Dziękuję za całą tę rozmowę, naprawdę dużo się tu dzieje. Ale mam pytanie praktyczne które mnie trapi od kilku postów. Skoro stare żeliwo może mieć taką historię i zbierać przez dekady, to czy zanim w ogóle wiesza się nowe kute żelazo na ochronę, trzeba najpierw neutralizować co jest, bo inaczej bariera tylko zamknie to co jest wewnątrz?
Ale jak się sprawdza z której strony działa? Czy jest jakaś metoda żeby zorientować się czy problem pochodzi z zewnątrz czy z wnętrza samego mieszkania? Bo Polcia przez rok nie wiedziała że to może być grzejnik a nie coś co wchodzi.
Też chciałem zapytac cos podobnego co Mirelka. Mam w pokoju stary grzejnik ale mieszkam tu od niedawna i nie znam historii. Jak mam wiedziec że jest ok albo że nie jest? Czy jakis specyficzny objaw jest?
Wracam do Rokity bo to mnie też zastanawia. Stefcia powiedziała że bariera przy drzwiach chroni przed tym co przychodzi z zewnątrz. Ale drzwi to nie jedyne wejście, mamy okna, wentylację, a w bloku wspólne ściany. Czy żelazo przy drzwiach to nie jest ochrona dziurawa jak sitko?
To jest naprawdę ważne pytanie Dziedzilio. Żelazo odpycha, ale nie filtruje intencji. Bariera żelazna chroni przed tym co jest zewnętrzne w sensie dosłownym, na przykład przed energią miejsca lub bytami które podróżują, ale osoba która niesie przy sobie coś ciężkiego to część swojego własnego pola i wchodzi razem z nim. To są dwa różne poziomy ochrony.
Bardzo dziękuję Szafrance za to rozróżnienie, to wiele zmienia. Czyli żelazo chroni przed tym co jest obiektywnie zewnętrzne, a przed tym co niesie człowiek potrzeba czegoś innego. Czy jest jakiś przedmiot lub praktyka która działa na tym drugim poziomie i którą można łączyć z żelazem?
Przy gosciu który niesie własną ciężką energię, żelazo można uzupełnić o coś co działa na poziomie relacyjnym a nie tylko przestrzennym. Sól przy progu, zioła, miska z wodą i solą w przedpokoju gdzie energetycznie zanim wejdzie głębiej. Ale to już osobny temat, wróćmy do żelaza bo mamy jeszcze kwestię Polci nierozwiązaną.
Mam pytanie do Szafranki i Klima, bo obie pisałyście o dźwięku przy grzejniku. Czy to jest coś co mogę zrobić sama bez doświadczenia, czy raczej lepiej żeby ktoś kto wie co robi to przeprowadził? Nie chcę zrobić czegoś niepoprawnie i bardziej namieszać niż pomóc.
Szafranka, Klimcia, dziękuję za odpowiedzi. Chyba spróbuję sama z misą, bo czytając co pisałyście rozumiem mniej więcej o co chodzi. Ale mam jeden strach, jak zaczynam coś robić z intencją, to potem nie wiem czy zrobiłam to dobrze czy nie. Czy jest jakiś znak że dźwięk zadziałał? Że grzejnik jest czysty, a nie że po prostu przestałam się bać?
To jest właściwe pytanie i dobrze że je zadajesz zanim zaczniesz. Znak nie jest spektakularny. Przy czystym żeliwie dźwięk misy powinien się rozchodzić swobodnie, bez wrażenia że ucieka w jedno miejsce albo gaśnie przy powierzchni. To jest subtelne, ale wyczuwalne. Co ważniejsze, jak sprawdzasz po kilku dniach, to pomieszczenie ma inną jakość. Nie wiem jak to lepiej opisać, powietrze jest inne. Czy czułaś kiedykolwiek tę różnicę po sprzątaniu energetycznym czegokolwiek?
Zaraz, Szafranka, żelazo na żelazo przy oczyszczaniu grzejnika, to nie będzie konflikt? Bo żelazo ma odpychać, a tu się bije żelazem w żelazo żeby coś wyprowadzić. Czy to nie jest sprzeczne z tym co mówiłaś wcześniej o kierunkach działania?
Dodam coś od siebie bo ta rozmowa o grzejnikach i dźwięku idzie w ciekawym kierunku. W tradycji, o której czytałem, żelazo pobudzone dźwiękiem lub uderzeniem wydziela coś w rodzaju impulsu który reorganizuje otoczenie. To nie jest wypychanie jak przy kutym żelazie nad progiem, to jest reset. Problem z grzejnikami żeliwnymi polega na tym że mają duże surface area i dużo połączeń ze ścianami przez gwinty i rury, więc reset jednego żebra niekoniecznie czyści cały obiekt. Robiłabyś to sekcja po sekcji, Szafranka?
Dziękuję za tę zamianę między Szafranką i Gerwazym, to jest konkretne i praktyczne. Ale mam pytanie które mnie ciągnie od kilku postów. Cały czas mówimy o żeliwie jako problemie do rozwiązania, a może warto też zapytać, czy stare żeliwo które ma bardzo długą historię w spokojnym, dobrym domu, może być zasobem? Czy ono może mieć zgromadzone coś dobrego, co warto zostawić?
