płynąć przez coś co zdążyło się rozregulować w tym czasie bez ciepła.
to jest dobra analogia, ale z jedną różnicą. Kamień w pudełku jest odizolowany, żeliwo podczas przerwy wciąż stoi w pomieszczeniu, wciąż jest w kontakcie z przestrzenią. Więc to co się dzieje w salonie przez te trzy tygodnie awarii nie jest neutralne dla samego żeliwa. Bardziej bym to porównała do kamienia leżącego na parapecie z otwartym oknem niż do kamienia zamkniętego.
To znaczy że przez te trzy tygodnie grzejnik mógł zbierać coś z pomieszczenia zamiast oddawać? Bo zimą siedzę w domu dużo więcej, to był też trudny czas z różnych powodów. Nie spodziewałam się że skojarzę to tak konkretnie z awaria.
Zaraz, Gerwazy, to wychodzi że każdy stary żeliwny grzejnik w mieszkaniu z historią to potencjalny magazyn cudzych emocji z każdej zimy od lat pięćdziesiątych? Jak to w ogóle można kontrolować nie wiedząc nic o poprzednich mieszkańcach?
